gndd napisał(a):
Próbowałam to szybko znaleźć, ale mi się nie udało.
Znalazłam! W opowiadaniu Radhika Ramany występuje Vallabhacarya, więc widocznie opowiada on historię z Bhakti-ratnakara.
Pewnego dnia Vallabhacarya odwiedził Rupę Gosvamiego. W trakcie rozmowy Rupa pokazał mu książkę, nad którą właśnie pracował - była to
Bhakti-rasamrta-sindhu - i poprosił, żeby Vallabha powiedział, co myśli. Vallabha bardzo chwalił książkę, ale miał jedną uwagę. Powiedział: W tym miejscu, gdzie mówisz o przeszkodach na ścieżce bhakti, przyrównujesz wyzwolenie do wiedźmy. Ja wiem, że wyzwolenie to nic czego należy pragnąć, że na ścieżce bhakti bhakta chce tylko miłości do Kryszny, ale czy to stwierdzenie nie jest trochę zbyt surowe? W sumie wyzwolenie to nie jest nic złego. Bycie wyzwolonym to korzystny stan dla praktykowania służby oddania. I nawet jeżeli jest ono tylko produktem ubocznym bhakti, to nie jest czymś złym. Więc wydaje mi się, że tutaj jesteś zbyt ostry.
Rupa Gosvami natychmiast przyznał mu rację i powiedział, że poprawi to. Na tym się rozstali i Vallabha poszedł się wykąpać. Jiva słuchał tego wszystkiego i nie podobało mu się to. Jego zdaniem Vallabha źle zrozumiał słowa Rupy Gosvamiego i nie powinien był go poprawiać. Udał się więc za Vallabhą nad brzeg Yamuny, i gdy ten wyszedł z wody, zwrócił się do niego: Prabhu, jeżeli pozwolisz, to coś bym powiedział. Vallabha powiedział, że nie ma nic przeciwko. Jiva: "Jeśli mogę, to wydaje mi się, że trochę mylnie zrozumiałeś słowa Rupy. Bhukti mukti spriha yavat pisaci:
pragnienie wyzwolenia i zadowalania zmysłów są jak wiedźmy w sercu. Spriha znaczy pragnienie. Rupa nie mówi, że mukti jest jak wiedźma. Mukti jest bhaktą. Jest powiedziane, że gdy Dhruva Maharaja udał się do świata duchowego, to mukti stała tam ze złożonymi rękoma i czekała, by Dhruva przyjął od niej służbę. Więc ona jest wspaniałym bhaktą i pomaga wielbicielom. Tak więc to nie ona jest wiedźmą, tylko jeżeli w naszym sercu jej pragniemy, to pragnienie to jest jak wiedźma, dlatego, że każde pragnienie w sercu inne niż pragnienie służenia Panu odwraca naszą uwagę od Pana." Vallabhie bardzo się to spodobało, był pod wrażeniem, i przyznał, że źle zrozumiał ten fragment. I Vallabha udał się do Rupy, podeskcytowany, powiedział mu, że "masz wspaniałego ucznia. On jest niesamowity. Ja tutaj źle zrozumiałem te słowa i on mi to wytłumaczył." I był szczęśliwy.
Ale gdy Vallabha odszedł, Rupa skarcił Jivę. Powiedział mu, że nadal nie pokonał on dumy i gniewu i dlatego nie ma prawa mieszkać we Vrindavan dham. Osoba, która nadal ma w sobie dumę, nie potrafi kontrolować pragnienia wysławiania siebie i korygowania innych, taka osoba nie ma kwalifikacji, by mieszkać we Vrindavan dham. To była życzliwa mi osoba, wspaniały waisznawa, który szczerze chciał pomóc. Nawet jeżeli z czymś się nie zgadzał, czegoś trochę nie zrozumiał, to po co mamy mówić w ten sposób? Powinieneś po prostu to przyjąć."
I co zrobił Jiva? Nie powiedział, że "O, ty jesteś zbyt ostry. Nie mogę tego przyjąć. Pójdę znajdę sobie innego guru, inną instytucję. I tak wolę Mayapur od Vrindavan." Nie, po prostu to przyjął, uznał, że Rupa Goswami ma zupełną rację, że on sam jeszcze nie pozbył się fałszywego ego, że jego serce nadal jest brudne. I Jiva odszedł. Radhika Ramana mówi dokąd, ale nie rozumiem nazwy. Tak czy inaczej spędził w tym miejscu prawie rok pokutując i medytując. Nie starał się o jedzenie czy cokolwiek, ale okoliczni wieśniacy przynosili mu pożywienie.
W międzyczasie bhaktowie we Vrindavan mocno odczuwali nieobecność Jivy, zwłaszcza Sanatana Gosvami. I w końcu Sanatana udał się do Rupy Gosvamiego i powiedział: "Mój drogi Rupo, doszło do mnie, że nie słuchasz instrukcji Pana Caitanji." Rupa się zdziwił. Mieszkał wszak we Vrindavan, co noc pod innym drzewem, pisał książki. Co było nie tak? Z niepokojem zwrócił się do Sanatany: "Naprawdę? Co takiego robię źle? Powiedz, zrobię co mogę, by się poprawić." Sanatana powiedział: "Nie... Wiesz, wymień po kolei wszystkie instrukcje Pana Caitanji i jak dojdziesz do tej, o którą chodzi, to dam ci znać." I Rupa zaczął je wymieniać. Sanatana powiedział "stop" gdy Rupa doszedł do instrukcji brzmiącej "jiva daya" - był miłosiernym dla jivy, dla żywych istot. Powiedział: łaska dla Jivy. Rupa Gosvami natychmiast zrozumiał o co Sanatanie chodzi i wezwał Jivę Gosvamiego z powrotem.
I osobą, na którą Radhika Ramana się powołuje wyjaśniając, że wszyscy w tej sytuacji zachowali się tak jak powinni, jest Srila Prabhupada. Nie byłam w stanie znaleźć nic na ten temat bezpośrednio "z ust" Srila Prabhupada w Vedabase, ale znalazłam dużo skromniejszy fragment dotyczący tej historii w książce Mahanidhi Swamigo:
Cytuj:
One time Rupa Goswami expelled Jiva Goswami from Vrindavan, because Jiva Goswami had brazenly defeated one dig vijaya pandit. While Gopal Ghosh was visiting him at Vamsi Gopal temple, Prabhupada explained this story.
Gopal Ghosh: “Prabhupada said, ‘Do you know why Rupa Goswami cast out Jiva Goswami?’ This was done for teaching us a lesson, the devotees of today. It was not done to teach Jiva Goswami. This way done for teaching a lesson, not to Jiva Goswami, but to all the jivas, living entities. Rupa was teaching and he wrote in the Nectar of Instruction: vaco vegam, one should control his tongue. Besides that a devotee should always remain humble, trnad api sunicena.’”
Według relacji Gopala Ghosha (to był lekarz, z którym Srila Prabhupada współpracował, gdy jako grhastha mieszkał w Allahabad, i który był też obecny we Vrindavan gdy SP odchodził, chyba nawet przy jego odejściu), Prabhupada wyjaśnił mu kiedyś historię o tym, jak Rupa kazał Jivie opuścić Vrindavan, gdy dr Ghosh odwiedził go w świątyni Vamsi Gopala. Według dr Ghosha Prabhupada powiedział wtedy, że historia ta miała na celu danie nauczki "nam, dzisiejszym bhaktom", a nie Jivie Gosvamiemu".