Teraz jest 28 lip 2026, o 13:57


Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 86 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Czy świadomość jest (czy może być) oderwana od osoby?
PostNapisane: 19 wrz 2010, o 14:07 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 lis 2006, o 18:21
Posty: 1863
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Damian907 napisał(a):
PS. Jeśli chcecie obronić personalizm emocjonalnością i przywiązaniem, to ze mną Wam się nie uda. Czekam na inne propozycję :mrgreen:

Trudno o inne propozycje Damianie, bo logikę, kiedy jest to Ci wygodne, odrzucasz, a emocji i przywiązania do Kryszny nie jesteś w stanie zrozumieć i docenić. Może więc spróbuj przeprowadzić prosty eksperyment.

Wejdź do pralki, i włącz na 15 minut funkcję odwirowania. Sprawdź, czy dobrze zamknąłeś za sobą drzwiczki. To ważne! Jeżeli w tym czasie, świadomość oderwie Ci się od posiadającej ją osoby, to znaczy, że miałeś rację, jeżeli nie, to nic Cię już nie powstrzymuje od tego, abyś zaprzestał propagowania, zachęcających do popełnienia duchowego samobójstwa nonsensów, i abyś rozpoczął intonowanie maha-mantry, która jest niczym błagalny płacz dziecka, pozbawionego obecności swojej matki:

Hare Kryszna Hare Kryszna
Kryszna Kryszna Hare Hare
Hare Rama Hare Rama
Rama Rama Hare Hare


Z sympatią pozdrawiam Damianie! ;) :mrgreen:

_________________
Prasadam blog mojej żony Vairagya-laksmi dd: http://www.purevege.com/
Foto galeria mojej żony: http://www.flickr.com/photos/48823311@N03/
Mój blog: http://purnaprajna.blogspot.com/
Moja muzyka: http://www.acidplanet.com/artist.asp?so ... 069&T=6461


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Czy świadomość jest (czy może być) oderwana od osoby?
PostNapisane: 19 wrz 2010, o 15:28 

Dołączył(a): 31 gru 2008, o 05:30
Posty: 894
Dodam moze jeszcze na koniec. Dwie rzeczy. A woasciwie 3- 4;)

Mogbym podazac tropem mysli Damiana. Ok nie ma prblemu. Gdyby byl powaznym myslcielem....;

Jest wiec jednosc. JEDNOSC . Nagle z niej odrywa sie czastka jakas. Ta czastka wochdzi w materji i iluzje. Dlaczego ona sie oddzilila skoro to jest stan jednsci niby naturalny? A skoro swiadomsc nie ma pragninia? Wiec ok, nagle cos sie dzieli. Wpadla pod wpyw iluzii. Ale iluzja jak ustalismy jest martwa. To nie jest zywa istota ktora by kogos naklonila czy pokonala.

Zakadjac na chwilke ze Damian by stal sie chzresjaniem i uznal iluzje i zlo (SZTAN) za zywo istaote. Dlaczego jednak ten szatan miabym pokonac i byc slinijszy niz SWIDOMSC PIERWTNA? Aczkowiek znow jest pytanie kto namowil tego anilo by stal sie sztanalem...czyzby wczsniej tez byla jakas iluzja?

Skoro wiec (wracajac do poczatku) jednosc sie zaczyna dzilic a iluzja nie moze byc silnjsza nzi Bog (czyli swiadosci) to skad ten podzil? Jak juz udowdnisly martwa materja (iluzja) nie moze twoprzyc osoby, wiec osba istnia wczsniej? JA, ty, Kryszna- wszysy istnijmy wiecznie a natura ATMY, jest Adjatma-indywidoulnsc.

Staram sie podazac tropem Mysli Damiana, i jak widac niesty nie jest to zbyt logiczne.


----------------
2. Odnscnie uczuc.
Jest taka przypowsic Buddysja. Otoz umarl ukachany uczen> Mistrz zaplakal. Inny uczen zwrcil mu uwage: "mistrzy to tylko emocjie, opanuj sie wroc do stanu oswecenia:" mistrz na to "jelsi nie teraz to kiedy?" placz zostal strzony po co. I tak jak jest faszywy tak i jest prwdziowy, To samo ze smiechemm gniewem itp. Nasza fiolofa wyjasnia dokadnie kiedy emocjie sa uzywteczne, czmeu itp. Uzyte w Suzbie oddania EMOCJIE to bardzo wazna rzecz. Emocjie zle to takie ktore byc moze tutaj jednak Daminie masz. Nie jestes w stanie podazac za logika,. Musibym zminic albo swoje zycie, skoro filofia Kryszny Cie pokonala, albo nagle udac ze nie pokonala. Znasz terie o wyparciu? Do posdwdosci niewygdnych faktow?

---------
3/ BOG OSOBOWY A NIE
DOSKONALOSc polega na tym ze aspekt ma wsztsko . I to i to. To bardzo proste zalozenie. Doskonalosc musi miec w sobie i osobowsci i nie inaczej brak jej czegos. Nie musi sie tez dodtwywac do przwczajnien.

-
Ogolnie wierze ze gdyby popracwac nad Daminem musby albo zostac bhakta albo udac ze nic go nie przekonuje.

JEDNA NA KONEIC.

-------------
JEst tez pewna widosmoc jakby od Pana Caitani.
Ta inkarnacja Kryszna mowi ze filofia jest mniej wazna niz dowdcznie. Umysl jest tylko jkednymz elemntow, Nie warto spedzac zycia na pustym gadnaiu. JEst tez milosc (prema) Syzba oDdnaia, pratczyne zwiazki miedzy bhaktami, milosc,m poswecnie. i wile innych.

I tak jak Purnapragjna napisal zachecam do Intonwania MAntry

HARE KRYSZNA
HARE KRYSZNA
KRYSZNA KRYSZNA
HAre HARE
]

HARE RAMA
HARE RAMA
RAMA RAMNA
HARE HARE

Podzenia Daminie. Mielgo zycia i wogle. Nie miej za zle do mnie i do bhaktow ze uwazaj ze nie ma nic wyzszego nzi Swiadomsc Kryszny. Z calym szacnuiem. hari bol


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Czy świadomość jest (czy może być) oderwana od osoby?
PostNapisane: 19 wrz 2010, o 17:07 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 lis 2006, o 18:21
Posty: 1863
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Pavana Caitania napisał(a):
Ogolnie wierze ze gdyby popracwac nad Daminem musby albo zostac bhakta albo udac ze nic go nie przekonuje.


Ja też zgadzam się z Tobą, że Damian byłby dobrym kandydatem na bhaktę Kryszny. :) Ale jest tak jak mówisz, po prostu, nie da się obudzić osoby, która udaje, że śpi, choćby przy użyciu najgłośniejszych i najlepszych argumentów-budzików. To wszystko sprowadza się bowiem nie do argumentów, ale ostatecznie do stanu naszego serca, czego wyrazem są nasze pragnienia. A o tym, już każdy z nas, indywidualnie decyduje.

_________________
Prasadam blog mojej żony Vairagya-laksmi dd: http://www.purevege.com/
Foto galeria mojej żony: http://www.flickr.com/photos/48823311@N03/
Mój blog: http://purnaprajna.blogspot.com/
Moja muzyka: http://www.acidplanet.com/artist.asp?so ... 069&T=6461


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Czy świadomość jest (czy może być) oderwana od osoby?
PostNapisane: 19 wrz 2010, o 17:30 

Dołączył(a): 25 lis 2006, o 21:25
Posty: 154
Lokalizacja: ziemica Dziadoszan
Damian907 napisał(a):

Nie tyle indywidualna osoba "była wcześniej", co świadomość była od zawsze. I teraz wytłumaczenia są różne:
Albo od zawsze istniała iluzja (więc stan osoby nie mógł być wcześniej, to byłoby nielogiczne.),
albo kiedyś istniała Jedność wszystkiego (więc nie mogło być osób), a wraz z pojawieniem się niewiedzy zaczęła się samsara i pojawiły się osoby.
Więc zgodnie z buddyjskim poglądem, nie ma (i nie może być) czegoś takiego że stan osoby istniał przez iluzją, ta ostatnia istniała od zawsze, lub powstając dała poczatek stanowi osoby.

PS. Jeśli chcecie obronić personalizm emocjonalnością i przywiązaniem, to ze mną Wam się nie uda. Czekam na inne propozycję :mrgreen:

Pozdrawiam


W sumie to wszystko omawialiśmy na różne sposoby, a uderzenie od strony "emocjonalności" i "przywiązania" jest nie trafione. :) Tak naprawdę nie ma tutaj nic do rzeczy.

Nie istnieją dwa ego, lecz jedno. Ego (jaźń, osoba) jest zawsze transcendentna, czyli duchowa, czyli, poza materią, czyli poza materialnym uwarunkowaniem. Ja to ja i już. Nie można także oddzielić osoby od świadomości, natomiast można od umysłu. Poćwicz i jak wspomniałem, oddziel "jestem" od "świadomy". Jeśli ci się uda, stawiam ci herbatę... owocową.

Fałszywe ego nosi nazwę w sanskrycie ahankara. Aham - ja; kara - czyniąc, dokonując. Zatem ahankara to budowanie jaźni, tworzenie osobowości, ale materialnej, czasowej. Prawdziwego ja nie można zbudować, bo już istnieje. Ahankarę można więc nazwać "władzą osobotwórczą". Ona działa cały czas w trakcie kołowrotu narodzin i śmierci. Poprzez nią utożsamiamy się z ciałem grubomaterialnym, umysłem, różnymi koncepcjami i konstrukcjami mentalnymi. Myślimy i czujemy, że jesteśmy tym lub owym, że mamy takie i inne cechy: Polak, mężczyzna, buddysta, pies, jestem piękny, jestem brzydki, lubię lody truskawkowe, ale nie lubię pomidorów itd itd. Możemy się także utożsamiać z całą materią - jestem wszystkim, jestem płynięciem, jestem nie-ja itd itd. Bardziej subtelne, ale nadal wiąże z samsarą. Dusza utożsamia się z jakimś konstruktem mentalnym i doświadcza siebie jako taki właśnie. Chodzi więc o to, aby ahankarę wyłączyć, aby nie tworzyła już tych "osobowości", aby się one rozmyły. W tym celu praktykuje się bhakti-jogę, odkrywanie prawdziwej osobowości - jestem sługą Kryszny.

_________________
wierzę w las, wierzę w łąkę i noc w czasie której rośnie zboże (Thoreau)


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Czy świadomość jest (czy może być) oderwana od osoby?
PostNapisane: 19 wrz 2010, o 17:59 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 gru 2008, o 16:44
Posty: 172
Lokalizacja: Buddyzm
Miałem już nie odpisywać, ale jeszcze ostatnie słowo.

Pavana Caitania napisał(a):
Jest wiec jednosc. JEDNOSC . Nagle z niej odrywa sie czastka jakas. Ta czastka wochdzi w materji i iluzje. Dlaczego ona sie oddzilila skoro to jest stan jednsci niby naturalny? A skoro swiadomsc nie ma pragninia? Wiec ok, nagle cos sie dzieli. Wpadla pod wpyw iluzii. Ale iluzja jak ustalismy jest martwa. To nie jest zywa istota ktora by kogos naklonila czy pokonala.

Zakadjac na chwilke ze Damian by stal sie chzresjaniem i uznal iluzje i zlo (SZTAN) za zywo istaote. Dlaczego jednak ten szatan miabym pokonac i byc slinijszy niz SWIDOMSC PIERWTNA? Aczkowiek znow jest pytanie kto namowil tego anilo by stal sie sztanalem...czyzby wczsniej tez byla jakas iluzja?

Skoro wiec (wracajac do poczatku) jednosc sie zaczyna dzilic a iluzja nie moze byc silnjsza nzi Bog (czyli swiadosci) to skad ten podzil? Jak juz udowdnisly martwa materja (iluzja) nie moze twoprzyc osoby, wiec osba istnia wczsniej? JA, ty, Kryszna- wszysy istnijmy wiecznie a natura ATMY, jest Adjatma-indywidoulnsc.

Staram sie podazac tropem Mysli Damiana, i jak widac niesty nie jest to zbyt logiczne.


----------------


To nie jest logiczny pogląd, ponieważ logicznym poglądem jest to, iż iluzja istnieje od zawsze i od zawsze się wcielamy, a jak wspomniałem w buddyzmie są 3 podejścia, w tym dwa stricte filozoficzne. Więc jeśli ktoś jest wyznawcą logiki to może wybrać w/w podejście.

Jeśli jednak ktoś nie jest wyznawcą logiki (kto powiedział że świat musi być racjonalnie urządzony?), to może również rozważyć inne podejście:

Czogiam Trungpa Rinpocze napisał(a):
Na początku istnieje otwarta przestrzeń, przestrzeń nie należąca do nikogo. Istnieje też związana z przestrzenią i otwartością pierwotna inteligencja widja (sanskr.). Widja to precyzja, ostrość, której towarzyszy przestrzeń. Ostrość tak przestrzenna, że można w niej umieszczać i przedstawiać rzeczy. Przypomina przestronną salę, w której jest dość miejsca na tańce, w której nie istnieje niebezpieczeństwo przewrócenia się czy potknięcia o różne przedmioty, gdyż jest to przestrzeń całkowicie otwarta. My jesteśmy tą przestrzenią, my i ona to jedno, my to widja to inteligencja, otwartość.
Skoro cały czas tym właśnie jesteśmy, skąd wzięło się pomieszanie; gdzie podziała się przestrzeń; co się stało? W rzeczywistości nic się nie stało. Po prostu staliśmy się w tej przestrzeni zbyt aktywni. Jest ona tak wielka, że kusi, by w niej tańczyć. Jednak nasz taniec stał się zbyt dynamiczny, zaczęliśmy wirować bardziej, niż to konieczne. W tym momencie uzyskaliśmy samoświadomość – świadomość: to ja tańczę w przestrzeni.
W tym momencie przestrzeń przestaje być przestrzenią jako taką. Staje się czymś stałym. My zamiast stanowić z nią jedność, postrzegamy teraz przestrzeń jako oddzielny byt, jako coś namacalnego. Na tym polega pierwsze doświadczenie dualizmu: przestrzeń i ja – ja tańczę w przestrzeni, a ona jest czymś stałym i oddzielnym ode mnie. Dualizm ten to koncepcja '''przestrzeń i ja'', to brak absolutnej jedności z przestrzenią. Tak rodzi się forma, tak rodzi się podział na ''ja'' i ''nie-ja''.
(...)
''Wolność od duchowego materializmu''

Ktoś mógłby wskazać, iż jest napisane "(...)Po prostu staliśmy się w tej przestrzeni zbyt aktywni.(...).

Ale pamiętajcie iż te nauki są skierowane do nas (czyli istot mających poczucie oddzielenia ja od nie-ja). Jeśli o mnie chodzi, to w swoim ograniczeniu wyobrażam to sobie trochę tak jak pompowanie balona, w pewnym momencie on po prostu pęknie(staje się podzielony na "indywidualne" cząstki), mimo iż wcześniej był jednością.
Ale oczywiście to nie jest logiczny pogląd, więc przyjmijmy że iluzja istnieje od zawsze (a tak się zwykle w Buddyzmie przyjmuje, choć prawdę mówiąc nie ma sprzeczności między tymi podejściami).

Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
Damian

_________________
http://www.buddyzm.edu.pl


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Czy świadomość jest (czy może być) oderwana od osoby?
PostNapisane: 19 wrz 2010, o 19:58 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 lis 2006, o 18:21
Posty: 1863
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Damian907 napisał(a):

Czogiam Trungpa Rinpocze napisał(a):
My jesteśmy tą przestrzenią, my i ona to jedno, my to widja to inteligencja, otwartość.
Skoro cały czas tym właśnie jesteśmy, skąd wzięło się pomieszanie; gdzie podziała się przestrzeń; co się stało? W rzeczywistości nic się nie stało. Po prostu staliśmy się w tej przestrzeni zbyt aktywni.


Dobrą stroną buddyzmu są jego nauki moralne ahimsy. Problem powstaje jednak wtedy, kiedy ze swoją ograniczoną wiedzą, jej wyznawcy próbują spekulować na tematy transcendentne, jak np. o pierwszej przyczynie ich uwarunkowanej egzystencji.

"My jesteśmy przestrzenią, bez atrybutów, ale mającej cechę widji, czyli inteligencji i wiedzy". Wiedzy o czym? O pustej przestrzeni, w której nic absolutnie nie ma, i w której nie ma się o co potknąć, i osoby się potykającej? Skąd więc wzięła się tam nagle świadomość istnienia, czyli wiedza o "tańcu w przestrzeni" i personalnej koncepcji "hiperaktywności". Czy w tej "przestrzeni" są szkoły tańca lub przynajmniej telewizyjne kursy tańca towarzyskiego z samym sobą? Czy jest tam "nie-ja" lekarz, który informuje nas o koncepcji psycho-fizycznej hiperaktywności?

"Przestrzeń przestała nagle istnieć, bo stała się zbyt aktywna". Dlaczego przestrzeń miałaby zapragnąć, aby stać się bardziej aktywną i zacząć tańczyć w samej sobie, czyli w pustej przestrzeni, gdzie nikogo nie ma, a tym bardziej tancerza? Kto pragnie i skąd się bierze to pragnienie zatańczenia? Czy z samej przestrzeni, która skądeś posiada widję, a więc już samoświadomość przestrzeni?

To nie ma żadnego sensu, bo tylko świadoma samej siebie osoba może czegokolwiek zapragnąć. W jaki więc sposób "nie-osoba", a więc pusta, pozbawiona "ja" przestrzeń mogła zapragnąć, aby być aktywną. Skąd wiedziała o sobie, jeżeli jej nie było, i skąd przyszło, do jej nieistniejącej przecież głowy, że może zatańczyć w przestrzeni, skoro nie była świadoma istnienia tańca?

Czogiam Trungpa Rinpocze napisał napisał(a):
Jest ona tak wielka, że kusi, by w niej tańczyć. Jednak nasz taniec stał się zbyt dynamiczny, zaczęliśmy wirować bardziej, niż to konieczne. W tym momencie uzyskaliśmy samoświadomość – świadomość: to ja tańczę w przestrzeni.


Kogo kusi przestrzeń, jeżeli nie ma tam koncepcji "ja"? Co kusi tego nieistniejącego kogoś, skoro w tej przestrzeni nikogo i niczego, jeszcze przecież nie ma? Dlaczego uzyskaliśmy samoświadomość? Co było tego pierwotną przyczyną, skoro nie było pragnienia, aby być osobą, a przestrzeń nie jest pragnącą i samoświadomą osobą?

Jakimś cudem "nie-ja" przestrzeń uzyskała samoświadomość, a Rinpocze mówi, że "w rzeczywistości nic się nie stało"!? Pozbawione "ja" NIC, zamienia się nagle w "ja" COŚ i nic się nie stało!? Takie wyjaśnienie nie przejdzie nawet w przedszkolu, bo i dziecko chce wiedzieć skąd biorą się dzieci. Już odpowiedź "bocian Cię przyniósł" jest lepszą odpowiedzią, niż to, że "pojawiłeś się syneczku z pustej przestrzeni, czyli znikąd i wrócisz też do nikąd, bo to Twój dom".

A więc gdzie podziało się wyjaśnienie związku przyczynowo-skutkowego, ale tym razem już dla dorosłych i domagających się poważnej i niesprzecznej logicznie odpowiedzi ludzi? Istnieje skutek, a więc jest i przyczyna. Co, czy kto jest tą pierwszą przyczyną? Przestrzeń? Jak pusta przestrzeń może czegoś zapragnąć, i kto posiada wiedzę, czyli jest świadomy "czegoś" w tej pustej przestrzeni, skoro nie ma tam, ani osoby, ani przedmiotu wiedzy?

Z pełnym szacunkiem, ale czy nie lepiej byłoby po prostu, skupić się na wegetarianizmie i nie zadawaniu innym przemocy, niż mieszać poważnym ludziom w głowach, prawiąc takie filozoficzne niedorzeczności i dyrdymały, których nie kupią nawet małe dzieci w żłobku?

Czogiam Trungpa Rinpocze napisał napisał(a):
Dualizm ten to koncepcja '''przestrzeń i ja'', to brak absolutnej jedności z przestrzenią. Tak rodzi się forma, tak rodzi się podział na ''ja'' i ''nie-ja''.


Dualizm jest jedynie halucynacją, że "przestrzeń i ja" oraz całe materialne stworzenie jest oddzielone i niezależne od będącej przyczyną wszystkich przyczyn Prawdy Absolutnej, Śri Kryszny. Dlatego z punktu widzenia Wedanty, powyższy buddyjski opis "przestrzeni" wraz "nie-ja" i wyłaniającego się z niej "ja" jest także, zaledwie materialnym dualizmem, bo tego typu materialistyczny proces myślowy oddziela nas jedynie od wszech-przenikającego, wszechpotężnego i wszechwiedzącego Osobowego Absolutu, poza którym nic nie istnieje, a więc który jest niedualny.

Damian907 napisał(a):
Ktoś mógłby wskazać, iż jest napisane "(...)Po prostu staliśmy się w tej przestrzeni zbyt aktywni.(...).

Ale pamiętajcie iż te nauki są skierowane do nas (czyli istot mających poczucie oddzielenia ja od nie-ja).


Dopóki nie poda się przyczyny dla której "nic", które posiada skądeś "wiedzę" (sic!) i nie pragnie, zapragnęło stać się nagle "kimś", o kim nie wiedziało, to nie ma żadnego znaczenia, do kogo skierowane są te nauki. Dla uwarunkowanych dusz są to stwierdzenia wewnętrznie sprzeczne, a więc bezużyteczne w praktyce, a dla "przestrzeni z widją", tym bardziej są one obojętne, bo nikogo tam nie ma, co i tak widocznie jej nie przeszkadza, aby zapragnąć stać się "kimś", czyli osobą, której wcześniej nie było, ale której nagle zachciało się tańczyć, po to, aby się rozdwoić i cierpieć w samsarze... :roll:

Uwielbiam cytaty mistrzów buddyjskich, bo zawsze są bardzo poetyckie i kwieciste, ale za to mają chyba największą ilość logicznych sprzeczności na centymetr kwadratowy pisanego tekstu, co czyni je, osobiście dla mnie bardzo specjalnymi. Wegetarianizm i ahimsa to inna sprawa, i prawdziwy buddysta powinien to właśnie propagować, oraz żyć zgodnie z tymi pożytecznymi naukami, zamiast spekulować o rzeczach będących poza zasięgiem jego materialnego umysłu, i o których nic nie mówił sam Budda.

_________________
Prasadam blog mojej żony Vairagya-laksmi dd: http://www.purevege.com/
Foto galeria mojej żony: http://www.flickr.com/photos/48823311@N03/
Mój blog: http://purnaprajna.blogspot.com/
Moja muzyka: http://www.acidplanet.com/artist.asp?so ... 069&T=6461


Ostatnio edytowano 19 wrz 2010, o 20:14 przez Purnaprajna, łącznie edytowano 1 raz

Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Czy świadomość jest (czy może być) oderwana od osoby?
PostNapisane: 19 wrz 2010, o 20:13 

Dołączył(a): 20 gru 2009, o 12:05
Posty: 130
Damian907 napisał(a):
Auttareya napisał(a):
A kto pyta?


Nie ma nikogo kto by pytał.


Damian907 napisał(a):
To nie jest logiczny pogląd, ponieważ logicznym poglądem jest to, iż iluzja istnieje od zawsze i od zawsze się wcielamy, a jak wspomniałem w buddyzmie są 3 podejścia, w tym dwa stricte filozoficzne. Więc jeśli ktoś jest wyznawcą logiki to może wybrać w/w podejście.

Kto uważa, że pogląd jest logiczny?
Nie ma nikogo kto by uważał, że pogląd jest logiczny.

Kto uważa, że logicznym poglądem jest to, iż iluzja istnieje od zawsze i od zawsze się wcielamy?
Nie ma nikogo kto by uważał, że logicznym poglądem jest to, iż iluzja istnieje od zawsze i od zawsze się wcielamy.

Kto wspomniał, że w buddyzmie są 3 podejścia, w tym dwa stricte filozoficzne?
Nie ma nikogo kto by wspomniał, że w buddyzmie są 3 podejścia, w tym dwa stricte filozoficzne.

Kto jest wyznawcą logiki i dlatego może wybrać w/w podejście?
Nie ma nikogo, kto jest w wyznawcą logiki i dlatego może wybrać w/w podejście.

Damian907 napisał(a):
Jeśli jednak ktoś nie jest wyznawcą logiki (kto powiedział że świat musi być racjonalnie urządzony?), to może również rozważyć inne podejście:

Kto jednak nie jest wyznawcą logiki?
Nie ma nikogo, kto jednak nie jest wyznawcą logiki.

Kto powiedział że świat musi być racjonalnie urządzony?
Nie ma nikogo, kto by powiedział że świat musi być racjonalnie urządzony.

Kto może również rozważyć inne podejście?
Nie ma nikogo, kto może również rozważyć inne podejście.

Damian907 napisał(a):
Czogiam Trungpa Rinpocze napisał(a):

Kto napisał?
Nie ma nikogo, kto by napisał.

Damian907 napisał(a):
”Na początku istnieje otwarta przestrzeń, przestrzeń nie należąca do nikogo. Istnieje też związana z przestrzenią i otwartością pierwotna inteligencja widja (sanskr.). Widja to precyzja, ostrość, której towarzyszy przestrzeń. Ostrość tak przestrzenna, że można w niej umieszczać i przedstawiać rzeczy…”

Kto może w niej umieszczać i przedstawiać rzeczy?
Nie ma nikogo, kto by mógł w niej umieszczać i przedstawiać rzeczy.

Damian907 napisał(a):
”…Przypomina przestronną salę, w której jest dość miejsca na tańce, w której nie istnieje niebezpieczeństwo przewrócenia się czy potknięcia o różne przedmioty, gdyż jest to przestrzeń całkowicie otwarta. My jesteśmy tą przestrzenią, my i ona to jedno, my to widja to inteligencja, otwartość…”

Kim jesteśmy my, którzy jesteśmy tą przestrzenią, my i ona to jedno, my to widja to inteligencja, otwartość?
Nie ma nikogo, kto by był tą przestrzenią, my i ona to jedno, my to widja to inteligencja, otwartość.

Damian907 napisał(a):
”…Skoro cały czas tym właśnie jesteśmy, skąd wzięło się pomieszanie; gdzie podziała się przestrzeń; co się stało?..”

Skoro cały czas tym właśnie jesteśmy, skąd wzięło się pomieszanie; gdzie podziała się przestrzeń; co się stało?
Nie ma nikogo, kto by był cały czas tym, skąd wzięło się pomieszanie; gdzie podziała się przestrzeń; co się stało.

Damian907 napisał(a):
”…W rzeczywistości nic się nie stało. Po prostu staliśmy się w tej przestrzeni zbyt aktywni...”

Kim jesteśmy my, którzy po prostu staliśmy się w tej przestrzeni zbyt aktywni?
Nie ma nikogo, kto by po prostu stał się w tej przestrzeni zbyt aktywny.

Damian907 napisał(a):
”…Jest ona tak wielka, że kusi, by w niej tańczyć. Jednak nasz taniec stał się zbyt dynamiczny, zaczęliśmy wirować bardziej, niż to konieczne...”

Kogo taniec stał się zbyt dynamiczny?
Nie ma nikogo, kogo taniec stał się zbyt dynamiczny.

Kto zaczął wirować bardziej, niż to konieczne?
Nie ma nikogo, kto by zaczął wirować bardziej, niż to konieczne.

Damian907 napisał(a):
”…W tym momencie uzyskaliśmy samoświadomość – świadomość: to ja tańczę w przestrzeni...”

Kto w tym momencie uzyskał samoświadomość – świadomość: to ja tańczę w przestrzeni?
Nie ma nikogo, kto by uzyskał samoświadomość – świadomość: to ja tańczę w przestrzeni.

Damian907 napisał(a):
”…W tym momencie przestrzeń przestaje być przestrzenią jako taką. Staje się czymś stałym. My zamiast stanowić z nią jedność, postrzegamy teraz przestrzeń jako oddzielny byt, jako coś namacalnego...”

Kto zamiast stanowić z nią jedność, postrzega teraz przestrzeń jako oddzielny byt, jako coś namacalnego?
Nie ma nikogo, kto by zamiast stanowić z nią jedność, postrzegał teraz przestrzeń jako oddzielny byt, jako coś namacalnego.

Damian907 napisał(a):
”…Na tym polega pierwsze doświadczenie dualizmu: przestrzeń i ja – ja tańczę w przestrzeni, a ona jest czymś stałym i oddzielnym ode mnie...”

Kto doświadcza pierwszego dualizmu: przestrzeń i ja – ja tańczę w przestrzeni, a ona jest czymś stałym i oddzielnym ode mnie?
Nie ma nikogo, kto by doświadczył pierwszego dualizmu: przestrzeń i ja – ja tańczę w przestrzeni, a ona jest czymś stałym i oddzielnym ode mnie.

Damian907 napisał(a):
”…Dualizm ten to koncepcja '''przestrzeń i ja'', to brak absolutnej jedności z przestrzenią. Tak rodzi się forma, tak rodzi się podział na ''ja'' i ''nie-ja''.

Kto uważa, że „dualizm ten to koncepcja '''przestrzeń i ja'', to brak absolutnej jedności z przestrzenią. Tak rodzi się forma, tak rodzi się podział na ''ja'' i ''nie-ja”'?
Nie ma nikogo, kto by uważał, że „dualizm ten to koncepcja '''przestrzeń i ja'', to brak absolutnej jedności z przestrzenią. Tak rodzi się forma, tak rodzi się podział na ''ja'' i ''nie-ja”'.

Damian907 napisał(a):
Ktoś mógłby wskazać, iż jest napisane "(...)Po prostu staliśmy się w tej przestrzeni zbyt aktywni.(...).

Kto mógłby wskazać, iż jest napisane "(...)Po prostu staliśmy się w tej przestrzeni zbyt aktywni.(...).?
Nie ma nikogo, kto mógłby wskazać, iż jest napisane "(...)Po prostu staliśmy się w tej przestrzeni zbyt aktywni.(...).

Damian907 napisał(a):
Ale pamiętajcie iż te nauki są skierowane do nas (czyli istot mających poczucie oddzielenia ja od nie-ja).

Kto miałby pamiętać iż te nauki są skierowane do nas (czyli istot mających poczucie oddzielenia ja od nie-ja)?
Nie ma nikogo, kto miałby pamiętać iż te nauki są skierowane do nas (czyli istot mających poczucie oddzielenia ja od nie-ja).

Kim są istoty mające poczucie oddzielenia ja od nie-ja?
Nie ma nikogo, kto by miał poczucie oddzielenia ja od nie-ja.

Damian907 napisał(a):
Jeśli o mnie chodzi, to w swoim ograniczeniu wyobrażam to sobie trochę tak jak pompowanie balona, w pewnym momencie on po prostu pęknie(staje się podzielony na "indywidualne" cząstki), mimo iż wcześniej był jednością.

Kto w swoim ograniczeniu wyobraża to sobie trochę tak jak pompowanie balona, w pewnym momencie on po prostu pęknie(staje się podzielony na "indywidualne" cząstki), mimo iż wcześniej był jednością?

Nie ma nikogo, kto by w swoim ograniczeniu wyobrażał to sobie trochę tak jak pompowanie balona, w pewnym momencie on po prostu pęknie(staje się podzielony na "indywidualne" cząstki), mimo iż wcześniej był jednością.

Damian907 napisał(a):
Ale oczywiście to nie jest logiczny pogląd, więc przyjmijmy że iluzja istnieje od zawsze (a tak się zwykle w Buddyzmie przyjmuje, choć prawdę mówiąc nie ma sprzeczności między tymi podejściami).

Kto miałby przyjąć, ponieważ oczywiście to nie jest logiczny pogląd, że iluzja istnieje od zawsze (a tak się zwykle w Buddyzmie przyjmuje, choć prawdę mówiąc nie ma sprzeczności między tymi podejściami)?
Nie ma nikogo, kto miałby przyjąć, ponieważ oczywiście to nie jest logiczny pogląd, że iluzja istnieje od zawsze (a tak się zwykle w Buddyzmie przyjmuje, choć prawdę mówiąc nie ma sprzeczności między tymi podejściami).

Damian907 napisał(a):
Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za wszystkie odpowiedzi.

Kto pozdrawia i jeszcze raz dziękuje za wszystkie odpowiedzi?
Nie ma nikogo, kto by pozdrawiał i jeszcze raz dziękował za wszystkie odpowiedzi.

Damian907 napisał(a):
Damian

Kto to jest Damian?
Nie ma nikogo kto jest Damian.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Czy świadomość jest (czy może być) oderwana od osoby?
PostNapisane: 19 wrz 2010, o 20:18 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 lis 2006, o 18:21
Posty: 1863
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Auttareya Prabhu, to chyba najdłuższy zenowski koan jaki kiedykolwiek czytałem. Przekonałeś mnie, o złotousty mistrzu! A teraz proszę, uderz mnie trzcinką w głowę, aby dopełnić mego samospełnienia, przy niebiańskim dźwięku klaszczącej jednej dłoni. ;) :)

_________________
Prasadam blog mojej żony Vairagya-laksmi dd: http://www.purevege.com/
Foto galeria mojej żony: http://www.flickr.com/photos/48823311@N03/
Mój blog: http://purnaprajna.blogspot.com/
Moja muzyka: http://www.acidplanet.com/artist.asp?so ... 069&T=6461


Ostatnio edytowano 19 wrz 2010, o 20:23 przez Purnaprajna, łącznie edytowano 1 raz

Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Czy świadomość jest (czy może być) oderwana od osoby?
PostNapisane: 19 wrz 2010, o 20:22 

Dołączył(a): 20 gru 2009, o 12:05
Posty: 130
Purnaprajna napisał(a):
Auttareya Prabhu, to chyba najdłuższy zenowski koan jaki kiedykolwiek czytałem. Przekonałeś mnie, o złotousty mistrzu! A teraz proszę, uderz mnie trzcinką w głowę, aby dopełnić mego samospełnienia. ;) :)

Kto mógłby uderzyć Cię trzcinką w głowę, aby dopełnić Twojego samospełnienia?
Nie ma nikogo kto mógłby uderzyć Cię trzcinką w głowę, aby dopełnić Twojego samospełnienia.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Czy świadomość jest (czy może być) oderwana od osoby?
PostNapisane: 19 wrz 2010, o 20:27 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 lis 2006, o 18:21
Posty: 1863
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Auttareya napisał(a):
Kto mógłby uderzyć Cię trzcinką w głowę, aby dopełnić Twojego samospełnienia?
Nie ma nikogo kto mógłby uderzyć Cię trzcinką w głowę, aby dopełnić Twojego samospełnienia.

