Pavana Caitania napisał(a):
Buddyzm jest bardzo fajny, maja duzo technik kontroli umyslu, zycziwosci w stosunku do innych itp.
Samochód jest bardzo fajny. Ma dużo światełek, pedałów i przycisków, którymi można fajnie manipulować, aby zachować wysoką sprawność techniczną silnika, co daje nam fajne samopoczucie. Mając dobry samochód można też łatwiej nawiązać kontakty z innymi, fajnymi entuzjastami motoryzacji, co jest też bardzo fajowe.

Niestety, sam fakt bycia fajnym oraz posiadania fajnych kumpli i sprawnego samochodu wraz z techniczną wiedzą na temat funkcjonowania silnika, nie gwarantuje automatycznie używania go zgodnie z jego przeznaczeniem, znajomości celu podróży oraz wiedzy o tożsamości kierowcy. W tym leży różnica pomiędzy życiem materialnym, a duchowym, czyli pomiędzy świadomością Boga, gdzie wszystko, co istnieje, w tym nasze ciało i umysł, zawsze jest z Nim powiązane, a świadomością mayi (iluzji), gdzie wydaje nam się, że jest fajnie, bo nic nigdy nie jest z Nim związane.
Tak nieszczęśliwie jednak się składa, że często w momencie, kiedy jest nam najbardziej fajnie, zderzamy się czołowo z ciężarówką rzeczywistości, gdzie nasz ludzki wrak jest świadkiem błędności naszych teorii, że jesteśmy najwyższym podmiotem przyjemności, i że znajomość kilku technik kontroli czegoś tam, czyni z nas najwyższego kontrolera rzeczywistości i pana. Wyobrażanie sobie, że nie istniejemy lub że jesteśmy niewidzialni, też nie zmienia sytuacji, bo natura materialna raz za razem wywozi nas, wraz z naszymi poglądami, na składowisko złomu. Oczywiście, w następnym życiu, w niczym nie przeszkadza to nam, przecież tak fajnym ludziom, snuć te same fajne, choć wyraźnie przeżarte rdzą bezużyteczności teorie, bo jest przecież fajnie, a o to przecież chodzi.
