Teraz jest 28 lip 2026, o 16:29


Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 20 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Tylko dla Bhaktów
PostNapisane: 1 maja 2009, o 15:39 

Dołączył(a): 1 maja 2009, o 15:35
Posty: 15
Piszę tę wiadomość tylko dla Bhaktów. Choć nie jestem w stanie sam uważać się za Bhaktę, to pragnę podzielić się z Wami tym, co zagościło w moim umyśle i w moim sercu...

Narodziłem się w świecie mroku.
Doświadczałem smutku i radości, lecz były one bez smaku.
Nie mogłem zaspokoić swoich pragnień.
Nie miały one końca, a spełnienie marzeń nie było nigdy tak cudowne, jak w wyobrażeniach.
Nie mam żadnego prawa snuć swoich opowieści, ale Łaskawy Pan, który zawsze chętnie słucha o chwałach Swoich Bhaktów dziś na chwilę rozwiązuje mi usta, żebym mógł w swój nieporadny sposób wyrazić Im swoją wdzięczność.
Bo nawet jeśli byłem dobrym Brahmą, lub Prorokiem, to skutkiem moich poczynań mogłabyć co najwyżej wielka zdolność do zaspokajania zmysłów.
Żadnym jednak czynem nie mogłem zasłużyć na bezprzyczynową łaskę spotkania Bhakty.
Spotkałem jednak Człowieka Ze Szkła.
On nie miał w sobie nic stąd, a Prawda przeświecała przez Niego na wylot, dając zagubionym duszom szansę na odnalezienie siebie.
I chociaż pogrzebałem Go na dnie swojego serca, to On jednak nigdy stamtąd nie zniknął.
I kiedy moje powieki ciężkie od snu zaczęły powoli się uchylać, On był pierwszym, który udzielił mi wskazówek.
Światło prawdy oślepiło mnie, gdyż, będąc leniwym i zaspanym, nie byłem na nie gotowy.
Oglądałem świat przez lekko uchylone oczy, wierząc temu co widzę i ufając swojej zdolności zrozumienia.
Odstąpiły ode mnie jedne pragnienia, jednak sprytny umysł natychmiast zastąpił je innymi.
Oglądając Bhaktów za pomocą swoich materialnych zmysłów nie byłem w stanie dostrzec ich oddania.
Widziałem błędy i niedoskonałości.
Widziałem sposoby, żeby im zaradzić...
Na krótką chwilę zasłona opadała, a moje oczy otwierały się.
Jednak umysł nieprzyzwyczajony do transcendentalnych tematów i nie umocniony w duchowej wiedzy nie był w stanie zapamiętać tego co w nim wtedy gościło.
Zapamiętywał on jednak uczucie posiadania wiedzy i zrozumienia.
Ono gościło w nim nawet, gdy oczy pozostawały zamknięte, skutecznie przeszkadzając w przyjmowaniu nowej wiedzy.
I choć jedne księgi karmiły mnie nektarem słów Wielkiego Prabhu, to inne pozostawały dla mnie zamknięte i niedostępne, gdyż Kryszna zazdrośnie strzeże poufnej wiedzy na Swój temat, pozostawiając ją tylko dla uszu Swych oddanych Bhaktów...
W tym nastroju ponownie zapadłem w sen.
Jednak Kryszna cały czas czuwa.
W każdej czynności - opisanej przez mędrców jako pomyślna lub niepomyślna - daje mi wybór, dzięki któremu mogę się do Niego zbliżyć lub oddalić.
I tak, kiedy moje zmysły zaatakowało materialne pożądanie dostrzegłem w nim cień czegoś doskonałego.
Dzięki łasce Kryszny, który nawet materialistom pozwala pełnić dla Siebie służbę, otrzymałem dawkę wiedzy na temat krańca materialnego świata, która skutecznie rozproszyła moje złudzenia.
Materialne pożądanie odsłoniło swą naturę i przez chwilę mogłem śmiać mu się w twarz, gdyż nie miało ono nade mną żadnej mocy.
Jednak odbicie doskonałości pozostało w moim umyśle, wprawiając mnie w zdumienie i zakłopotanie.
Koncepcja miłości, której wcześniej nie rozumiałem, która wręcz napawała mnie niesmakiem zaczęła rysować się w moim umyśle.
Wcześniej nawet naśladując osoby raczące się miłościa do Radhy i Kryszny nie byłbym w stanie zrozumieć umysłem tej miłości, nie mówiąc nawet o tym, żeby poczuć jej smak.
Teraz mój umysł poddał się nieśmiało i choć serce nadal pozostaje puste miłości, to może dzięki tej łasce, zacznie się ono napełniać pragnieniem... Choćby pragnieniem pragnienia...
Dlaczego miałby Kryszna pragnąć naszego poddania, niewolnictwa, podziwu, lub choćby tylko częściowej miłości? Dla kogoż to innego mielibyśmy zachowywać jej pełnię?
Dlaczego miałby Kryszna pragnąć, żebyśmy pożądali jakiejkolwiek innej rzeczy, szczegolnie materialnej, która jest tylko cząstką cząstki jego energii?
Dlaczego miałby Kryszna pozwolić, abyśmy sami wybierali, które dary od Niego przyjąć, jeśli nie jesteśmy w stanie nawet tych darów zauważyć i poznać ich prawdziwej wartości?
I chociaż zanim pomyślałem o tym wszystkim Bhaktowie byli dla mnie zwykłymi ludźmi, to teraz moje serce zalewają fale ciepła, wdzięczności i miłości, dla wszystkich tych, którzy zdecydowali się na służbę Najwyższemu.
Kim byłbym, gdyby Strażnicy Boskiej Miłości nie odnaleźli mnie i nie wyzwolili mojej duszy z najcięższej ignorancji - braku wiedzy o Bogu?
To za pomocą ich bezprzyczynowej łaski doświadczam choćby krótkiego przebłysku wiedzy.
Drodzy Bhaktowie! Spotykając Was w tym świecie nie jestem w stanie oddać się uczuciu do Was, które oddałoby wdzięczność i radość, z jaką na Was patrzę oczyma ducha.
I choć jako żywe istoty jesteśmy równi, to w nastroju tej równości składam Wam w duchu pokorne pokłony i kładę swoją głowę pod Waszymi stopami. Gdy mój umysł pozostaje ukryty przez materialne zmysły oraz trzy guny materialnej energii, nie jestem w stanie dostrzec Waszego blasku, który jest blaskiem Samej Najwyższej Osoby Boga. Mogę czasem wyśmiewać się ze strojów, które nosicie, Waszego zamiłowania do drobiazgów związanych z inną kulturą... Waszych motywacji...
Kiedy jednak na krótką chwilę zasłona opada, wtedy widzę, że jesteście Święci. Takie jest moje zdanie, które pragnę wyrazić w ten nieporadny sposób.
Każdy rodzaj służby, który pełnicie, każdy okruszek prasadam, każda chwila spędzona przy ołtarzu, każdy bhajan, każda sprzedana książka Mistrza Prabhupady, to wielki czyn.
Nawet błądząc (z materialnego punktu wiedzenia) służycie dobrej sprawie!
Kim byłbym bez Was - bez wszystkich zaangażowanych osób, bez mistrzów duchowych pochodzących z sukcesji uczniów, którzy chojnie dzielą się wiedzą otrzymaną od samego Boga?
I choć sam jestem tak daleko... Chociaż drżę na samą myśl przyjęcia inicjacji, i przerażeniem napawa mnie obowiązek intonowania Świętych Imion w tak wielkiej ilości... Czasem smakują one jak nektar... Jednak nie chciałbym zepsuć swojego smaku przez narzucone standardy, którym nie jestem w stanie sprostać - na samą myśl o tym odczuwam fizyczny ból...
To podziwiam Was, którzy sprawiacie, że planety krążą po swoich orbitach, Słońce ofiarowuje nam swoją energię, a Ziemia karmi nas swoimi płodami.
Teraz znowu pozwolę okryć się aksamitnej zasłonie ciemności, jednak nie lękam się, gdyż wiem, że we właściwej chwili Kryszna pozwoli mi dostrzec choćby odrobinę odbicia Swego blasku, bym mógł bez wahania podążyć za nim. Już teraz widzę ten blask w Was. Czy potrzeba mi czegoś więcej?

Drodzy Bhaktowie. Jestem tylko nieskończenie małą cząstką energii Najwyższego. Jednak gdybym bym Bogiem, którego czcicie bez wahania oddałbym się Wam, nie znajdując żadnych bogact, które mogłyby wynagrodzić Waszą służbę.

W podziękowaniu za wszystko pragnę zacytować Wam dwa wersy z Bhagawadgity. wszyscy znacie je doskonale, ale każda okazja jest dobra, aby przytoczyć słowa z Pieśni Pana. Oby pokrzepiły one Wasze serca.

"I orzekam, że ten, kto studiuje tę świętą rozmowę, wielbi mnie całą swoją inteligencją".

"Zawsze myśl o Mnie i zostań Moim wielbicielem. Czcij Mnie i składaj Mi hołd, a bez wątpienia przyjdziesz do Mnie. Obiecuję Ci to, ponieważ jesteś Mi bardzo drogim przyjacielem."


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Tylko dla Bhaktów
PostNapisane: 8 cze 2009, o 15:23 

Dołączył(a): 1 maja 2009, o 15:35
Posty: 15
Dziękuje Wam, że przez tyle czasu nikt mnie nie wyśmiał, ani nie zgnębił, chociaż byłoby się do czego przyczepić w tej mojej wypowiedzi... Może nikomu się nie chciało tego czytać, ale to nieważne. Czuję, że taki rodzaj "spowiedzi" pomógł mi w wielu kwestiach. Takie forum to ważne miejsce dla tych, którzy nie boją się odsłaniać swoich słabych miejsc i zakamarków umysłu, które być może nie są jeszcze do końca czyste i poukładane, ale dzięki wzajemnej wymianie myśli mogą zostać oczyszczone. Czasem wystarczy tylko wypuścić coś w eter, a nawet jeśli inni tego nie skomentują samemu nabiera się do tego nowego, świeższego podejścia...

Dużo dyskusji wygląda wprawdzie tak, że ktoś coś powie, a potem ulatuje sens tego i zostają spory, kto ma racje i w jaki sposób co należy mówić, ale to też jest potrzebne... Jednak mimo wszystko mam wrażenie, że przez te spory niektórzy czują obawę, żeby się otworzyć i napisać coś, co może wydawać się trochę bez sensu, ale wypływa gdzieś z głębi...

Takie właśnie rzeczy chciałbym czytać na tym forum...

Bo jeśli badamy tylko zgodność naszego światopoglądu pod formalnym sensem, dyskutujemy przekomarzamy się, a boimy się powiedzieć co tak naprawdę siedzi w głębi nas, to czy tak naprawdę rozwijamy się wewnątrz?

Powiedzcie mi proszę, co to znaczy naprawdę przyjąć filozofię? Czy powtarzanie argumentów jest wystarczające, czy trzeba ją zrozumieć - Co tak naprawdę oznaczałoby "stworzyć ją w sobie od nowa", na kształt podobny (bo przecież nigdy nie dokładnie identyczny) do tego, co otrzymaliśmy, zachowując wszystkie najważniejsze elementy?

Boję się odstępstwa od prawdy i wymyślania swojej własnej, ale kiedy próbuję coś przyjąć na innej zasadzie, niż wspomniane przeze mnie "stworzenie od nowa", to czy tak naprawdę przyjmuję jakąkolwiek prawdę, czy tylko idę na łatwiznę i nic z tego nie wynika? Bo jak mam rozumieć coś, czego nie rozebrałem na części i nie zbudowałem sam od nowa? Jak mam z tego korzystać? Czy to nie jest właśnie lizanie słoika zamiast miodu?

Czy mogę sobie sam zapewnić bezpieczeństwo na ścieżce duchowej - np. poprzez przestrzeganie jakichkolwiek zasad, czy bezpieczeństwo to jest dostępne jedynie jako łaska Kryszny?

Jeśli szczerzę wierzę w Boga, to wierzę także w jego dobroć i w to, że jeśli prowadzi mnie krętymi drogami, to dlatego właśnie, że tego potrzebuję. Jeśli taką drogę mi przeznaczył Kryszna, to czy mam starać się na siłę iść na skróty?

Bardzo ogólne są te moje dywagacje, ale jeśli ktoś rozumie o co mi chodzi, to byłbym wdzięczny, jakby mnie wspomógł w tych rozważaniach.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Tylko dla Bhaktów
PostNapisane: 9 cze 2009, o 15:54 

Dołączył(a): 28 lut 2009, o 20:56
Posty: 383
bezimienny napisał(a):


Powiedzcie mi proszę, co to znaczy naprawdę przyjąć filozofię? Czy powtarzanie argumentów jest wystarczające, czy trzeba ją zrozumieć - Co tak naprawdę oznaczałoby "stworzyć ją w sobie od nowa", na kształt podobny (bo przecież nigdy nie dokładnie identyczny) do tego, co otrzymaliśmy, zachowując wszystkie najważniejsze elementy?

Boję się odstępstwa od prawdy i wymyślania swojej własnej, ale kiedy próbuję coś przyjąć na innej zasadzie, niż wspomniane przeze mnie "stworzenie od nowa", to czy tak naprawdę przyjmuję jakąkolwiek prawdę, czy tylko idę na łatwiznę i nic z tego nie wynika? Bo jak mam rozumieć coś, czego nie rozebrałem na części i nie zbudowałem sam od nowa? Jak mam z tego korzystać? Czy to nie jest właśnie lizanie słoika zamiast miodu?

Czy mogę sobie sam zapewnić bezpieczeństwo na ścieżce duchowej - np. poprzez przestrzeganie jakichkolwiek zasad, czy bezpieczeństwo to jest dostępne jedynie jako łaska Kryszny?

.


Bardzo ciekawe kwestie! :D

Masz racje, przyjecie filozofii nie jest bezmyslnym powtarzanie zaslyszanych prawd. To co uslyszales, musisz sobie przyswoic nie tylko intelektualnie, ale tez emocjonalnie. Wielu bhaktow boryka sie z owym rozdwojeniem: wiedza cos ale nie czuja tego...

Tak- prawdziwe przyjecie filozofii oznacza przebudowanie Twojego wewnetrznego swiata, oznacza zmiane serca. Nie jest to prosta rzecz i nie da sie jej zrobic mechanicznie. To wymaga wysilku, czasu i laski. Dlatego potrzebujemy na sciezce duchowej przewodnika. On nam zapewnia bezpieczenstwo. Jego mozemy pytac o to czy podazamy we wlasciwym kierunku.

Prabhupada mowil, ze przestrzeganie zasad bez zrozumienia ich sedna prowadzi jedynie do fanatyzmu, zas odwrotnosc tego- czyli filozofowanie bez zasad to czysty sentymentalizm. Jedno i drugie nie jest droga do rozwiniecia czystej milosci do Boga.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Tylko dla Bhaktów
PostNapisane: 11 cze 2009, o 11:27 

Dołączył(a): 1 maja 2009, o 15:35
Posty: 15
Brajasundari napisał(a):
To wymaga wysilku, czasu i laski. Dlatego potrzebujemy na sciezce duchowej przewodnika. On nam zapewnia bezpieczenstwo. Jego mozemy pytac o to czy podazamy we wlasciwym kierunku.


Czy ten przewodnik musi byc osoba posiadajaca fizyczne cialo na ziemii?
Czy to jest jedyne prawidlowe zrozumienie?

Pragne przewodnika, ktory pochodzi ze swiata duchowego - takiego, ktory jest tak czysty jak Prabhupada, albo jak Jezus. Nie zadowoli mnie nic innego. Poniewaz moim obowiazkiem jest samemu stac sie taka osoba. Czy mierze za wysoko? Czy powinienem mierzyc nizej? Jesli tak, to jak nisko mam mierzyc? Czy mam prawo szukac takiego przewodnika?

Nie chce kogos, kto da mi jakies "zajecie", nie wiedzac tak naprawde gdzie ma mnie ono zaprowadzic. Czy ktos zna mistrza, ktory bedzie tak dobry jak sam Prabhupada, albo lepszy?


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Tylko dla Bhaktów
PostNapisane: 12 cze 2009, o 12:57 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 lis 2006, o 18:21
Posty: 1863
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
bezimienny napisał(a):
Czy ten przewodnik musi byc osoba posiadajaca fizyczne cialo na ziemii?

Formalną inicjację procesu świadomości Kryszny można przyjąć tylko od żyjącej osoby. Natomiast siksa, czyli instrukcje można przyjmować zarówno od obecnie żyjących Wajsznawów, jak też i od tych, którzy już opuścili ten ziemski padół zostawiając swoje instrukcje i nauki w różnych formach.


bezimienny napisał(a):
Pragne przewodnika, ktory pochodzi ze swiata duchowego - takiego, ktory jest tak czysty jak Prabhupada, albo jak Jezus. Nie zadowoli mnie nic innego. Poniewaz moim obowiazkiem jest samemu stac sie taka osoba. Czy mierze za wysoko? Czy powinienem mierzyc nizej? Jesli tak, to jak nisko mam mierzyc? Czy mam prawo szukac takiego przewodnika?

Nie chce kogos, kto da mi jakies "zajecie", nie wiedzac tak naprawde gdzie ma mnie ono zaprowadzic. Czy ktos zna mistrza, ktory bedzie tak dobry jak sam Prabhupada, albo lepszy?


To bardzo dobrze, że wysoko mierzysz. Musimy być jednak ostrożni, aby tego typu ambicje były czyste i niemotywowane naszym poczuciem wyższości czy "specjalności", które wymaga, aby służył nam tylko najlepszy mistrz duchowy, ponieważ sami jesteśmy najlepsi. Jeżeli jesteśmy rzeczywiście szczerzy to przebywająca w naszym sercu Paramatma dostrzeże to, i zaaranżuje sytuację w której spotkamy inspirującego Wajsznawę, który zgodzi się na to, aby stać się naszym przewodnikiem duchowym.

Na początku naszego życia duchowego, kaniszta-adhikari na ogół nie jest w stanie zrozumieć i rozpoznać zaawansowania duchowego innych bhaktów i odpowiednio ich traktować. Dlatego zamiast oceniania naszym zanieczyszczonym materialnie umysłem, kto jest na poziomie Śrila Prabhupada lub od niego wyższym, lepsze jest rozpoczęcie pokornej służby oddania dla dostępnych nam wielbicieli Kryszny, niezależnie od opinii naszego umysłu na temat ich duchowego statusu. Taki nastrój zadowala Krysznę i w ten sposób stopniowo czyni się postęp duchowy, w przeciwieństwie do poczucia fałszywej dumy pochodzącej z czysto zewnętrznego i formalnego związku ze sławnym i uznanym Wajsznawą, licząc w subtelny sposób na to, że choć kropla szacunku, którym obdarzają go inni, skapnie być może i na nas, jako "zaufanego ucznia czystego bhakty Kryszny".

_________________
Prasadam blog mojej żony Vairagya-laksmi dd: http://www.purevege.com/
Foto galeria mojej żony: http://www.flickr.com/photos/48823311@N03/
Mój blog: http://purnaprajna.blogspot.com/
Moja muzyka: http://www.acidplanet.com/artist.asp?so ... 069&T=6461


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Tylko dla Bhaktów
PostNapisane: 13 cze 2009, o 14:08 

Dołączył(a): 28 lut 2009, o 20:56
Posty: 383
bezimienny napisał(a):
Brajasundari napisał(a):
To wymaga wysilku, czasu i laski. Dlatego potrzebujemy na sciezce duchowej przewodnika. On nam zapewnia bezpieczenstwo. Jego mozemy pytac o to czy podazamy we wlasciwym kierunku.


Czy ten przewodnik musi byc osoba posiadajaca fizyczne cialo na ziemii?
Czy to jest jedyne prawidlowe zrozumienie?


Gdyby wystarczyl Ci przewodnik ktory nie ma juz fizycznego ciala na ziemi, nie pytalbys o to jak zapewnic sobie bezpieczenstwo. Mozna czytac pisma swietych, ktorzy juz odeszli ale niewlasciwie je zrozumiec lub nie rozumiec ich w ogole albo nie umiec ich zastosowac do siebie. Dlatego zyjaca osoba jest niezbedna. No i jak to wspomnial Purnaprajna Prabhu- tylko od zyjacej osoby mozesz przyjac inicjacje

Cytuj:
Pragne przewodnika, ktory pochodzi ze swiata duchowego - takiego, ktory jest tak czysty jak Prabhupada, albo jak Jezus. Nie zadowoli mnie nic innego. Poniewaz moim obowiazkiem jest samemu stac sie taka osoba. Czy mierze za wysoko? Czy powinienem mierzyc nizej? Jesli tak, to jak nisko mam mierzyc? Czy mam prawo szukac takiego przewodnika?


Prabhupada na pytanie czy jest nitya czy sadhana siddha odpowiedzial: "Tym co sie liczy jest slowo siddha"
Nie ma roznicy czy ktos "przyszedl" stamtad czy "doszedl" tam- poniewaz tak czy inaczej JEST TAM!!!. Zatem modl sie o samozrealizowanego przewodnika bez owej blednej mentalnosci, ze sadhana siddha jest kims gorszym niz nitya siddha. Z osob o ktorych wiesz z pism, a ktore sa sadhana siddha najbardziej znanym jest Narada Muni. Chyba nikt nie uwazalby za ujme bycie jego uczniem z tego powodu i jest on zreszta czlonkiem naszej sampradayi

Cytuj:
Nie chce kogos, kto da mi jakies "zajecie", nie wiedzac tak naprawde gdzie ma mnie ono zaprowadzic. Czy ktos zna mistrza, ktory bedzie tak dobry jak sam Prabhupada, albo lepszy?


O mistrza duchowego nalezy sie modlic. Najlepiej do Pana Nityanandy, ktory jest oryginalnym mistrzem duchowym i jest niezwykle milosierny. Nie mozesz wybrac guru kierujac sie opinia innych i ich upodobaniem. Musisz dostac znak od Kryszny wewnatrz serca, ze to jest TA osoba, najlepsza dla Ciebie.
Mimo ze jest wielu zaawansowanych wielbicieli, ale nie kazdy z nich bedzie rownie inspirujacy dla Ciebie. Kryszna przysle Ci najlepsza osobe dla Ciebie.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Tylko dla Bhaktów
PostNapisane: 13 cze 2009, o 15:52 

Dołączył(a): 1 maja 2009, o 15:35
Posty: 15
Purnaprajna napisał(a):
Formalną inicjację procesu świadomości Kryszny można przyjąć tylko od żyjącej osoby. Natomiast siksa, czyli instrukcje można przyjmować zarówno od obecnie żyjących Wajsznawów, jak też i od tych, którzy już opuścili ten ziemski padół zostawiając swoje instrukcje i nauki w różnych formach.


Po pierwsze Prabhu - bardzo dziękuje za odpowiedzi, które są dla mnie bardzo cenne.

Bardzo jestem jeszcze ciekaw Twojej opinii na następujący temat:
Jakie jest znaczenie formalnej inicjacji?
Czy jest ona niezbędna do bycia mistrzem i przekazywania nauk dalej (co jest ważną i sznowaną częścią tradycji Wajsznawów), czy ma ona także wymiar duchowy? Czy jej brak uniemożliwia zrozumienie pewnych kwestii? Czy służyć Krysznie ma tylko szansę garstka wybrańców, którzy są formalnie inicjowani i przestrzegają formalnych zasad? Czy tylko oni mogą trafić do Kryszny? Czy po prostu są oni strażnikami wiedzy i gwarantem tego, że może być ona przekazywana dalej w sposób niezanieczyszczony?


Purnaprajna napisał(a):
To bardzo dobrze, że wysoko mierzysz. Musimy być jednak ostrożni, aby tego typu ambicje były czyste i niemotywowane naszym poczuciem wyższości czy "specjalności", które wymaga, aby służył nam tylko najlepszy mistrz duchowy, ponieważ sami jesteśmy najlepsi. Jeżeli jesteśmy rzeczywiście szczerzy to przebywająca w naszym sercu Paramatma dostrzeże to, i zaaranżuje sytuację w której spotkamy inspirującego Wajsznawę, który zgodzi się na to, aby stać się naszym przewodnikiem duchowym.

Na początku naszego życia duchowego, kaniszta-adhikari na ogół nie jest w stanie zrozumieć i rozpoznać zaawansowania duchowego innych bhaktów i odpowiednio ich traktować. Dlatego zamiast oceniania naszym zanieczyszczonym materialnie umysłem, kto jest na poziomie Śrila Prabhupada lub od niego wyższym, lepsze jest rozpoczęcie pokornej służby oddania dla dostępnych nam wielbicieli Kryszny, niezależnie od opinii naszego umysłu na temat ich duchowego statusu. Taki nastrój zadowala Krysznę i w ten sposób stopniowo czyni się postęp duchowy, w przeciwieństwie do poczucia fałszywej dumy pochodzącej z czysto zewnętrznego i formalnego związku ze sławnym i uznanym Wajsznawą, licząc w subtelny sposób na to, że choć kropla szacunku, którym obdarzają go inni, skapnie być może i na nas, jako "zaufanego ucznia czystego bhakty Kryszny".


Bardzo mnie dręczą te tematy. Wiem, że skoro jestem tutaj, to na 100% mam w sobie dumę i fałszywe ego - inaczej nie przebywałbym na tym planie. Jednak staram się orientować w tych bardzo ulotnych aspektach duchowości, żeby mieć wizję tego, jakie jeszcze zanieczyszczenia we mnie tkwią. Na pewno jedną z moich motywacji jest bycie użytecznym narzędziem. Jeżeli przyjmę mistrza duchowego, który nie da mi odpowiednich nauk - takim narzędziem się nie stanę.

Wiem również, że to, iż nie jestem w stanie zaakceptować pewnych osób czy też ich nauk duchowych może wynikać z tego, że po prostu tych nauk nie rozumiem, bo nie wzniosłem się jeszcze na ten poziom duchowego zrozumienia. Dlatego właśnie pragnę mistrza, który pomoże mi odnaleźć to czego szukam, nie angażując mnie w przerabianie lekcji, które już przerobiłem, ale także nie będzie dawał mi instrukcji do których nie dojrzałem. I właśnie gwarancją tego jest dojrzałość duchowa mistrza i jego boska świadomość. Nie zależy mi, natomiast, żeby ten mistrz był sławny jak Jezus czy Śri Śrimad Prabhupada - po prostu sam nie znam więcej przykładów tak oświeconych mistrzów i dlatego posłużyłem się ich imionami.

Rozumiem również, że pokorne służenie skromnemu Wajsznawie jest wzniosłą rzeczą, jednak może być tak, że brak mojego pragnienia zdobycia doskonałego mistrza będzie moim zaniechaniem i ten brak pragnienia uniemożliwi mi jego odnalezienie i przez to pozostanę narzędziem marnej jakości, mało przydatnym i mało przyjemnym Bogu. Nie chcę być Jego zmarnowaną energią.

Nie pragnę, żeby o moim stosunku z mistrzem wiedział ktokolwiek, i żeby w ten sposób było to dla mnie źródłem fałszywego szacunku. Widzę jednak, że większość moich rozmów duchowych kończy się w podobny sposób - są to troszkę "przepychanki", w których po zasygnalizowaniu przeze mnie tematu ktoś sugeruje, że powinienem zejść kilka poziomów niżej i zacząć pracę od podstaw. Oczywiście rozmowy te tak czy inaczej są bardzo cenne, gdyż pomagają mi uświadomić sobie pewne ewentualne wymogi związane z poszczególnymi etapami rozwoju duchowego, lecz zdarza się także, że po prostu robi się z tego formalna wymiana zdań na poziomie ego i ulatuje sens duchowy moich poszukiwań, co często jest równoznaczne z traceniem czasu. Oczywiście mogę po raz kolejny tłumaczyć swoje intencje i próbować udowodnić stopień ich czystości, ale to zamiast mnie wznosić będzie mnie ściągać.

Sprawy duchowe są trudne, dlatego, że mimo iż czuję co sprawia, że robię postęp, a co mi ten postęp utrudnia, to wiem, że są sprawy których po prostu nie widzę i tu jestem bezbronny. Z jednej strony w oczywisty sposób wiem, że potrzebne jest mi prowadzenie duchowe, z drugiej strony nie spotkałem jeszcze właściwej osoby, nie dostałem sygnału przez serce i to sprawia, że czasem oprócz nauk od autorytetów, których imiona wspominałem pragnąłbym nawiązać z nimi bezpośrednią łączność. Oczywiście nie po to, żeby się tym chwalić, tylko po to, żeby stać się lepszym narzędziem.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Tylko dla Bhaktów
PostNapisane: 13 cze 2009, o 16:07 

Dołączył(a): 1 maja 2009, o 15:35
Posty: 15
Purnaprajna napisał(a):
Na początku naszego życia duchowego, kaniszta-adhikari na ogół nie jest w stanie zrozumieć i rozpoznać zaawansowania duchowego innych bhaktów i odpowiednio ich traktować. Dlatego zamiast oceniania naszym zanieczyszczonym materialnie umysłem, kto jest na poziomie Śrila Prabhupada lub od niego wyższym, lepsze jest rozpoczęcie pokornej służby oddania dla dostępnych nam wielbicieli Kryszny, niezależnie od opinii naszego umysłu na temat ich duchowego statusu. Taki nastrój zadowala Krysznę i w ten sposób stopniowo czyni się postęp duchowy, w przeciwieństwie do poczucia fałszywej dumy pochodzącej z czysto zewnętrznego i formalnego związku ze sławnym i uznanym Wajsznawą, licząc w subtelny sposób na to, że choć kropla szacunku, którym obdarzają go inni, skapnie być może i na nas, jako "zaufanego ucznia czystego bhakty Kryszny".


Dodam tylko, że ja nie pragnę nikogo oceniać, natomiast sam nieustannie spotykam się z różnymi określeniami swojej osoby i właśnie ocenami mojego stanu duchowego, które są "popełniane" przez bhaktów często nawet nieświadomie. Np. ktoś mówiąc, że nie chce mnie oceniać jednocześnie mówi rzeczy, z których wynika, że dla niego jestem duszyczką, która dopiero co zorientowała się, że ponad nią jest Bóg i pragnie zrobić swój pierwszy kroczek w Jego stronę. Nie ukrywam, że trochę mnie to zraża, ponieważ rozwój duchowy jest procesem praktykowanym przez wiele, wiele wcieleń i widząc osoby, które "należą do organizacji" przez dłuższy czas, dobrze znają nauki od formalnej strony, to znaczy potrafią np. przytoczyć wiele cytatów, a do tego noszą ładne indyjskie stroje i przestrzegają standardów nie chcę ich określać swoim materialnie zanieczyszczonym umysłem jako zaawansowanych w wiedzy duchowej, bo mógłbym popełnić błąd. Podobnie nie chcę ludzi "z ulicy" określać jako niezaawansowanych w wiedzy duchowej, ponieważ również mógłbym się pomylić.

Kiedy ktoś zadaje pytanie - my dając odpowiedź wychodzimy z pewnego poziomu rozumienia. Jeśli ten poziom jest niski, to albo sami nie widzimy więcej, albo oceniamy osobę pytającego w pewien sposób. Ja od razu mówię, że nie jestem zaawansowany w matematyce, ale cyferki znam i policzyć do dziesięciu potrafię, dlatego bardzo doceniam, kiedy ktoś rozmawiające ze mną o matematyce wychodzi poza 1,2,3.

Ruch Świadomości Kryszny jest "w posiadaniu" rzeczywiście najbardziej zaawansowanej wiedzy duchowej, ale w jego skład wchodzi cały przekrój ludzi o różnych motywacjach i to tylko utrudnia sytuację.

Nie ukrywam, że przez kilka lat trzymałem się mocno z boku, dlatego właśnie, że zrazili mnie ludzie, którzy po prostu innych traktują z góry, a jednocześnie zamiast "słuchać wnętrza" - ślizgają się po powierzchni.

Już jestem cicho. Staram się unikać takich dyskusji... Za nic w świecie nie chciałbym popełnić obrazy. Kochani Bhaktowie - mówiłem już wcześniej, że wszyscy jesteście idealni? :P

Po prostu dobry mistrz musi być chyba "z tej samej gliny ulepiony"... Chciałbym, żeby on mnie rozumiał i ja jego. To nie znaczy, że kogoś oceniam materialnym umysłem. To znaczy, że chciałbym gorliwie wypełniać wolę Ojca mojego, który jest w niebie, a muszę tę wolę najpierw poznać i dowiedzieć się jak ją wypełniać.


