Byc moze ze nie jestem poinformowany jesli chodzi o Polske i byc moze duzo sie smienilo do tego czasu kiedy Polske opuscilem. Ale ja sie patrze nie tylko na Polske ale na wszyskich bhaktow ze wszyskich krajow Europy. Byc moze to co pisze nie wystepuje juz wsrod bhaktow z Polski ale wsrod innych bhaktow jest to bardzo wyrazne.
... ale przegladajac wypowiedzi poszczegolnych bhaktow moge smialo powiedziac ze to ja jestem osoba zazdrosna. No coz moge powiedziec wiecej, nabralem cech typowego karmity zawistnego o bhaktow i probujacego wytykac im bledy
problem ktory chcialem poruszyc jest problem spostrzegania rzeczywistosci z ktorym badz co badz wiekszosc bhaktow ma problemy (moze Wy ich nie macie ale zapewniam ze duza ilosc ma)
Przylaczajac sie do ruchu bhaktow dana osoba natychmiast uczy sie ze ten swiat materialny jest maya, ze jest iluzja, ze zwiazki rodzinne sa maya i trzeba je porzucic, ze lepiej przebywac w klatce z lwem niz z karmitami itd itd
Byc moze to juz dawno przerabialiscie i nie macie z ttym problemu ale duzo osob ma
Taka osoba krok po kroku wyzbywa sie wszyskich przywiazan i koncepcji i probuje byc bhakta, potem brahminem-jeszcze wieksze obostrzenia, zasady wprost z satya yugi o ktorych juz nie bede pisal
Po takiej indoktrynacji osoba wychodzac ze swiatyni ma taki metlik w glowie ze nawet nie jest w stanie zrozumiec "ktora noga jest prawa a ktora lewa"
W Polsce, generalnie taki bhakta po wyjsciu "na zewnatrz"dostawal zimny prysznic i terapie szokowa, ale tutaj na Zachodzie tendencja jest inna.
Tutaj, tak a osoba automatycznie uznaje ze jest niezdolna do pracy i do odpowiedzialnosci bo jest bhakta. Nie chce ona pracowac bo sie zanieczysci, nie chce sie zenic bo to spowoduje ze zasilek zostanie zmniejszony tak ze lepiej na "kocia lape"
Tak ze Zachodni bhakta albo siedzi "za zoltych papierach" albo na "niezdolnosci do pracy"
Filozofia takiego typowego bhakty jest taka ze "maya czycha na kazdym kroku, takze nie moge pracowac ani zadawac sie z karmitami, moim jedynym obowiazkiem jest intonowanie, czytanie i "wyciagniecie z karmitow tyle pieniedzy ile sie tylko da" na moje podroze duchowe do Indii czy gdziekolwiek indziej. Tak ze uczciwa praca nie wchodzi tu w rachube bo bym musial placic podatki no i jedynie miesiac urlopu.
Takich bhaktow jest setki, z rodzinami, na kocia lape, tutaj oszukac a tutaj dorobic, wydoic (jak to oni okreslaja "milking the cow" czy sucking the blood") karmitow
Czesto taki bhakta sprzedaje kadzidla a jezeli zbliza sie harinam natychmniast chowa sie azeby nikt z karmitow nie myslal ze "on jest z nimi"
Taki bhakta jest nieslychanie zachlanny o pieniadze bo ciagle mu ich brakuje (podroze kosztuja)
sam widzialem jak jeden starszy bhakta o 15lat w zyciu duchowym "z glowki" dal innemu bhakcie bo zapomnial mu oddac kilku funtow czy Euro
To jest moja wizja bhaktow i ta wizja nie jest z przeszlosci ale jest to co widze (i moja zona) na co-dzien. Przypominam ze pisze z nieslychanym skrocie i nie opisalem tutaj zadnych sexual abuse przypadkow oraz napadow agresji wrod wielu bhaktow. W sumie moglbym napisac ksiazke na ten temat ale wierze ze ten temat wielu psychologow oraz swiatlych bhaktow juz porusza.
Dlatego, prosze wybaczcie mi jezeli kogos obrazilem. Oczywiscie zdarzaja sie inni bhaktowie ale przez okres 12 lat doliczylem sie ich 3-4 ,dlatego generalizuje
Hari Hari!