Purnaprajna napisał(a):
Czy bhakti istnieje tylko na poziomie bhava i prema, czy też można jej doświadczyć także na niższych poziomach? Jeżeli tak, to jakie to poziomy i w jaki sposób bhakti się na nich manifestuje?
Można wykonywać pewną pracę (tzw. służbę), lecz pozbawioną odrobiny oddania.
Jaka jest wówczas wartość tej pracy?
Nie może ona zadowolić Kryszny. Nie zadowala też wielbiciela, który ją wykonuje. Ponieważ nie jest on usatysfakcjonowany i nie ma spokojnego umysłu, będzie on niepokoił innych. Jeżeli ta sytuacja będzie się utrzymywała, raczej porzuci on służbę oddania, albo będzie poszukiwał innej duchowej atmosfery lub powróci do starych nawyków.
To ma miejsce i możemy zaobserwować takie zachowania.
Wielbicielowi pełnemu oczekiwań, któremu brakuje spontaniczności i stałości w służeniu Krysznie, trudno utrzymać się w życiu duchowym.
Dzieje się tak gdyż jego jaźń nie jest zadowolona.
Nasza prawdziwa pozycja to usytuowanie w Kryszna premie, jej zwiastuny mogą pojawić się na początkowych etapach życia duchowego, w obecnym wieku ma to szczególnie miejsce ze względu na nieograniczoną łaskę Patita Pawany Śri Gauranga Dewy, który zbawia najbardziej upadłych.
Tu na tym forum jeden wielbiciel z Londynu głośno się zastanawiał - dlaczego tak wielu upadłych widzi wszędzie w MTŚK?
Odpowiedź jest prosta - te osoby tworzą klimat dla rozrywek Pana, który jest klejnotem kornnym miłosierdzia wśród wszystkich inkarnacji. Wyzwoliciel Upadłych zbawia nas samych, najbardziej upadłych - nie powinno nas to dziwić.
Z powodu naszych zanieczyszczeń nie jesteśmy w stanie dać wiary Panu Gaurandze. W jednej chwili może on obdarzyć wszelką łaską. Pan Gauranga nie wymaga podporządkowania tak jak Pan Kryszna, pokornie prosi tylko o odrobinę bhakti, ta drobina niczym iskra może zapalić czysty ogień miłości do Śri Śri Radha Kryszny.
Z błogosławieństwami Pana Gaurangi możemy osiągnąć spontaniczne oddanie, którego On nauczał Swym przykładem. Trudno jest zrozumieć to spontaniczne i naturalne oddanie dla Kryszny osobie która jest na początkowych etapach. Początkowe motywacje na ścieżce prowadzącej do bhakti to - pragnienie bogactwa, potęgi, sławy czy posiadania zwolenników.
Zobaczmy, iż wewnętrzne, indywidualne czynniki motywujące są analizowane i omawiane wśród osób zainteresowanych czystą bhakti. Na przykład tu na tym forum, czy na wykładach ze Śrimad Bhagawatam w Świątyni często podkreśla się, że nie powinno się mieszać pragnień materialnych z bhakti.
Lecz większy problem dostrzegam w tym, iż mało uwagi poświęcamy zewnętrznym czynnikom, takim jak np. ograniczanie wolności, czy psychicznemu zastraszeniu, o tym raczej się nie mówi otwarcie.
Dlaczego tak jest?
Wiem o czym piszę gdyż piszę o swym własnym doświadczeniu.
Wiem też jak temat ten jest niewygodny i nie popularny.
Może być wiele powodów ku temu, dlaczego nie mówimy otwarcie o rzeczach które są widoczne w sposób oczywisty dla osób, które obserwują nas z zewnątrz.
Nie chcę o tym nawet dużo pisać, gdyż znowu ten wątek zostanie schowany.
Będąc świadom, iż to trudne do zdefiniowania problemy, a i z drugiej strony nagminnie występują w naszym otoczeniu, może właśnie dlatego tak łatwo przyzwalamy na ich obecność.
Nie może być inaczej, iż przez to, że wszyscy je akceptujemy bez głębszych analiz, takie zachowania wydają się do przyjęcia.
Dostrzegam też, że wiele z tych zewnętrznych naleciałości jest często inicjowanych przez niekwalifikowanych przywódców. W ten sposób wkrada się strach i natychmiastowa bezsilna i bezmyślna obrona – strach iż zostaniemy osamotnieni, strach przed odrzuceniem i zawiedzeniem, czy też strach przed utratą korzyści lub pozycji wewnątrz organizacji.
Do tego wszystkiego jeszcze dochodzi potoczne określanie, iż to co reprezentujemy to bhakti-yoga.
A kiedy zapytamy kogoś o co chodzi z tą bhakti?
Ostatnio widziałem taki eksperyment na wykładzie...
Wykładowca oczekiwał lasu rąk rwących się do odpowiedzi

a tu - konsternacja

pustka
Dlatego tak uparcie bronie tych co odchodzą z naszej organizacji

Odchodzą bo nie doświadczyli bhakti.
Ktoś kto doświadczył bhakti.
Nigdy nie odejdzie od niej.
Nie ma takiej możliwości.
Za brak bhakti w naszej organizacji jesteśmy odpowiedzialni my sami.
Ten problem uważam za podstawowy.
Oczywiście jest to moje odczucie, i każdy może widzieć tematy tu omawiane zupełnie w innym świetle.
Przepraszam, iż piszę nie składnie
Drogi Purna Prabhu
piszę z serca na biegu
i pewnikiem nie odpowiedziałem na Twoje pytanie w sposób zadowalający Ciebie