Divya-kiśori dasi napisał(a):
Kedarnath dasa napisał(a):
Czy glownym zajeciem Boga jest odczuwanie przyjemnosci?
To ja zapytam w taki sposob: czy wszystko, co robi Kryszna, jest po to, by odczuwac przyjemnosc, innymi slowy sprawiac Sobie przyjemnosc, nawet poprzez sprawianie przyjemnosci innym? W takim wypadku niektorzy moga zarzucac Bogu egoizm, ze wszystko, co robi, robi dla Siebie i mysli ciagle o Sobie. Jak wytlumaczycie te kwestie? Prosze o odpowiedzi

Definicja słownikowa egoizmu jest następująca: "postawa życiowa polegająca na kierowaniu się własnym dobrem, bez względu na interes i uczucia innych ludzi" (USJP PWN 2004)
Egoizm jest wiarą w to, że własny interes jest słuszną i usprawiedliwioną siłą motywacyjną. Objawia się on w postaci "ja i moje" (
aham mameti).
Mama (moje) jest podstawą
karma-vady, czyli filozofii postrzegającej świat jako miejsce egoistycznej przyjemności, natomiast
aham (ja) jest
jnana-vadą czyli poglądem odrzucającym świat zjawisk, w celu odbieranie przyjemności z wyższych sfer abstrakcji myślowej. Obie filozofie są dziełem człowieka, nakładającym własne wymysły na prawdziwy cel stworzenia Kryszny, a przy okazji na transcendentne cechy Kryszny. Te mniemania stają się środkami dzięki którym człowiek jest w stanie przekonać sam siebie, że jest Bogiem. Egoizm w fomie
aham mameti jest więc aktem ślepej wiary, a nie aktem wiedzy. Posiadający pełnię wiedzy Kryszna, nie podlega więc zarzutom duchowych ignorantów .
Zarzucanie Bogu egoizmu jest więc wynikiem wyznawania i zaakceptowania, wymyślonych pod wpływem
ahankary, powyższych koncepcji. Kryszny nie kontroluje materia w formie
ahankary a więc automatycznie jest on wolny od sentymentalnych, opartych na mrzonkach i ślepej wierze poglądów, które w ogóle pozwalają na zaistnienie myśli, że Osobowa Prawda Absolutna, Kryszna jest zwykłym facetem walczącym o przyjemny byt w świecie narodzin i śmierci. Z tych względów, pytanie czy "Kryszna jest egoistą, ponieważ jako Bóg odbiera ze wszystkiego najwyższą przyjemność " w ogóle nie odnosi się do Niego.
Inne argumenty:
- Egoizm oparty jest na zazdrości o innych, a w ostateczności o Boga. Sugerowanie, że Bóg jest egoistą jest projekcją własnego psychicznego uwarunkowania na wolną od materialnych pragnień osobową transcendencję. Dowodem na to jest fakt, że tylko osoby uwarunkowane trzema gunami zarzucą Krysznie egoizm. Będące na platformie
brahma-bhuta wyzwolone osoby, nigdy nie zarzucą innej usytuowanej w transcendencji istocie, czy to w kategorii Wisznu-tattva czy też dżiwa-tattva, dwoistości natury, do której należy m.in. cecha egoizmu.
- Aby mieć powód do nazwania Kryszny egoistą, trzeba by najpierw dowieść , że Kryszna działa przeciwko interesowi i uczuciom duchowych i wiecznych żywych istot. W tej chwili nie przychodzi mi do głowy żadna sytuacja, która by potwierdzała taki stan rzeczy, a jest całe mnóstwo przykładów, które temu przeczą. I nie,
"problem zła", z którym szamoczą się bezskutecznie "wierzący" przyjmujący pozycję stojącą poza światopoglądem Wed, nie spełnia tych warunków, ponieważ Bóg nie jest przyczyną niczyjego cierpienia.
- Następną kwestią jest to, że Kryszna zawiera w sobie całe stworzenie, włącznie z żywymi istotami (
mat-sthani sarva-bhutani Bg. 9.4). Już nawet z tego powodu nazywanie go egoistą, nie ma sensu, ponieważ automatycznie wskazujemy na nasze własne (fałszywe) ego, które się w Nim przecież zawiera. Pośrednio krytykujemy w ten sposób, samych siebie.
- Innym spostrzeżeniem może być to, że jeżeli Kryszna jest wszystkim, a wszystko jest w Krysznie, to z naszego punktu widzenia, logiczną niekonsekwencją i niemożliwością byłoby żądanie od Kryszny aby przestał o sobie myśleć. Skoro nie istnieje nic poza Kryszną, to o czym więc miałby myśleć jeżeli nie o sobie? Oczywiście Kryszna nie podlega materialnej logice skażonej materialistyczną
karma-vadą i
jnana-vadą i dlatego jest dla Niego możliwym, aby łączył w sobie pozorne sprzeczności typu bycia jednocześnie świadomym i nieświadomym bycia Bogiem, dla potrzeb swoich
lila.
- Tak jak powiedział to już chaber, Kryszna odbiera największą przyjemność z faktu sprawiania przyjemności swoim wielbicielom. Co więcej, Śrimati Radharani odbiera tak wielką przyjemność z
rasy z Kryszną, że sam Bóg pojawia się w formie swego wielbiciela, Mahaprabhu, aby doświadczyć niesamowitego smaku
radha-mahabhavy. Poza tym, w Bhagavad-gicie 5.29, Kryszna sam stwierdza, że jest
suhridam sarva-bhutanam czyli przyjacielem i dobroczyńcą wszystkich żywych istot. Mówi także, że nikomu nie zazdrości i że nie jest stronniczy w stosunku do nikogo (Bg. 9.29). Posiadanie tych cech wyklucza bycie egoistą. Oczywiście, ktoś zarzucający Bogu egoizm nie będzie miał problemu aby zarzucić mu i kłamstwo. W takiej sytuacji żadna ilość argumentów nie pomoże, a jedyną stosowną indoktrynacją staje się wywrotka słodkiego ryżu i halawy oraz nadzieja, że nie jest cukrzykiem.
- Potencja przyjemności Kryszny, Śrimati Radharani łaskawie obdarza miłością do Kryszny wszystkich tych, w których nie ma krztyny zazdrości o Krysznę i którzy w pozbawiony egoizmu sposób chcą mu całym sercem służyć. Jest to największa z możliwych przyjemności, jakich może doświadczyć żywa istota. Jeżeli Kryszna jest rzeczywiście egoistą, to w jaki sposób pozwala i umożliwia on innym doznanie najwyższej z możliwych przyjemności, jedynie za cenę wzajemnej miłości? Nawet hollyłódzkie materialistyczne buraki wiedzą (i robią na tym olbrzymie pieniądze, bo to się dobrze sprzedaje wśród romantycznie i idealistycznie nastawionych mas), że prawdziwe oddanie i miłość do rodziny i kraju pozbawione są egoizmu. Jeżeli nawet materialną ideę miłości reklamuje się jaka wolną od egocentryzmu, to dlaczego wieczna, transcendentna miłość pomiędzy Bogiem a żywą istotą miałaby zawierać w sobie tak tandetną i krytykowaną nawet przez materialistów cechę?
Na pewno można by jeszcze wysunąć sporo innym argumentów, ale w tej chwili, nic już więcej nie przychodzi mi do głowy, bo myślę jedynie o zjedzeniu czegoś słodkiego. Lecę się więc zindoktrynować.