Ostatnio edytowano 13 cze 2009, o 18:39 przez bezimienny, łącznie edytowano 1 raz

Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Tylko dla Bhaktów
PostNapisane: 13 cze 2009, o 18:22 

Dołączył(a): 1 maja 2009, o 15:35
Posty: 15
Brajasundari napisał(a):
Gdyby wystarczyl Ci przewodnik ktory nie ma juz fizycznego ciala na ziemi, nie pytalbys o to jak zapewnic sobie bezpieczenstwo. Mozna czytac pisma swietych, ktorzy juz odeszli ale niewlasciwie je zrozumiec lub nie rozumiec ich w ogole albo nie umiec ich zastosowac do siebie. Dlatego zyjaca osoba jest niezbedna. No i jak to wspomnial Purnaprajna Prabhu- tylko od zyjacej osoby mozesz przyjac inicjacje


Dziękuję za zwrócenie uwagi na te aspekty. Co do inicjacji - to moje pragnienie zglebienia tego tematu wyraziłem już wcześniej.
Natomiast poruszone zostały tutaj dwa inne ważne aspekty - bezpieczeństwo oraz zrozumienie i zastosowanie wiedzy.

Jeśli chodzi o bezpieczeństwo - to moje pytanie było bardziej retoryczne, ponieważ wiem, że przestrzeganie zasad od strony formalnej mi go nie zapewni, a łaska Kryszny nie ma granic, natomiast w żaden sposób nie można jej wymusić, gdyż Kryszna chroni tych, którzy mu są prawdziwie oddani, a o osiągnięcie tego oddania tutaj właśnie wszyscy walczymy.

Mój pogląd na sprawę bezpieczeństwa jest taki, że czym mniej w nas strachu i wątpliwości tym jesteśmy bardziej bezpieczni, przy czym jako brak wątpliwości nie określam zarozumiałości i nie zdawania sobie sprawy z zagrożeń, tylko brak wątpliwości co do naszego celu. Myślę, że jako jedna z wielu osób zastanawiałem się nad istotnością wyrzeczeń w życiu dochowym - takich jak np.: nie korzystanie z substancji "wyskokowych" oraz ograniczenie życia seksualnego. Na początku łatwo mi było tego przestrzegać, ponieważ moje sprytne ego, które szybko dostosowało się do nowej sytuacji karmiło się tym poczuciem "jaki to ja jestem wyrzeczony". Było to przyjemne i byłem z tego dumny. Jednak dużo później zrozumiałem, jakie są faktyczne cele przestrzegania tych zasad... Oczywiście mogę się mylić, i w takim razie proszę kogoś o sprostowanie... Otóż jako osoby przebywające na planie materialnym automatycznie jesteśmy skazani na dualistyczny sposób myślenia bytowania. Dualizm polega na rozróżnianiu dobra/zła i tym samym mocy/istot, które są dobre/złe. Jedne z nich mogą przyczynić się do naszego rozwoju duchowego - ciągnąć nas w górę poprzez oczyszczanie naszej świadomości, a drugie wręcz przeciwnie. Poprzez korzystanie z "ziemskich przyjemności" i życie w sposób, który obniża naszą czujność dajemy sposobność tym "niecnym" siłom na bytowanie z nami, czasem nawet wpuszczamy je do naszych fizycznych ciał. To sprawia, że na dłuższą metę utrudniamy sobie postęp duchowy, stajemy się leniwi, skłonni do depresji itp. Poza tym niewłaściwie wykorzystujemy daną nam energię, która zamiast prowadzić nas do Boga jest marnowana, i utrwalamy w sobie niekorzystne wzorce energetyczne.

Z kolei te "dobre" duchy nie mogą się doczekać, aż je poprosimy o pomoc, bo ręce je świerzbią, żeby "złych" przytrzymać za kołnierz, ale szanują naszą wolną wolę i jeśli my sami wierzymy, że musimy się zmagać i być gnębionym, to one nam na to pozwalają.

Patrząc na to z tego punktu widzenia widzimy, że łatwe "zwycięstwo" nad siłami natury odniesione na początku nie było tak korzystne, jak zmaganie się z nimi i próba poznania głębszego sensu. Znając te powody na pewno będzie łatwiej, chociaż nie twierdzę, że od razu będę święty.

Jest jeszcze kolejne dno. Jest nim uwolnienie się z dualistycznego myślenia. Wtedy, jeśli widzimy, że Kryszna w istocie kryje się w KAŻDEJ istocie (nawet ciemnej, mimo, że ona może nie zdawać sobie z tego sprawy) czujemy się jeszcze bezpieczniejsi. Przecież nie chce on nas sprowadzić na złą drogę, tylko udzielić nam cennych lekcji, jak dobry Pan i najbliższy Przyjaciel. Wiedząc o tym, że dusza choć przenika wszystko, to nie miesza się z materią i nie uwikłuje wiemy, że tak naprawdę nic nam nie grozi i łatwiej przezwyciężamy strach, dzięki czemu mamy w sobie jeszcze więcej miłości i jesteśmy jeszcze bezpieczniejsi (oczywiście nie po to, żeby sobie bezkarnie "używać", ale po to, by niepotrzebnie nie roztrząsać pewnych spraw w przypadku np. "wpadki", by nas to nie blokowało)... A wtedy jeszcze łatwiej nam się oprzeć pokusom, bo widzimy, że tak naprawdę nie jest to nic fajnego, bo prawdziwą frajdą dla duszy jest duchowe życie.

Kiedyś szukałem takich właśnie instrukcji. Takie strzępy instrukcji można znaleźć wszędzie i uważny uczeń ma mnóstwo mistrzów duchowych i pomocy zewsząd...

Wiem, że jest to droga, która może być niebezpieczna - szczególnie dla kogoś, kto nie potrafi rozróżnić co jest korzystne, a co nie - co pochodzi ze świata duchowego, a co nie...

I teraz odnośnie zrozumienia pism - to fakt, że nigdy nie mogę być pewnym, czy rozumiem je właściwie, ale zgodziliśmy się wcześniej co do tego, że zrozumienie oznacza przebudowanie własnego świata, a nie mechaniczne przyjęcie nauk.

Znowu powtarzam, że oczywiście mogę się mylić, ale czuję i wiem, że do tego trzeba wykorzystać swoje doświadczenia życiowe, wiedzę, uczucia, serce i duszę, a nie tylko mózg. Żyjemy w ciężkich czasach, gdzie wiele rzeczy nas rozprasza, dlatego jest to trudno zrobić komuś, kto tak naprawdę się z tym nie urodził. Zresztą Kryszna mówi, że najpierw jest oddanie, potem przestrzeganie zasad, potem praca dla Niego, potem praca w wyrzeczeniu, a dopiero na samym końcu kultywowanie wiedzy. A jest w nas jednak coś takiego, że ta wiedza tak nas kusi i ciągnie, żeby ją zdobywać i popisywać się nią przed innymi - co ja np. nieudolnie próbuję teraz czynić...

Brajasundari napisał(a):
Prabhupada na pytanie czy jest nitya czy sadhana siddha odpowiedzial: "Tym co sie liczy jest slowo siddha"
Nie ma roznicy czy ktos "przyszedl" stamtad czy "doszedl" tam- poniewaz tak czy inaczej JEST TAM!!!. Zatem modl sie o samozrealizowanego przewodnika bez owej blednej mentalnosci, ze sadhana siddha jest kims gorszym niz nitya siddha. Z osob o ktorych wiesz z pism, a ktore sa sadhana siddha najbardziej znanym jest Narada Muni. Chyba nikt nie uwazalby za ujme bycie jego uczniem z tego powodu i jest on zreszta czlonkiem naszej sampradayi


TAK! ZGADZAM SIĘ Z TOBĄ! Powiem szczerze, że mi w zupełności wystarczyłby ktoś, kto jest tam choćby jedną nogą. Mam nadzieję, że Kryszna zaprowadzi mnie do takiej osoby i pozwoli mi ją rozpoznać.

Brajasundari napisał(a):
O mistrza duchowego nalezy sie modlic. Najlepiej do Pana Nityanandy, ktory jest oryginalnym mistrzem duchowym i jest niezwykle milosierny. Nie mozesz wybrac guru kierujac sie opinia innych i ich upodobaniem. Musisz dostac znak od Kryszny wewnatrz serca, ze to jest TA osoba, najlepsza dla Ciebie.
Mimo ze jest wielu zaawansowanych wielbicieli, ale nie kazdy z nich bedzie rownie inspirujacy dla Ciebie. Kryszna przysle Ci najlepsza osobe dla Ciebie.


Bardzo Ci dziękuję za tą cudowną wskazówkę, która brzmi dla mnie wręcz jak błogosławieństwo!
Wszelka chwała Krysznie i Jego Wielbicielom!

Dziękuję wszystkim, którzy prowadzą ze mną tę rozmowę.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Tylko dla Bhaktów
PostNapisane: 13 cze 2009, o 20:20 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 lis 2006, o 18:21
Posty: 1863
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
bezimienny napisał(a):
Jakie jest znaczenie formalnej inicjacji?
Czy jest ona niezbędna do bycia mistrzem i przekazywania nauk dalej (co jest ważną i sznowaną częścią tradycji Wajsznawów), czy ma ona także wymiar duchowy? Czy jej brak uniemożliwia zrozumienie pewnych kwestii? Czy służyć Krysznie ma tylko szansę garstka wybrańców, którzy są formalnie inicjowani i przestrzegają formalnych zasad? Czy tylko oni mogą trafić do Kryszny? Czy po prostu są oni strażnikami wiedzy i gwarantem tego, że może być ona przekazywana dalej w sposób niezanieczyszczony?


Formalna inicjacja jest częścią pancaratry, czyli praktycznych wskazówek Wed w kwestiach dotyczących wielbienia Najwyższego Pana. Jako że pancaratra to życzenie Kryszny w sprawach dotyczących wykonywania właściwych czynności osób starających się do Niego zbliżyć, z tego względu ma wymiar duchowy i jest pozbawiona sekciarskich tendencji przypisywanych na ogół wszelkiej maści "garstek wybrańców".

Jak już sama nazwa po części sugeruje, formalna inicjacja jest rytuałem formalizującym nasz wewnętrzny nastrój podporządkowania się autorytetowi Kryszny poprzez medium Jego reprezentanta będącego w łańcuchu sukcesji uczniów. Inicjacja w proces duchowy pochodzący z guru-parampara jest więc naturalnym wyrazem chęci służenia instrukcjom Pana, które nie są od Niego różne. Natomiast kapryśne odrzucanie konieczności przyjęcia formalnej inicjacji na bazie skleconej pobieżnie przez nasz zaganiany umysł filozofii jest naturalnym wyrazem tego, że mamy gdzieś pragnienie Pana. To powinno wystarczyć, aby znaleźć odpowiedź na pytanie, czy taka osoba trafi do Kryszny, czy też gdzie indziej.

bezimienny napisał(a):
Rozumiem również, że pokorne służenie skromnemu Wajsznawie jest wzniosłą rzeczą, jednak może być tak, że brak mojego pragnienia zdobycia doskonałego mistrza będzie moim zaniechaniem i ten brak pragnienia uniemożliwi mi jego odnalezienie i przez to pozostanę narzędziem marnej jakości, mało przydatnym i mało przyjemnym Bogu.


Jedno drugiego nie wyklucza. A najlepszym jest motto Śrila Prabhupada: "first deserve, then desire" ("Najpierw sobie na to zasłuż, a potem dopiero pragnij").

bezimienny napisał(a):
Z jednej strony w oczywisty sposób wiem, że potrzebne jest mi prowadzenie duchowe, z drugiej strony nie spotkałem jeszcze właściwej osoby, nie dostałem sygnału przez serce i to sprawia, że czasem oprócz nauk od autorytetów, których imiona wspominałem pragnąłbym nawiązać z nimi bezpośrednią łączność. Oczywiście nie po to, żeby się tym chwalić, tylko po to, żeby stać się lepszym narzędziem.


Wydaje się, że w takiej sytuacji należałoby uzbroić się po prostu w cierpliwość. Mam nadzieję, że Kryszna i Jego wielbiciele nie uciekają na Twój widok w popłochu. ;) :)

bezimienny napisał(a):
Kiedy ktoś zadaje pytanie - my dając odpowiedź wychodzimy z pewnego poziomu rozumienia. Jeśli ten poziom jest niski, to albo sami nie widzimy więcej, albo oceniamy osobę pytającego w pewien sposób. Ja od razu mówię, że nie jestem zaawansowany w matematyce, ale cyferki znam i policzyć do dziesięciu potrafię, dlatego bardzo doceniam, kiedy ktoś rozmawiające ze mną o matematyce wychodzi poza 1,2,3.


To jest jak najbardziej naturalne. Może po prostu nie zadawaj pytań tym, których odpowiedzi Cię nie interesują. Zadawanie poufnych pytań obcym osobom w internecie tym bardziej nie jest gwarantem satysfakcji. Mam jednak nadzieję, że już wkrótce Kryszna spełni Twoje wszystkie pragnienia i rozproszy Twoje wszystkie wątpliwości.

Wybacz, że nie piszę szerzej i nie komentuję wszystkiego co napisałeś, ale jest to nie tylko objaw mojej niewielkiej realizacji duchowej, ale także faktu, że gościmy u nas przez tydzień Śrila Bhakti Vidya Purnę Swamiego wraz z jego wspaniałą bramińsko-mayapurską ekipą i od rana do wieczora uczestniczę w seminarium, gdzie w pocie czoła uczę się jak wiązać dhoti i nosić chadar, a także w jaki sposób i w jakim nastroju serwować prasadam i zadawać pytania. Oby mi się tym razem udało i nie podrę jutro mojej ostatniej pary dhoti i skrawka chadaru! :)

_________________
Prasadam blog mojej żony Vairagya-laksmi dd: http://www.purevege.com/
Foto galeria mojej żony: http://www.flickr.com/photos/48823311@N03/
Mój blog: http://purnaprajna.blogspot.com/
Moja muzyka: http://www.acidplanet.com/artist.asp?so ... 069&T=6461


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Tylko dla Bhaktów
PostNapisane: 14 cze 2009, o 00:07 

Dołączył(a): 1 maja 2009, o 15:35
Posty: 15
Purnaprajna napisał(a):
Formalna inicjacja jest częścią pancaratry, czyli praktycznych wskazówek Wed w kwestiach dotyczących wielbienia Najwyższego Pana. Jako że pancaratra to życzenie Kryszny w sprawach dotyczących wykonywania właściwych czynności osób starających się do Niego zbliżyć, z tego względu ma wymiar duchowy i jest pozbawiona sekciarskich tendencji przypisywanych na ogół wszelkiej maści "garstek wybrańców".

Jak już sama nazwa po części sugeruje, formalna inicjacja jest rytuałem formalizującym nasz wewnętrzny nastrój podporządkowania się autorytetowi Kryszny poprzez medium Jego reprezentanta będącego w łańcuchu sukcesji uczniów. Inicjacja w proces duchowy pochodzący z guru-parampara jest więc naturalnym wyrazem chęci służenia instrukcjom Pana, które nie są od Niego różne. Natomiast kapryśne odrzucanie konieczności przyjęcia formalnej inicjacji na bazie skleconej pobieżnie przez nasz zaganiany umysł filozofii jest naturalnym wyrazem tego, że mamy gdzieś pragnienie Pana. To powinno wystarczyć, aby znaleźć odpowiedź na pytanie, czy taka osoba trafi do Kryszny, czy też gdzie indziej.


Ja to rozumiem. Wiem, że Pan Kryszna kiedy odwiedza tę planetę też ma mistrza duchowego, chociaż mógłby się bez niego obejść.
Nie chodzi mi jednak o mnie. Po prostu trudno mi pogodzić się z faktem, że "spisujemy na straty" 99,9% społeczeństwa, które nie posiada inicjacji. Rozumiem, że podążać za Bogiem to rzadka rzecz, a rozumieć Go tym bardziej (szeroka jest droga, która prowadzi do zguby, a wąska brama do zbawienia), ale... Po prostu mam wątpliwości i pragnąłbym w przyjaznej atmosferze jeszcze o nich porozmawiać...

Kryszna w Gicie wymienia co jest wg Niego wiedzą i mówi, że wszystko inne uważa za ignorancję. Jedna z rzeczy zaliczanych do wiedzy, to przyjęcie mistrza duchowego. Dlatego masz rację.

Rozumiem to, że mistrz duchowy jest potrzebny. Że wypełniając jego instrukcje mamy szanse zobaczyć i zrozumieć to, czego wcześniej nie rozumieliśmy i nie widzieliśmy. Inaczej nie zrobimy postępu. Dlatego masz rację.

Jednak jeszcze pozostaje jedna kwestia. Nie powinniśmy pozwalać na to, aby ślepiec prowadził ślepca. Dlatego będę się modlił o to, żeby uwierzyć, że są osoby, które zrealizowały Boga i są w pełni kwalifikowane, żeby udzielić mi wskazówek. Jeśli jesteś Prabhu przekonany z całą pewnością, że znasz taką osobę, to bardzo Cię proszę o podanie mi jej imienia, gdyż szukam takich osób i wierzę w to, że kiedy taką osobę spotkam rozwinę pragnienie, żeby jej służyć.

Być może tak jak napisałeś nie jestem w stanie sam ocenić czegokolwiek swoimi materialnymi zmysłami, dlatego wezmę sobie do serca, słowa napisane przez Brajasundari i będę się o takie przewodnictwo modlił...

Purnaprajna napisał(a):
Jedno drugiego nie wyklucza. A najlepszym jest motto Śrila Prabhupada: "first deserve, then desire" ("Najpierw sobie na to zasłuż, a potem dopiero pragnij").


Niedawno przeczytałem, że mistrz duchowy może dać uczniowi o wiele więcej, gdy nie musi się przejmować jego ego czy urażonym poczuciem dumy. Moje ego odbiera tę instrukcję jako delikatną zaczepkę. Nie znaczy to, że ja się z tym odczuciem identyfikuję, ale jest to przykład, który ilustruje kilka rzeczy: 1) że pokora ucznia jest naprawdę istotna, 2) że instrukcje udzielane z pozycji miłości i zrozumienia są lepiej przyswajalne, niż instrukcje, które są wyzwaniem dla ego, 3) że przy okazji udzielania instrukcji na dowolny temat pojawiają się sprawy niby poboczne, ale jednak mające bezpośredni związek z rozwojem duchowym...

Kwestia zasług budzi we mnie mieszane uczucia. Nie chciałbym myśleć o sprawach związanych z rozwojem duchowym w ten sposób. Myśląc, że na coś sobie "zasłużyłem", albo muszę zasłużyć.. Podkreśla się, że łaska mistrza duchowego jest bezprzyczynowa, a czyste pragnienie jest wg mnie wystarczającą kwalifikacją... Oczywiście rozumiem, że do tego pragnienia trzeba jakoś dojść i to miałeś na myśli... Więc tak naprawdę się znowu z Tobą zgadzam.

Purnaprajna napisał(a):

Wydaje się, że w takiej sytuacji należałoby uzbroić się po prostu w cierpliwość. Mam nadzieję, że Kryszna i Jego wielbiciele nie uciekają na Twój widok w popłochu. ;) :)

:lol: Nie chyba nie :lol:
To raczej ja jestem tą nieśmiałą osobą, która się wycofuje (choć nie w dosłownym tego słowa znaczeniu). Dziękuję Ci za przypomnienie o cierpliwości. Czasem o niej zapominam, a bez niej raczej nie można być dobrym bhaktą.

Purnaprajna napisał(a):

To jest jak najbardziej naturalne. Może po prostu nie zadawaj pytań tym, których odpowiedzi Cię nie interesują. Zadawanie poufnych pytań obcym osobom w internecie tym bardziej nie jest gwarantem satysfakcji. Mam jednak nadzieję, że już wkrótce Kryszna spełni Twoje wszystkie pragnienia i rozproszy Twoje wszystkie wątpliwości.


Dziękuję. Chciałbym podkreślić, że rozmowa z Tobą jest dla mnie satysfakcjonująca. Twoje odpowiedzi są wystarczająco wyzywające, żeby dać mi do myślenia i wystarczająco łagodne, żebym nie pragnął ich natychmiast odrzucić.

Purnaprajna napisał(a):
Wybacz, że nie piszę szerzej i nie komentuję wszystkiego co napisałeś, ale jest to nie tylko objaw mojej niewielkiej realizacji duchowej, ale także faktu, że gościmy u nas przez tydzień Śrila Bhakti Vidya Purnę Swamiego wraz z jego wspaniałą bramińsko-mayapurską ekipą i od rana do wieczora uczestniczę w seminarium, gdzie w pocie czoła uczę się jak wiązać dhoti i nosić chadar, a także w jaki sposób i w jakim nastroju serwować prasadam i zadawać pytania. Oby mi się tym razem udało i nie podrę jutro mojej ostatniej pary dhoti i skrawka chadaru! :)


Prabhu, bardzo doceniam, że w ogóle się odzywasz i nie wymagam innych odpowiedzi, niż masz ochotę, czas i warunki mi udzielić.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Tylko dla Bhaktów
PostNapisane: 14 cze 2009, o 05:51 
bezimienny napisał(a):
Dziękuje Wam, że przez tyle czasu nikt mnie nie wyśmiał, ani nie zgnębił, chociaż byłoby się do czego przyczepić w tej mojej wypowiedzi... Może nikomu się nie chciało tego czytać, ale to nieważne. Czuję, że taki rodzaj "spowiedzi" pomógł mi w wielu kwestiach. Takie forum to ważne miejsce dla tych, którzy nie boją się odsłaniać swoich słabych miejsc i zakamarków umysłu, które być może nie są jeszcze do końca czyste i poukładane, ale dzięki wzajemnej wymianie myśli mogą zostać oczyszczone. Czasem wystarczy tylko wypuścić coś w eter, a nawet jeśli inni tego nie skomentują samemu nabiera się do tego nowego, świeższego podejścia...

Dużo dyskusji wygląda wprawdzie tak, że ktoś coś powie, a potem ulatuje sens tego i zostają spory, kto ma racje i w jaki sposób co należy mówić, ale to też jest potrzebne... Jednak mimo wszystko mam wrażenie, że przez te spory niektórzy czują obawę, żeby się otworzyć i napisać coś, co może wydawać się trochę bez sensu, ale wypływa gdzieś z głębi...

Takie właśnie rzeczy chciałbym czytać na tym forum...

Bo jeśli badamy tylko zgodność naszego światopoglądu pod formalnym sensem, dyskutujemy przekomarzamy się, a boimy się powiedzieć co tak naprawdę siedzi w głębi nas, to czy tak naprawdę rozwijamy się wewnątrz?

Powiedzcie mi proszę, co to znaczy naprawdę przyjąć filozofię? Czy powtarzanie argumentów jest wystarczające, czy trzeba ją zrozumieć - Co tak naprawdę oznaczałoby "stworzyć ją w sobie od nowa", na kształt podobny (bo przecież nigdy nie dokładnie identyczny) do tego, co otrzymaliśmy, zachowując wszystkie najważniejsze elementy?

Boję się odstępstwa od prawdy i wymyślania swojej własnej, ale kiedy próbuję coś przyjąć na innej zasadzie, niż wspomniane przeze mnie "stworzenie od nowa", to czy tak naprawdę przyjmuję jakąkolwiek prawdę, czy tylko idę na łatwiznę i nic z tego nie wynika? Bo jak mam rozumieć coś, czego nie rozebrałem na części i nie zbudowałem sam od nowa? Jak mam z tego korzystać? Czy to nie jest właśnie lizanie słoika zamiast miodu?

Czy mogę sobie sam zapewnić bezpieczeństwo na ścieżce duchowej - np. poprzez przestrzeganie jakichkolwiek zasad, czy bezpieczeństwo to jest dostępne jedynie jako łaska Kryszny?

Jeśli szczerzę wierzę w Boga, to wierzę także w jego dobroć i w to, że jeśli prowadzi mnie krętymi drogami, to dlatego właśnie, że tego potrzebuję. Jeśli taką drogę mi przeznaczył Kryszna, to czy mam starać się na siłę iść na skróty?

Bardzo ogólne są te moje dywagacje, ale jeśli ktoś rozumie o co mi chodzi, to byłbym wdzięczny, jakby mnie wspomógł w tych rozważaniach.


Stawiasz sobie tak wysokie cele, że chyba tylko członkowie Śri Śri Panca-tatty mogą Ci pomóc. W Polsce są oni obecni oficjalnie pod adresami:

Śri Śri Panca-ttatva
Czarnów 21
58-400 Kamienna Góra

Śri Śri Gaura Nitai
Brodzka 157
54-067 Wrocław

Śri Śri Gaura Nitai
Zakręt 11 Mysiadło
05-500 Piaseczno

Jeżeli zechcesz, możesz Ich odwiedzić osobiście, pomodlić się do Nich lub napisać do Nich parę słów i poprosić o pomoc.

Ja uważam, że rozwój duchowy polega na nauce zabiegania i otwierania się na łaskę Ich sług, i Ich łaskę, z zachowaniem troski o własne zdrowie i bezpieczeństwo.
Trzeba być bardzo uważnym, komu oddaje się swoje serce. W świecie materialnym wszyscy, z wyjątkiem czystych bhaktów Kryszny, chcą je wykorzystać dla własnych celów.
Dla mnie ważnym wskaźnikiem efektów kontaktowania się z innymi jest moje samopoczucie. Ważne jest też to, co się dzieje w moim życiu.

Hare Kryszna.


Góra
  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Tylko dla Bhaktów
PostNapisane: 14 cze 2009, o 13:54 

Dołączył(a): 28 lut 2009, o 20:56
Posty: 383
Przepraszam za wtret, ale nie lubie slowa "formalna". Wiem co macie na mysli, ale slowo zle mi sie kojarzy, z czyms sztucznym i zewnetrznym. Inicjacja to nie jest formalnosc ani jednorazowy rytual, To PROCES, ktory rozpoczyna sie w momencie gdy ktos stwierdza ze chce sluzyc danemu guru, a guru daje japas i mowi "masz na imie taki a taki das". 8)


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Tylko dla Bhaktów
PostNapisane: 14 cze 2009, o 19:13 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 lis 2006, o 18:21
Posty: 1863
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Brajasundari napisał(a):
Przepraszam za wtret, ale nie lubie slowa "formalna".

A ja, zupy mlecznej z kluskami. ;) Nawet proces duchowy musi przyjąć zewnętrze formy wyrazu. Dlatego inicjacja jest "formalna" z uwagi na jej zewnętrzną formę polecaną w Pancaratrze, a nie jest "czystą formalnością" w słownikowym sensie "rzeczy łatwej do załatwienia" z czym wydajesz się ją kojarzyć. Bez formalnych, czyli przyjmujących specyficzną formę czynności oddania, proces duchowy jest jedynie spekulacją umysłową lub sentymentem. Dokładnie tym, co propagują sahajiya i Nju Ejdżowcy.

Tak jak inicjacja jest formalizacją czy przyjęciem pewnych "kontraktowych" zobowiązań wobec guru, podobnie rytuał guru-pujy jest formalizacją akceptacji przewodnictwa i autorytetu guru, dla którego pełnimy służbę oddania w ciągu dnia. Bez tego typu codziennych formalnych rytuałów Pancaratry, bardzo łatwo ulega się, naturalnej dla uwarunkowanych dusz tendencji zapominalstwa, po co, dlaczego i dla kogo robimy to, co w ciągu dnia robimy. Nawet mycie zębów czy tzw. "jazda na szmacie" po porannej pobudce lub po zjedzeniu prasadam jest regularną rytualną formą służącą utrzymaniu odpowiedniego standardu czystości wymaganą przy pełnieniu służby oddania dla Kryszny i dlatego także stanowi część formalnych instrukcji Pancaratry.

Osoba, która nie ma się pojęcia jakie autoryzowane formy przyjmują czynności oddania lub taka, która nie przywiązuje wagi do potrzeby zachowania zewnętrznej, standardowo-śastrycznej formalizacji jej przekonań "bhakti", staje się ofiarą własnej "formalności", czyli pójścia na łatwiznę i z tego powodu zwie się sahajiyą. Natomiast ta, która nie zna ostatecznego celu przestrzegania zasad i reguł śastr i czyni to jedynie ze względu na przywiązanie do samej "formalizacji", czyli do formy, którą przybiera praktykowany przez nią rytuał, zwie się smartą.

Na każdą czynność (nie tylko duchową) składa się wysiłek przyjmujący zewnętrzną formę oraz odpowiednie nastawienie. Dlatego także w procesie bhakti, sambandha zawiera informacje o stosownej formie czynności oddania, czyli inaczej mówiąc, opisuje techniczny aspekt prawidłowej interakcji jivy z materią lub z innymi jivami dla Kryszny, natomiast abhidheya zawiera w sobie istotę przepełniającego tę zewnętrzną formę nastroju oddania wyrażaną w praktyce poprzez uczucie i emocje towarzyszące czynnościom służby oddania. Jedno bez drugiego nie ma prawa bytu pod groźbą degradacji do statusu osobnika należącego do jednej z dwóch powyżej wymienionych kategorii. Tak więc sadhana-bhakti moglibyśmy opisać jako proces praktykowania form działania na rzecz Boga wraz z odpowiednim dla tych form prawidłowym nastawieniem, sprzyjającym i ostatecznie prowadzącym do osiągnięcia prayojany w formie czystego uczucia dla Boga.

Jeżeli jesteśmy w stanie intonować mantrę Hare Kryszna przez 24 godziny na dobę, to nie musimy przejmować się formalnym uregulowaniem naszych czynności zgodnie z Pancaratrą. Jednak większość zachodnich bhaktów nie jest nawet usytuowana na zewnętrznej wedyjskiej platformie varnaśramy, a co tu dopiero mówić o wyższym od niej poziomie pancaratry. Kiedy taka osoba zaczyna w egzaltowany sposób mówić o "spontanicznych uczuciach do Kryszny" i "kierowaniu się własnym sercem w życiu duchowym", to Elvisowi Presleyowi szczerbi się grzebień w tylnej kieszeni, a Włodzimierzowi Iljiczowi nie chce się już nawet przewracać na drugi bok, nie mówiąc już nic o wspominkach z czasów obalaniu caratu. ;)

Brajasundari napisał(a):
Inicjacja to nie jest formalnosc ani jednorazowy rytual, To PROCES, ktory rozpoczyna sie w momencie gdy ktos stwierdza ze chce sluzyc danemu guru, a guru daje japas i mowi "masz na imie taki a taki das". 8)


Oczywiście można to ująć i w ten sposób, nadając tym samym słowom inne znaczenie. Jest to jednak tylko inny punkt widzenia dokładnie tej samej rzeczy (vicara) i dlatego nie ma między naszymi punktami widzenia sprzeczności. Wiemy o co ostatecznie chodzi i dlatego nie musimy macać słonia po omacku spierając się o to, czy słoń to tylko trąba czy tylko ogon. :)

_________________
Prasadam blog mojej żony Vairagya-laksmi dd: http://www.purevege.com/
Foto galeria mojej żony: http://www.flickr.com/photos/48823311@N03/
Mój blog: http://purnaprajna.blogspot.com/
Moja muzyka: http://www.acidplanet.com/artist.asp?so ... 069&T=6461


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Tylko dla Bhaktów
PostNapisane: 14 cze 2009, o 23:07 

Dołączył(a): 1 maja 2009, o 15:35
Posty: 15
WOW! Posypały sie konkrety.

Nie cytuję wypowiedzi, bo za dużo tam jest argumentów, poza tym właściwie akurat w tym wypadku nie zamierzam z niczym polemizować. Wszystko jest bardzo pieknie opisane.

Jeśli nie będzie to jakąś przesadną ignorancją z mojej strony, to pozwolę sobie bardzo mocno streścić sens Twojego posta Prabhu (na moje potrzeby - prostego człeka).

Nasze fizyczne ciała i umysły z nadmuchanym ego potrzebują uregulowania czynności, żeby mogły powoli sobie umierać, a tym samym, żeby dusza ożywała, odnajdowała w sobie miłość do Kryszny oraz świadomość i przejmowała kontrolę nad naszym życiem.

Formalne reguły są potrzebne, bo inaczej wymyślali byśmy bzdury, albo nie robili zupełnie nic, chodzi tylko o to, że JEDNOCZEŚNIE musimy mieć wyższe zrozumienie, czyli odnajdywać kolejne odpowiedzi na pytanie PO CO TO WSZYSTKO, powoli dążąc do najwyższej prawdy.

Etap pod tytułem "porzuć wszystkie rodzaje religii i po prostu podporządkuj się Mnie, służ mi z oddaniem, itp" następuje długo, długo później.

No właśnie pozwalamy sobie ten etap oddalić straszliwie mocno daleko, jednocześnie skłaniając się ku wierze, że jest on dla nas praktycznie nierealny i nie do osiągnięcia. Będziemy teraz dreptać w kółko i stać w miejscu, aż motywacja spadnie nam jeszcze bardziej i w końcu zaczniemy się cofać...

Oczywiście nie chciałbym Elvisowi stroszyć grzebienia itp., ale czy nie powinniśmy mieć więcej wiary??? Toć łona góry przenosi.

Żebyśmy się czasem nie stali jak uczeni w prawie... Nakładając na innych ciężary, których sami jednykm palcem nie chcemy dźwigać i zawłaszczając sobie klucz do poznania, sami z niego nie korzystając i broniąc innym wstępu...

A co, jeśli prawda jest "BANALNA" PONAD WSZELKIE WYOBRAŻENIE???


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 20 ]  Moderatorzy: Trisama, Morderatorzy Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Theme created StylerBB.net
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL