Pavana Caitania.
Odnoszę wrażenie, że w sumie zgadzasz się z tym, co napisałem.
Ładnie kontynuujesz temat rozwijając wątek o obowiązkach rządu. Odwołując się do Pism Wedyjskich.
I bardzo dobrze.
Jednak obaj wiemy - i z pewnością nie tylko my - że obowiązki takie wynikają z samej wiedzy i z mądrości, także z rozsądku.
Zaś ci, którzy ich nie mają, lecz przyjmują autorytety duchowe, i dzięki temu postępują religijnie, zyskują na tym.
Także ich otoczenie.
Drogi Pavana Caitania, jeśli napisałem, że rząd powinien mieć na uwadze dobro ludzi, to nie znaczy, że oznacza to tylko zadowalanie ludzkich zmysłów. Jako osoba znająca wartość duchowości z pewnością wiesz, że dobro nieodłącznie wiąże się z duchem.
Duch zaś wyraża się bardziej w czynie, zachowaniu, niż w propagandzie.
Dlatego nawet jeśli ktoś propagandowo jest ateistą, to mimo tego jego czyny mogą płynąć z ducha, gdy są dobre obiektywnie.
Bo czy wyżej od niego cenisz kogoś kto bawi się w wyznawanie jakiejś religii, a postępuje niegodziwie?
Pavana Caitania napisał(a):
Puki co mozliwe ze pan panie Karman jest bez falszwego ego. Absolutna czysta milosc chadzaca bez falszwych motwow. Bedzie nasz tu zarazac najwzszego radzju miloscia i prawda:) I forum dokona oswiecenia: ) TYlko na tym skorzstamy. (Jesli oczywscie tak jest)
Drogi Pavana Caitania.
Mam tę samą "słabość" co każdy - bronię tego, co postrzegam jako prawdę.

Stąd biorą się kłótnie między ludźmi.
Jednak ów czynnik samodzielnie nie spowoduje kłótni.
Musi mu towarzyszyć jakaś część niewiedzy.
Także brak empatii - który w wypadku sporów idzie w parze z niewiedzą i brakiem otwartości, brakiem starania aby przeniknąć tok myślenia oraz argumentów swojego rozmówcy. Z automatu pojawia się nastawienie na kontrę, nawet walkę, oraz dążenie do pokonania tego drugiego.
Teraz o fałszywym ego?
Fałszywe to coś czego nie ma - w tym sensie, że nie jest tym, za co jest podawane, czy jako co jest odbierane.
Zwykle człowiek koncentruje się na swoim odczuwaniu - płynie ono z żyjącego JA, które odczuwa, gdyż jest żywą istotą.
Tym jesteśmy naprawdę. Życiem. Żywą duszą.
Kolejnym zjawiskiem jest to, że utożsamiamy się z tym - co odczuwamy.
W naszym umyśle pojawiają się myśli, poglądy, którym towarzyszą emocje , uczucia. Odczuwamy te zjawiska.
Także przywiązujemy się do wielu z nich.
To w dużej części wynika z mechanizmów tego świata. Powiedzmy, że elektro-magnetycznych. Też mechanicznych.
Nasza psychika też im podlega, bo w niej działają - czy też ona pracuje w oparciu o nie.
Powiedziałbym tak, że każda myśl, każde przekonanie - ma swoje ego, czyli swój byt.
Człowiek przywiązując się do jakiejś myśli przyjmuje ją i godzi się na podleganie jej - tak powstaje fałszywe ego.
Ten proces jednak trwa cały czas i powstaje zbiór takich fałszywych ego w człowieku.
Uzbiera się cały legion tych fałszywych ego. Są jednak wszystkie w jednym umyśle i tworzą ego człowieka.
Tworzą - więc tworzą coś, co można uznać za istniejące prawdziwie, gdyż jest to coś co działa, funkcjonuje.
Dlatego nazywane jest osobowością.
Jednak tak naprawdę cała ta osobowość jest tworem przypadkowym.
Jak więc człowiek może powiedzieć o tym: "To ja jestem"?
Tak naprawdę został zwiedziony. Dał się uwieść.
Dlatego nie jest to jego prawdziwa osobowość. Fakt - działa przez nią, jakby jest nią.
Nie jest jednak ona jego tak naprawdę, ani niczyja.
Można powiedzieć, że jest ona rodzajem chaosu.
Nosi ludzką jednostkę, miota ją - i stąd spory i kłótnie.
Bo to jest dzikie, nieuporządkowane. Skupione głównie na sobie - z powodu wiązania tego przez "odczuwanie tego".
W ten sposób ludzie stają się niewolnikami swoich fałszywych eg. Przypadkowych myśli, poglądów. Nawet jeśli dochodzili do nich dłuższym procesem intelektualnym. Dlatego, że nie wiedzą jak długi taki proces powinien być, aby uniknąć błędów. Zazwyczaj chcą mieć szybkie wyniki, szybko wiedzieć - zatem szybko kończą swoje poznawanie uznając, że już wiedzą - że osiągnęli metę.
Wspomniałeś o pokorze.
Intuicyjnie czujesz, że ona jest tym czynnikiem - który pomaga w uwalnianiu się od wyżej opisanego uwiązania.
Bo możemy oglądać w tym świecie myśli, poglądy, zapatrywania - bądźmy jednak od nich wolni wewnętrznie.
One mogą być tylko narzędziami.
W rzeczywistości naszą istotą - istotą życia - jest odczuwanie miłości.
Któż jednak z ludzi, których umysły są zdominowane przez ich fałszywe ego, może pojąć czym jest ta miłość?
Póki podlega temu ego, będzie postrzegał miłość przez jego pryzmat.
Wówczas może to być coś, co można nazwać "głupią miłością" - w zasadzie nielogicznym zwrotem, gdyż właściwa miłość jest tylko mądra. Jest sama w sobie mądrością.
Także taka "głupia miłość", choć przez wielu jest postrzegana jako miłość, w rzeczywistości nie jest miłością,a jedynie pewnym rodzajem uczucia, czy naiwnego postępowania. Co w obu przypadkach przyniesie rozczarowania i kłopoty.
A czy ja - jako ten, który tu pisze, jakiś byt w tym ciele - mam jakieś ego, które ma jakieś motywy, np. fałszywego zadowolenia, czy dumy? Z tego powodu, że coś czasem uda mi się napisać.
Czy też czynię to z wewnętrznego poczucia obowiązku? Starając się nie przypisywać tego sobie. I pokora nie ma tu nic do rzeczy, a raczej świadomość tego faktu.
Sobie mogę tylko przypisać wady, które powodują, iż ten obowiązek nie jest wypełniany w sposób doskonały.
Wg Pism Wedyjskich wady te jednak są efektem działania trzech gun.
Może nawet planem Boga

gdyż przez wiele z nich płyną cenne lekcje, z lekcji zaś wiedza i mądrość.
Kto jednak odrzuca myśl o swoich wadach, nie chce ich w sobie widzieć, wyrzuca je poza swoją świadomość - to jak może czerpać z nich wiedzę?
Co jednak gdy dusza zna prawdę i choć trochę stara się, by każdemu była znana?
I robi to ze względu na szacunek do prawdy, oraz dla prawdy.
Czy wtedy działa dla swojego ego?
Na te pytania nie ma jednej odpowiedzi, gdyż wiele dusz za prawdę przyjmuje swoje poglądy.
Dla nich nawet oddali swe życie - zatem można tu mówić, iż ich idee były im ważniejsze od nich samych. Jednak te idee to właśnie ich ego.
I któż może ocenić, czy to, co ktoś uznaje za prawdę jest prawdą, czy ideą?
Przydatność połączona z dobrem obiektywnym, jednostkowym i społecznym - będą tu dobrą podpowiedzią.
Nie wspomniałem w tym o Bogu?
Ze względu na szacunek do ateistów, aby mogli to czytać i rozumieć.
Szacunek zaś należy im się za to, że też chcą prawdy, a trzymają się tego, co za prawdę uznają.
Uznają zaś z powodu swojej percepcji i ograniczeń.
Z powodu zmysłów i surowych wymagań poznawczych.
Chcą spotkać Boga na gruncie wybitnie materialnym.
Gdy nie mogą tego dokonać przyjmują Jego nieistnienie.
Kto jednak ma w sercu Boga,odczuwa Go swoją duszą - ten zyskuje na tym.
Skoro zyskują nawet ci, którzy tylko wierzą.
Serdecznie pozdrawiam w pokoju
Karman