Teraz jest 29 lip 2026, o 07:54


Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 41 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Odszedł Janapriya Prabhu
PostNapisane: 19 cze 2009, o 00:40 

Dołączył(a): 18 cze 2009, o 22:49
Posty: 1
15go czerwca wspominalem JanaZbysia ja to 13 lat temu zawiozl mnie na lotnisko i na swoj sposob poblogoslawil-Nie daj sie murzynom w tej Ameryce Hare Kriszna.
Gdy Adas zadzwonil z ta wiadomoscia smutno bardzo mi sie zrobilo.Po przyjsciu z pracy spojrzalem na zony bibloteke swietych ksiag w celu wylowienia jakiegos wznioslego wersetu aby nim tu pozegnac starego chwata-zanim do tych ksiag doszedlem przypomniala mi sie piosenka z przed 23lat.


zona Kasia pierwsze co powiedziala na te wiesc to-Ojej juz jego pysznego chlebka nie zjem!!??
Ciocia moja ,ktora pamieta jeszce Zbysia z pracy w Reniferze w Swidnicy i mile go wspomina zgodnie ze swoimi wierzeniami dala na msze za Zbysia -odprawiona zostala ona wczoraj na Trojcowie.


Wracajac do mej starej piosenki to zaspiewalem za Jaskiem Skrzekiem

Nie ma chopa-nie ma!!!
A wczoraj byl z nomi
Co tu duzo godoc
taki jusz los
W domu wdowa z dzieckami placze
TO BYL CHOP TO BYL CHOP TO BYL CHOP-JAK MALO KTO!!!!!!!!!!!!!!!

tak po mojemu pisze Zbysiu
dzieki za mile spedzone chwile Janapriya I SALUTE YOU.R.I.P


Załączniki:
Komentarz: Dec1992Reloaded
scan0002.jpg
scan0002.jpg [ 129.34 KiB | Przeglądane 4296 razy ]
Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Odszedł Janapriya Prabhu
PostNapisane: 19 cze 2009, o 13:00 

Dołączył(a): 25 lis 2006, o 21:25
Posty: 154
Lokalizacja: ziemica Dziadoszan
Dzięki Chudy za zdjęcie z prehistorii Wałbrzycha, jest i Dźanaprija, Mukti Purusz, Trisama, Majuri, Rafał, dzięki któremu poznałem Świadomość Kryszny; tragiczny Dźagadiś, Audarja, Mohini, no i ty stojący, innych imion nie pamiętam...

Właśnie czytam świetną książkę Purnaćandry Dasa " Nieomawiane przeszkody na drodze do bhakti", polecam. O tym wszystkim Dźanaprija wiedział już dawniej i tego uczył. Przerobił to dużo wcześniej niż wielu z nas, w tym ja. Był takim lokalnym psychologiem. Kładł nacisk na rozwój uczuć w głębszy sposób oraz na konieczność kultury. Ostatnią rzeczą o której mógłbym powiedzieć o nim to to, że był zinstytucjonalizowany. Nie był, przy tym zostając wiernym przesłaniu Prabhupady i swojego mistrza duchowego. Postrzegał innych jak dusze z ich najróżnorodniejszymi uwarunkowaniami. Był bardzo personalny, elastyczny, spontaniczny. W świadomy Kryszny sposób był sobą.
To, co mnie ujmowało to jego spójność wewnętrzna. Nie był rozdarty pomiędzy światem wielbicieli, a niewielbicieli. Był w obu jednocześnie zachowując kierunek Świadomości Kryszny.
Na pogrzebie jego ciało wyglądało tak jakby zasnął.
Chwała mu!

_________________
wierzę w las, wierzę w łąkę i noc w czasie której rośnie zboże (Thoreau)


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Odszedł Janapriya Prabhu
PostNapisane: 20 cze 2009, o 05:03 
Sponsorzy
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 paź 2006, o 16:02
Posty: 1323
Lokalizacja: walbrzych,wroclaw i okolice
Slawku to zdjecie to faktycznie prehistoria,jest tam tez Rasarani,Ania siostra adasia.
Pamietam nasze wspolne wypady do sulizdrowiczek po wode ,z regoły jezdzilo sie z Janapriyą po porannych programach sobotnich :wink: Pamietam jak kiedys Ja i sławek poszlismy po tą wode ,a Janpriya cierpliwie na nas czekał.
janapriya Pr takze potrafił odspiewac cały poranny program najszybciej na swiecie :D :D :D Trisam Pr zartował ze robił to na jednym wydechu.
Oj szkoda ! dzisiaj w wałbrzyskim Namahatta program odbedzie sie ze szczegolną dedykacja,dla Janapriyi Pr ,gotujemy tez mnostwo potraw ktore on zaraz po Krysznie uwielbiał.Napewno nie zrobie takiej samej chalawy z Makiem jak On ,ale sprobuje zrobic dobrą. Janapriya Pr nioe byl ograniczony,jesli cos bylo mądre ,piekne czy w jaki kolwiek sposob atrakcyjne i pomocne we wzniesieniu naszej swiadomosci,z jakiej kolwiek tradycji,brał to i docenial.
Pamietam jego długie opowiesci o niejakim Milarepie (buddyscie-mistyku).
Oj mozna bylo sluchac tych jego opowiesci i planow , bez jakiego kolwiek znudzenia. i z usmiechem na twarzy.

_________________
W tym wieku kłótni i hipokryzjiNiema innej drogi niema innej drogi niema innej drogi ,jak Intonowanie swietych imion Pana.Hare Kryszna i Rama:-)


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Odszedł Janapriya Prabhu
PostNapisane: 20 cze 2009, o 17:48 

Dołączył(a): 28 lut 2009, o 20:56
Posty: 383
Jakie to smutne! Nie znalam zbytnio Jamapriyi Prabhu ale znam Jego zone... szkoda... :(


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Odszedł Janapriya Prabhu
PostNapisane: 21 cze 2009, o 12:31 
Sponsorzy
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 paź 2006, o 16:02
Posty: 1323
Lokalizacja: walbrzych,wroclaw i okolice
wczoraj odbył sie program Namahatta poswiecony pamieci Janapriyi Pr,bylo kupe radosci ,ale ismutek goscił.
wszyscy chyba bez wyjątku ugotowali jakąś potrawe ktorą janapriya Pr lubial ofiarowywac Panu Krysznie. kiedy zaczelismy wnosic te wszystkie potrawy myslałem ze to Kryszna Janmastami,lub Govardhan Pooja :D Niewątpliwie dogadzał on Panu w swej kuchni.....

_________________
W tym wieku kłótni i hipokryzjiNiema innej drogi niema innej drogi niema innej drogi ,jak Intonowanie swietych imion Pana.Hare Kryszna i Rama:-)


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Odszedł Janapriya Prabhu
PostNapisane: 21 cze 2009, o 13:11 

Dołączył(a): 26 lut 2009, o 14:30
Posty: 3
Lokalizacja: Wałbrzych
Wczoraj, w wałbrzyskiej Govindzie odbyło się pożegnanie Janapriyi Prabhu. Bhaktowie ugotowali Jego ulubione potrawy i wspominali Jego rozrywki. Każdy zapamiętał Go jako osobę niezwykle empatyczną. Nawet jeśli kogoś karcił, robił to w taki sposób, że nikt się nie obrażał. Zawsze był skory, aby pomagać innym. Uczył nas asertywności. Pokazywał na własnym przykładzie jak nie zatracić własnej osobowości i odrębności.
Gdy żegnaliśmy Go w krematorium, uświadomiłam sobie, że już nigdy Go nie usłyszymy i nie zobaczymy. Był bardzo mądrą i inteligentną osobą. Dla naszej społeczności jest to ogromna strata.
Często mówi się, że bhaktowie są jedną wielką rodziną. Tak naprawdę to dopiero w takiej chwili mogłam to dogłębnie poczuć.
Wszelka chwała Janapriyi Prabhu!


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Odszedł Janapriya Prabhu
PostNapisane: 21 cze 2009, o 22:11 

Dołączył(a): 25 lis 2006, o 21:25
Posty: 154
Lokalizacja: ziemica Dziadoszan
Jak już wiadomo w sobotę odbyło się spotkanie wspomnieniowe dla Dźanapriji oraz ofiara śraddha. To wisznuickie dziady. Każdy miał zostawić trochę pożywienia, które przeleżało w świątyni przez noc przed wizerunkiem Dźanapriji, by sobie podjadł. Trisama powiedział, że ofiara będzie najbardziej skuteczna, gdy to pożywienie zjedzą kruki. Zapaliłem się do tego pomysłu, bo jest na wskroś pogański, poza tym wszystko to działo się na Święto Kupały. Kłopot w tym, że czerwiec to okres lęgowy kruków, łączą się w pary, trudniej przywabić, a stadami krążą nad polami dopiero na jesień. Zaoferowałem się, że zaniosę to krukom, bo wiem, gdzie latają. Padł również pomysł wysypiska. Ostatecznie również Rasa Rasika chciała w tym uczestniczyć.

Następnego dnia przyjechała. Zaproponowałem wyprawę w okolice Andrzejówki, gdzie znajdują się gniazda kruków, są tam rozległe pola i półki skalne, gdzie można by rozsypać ofiarę w widocznym miejscu. Rasa Rasika chciała jednak jechać na wysypisko. Kryszna Sambandha wskazał nam, że znajduje się ono na Beethovena.
Brama składu odpadów komunalnych z napisem "zakaz wstępu" była otwarta. Zupełnie nie przyszło mi do głowy, aby przez nią przejść. Taki nawyk. Ruszyłem przez szuwary i pokrzywy do muru, by obejść portiera i tam wskoczyć na wysypisko. Rasa Rasika jednak krzyczy, żebyśmy szli przez bramę. Nie zrozumiałem o co jej chodzi, "jak przez bramę..." Ona mówi: normalnie. Uparła się. Mówię: dobra, i bez słowa idziemy do bramy.
Zacząłem zastanawiać się jak wytłumaczymy portierowi naszą wizytę ? Kobieta ubrana w białe sari z ogromną czerwoną kropą na czole i facet z kartonem jedzenia. Akcja karmienia zwierząt ? Albo: " Wie pan, chcemy, aby ptaki zaniosły jedzenie pewnej osobie, która jest w niebie..." Doszedłem do wniosku, że cała ta wyprawa zakończy się sukcesem, jeśli portier zamiast służb psychiatrycznych wezwie egzorcystę. Postanowiłem, że Rasa Rasika będzie mówić, a ja będę się uśmiechać.
Przeszliśmy bramę i minęliśmy stróżówkę. Nikogo nie ma. W oddali jakiś mężczyzna kosi trawę kosiarką spalinową. Hałas i i słuchawki na uszach. Mógłby nas zobaczyć, ale nie widzi. Wspinamy się po hałdzie śmieci. Mijamy tablicę z napisem "Uwaga, zagrożenie wybuchem" (oni wysadzają te śmieci ?!). Na szczycie masa ptaków, ale nie ma kruków, tylko mewy śmieszki i szpaki. No dobra, Dźanaprija zawsze był przekorny. Mewy śmieszki ni to kraczą ni rechoczą, chociaż morskie to ptaki, dostosowały się do życia przy człowieku i jego śmieciach nawet w górach.

Patrzę, a tu na brzegu hałdy stoi posąg Jezusa Chrystusa, metrowej wielkości bez ręki. Ktoś go specjalnie postawił pionowo. Rasa Rasika mówi: to nawet dobrze się składa. Rozłożyliśmy jedzenie u stóp Jezusa Chrystusa. Odeszliśmy. Mewy zaczęły krążyć na ofiarą.
Schodząc zastanawiałem się jak teraz wytłumaczymy portierowi naszą wizytę ? Poranny spacer z kobietą w bieli na wysypisku ? Można było uciekać, ale Rasa Rasika miała kiepskie obuwie na takie sprawy. Ale pan kosiarz nas nie widział. To kolejny dowód dla mnie, że koszenie kosiarkami to głupota i szkodnictwo. Jakby kosił kosą to by widział i słyszał.
Przeszliśmy przez bramę. Właśnie wchodziliśmy do samochodu, gdy przyjechała ochrona. Minęli nas, popatrzyli i poszli pilnować wysypiska. Akcja śraddha odbyła się pod ich nieobecność. Powinni być bardziej czujni. Wszędzie roi się od ludzi podrzucających jedzenie mewom.
Morał z tego jest taki, że warto, jak pokazała to Rasa Rasika, czasami mieć więcej wiary w Krysznę niż ja.

Tak zakończył się ostatni występ Dźanapriji. Ostatni w tym tygodniu.... :)

_________________
wierzę w las, wierzę w łąkę i noc w czasie której rośnie zboże (Thoreau)


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Odszedł Janapriya Prabhu
PostNapisane: 22 cze 2009, o 10:58 
Sponsorzy
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 8 paź 2006, o 20:09
Posty: 770
Lokalizacja: Legnica
My również mieliśmy łaskę uczestniczenia w sobotniej ceremonii poświęconej Waisznawie Janaprii Prabhu. Gloryfikacja jego cech, troska wielbicieli o Janapriję Prabhu i jego rodzinę, ich miłość, wdzięczność, szacunek i oddanie na długo zostaną w naszych sercach. Dziękujemy za tę lekcję bhakti.

_________________
Gauranga!!!


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Odszedł Janapriya Prabhu
PostNapisane: 22 cze 2009, o 16:17 
Sponsorzy
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 paź 2006, o 16:02
Posty: 1323
Lokalizacja: walbrzych,wroclaw i okolice
albert napisał(a):
Jak już wiadomo w sobotę odbyło się spotkanie wspomnieniowe dla Dźanapriji oraz ofiara śraddha. To wisznuickie dziady. Każdy miał zostawić trochę pożywienia, które przeleżało w świątyni przez noc przed wizerunkiem Dźanapriji, by sobie podjadł. Trisama powiedział, że ofiara będzie najbardziej skuteczna, gdy to pożywienie zjedzą kruki. Zapaliłem się do tego pomysłu, bo jest na wskroś pogański, poza tym wszystko to działo się na Święto Kupały. Kłopot w tym, że czerwiec to okres lęgowy kruków, łączą się w pary, trudniej przywabić, a stadami krążą nad polami dopiero na jesień. Zaoferowałem się, że zaniosę to krukom, bo wiem, gdzie latają. Padł również pomysł wysypiska. Ostatecznie również Rasa Rasika chciała w tym uczestniczyć.

Następnego dnia przyjechała. Zaproponowałem wyprawę w okolice Andrzejówki, gdzie znajdują się gniazda kruków, są tam rozległe pola i półki skalne, gdzie można by rozsypać ofiarę w widocznym miejscu. Rasa Rasika chciała jednak jechać na wysypisko. Kryszna Sambandha wskazał nam, że znajduje się ono na Beethovena.
Brama składu odpadów komunalnych z napisem "zakaz wstępu" była otwarta. Zupełnie nie przyszło mi do głowy, aby przez nią przejść. Taki nawyk. Ruszyłem przez szuwary i pokrzywy do muru, by obejść portiera i tam wskoczyć na wysypisko. Rasa Rasika jednak krzyczy, żebyśmy szli przez bramę. Nie zrozumiałem o co jej chodzi, "jak przez bramę..." Ona mówi: normalnie. Uparła się. Mówię: dobra, i bez słowa idziemy do bramy.
Zacząłem zastanawiać się jak wytłumaczymy portierowi naszą wizytę ? Kobieta ubrana w białe sari z ogromną czerwoną kropą na czole i facet z kartonem jedzenia. Akcja karmienia zwierząt ? Albo: " Wie pan, chcemy, aby ptaki zaniosły jedzenie pewnej osobie, która jest w niebie..." Doszedłem do wniosku, że cała ta wyprawa zakończy się sukcesem, jeśli portier zamiast służb psychiatrycznych wezwie egzorcystę. Postanowiłem, że Rasa Rasika będzie mówić, a ja będę się uśmiechać.
Przeszliśmy bramę i minęliśmy stróżówkę. Nikogo nie ma. W oddali jakiś mężczyzna kosi trawę kosiarką spalinową. Hałas i i słuchawki na uszach. Mógłby nas zobaczyć, ale nie widzi. Wspinamy się po hałdzie śmieci. Mijamy tablicę z napisem "Uwaga, zagrożenie wybuchem" (oni wysadzają te śmieci ?!). Na szczycie masa ptaków, ale nie ma kruków, tylko mewy śmieszki i szpaki. No dobra, Dźanaprija zawsze był przekorny. Mewy śmieszki ni to kraczą ni rechoczą, chociaż morskie to ptaki, dostosowały się do życia przy człowieku i jego śmieciach nawet w górach.

Patrzę, a tu na brzegu hałdy stoi posąg Jezusa Chrystusa, metrowej wielkości bez ręki. Ktoś go specjalnie postawił pionowo. Rasa Rasika mówi: to nawet dobrze się składa. Rozłożyliśmy jedzenie u stóp Jezusa Chrystusa. Odeszliśmy. Mewy zaczęły krążyć na ofiarą.
Schodząc zastanawiałem się jak teraz wytłumaczymy portierowi naszą wizytę ? Poranny spacer z kobietą w bieli na wysypisku ? Można było uciekać, ale Rasa Rasika miała kiepskie obuwie na takie sprawy. Ale pan kosiarz nas nie widział. To kolejny dowód dla mnie, że koszenie kosiarkami to głupota i szkodnictwo. Jakby kosił kosą to by widział i słyszał.
Przeszliśmy przez bramę. Właśnie wchodziliśmy do samochodu, gdy przyjechała ochrona. Minęli nas, popatrzyli i poszli pilnować wysypiska. Akcja śraddha odbyła się pod ich nieobecność. Powinni być bardziej czujni. Wszędzie roi się od ludzi podrzucających jedzenie mewom.
Morał z tego jest taki, że warto, jak pokazała to Rasa Rasika, czasami mieć więcej wiary w Krysznę niż ja.

Tak zakończył się ostatni występ Dźanapriji. Ostatni w tym tygodniu.... :)


Albercie pprostu mnie rozluzniasz :lol: To wysypisko tak sobie mi tutaj pasuje,ale fakt faktem ze tylko Rasarasika mogła wybrac takie dziwne miejsce.
Jak pokazuje Twoja opowiesc,nie tylko ,na tym wysypisku Twoja wiara sie zwiekszyła ,ale i jezusa tam spotkaliscie,wiec Pan i jego łaska,czy to w formie wielbicieli,prasadam,czy pproroka,z utrąconą reką,jest nawet na smietnisku :wink:
Super.

_________________
W tym wieku kłótni i hipokryzjiNiema innej drogi niema innej drogi niema innej drogi ,jak Intonowanie swietych imion Pana.Hare Kryszna i Rama:-)


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Odszedł Janapriya Prabhu
PostNapisane: 24 cze 2009, o 18:46 
Sponsorzy
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 paź 2006, o 16:02
Posty: 1323
Lokalizacja: walbrzych,wroclaw i okolice
Dzisiaj miałem okazje rozmawiac we wrocławiu z moim przyjacielem z berlina ,Amarą Prabhu dasem ,ktory był tam by spełnic ceremonie namakarana dla malutkiego dzieciątka mojego szfagra.
Amar'ji przez ostatnie dni czesto korespondował z janapriyą Pr.
A wogole to zaczeło siekiedys wszystko od mojej rozmopwy z Janapriyą Pr,ktoremu bardzo dokuczło jego chore ciało. mowił....Gauranga znasz moze jakiegos dobrego czarownika,ale wiesz takiego Jezusa Crystusa ,co wskrzesza zmarłych :)
Powiedzialem ze nie znam ,ale znam kogos kto ma wiele mistycznych przezyc na swoim koncie i rowniez zna kapłanow w Sri Rangam.
Tak wiec Janapriya i Amarji czesto ze sobą pisali.Kiedy Amara Pr,postarał sieo dobry horoskop,u jednego z południowo indyjskich kapłanow ,Ow Kapłan powiedzial.... Janapriya niedługo odejdzie.
Kiedy miały sie zacząc ofiary w intencji Jany,o jego długie zycie,nasz przyjaciel pozucił to materialne ciało.Amara odrazu zadzwonił do indii by powstrzynac ofiare w tej intencji.
Tak wiec zaczeto w dwoch swiątyniach ,przed Panem ranganatem i Panem Nrsimhadevą w swiątyniach Dipa Moksha pooje.
Jest to wielka pomyslna informacja dla mnie jako przyjaciela Janapriji Pr,niemam juz zadnych złudzen ze nasz Przyjaciel i zarazem wielki inspirator do słuzby oddania jest tam gdzie kazdy krok jest Tancem ,a kazda mowa spiewem.
czekamy teraz na maha prasadam z tamtej ofiary i wraz z prochami owe mahaprasadam wywieziemy do swietych miejsc rozrywek Pana by tam spełnic ceremonie Sradha.
Jaya Gaura Bhakta Vrinda :D

_________________
W tym wieku kłótni i hipokryzjiNiema innej drogi niema innej drogi niema innej drogi ,jak Intonowanie swietych imion Pana.Hare Kryszna i Rama:-)


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Odszedł Janapriya Prabhu
PostNapisane: 24 cze 2009, o 19:48 
Morderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 28 wrz 2006, o 17:54
Posty: 1331
Lokalizacja: Księstwo Jaworsko-Świdnickie
albert napisał(a):
Jak już wiadomo w sobotę odbyło się spotkanie wspomnieniowe dla Dźanapriji oraz ofiara śraddha. To wisznuickie dziady. Każdy miał zostawić trochę pożywienia, które przeleżało w świątyni przez noc przed wizerunkiem Dźanapriji, by sobie podjadł. Trisama powiedział, że ofiara będzie najbardziej skuteczna, gdy to pożywienie zjedzą kruki. Zapaliłem się do tego pomysłu, bo jest na wskroś pogański, poza tym wszystko to działo się na Święto Kupały. Kłopot w tym, że czerwiec to okres lęgowy kruków, łączą się w pary, trudniej przywabić, a stadami krążą nad polami dopiero na jesień. Zaoferowałem się, że zaniosę to krukom, bo wiem, gdzie latają. Padł również pomysł wysypiska. Ostatecznie również Rasa Rasika chciała w tym uczestniczyć.

Następnego dnia przyjechała. Zaproponowałem wyprawę w okolice Andrzejówki, gdzie znajdują się gniazda kruków, są tam rozległe pola i półki skalne, gdzie można by rozsypać ofiarę w widocznym miejscu. Rasa Rasika chciała jednak jechać na wysypisko. Kryszna Sambandha wskazał nam, że znajduje się ono na Beethovena.
Brama składu odpadów komunalnych z napisem "zakaz wstępu" była otwarta. Zupełnie nie przyszło mi do głowy, aby przez nią przejść. Taki nawyk. Ruszyłem przez szuwary i pokrzywy do muru, by obejść portiera i tam wskoczyć na wysypisko. Rasa Rasika jednak krzyczy, żebyśmy szli przez bramę. Nie zrozumiałem o co jej chodzi, "jak przez bramę..." Ona mówi: normalnie. Uparła się. Mówię: dobra, i bez słowa idziemy do bramy.
Zacząłem zastanawiać się jak wytłumaczymy portierowi naszą wizytę ? Kobieta ubrana w białe sari z ogromną czerwoną kropą na czole i facet z kartonem jedzenia. Akcja karmienia zwierząt ? Albo: " Wie pan, chcemy, aby ptaki zaniosły jedzenie pewnej osobie, która jest w niebie..." Doszedłem do wniosku, że cała ta wyprawa zakończy się sukcesem, jeśli portier zamiast służb psychiatrycznych wezwie egzorcystę. Postanowiłem, że Rasa Rasika będzie mówić, a ja będę się uśmiechać.
Przeszliśmy bramę i minęliśmy stróżówkę. Nikogo nie ma. W oddali jakiś mężczyzna kosi trawę kosiarką spalinową. Hałas i i słuchawki na uszach. Mógłby nas zobaczyć, ale nie widzi. Wspinamy się po hałdzie śmieci. Mijamy tablicę z napisem "Uwaga, zagrożenie wybuchem" (oni wysadzają te śmieci ?!). Na szczycie masa ptaków, ale nie ma kruków, tylko mewy śmieszki i szpaki. No dobra, Dźanaprija zawsze był przekorny. Mewy śmieszki ni to kraczą ni rechoczą, chociaż morskie to ptaki, dostosowały się do życia przy człowieku i jego śmieciach nawet w górach.

Patrzę, a tu na brzegu hałdy stoi posąg Jezusa Chrystusa, metrowej wielkości bez ręki. Ktoś go specjalnie postawił pionowo. Rasa Rasika mówi: to nawet dobrze się składa. Rozłożyliśmy jedzenie u stóp Jezusa Chrystusa. Odeszliśmy. Mewy zaczęły krążyć na ofiarą.
Schodząc zastanawiałem się jak teraz wytłumaczymy portierowi naszą wizytę ? Poranny spacer z kobietą w bieli na wysypisku ? Można było uciekać, ale Rasa Rasika miała kiepskie obuwie na takie sprawy. Ale pan kosiarz nas nie widział. To kolejny dowód dla mnie, że koszenie kosiarkami to głupota i szkodnictwo. Jakby kosił kosą to by widział i słyszał.
Przeszliśmy przez bramę. Właśnie wchodziliśmy do samochodu, gdy przyjechała ochrona. Minęli nas, popatrzyli i poszli pilnować wysypiska. Akcja śraddha odbyła się pod ich nieobecność. Powinni być bardziej czujni. Wszędzie roi się od ludzi podrzucających jedzenie mewom.
Morał z tego jest taki, że warto, jak pokazała to Rasa Rasika, czasami mieć więcej wiary w Krysznę niż ja.

Tak zakończył się ostatni występ Dźanapriji. Ostatni w tym tygodniu.... :)


Super akcja..... i ten opis , wzbogacony o wewnętrzne przemyślonka - To se Moc :) jak by powiedział Gaura Kirtan po czechosłowacku :)

_________________
"...jesli chcesz zbudowac statek, nie każ ludziom zbierać drewna, ale obudź w nich tesknotę za Oceanem.."


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 41 ]  Moderator: Morderatorzy Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Theme created StylerBB.net
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL