Nikita napisał(a):
Tak Mantra ta ma niewatpliwie wielka moc...ale ja nie prosilam o uzdrowienie....to co sie dzialo dzialo sie same z siebie...dlatego zapytalam czy jest to powszechne...
Domyślałem się, ale mam to do siebie, że się wszystkiego czepiam.

Nikita napisał(a):
U nas intonujemy inna mantre a mianowicie : Om Nama Sziwaja...
To jest jak najbardziej w porządku, jeśli intonuje się wiedząc, że Pan Sziwa jest największym bhaktą Pana Wisznu, co jest potwierdzone w Śrimad Bhagawatam 12.13.16 słowami:
vaisnavanam yatha sambhuh. Posiada nawet swoją własną wajsznawa sampradaję (sukcesję uczniów) zwaną Rudra-sampradają, na czele z Wisznu Swamim.
Sam Pan Sziwa, dwukrotnie w Śrimad Bhagawatam dementuje fałszywe twierdzenia, jakoby był Najwyższym Panem i potwierdza bycie wielbicielem Najwyższego Pana:
"Pan Śiva rzekł: Mój drogi synu, ja, Pan Brahma i inni półbogowie. zmieniający się w tym wszechświecie pod wpływem mylnej koncepcji naszej wielkości – nie możemy przejawić żadnej mocy, by współzawodniczyć z Najwyższą Osobą Boga, gdyż niezliczone wszechświaty wraz z ich mieszkańcami powstają i są unicestwiane przez proste zarządzenie Pana." (ŚB 9.4.56)
"Dlatego wielbię Najwyższą Osobę Boga, który większy jest od nas wszystkich i pod którego kontrolą – niczym ptaki związane na sznurze – znajdują się wszyscy półbogowie, materialne elementy i zmysły, a nawet Pan Brahma i ja sam. Jedynie dzięki łasce Pana możemy stwarzać utrzymywać i niszczyć ten materialny świat. Dlatego ofiarowuję moje pełne szacunku pokłony Najwyższej Istocie." (ŚB 5.17.23)
Z tego powodu, uważanie go za Najwyższego Pana, zajmującego pozycję Kryszny, jest bardzo obraźliwe dla Pana Sziwy. W rozmowie z Kartikkeją w Skanda Puranie, Pan Sziwa mówi też:
siva-sastresu tad grahyam
bhagavac-chastra-yogi yat
paramo visnur evaikas
taj jnanam moksa-sadhanam
sastranam nirnayas tv
esas tad anyan mohanaya hi. iti"Oznajmienia pism sziwaickich powinny być akceptowane tylko wtedy, kiedy zgadzają się z pismami Wisznuickimi. Pan Wisznu jest jedynym Najwyższym Panem, a wiedza o Nim jest ścieżką wiodącą do wyzwolenia. Taka jest konkluzja wszystkich pism objawionych. Celem każdej innej konkluzji jest tylko oszołomienie ludzi."
Nikita napisał(a):
Ja mysle, ze Swiete Imiona Boga maja te wielka moc, ze gdy sie je intonuje to zarazem uwaga skupia sie na tych Swietych Boskich Osobach.
Tak, to z pewnością prawda, bo wielkie święte osoby są ambasadorami Kryszny w tym świecie, i są Mu w pełni podporządkowani. Są oni nieróżni od Kryszny w sensie pragnień i działania w pełni zharmonizowanego z wolą Najwyższego Pana.
Nikita napisał(a):
Tak sobie pomyslalam, ze niewatpliwie duzo jest roznic miedzy nami ale takze wiele wspolnych punktow...
Jest to ta sama tradycja kulturowa, opierająca się na tych samych autorytatywnych źródłach wiedzy duchowej (na kanonie literatury wedyjskiej). Czasami mogą być różnice odnośnie ostatecznej konkluzji, ale nikt nie kwestionuje ważności podstawowych zasad życia duchowego, takich jak oddanie dla guru, transcendentalna wiedza, wyrzeczenie, itd., itp.
Nikita napisał(a):
A mnie ciekawi bardzo co myslisz o Chrzescijanstwie? Mi jest ta tradycja bliska bo w niej wyroslam...kiedys ja odrzucilam ale ostatnio powracam poniewaz patrzac glebiej dostrzega sie wiele wspanialych prawd...
Ja też w niej wyrosłem, i znam, zarówno jej mocne punkty, jak i słabości. Generalne zasada jest taka, że każda światowa religia z wiekową tradycją jest bona fide, jeżeli jej ostatecznym celem jest pokochanie Boga. Z pewnością, ludziom praktykującym te religie nie brakuje wiary, ale często zauważa się, że religie te nie posiadają mocnej filozofii i transcendentalnej wiedzy o relacji duszy z Bogiem, i nie znają odpowiedzi na wiele egzystencjalno-filozoficznych pytań, co powoduje, że inteligentni ludzie tracą wiarę w Boga, stając sceptykami, co wcale nie jest konieczne. Inni natomiast, z sentymentalistów stają się fanatykami, zakładają kamizelkę z dynamitem, i idą kogoś wysadzić w powietrze, bo wiadomo, że nie ma to jak masowe zabójstwo niewinnych ludzi, aby udać się do krainy wiecznych uciech z dziewicami, i to jeszcze takimi, które doceniają morderców kobiet i dzieci.
Uczęszczając regularnie na lekcje religii w mojej parafii, mogłem się o tym przekonać, a przez jakiś czas wykładowcą religii był bardzo wykształcony ksiądz, doktor filozofii i teologii moralnej, znający łacinę, grekę i pewno wiele innych języków (i nie, nie był terrorystą

). Wraz z późniejszym Pracaranandą zaprzyjaźniliśmy się z tym księdzem, i już po spotkaniu bhaktów "zaginaliśmy" go, zadając mu pytania, na które nie miał żadnej odpowiedzi, a na które, dopiero co poznani przez nas bhaktowie Kryszny odpowiadali mimochodem, gotując w kuchni halawę dla Kryszny.
Wiedza imponuje ludziom, a już szczególnie tym inteligentnym. W tradycji Wajsznawizmu, ani nie brakuje mocnej filozofii i metafizyczno-transcendentalnej wiedzy, ani inteligentnych osób, i to przychodzących tu ze świata duchowego. Praktyka duchowej wiedzy, czyli wprowadzenie je w życie, w działanie, rodzi duchową realizację, przynosząc wyższy duchowy smak i przyjemność, co przewyższa znacznie smak pochodzący z samej religijnej wiary, którą można w każdej chwili zmienić, i co ludzie czasami robią, włącznie ze mną. W momencie, kiedy uwarunkowana dusza zrealizuje w praktyce koncept sanatana-dharmy, czyli wiecznej religii duszy, to uwalnia się ona od jej materialnych doli i niedoli, bo przestają mieć one dla niej jakiekolwiek znaczenie, i wraca z powrotem do Boga, skąd pochodzi.