Purnaprajna napisał(a):
Problem jaki widzę z czysto akademickim i encyklopedycznym prezentowaniem historii Gaudija Waisznawizmu (same daty i miejsca) jest taki, że sterylność i abstrakcyjność przekazu, poprzez wyjałowienie go z esencji, z którą mógłby osobiście utożsamić się czytelnik/dusza, czyli z transcendentalnej wiedzy o wieczności wajsznawizmu w kontekście wiecznego związku duszy-wajsznawy z Kryszną czyni ją mało przydatną i inspirującą, jeżeli chodzi o duchową stronę przekazu. Innymi słowy, tego typu przekaz daje niewielką szansę, jeżeli w ogóle, na to, aby uwarunkowana dusza odniosła korzyść, w postaci duchowej inspiracji i zainteresowania się służbą oddania, której to inspiracji transcendentalna wiedza służy, gdzie daty, liczby i chronologia mają naprawę bardzo niewielkie znaczenie.
To prawda. Ja się skłaniam do prezentowania wisznuizmu jako nauki o duszy, a nie jako religii. Wiele osób współcześnie ma alergię na słowa Bóg, religia, kościół itp...
Cytuj:
Dlatego postanowiłem, że zamiast szukać i korzystać z opracowań akademickich, skorzystam raczej z tekstu "What is Vaisnavism?" opartego na broszurce z Vaisnava Research Institute, edytowanego przez Suhotrę Swamiego, gdzie podkreślana jest wieczność Wajsznawizmu, jako natury duszy, a nie chronologicznie pojmowana, jedna z wielu religia, ograniczona w swoim zrozumieniu do suchych dat, nazw i imion, czyli do posiadania początku i końca. Chociaż i tam jest wystarczająco dużo o chronologii lila Pana Ćajtanji i Śrila Prabhupada, aby zaspokoić pragnienie tego typu kategoryzacji.
Niestety większość czytelników odczytuje wisznuizm w sensie religioznawczym a nie filozoficznym. Dlatego potrzebny jest zwykle spory wstęp objaśniający definicje pojęć.
Cytuj:
Moim zdaniem, bez zrozumienia "czym" jest Wajsznawizm, pisanie o samej jego historii jest niczym pozbawienie go serca, co tym samym nie satysfakcjonuje naszego duchowego serca, które stale poszukuje swojego rodzinnego domu, pełnego wiecznego szczęścia i radości, czyli właśnie Wajsznawizmu. Szczegółowe daty, miejsca, z historii Gaudiya Wajsznawizmu można bardzo łatwo znaleźć np. w Wikipedii, czy w innych internetowych źródłach, łatwo dostępnych dla każdego. Mogę je nawet zasugerować pytającemu, jeżeli w dalszym ciągu głód liczb i suchych "faktów" nie będzie zaspokojony, lub będzie wymagany przez "obiektywnych" (i tu duże LOL) pracowników naukowy, chszczególnie w kwestii badań nad religią, którzy monitorują jego pracę.
Zgadzam się, lecz może to być sposób do zainteresowania się inną religią, której nie traktuje się już jak niebezpieczną sektę.
Cytuj:
Moją decyzję i opinię uzasadniam także tym, że na świecie jest tysiące pracowników naukowych, którzy są ekspertami w filozofii Wajsznawa, i to w tak zaawansowanych pracach jak Sat-sandharby Śrila Jivy Goswamiego, czy Wedanta-sutra. Moje pytanie jest następujące: ilu z nich, poprzez naukową metodologię, "obiektywne" studia i suche analizowanie faktów zmieniło swoje serce i stało się Wajsznawami, podporządkowując się Krysznie, mistrzowi duchowemu i służbie dla Wajsznawów? Czy jest choć jeden taki przypadek? Na ogół dzieje się zupełnie odwrotnie, jak pokazują to przypadki bhaktów pracujących w sferze akademickiej, gdzie przez materialistyczne towarzystwo i wymogi kariery naukowej, przyjmują ich standardy i opinie, tracąc stopniowo wiarę w "mitologię" wedyjską i porzucając sadhu-sangę, i intonowanie maha-mantry.
Zwykle akademicy nie są praktykami, lecz teoretykami. Nie sądzę, że bez kontaktu z żywym bhaktą są w stanie zmienić swoje serce. Informacje historyczne, religioznawcze, historyczne mogą, socjologiczne im taką szansę dać. Znam akademików bhaktów, lecz nie z powodu swojej akademickiej wiedzy stali się bhaktami.
Cytuj:
Jeżeli więc chcą naszej pomocy to niech słuchają o filozofii, i ich związku z Kryszną, jako Jego sługi. Uważam też, że wyrażając naszą zgodę na współpracę nie tylko nie musimy, ale i powinniśmy dostosowywać się do stereotypów myślowych i nawyków dotyczących prezentacji religii/Wajsznawizmu przez niewielbicieli, na czym i tak budują jedynie swój prestiż, karierę zawodową i swoje źródło utrzymania, a nie bhakti, i w czym nie ma nic wzniosłego, bo jest to asat, czemu wielbiciel Kryszny nie służy.
To bardzo ważna kwestia. Prezentując filozofię powinniśmy najpierw się upewnić, że się dobrze rozumiemy, że definicje są takie same i że mówimy o czymś uniwersalnym a nie sekciarskim. Osobiście unikam kontaktów z naukowcami, którzy chcą mnie badać jedynie w świetle swoich oczekiwań. Chyba, że jest to działanie związane z PR i ma na celu poprawienie wizerunku.