Pavana Caitania napisał(a):
ja bym powiedzial tak; to ze bogaty majacy miliony nie fascynuje sie 100 dolarami, nie znaczy ze zebrak nie majacy nic nie moze sie nimi zafascynowac. Z puntu widznia Czystego Bhaty napewno jest zas jak piszesz.
Problem w tym, że osoby, które pragną
nirwiszesza (uniknięcia duchowej różnorodności, jak np.
mayawadi), czy
śunya (unicestwienia własnej jaźni, jak np. buddyści), z powodu ignorancji, w ogóle nie cenią sobie atrybutów bhakti, natomiast żebrak zawsze docenia pieniądze i nie odrzuci ich, kiedy są mu oferowane. Dlatego wydaje mi się, że Twoja analogia w nieadekwatny sposób prezentuje nastrój zatwardziałych nie-wajsznawów w stosunku do bogactwa bhakti.
Poza tym, osobisty punkt widzenia to jedna kwestia, a obiektywny stan rzeczy to druga. Tak się jednak składa, że w sytuacji czystych wajsznawów, indywidualny punkt widzenia pokrywa się z obiektywnym stanem rzeczy. Wynika to z inherentnych cech, którymi charakteryzuje się bhakti posiadana przez czystego bhaktę, i jej intymnej bliskości z obiektywną Prawdą Absolutną, Śri Kryszną.
Jednym z tych inherentnych atrybutów służby oddania, który leży w centrum naszego zainteresowania jest najwyższa z możliwych przyjemność oferowana przez czystą służbę oddania, gdyż to właśnie on jest przyczyną nie przywiązywania żadnej wagi do
mukti (wyzwolenia) przez bhaktę. Tego typu szczęście zawiera w sobie wszelką możliwą przyjemność osiąganą z innych źródeł, a w tym ze zmysłów i z wyzwolenia w Brahmanie. Subiektywne odczucia materialisty, buddysty, impersonalisty, czy nawet początkującego bhakty, którzy nie odczuwają tego szczęścia z powodu braku odpowiednich kwalifikacji, nie ma tu nic do rzeczy, bo ta cecha jest inherentna dla bhakti i istnieje niezależnie od tego czy ktoś ma z nią osobistą styczność, czy też nie.
Mający doświadczenie tej wiecznej cechy bhakti czysty wajsznawa nie zaprzeczy istnieniu
mukti, bo jest ono częścią jego duchowej realizacji. Jest to jednak część pomniejsza, która automatycznie, bez żadnego wysiłku z jego strony pojawia się w jego życiu, na skutek rozwinięcia uczucia do Kryszny. A więc
mukti, i pojawiające się wraz nim szczęście jest częścią doświadczenia czystego bhakty, ale pochodzące z tego wyzwolenia szczęście jest praktycznie niewidoczne, topiąc się w blasku nieskończenie większego szczęścia pochodzącego z czystego oddania, podobnie jak efekt światła pochodzącego z lampki nocnej jest praktycznie niezauważalny w pełni blasku słonecznego. Nie sądzę, aby ktokolwiek z nas epatował się mocą 40 watowej żarówki, stojąc w lecie na plaży, w pełni blasku słonecznego.
Z drugiej strony, "hardcorowi" zwolennicy
nirwiszesa i
śunyawada z wielką gorliwością zaprzeczą bhakti, jako istniejącej w sferze transcendentnej (sądzą, że leży ona poniżej
mukti, w sferze 3 gunowego dualizmu). Zaprzeczą oni także powyżej dyskutowanej cesze bhakti, jak też i praktycznym, transcendentnym doświadczeniom tej cechy przez czystych wielbicieli. Niestety, w przeciwieństwie do wajsznawów, ich krytyka wynika jedynie z niewiedzy i braku duchowego doświadczenia, tego o czym mówi Kryszna i Jego czyści bhaktowie, żyjący wraz z Nim w świecie duchowym, a którego bramy niedostępne są nawet dla osób wyzwolonych już ze świata materii, ale nie posiadających atrakcji do pełnienia służby oddania dla źródła wszelkiej przyjemności, Osoby Boga, czego rezultatem jest jedynie tymczasowa pozycja wyzwolenia, i związane z nim, tymczasowe doświadczenie niższego typu szczęścia.