Muuuuuuu... Muuuuuuuu... Hau... Hau...

To se pogadaliśmy! A teraz, czas na Kryszna-prasadam! :D

_________________
Prasadam blog mojej żony Vairagya-laksmi dd: http://www.purevege.com/
Foto galeria mojej żony: http://www.flickr.com/photos/48823311@N03/
Mój blog: http://purnaprajna.blogspot.com/
Moja muzyka: http://www.acidplanet.com/artist.asp?so ... 069&T=6461


Ostatnio edytowano 19 wrz 2010, o 20:29 przez Purnaprajna, łącznie edytowano 1 raz

Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Czy świadomość jest (czy może być) oderwana od osoby?
PostNapisane: 19 wrz 2010, o 20:29 

Dołączył(a): 20 gru 2009, o 12:05
Posty: 130
Purnaprajna napisał(a):
Auttareya napisał(a):
Kto mógłby uderzyć Cię trzcinką w głowę, aby dopełnić Twojego samospełnienia?
Nie ma nikogo kto mógłby uderzyć Cię trzcinką w głowę, aby dopełnić Twojego samospełnienia.

Muuuuuuu... Muuuuuuuu... Hau... Hau...

To se pogadaliśmy! Czas na prasadam! :D

Ale nie martw się. Jest na to rada. Halawa, kirtan i wzniosłe towarzystwo Wielbicieli.
Chwała Śrila Prabhupadzie.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Czy świadomość jest (czy może być) oderwana od osoby?
PostNapisane: 19 wrz 2010, o 20:30 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 lis 2006, o 18:21
Posty: 1863
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Auttareya napisał(a):
Ale nie martw się. Jest na to rada. Halawa, kirtan i wzniosłe towarzystwo Wielbicieli.
Chwała Śrila Prabhupadzie.

Jay! :D

_________________
Prasadam blog mojej żony Vairagya-laksmi dd: http://www.purevege.com/
Foto galeria mojej żony: http://www.flickr.com/photos/48823311@N03/
Mój blog: http://purnaprajna.blogspot.com/
Moja muzyka: http://www.acidplanet.com/artist.asp?so ... 069&T=6461


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Czy świadomość jest (czy może być) oderwana od osoby?
PostNapisane: 19 wrz 2010, o 20:51 

Dołączył(a): 20 gru 2009, o 12:05
Posty: 130
Purnaprajna napisał(a):
... przy niebiańskim dźwięku klaszczącej jednej dłoni. ;) :)

A propos tej klaszczącej jednej dłoni, która ma być niby koanem w zenoologii, to razu pewnego przy uczcie Śriman Marici Prabhu (stara gwardia), słynny pogromca impersonalistów i voidystów, zaprezentował nam takie klaskanie. W tym czasie jedną ręką (tą zaangażowaną w służbę oddania) żwawo wiosłował na trasie miska halawy - jego lotosowe usta, a drugą, uniesioną wysoko do góry nad głową, głośno klaskał.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Czy świadomość jest (czy może być) oderwana od osoby?
PostNapisane: 19 wrz 2010, o 22:42 

Dołączył(a): 31 gru 2008, o 05:30
Posty: 894
Dobre jest ze prznales ze iluzja jest martwa. A wiec powtsanie osby nie moze zalezyec od iluzji. Martwe rzeczy nie moga tworzyc nic...ale od tego co bylo wczsniej./

Nie wiem czy wiesz ale jest tekst Dalajlamy ktory stwioerdza ze gdy wikszosc Buddystow uwaza ze nirvana jest ostecznym stanem jest jakis tekst ktory mowi ze dla "specjanie zaawanswanych" buddtswo jest objawianie Boga. Znajoma Buddystkla mi opowiadala:)

===

Moze zasmiat tak gadac poznaj "Dobra nowine". Nie muszisz wyzekac sie swego "ja". Jedyne co tzreba to wrocic do pierwtnego "JA" tegoc zyatsego i ZAWSZE INDYWDUALNEGO I OSOBOWEGO. Wtedy jestes zdolny do pragnien. Takze do tych zlych (jak wybor iluzji) ale takze do dobrych jak MILOSC. Oddanie. itop. Jak spojrzysz geboko w siebnie nie ma tam zadnego pragninia>? Alby napewno>?:)

Idea jest by skoro patrzysz na czerwono, zdjac okulary czerwnoe, czyli faszywe ego i wtedy nie znika zdolnosc WIDZNIA, ale WIDSISZ PRAWDZIWE> Podbnie po zdenciu faszywego ego (jak po zdneciu okularow)nie znika pragninia i ja, ale pojawia sie prawdziwe.

Swiadomsci Kryszny nie dostaje sie z zewtrz, to jest cos w Tobei cos co mozesz odkopac.
Osobiscie wietrze ze koncecpja "jednosci" i brahmana jest jedynie koncepcja. Ze jesli czlowiek pozuci wsztskie koncepcjie, i stanie prawda i rzeczwtsci prastio w oczy sptka wtedy i Boga, i swoje ja i milosc.

Milosc, Bog i ja nie sa iluzja. Odtratnie inne koncepcjie sa imuzja lub przaczjaniem umyslu.
Zycze Ci jecsez raz powdznia w drodze zyciwej.

Niesty umysl jest tak zrobiny ze zawsze chce zaangarzwania. Jesli idzies z tad bedziesz angarzwal go gdzie indziej. Oby jak najlpiej

Hari...


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Czy świadomość jest (czy może być) oderwana od osoby?
PostNapisane: 23 lis 2010, o 22:29 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 30 lis 2009, o 22:26
Posty: 65
Przeczytałem cały wątek "Czy świadomość jest (czy może być) oderwana od osoby?" i przyznam, że nie należy on do prostych :)
Damian wytaczał swoje działa, a Bhaktowie swoje.
Niestety, działa Damiana swą mocą osiągały jedynie 6-stą okrywę wszechświata (umysł) nie dobiwszy nawet do blasku Kryszny - Brahmajioti.
Natomiast działa Bhaktów wystrzeliwały duchowe kwiaty transcendentalnej wiedzy w stronę okryw wszechświata. Tu napotykały brak zrozumienia i iluzję w Damianowym umyśle.

Na szczęście obie grupy dzielnie działających strzelniczych i ich dział nie zadziałały na szkodę, gdyż każdy dzielnie trwał na swym posterunku przy swojej racji. Pociski nawet nie dotarły do swych celów :)

Pod koniec Damian wytoczył cytat poniższy, który może wyjaśnić owo brakujące pole porozumienia i zrozumienia:

Damian907 napisał(a):
Miałem już nie odpisywać, ale jeszcze ostatnie słowo.

Czogiam Trungpa Rinpocze napisał(a):
napisał(a):
Na początku istnieje otwarta przestrzeń, przestrzeń nie należąca do nikogo. Istnieje też związana z przestrzenią i otwartością pierwotna inteligencja widja (sanskr.). Widja to precyzja, ostrość, której towarzyszy przestrzeń. Ostrość tak przestrzenna, że można w niej umieszczać i przedstawiać rzeczy. Przypomina przestronną salę, w której jest dość miejsca na tańce, w której nie istnieje niebezpieczeństwo przewrócenia się czy potknięcia o różne przedmioty, gdyż jest to przestrzeń całkowicie otwarta. My jesteśmy tą przestrzenią, my i ona to jedno, my to widja to inteligencja, otwartość.
Skoro cały czas tym właśnie jesteśmy, skąd wzięło się pomieszanie; gdzie podziała się przestrzeń; co się stało? W rzeczywistości nic się nie stało. Po prostu staliśmy się w tej przestrzeni zbyt aktywni. Jest ona tak wielka, że kusi, by w niej tańczyć. Jednak nasz taniec stał się zbyt dynamiczny, zaczęliśmy wirować bardziej, niż to konieczne. W tym momencie uzyskaliśmy samoświadomość – świadomość: to ja tańczę w przestrzeni.
W tym momencie przestrzeń przestaje być przestrzenią jako taką. Staje się czymś stałym. My zamiast stanowić z nią jedność, postrzegamy teraz przestrzeń jako oddzielny byt, jako coś namacalnego. Na tym polega pierwsze doświadczenie dualizmu: przestrzeń i ja – ja tańczę w przestrzeni, a ona jest czymś stałym i oddzielnym ode mnie. Dualizm ten to koncepcja '''przestrzeń i ja'', to brak absolutnej jedności z przestrzenią. Tak rodzi się forma, tak rodzi się podział na ''ja'' i ''nie-ja''.


Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
Damian


Dla mnie ten cały cytat Rinpocze jest opisem "wybudzania się" atmy będącej w brahmajioti.

Jak wiemy są atmy, które wtapiają się w blask Krsny i są tam niesamowicie długo. Jednak ten stan nie jest wieczny.
Wiecznym stanem atmy jest taniec w świecie duchowym, w miłosnym związku z Krsną.
I właśnie ta pamięć tego wiecznego tańca ze świata duchowego wybudza uśpioną atmę ze stanu nirvany.
Jako, że nirvana nie jest odpowiednim miejscem do tanecznych "podrygów", pragnienie atmy aby tańczyć przemienia przestrzeń w salę balową.
Taniec atmy jest na tyle gwałtowny, że w końcu oddziela się od jedności (brahmajioti).
Atma odzyskuje w końcu swoją świadomość (uśpioną w 'jedności') i doświadcza indywidualności. Dostrzega różnicę między sobą a przestrzenią.

Jak wiemy, atma z brahmajioti po obudzeniu wraca do świata dualizmów.
Tu, w tym świecie ma szansę na nowo zrozumieć na czym polega jej nieodparta chęć tańczenia :)
W świecie tym napotka inne atmy.

I będzie wiele rodzajów tych atm

Cały wachlarz: od tych którzy będą wyciszać taniec atmy do tych którzy będą wirować w wiecznym tańcu.

Na obu krańcach tego wachlarza są Buddyści i Wajsznawowie :)

Buddyści powiedzą atmie:
Zapanuj nad swoim tańcem !
Ucisz go.
Ten taniec to iluzja!
Uwierz nam a osiągniesz oświecenie, które na wieki pozwoli Ci zapomnieć o tańcu.
Wtedy, w takim stanie nie-tańczenia ponownie wrócisz do przestrzeni NIETAŃCZĄCYCH.


Wajsznawowie powiedzą atmie:
Zapanuj nad swoim tańcem !
Udoskonal go.
Ten taniec to służba oddania.
Uwierz nam a osiągniesz duchowe oświecenie, które na wieczność pozwoli Ci pamiętać o tańcu.
Wtedy, w takim stanie tańczenia ponownie wrócisz do przestrzeni WIECZNIETAŃCZĄCYCH.


HARE KRSNA :) :)


PS. Damian moje mnogie pytania w innym wątku nie miały na intencji wtajemniczanie się i poznawanie przestrzeni NIETAŃCZONCYCH.
Pozdrawiam tanecznie > padmak


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 86 ]  Moderatorzy: Trisama, Morderatorzy Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Theme created StylerBB.net
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL