Drodzy bhaktowie spotkaliście sie na pewno z takim stwierdzeniem Srila Prabhupada, ze impersonalizm jest ostatnia pułapką na drodze wielbiciela...to pytanie mnie nurtuje od moich początków w bhakti - yodze. Dziś doznałem eureki, niczym Archimedes...chciałem podzielić sie z Wami swym odkryciem i prosić o korektę i uwagi.
Pierwsze pytanie dlaczego w ogóle sie przyłączyłem do bhaktów? - otóż książki Prabhupada bardzo personalnie wyjaśniają nasza relacje z Bogiem, z Kryszna i z jego wielbicielami, bylem zafascynowany tym co czytałem i chciałem to skonfrontować i spotkać osoby o których pisze Prabhupad, chciałem spotkać personalistów - bhaktów - poszedłem do świątyni i po jej obejrzeniu mój tata który był zemną powiedział - ok wiemy już gdzie jest, możemy wracać

- wstydziliśmy sie do niej wejść, ale na szczęście zobaczył nas Rasal ( do dzis mu cały czas to przypominam, zawdzięczam mu życie duchowe) i zaprosił do środka i nakarmił bezinteresownie, opowiadając z entuzjazmem o bhakti...przedstawiając każdego napotkanego wielbiciela i opisując same jego zalety...poczułem to w sercu - bezinteresowność w wymianie - nic od nas nie oczekiwano, a było to dopiero preludium...przy prasadam zobaczyłem Śringe, pamiętam to jak dziś, pierwsza myśl - jakich oni tu żarówek używają że tak świeci wszędzie i ten wielbiciel na przeciw - błękitne oczy patrzące w głąb duszy...jak pisze to to mam dreszcze...Śringa zapytał jak mam na imię, nikt tego nie robił wcześniej w pierwszym pytaniu i mówił o pozycji Kryszny w świetle nadrzędnym do innych żywych istnień - wiesz Darek, Kryszna to Osoba i możesz z nim rozmawiać jak ze mną teraz - jak to usłyszałem zabrało mi dech w piersiach...to była krótka wymiana, ale ja już wiedziałem, ze nie zapomniana, jak widać, do końca życia...
Historia toczy sie dalej...w kolejna niedziele sie rozchorowałem i nie mogłem pójść do świątyni - ale po dwóch tygodniach przychodzę i spotykam Śringę - a on uśmiecha się na mój widok i mówi jak dobrze, że jesteś martwiłem się o Ciebie - mówię - chory byłem Prabhu - on odpowiada - Darek, dlaczego nie zadzwoniłeś bym Ci chlebka naszego przywiózł...- łzy mi naszły do oczu - on powiedział - no co Dareczku - obejmując mnie - wiedział dobrze co czuje - to był personalizm - szczery nie motywowany chęcią zarobku, eksplaatacji jeden drugiego, bezinteresowny, pełen miłości jakiej nigdy nie zaznałem w całym świecie ( a dużo jeździłem jako sportowiec - od syberii po kanade), personalizm, personalizm jakiego nie doświadczyłem nawet w rodzinie, a wydaje sie, że pochodzę z dobrej nauczycielskiej rodziny, gdzie rodzice nigdy sie nie kłócili i miłości było zawsze w bród, tylko był wszechogarniający strach pod tą miłością, ze to sie kiedyś skończy - pustka, nicość - wiecie na pewno o czym mówię - Prabhupad zniszczył te pustkę...
Potem wszystko poszło gładko, no nie do końca

fałszywka sportowca pozostała i Sringa cierpliwie ja niszczył, czasami pobolało, ale pomagali też inni wielbiciele, rówieśnicy i starsi - Padmagandi (kiedyś uratował mi życie duchowe na sankirtanie), Patitapawan (jego bułki), Prabhddha (miłość bezinteresowna), Premnitaj (historie o łasce Nitjanandy), Pandawa (pokazywał mi jak sie złościć w świadomy Kryszny sposób), Parananda (szczerość do łez - że Bóg z toporem jest nawet miłosierny

i umuzykalnienie, muzyka dobra na całe zło), Paramjotih i Kryszna Mohan (spokój i opanowanie na ołtarzu), Jagatsiwa (on zawsze był pełen miłości nigdy na mnie nie krzyknął, nigdy, i pamiętam jak dał mi swego najbardziej ulubionego wokmena, akurat w największym mym mentalu) i wielu innych wspaniałych wajsznawów...
Dlaczego jeszcze jestem z Wami drodzy bhaktowie - bo doświadczam wymian miłości z Wami takich ja na początku, również i teraz w środku życia duchowego, i jakich chce doświadczać do końca, którego nie ma w świadomości Kryszny...
Obecnie analizuje punkt personalizmu w odniesieniu do wielbicieli, kiedyś robiłem to w odniesieniu do Kryszny, aż w końcu zrozumiałem Kryszno Ty jesteś Osobą, no to jak Ty, to i Twe ukochane cząstki też...jedna sloka dała mi dużo do myślenia - dlaczego rozłąka z wielbicielem jest nie do zniesienia, dlaczego jest największym cierpieniem w życiu wielbiciela? dlaczego Ramananda Roy tak odpowiedział Panu Gaurandze Mahaprabhu na pytanie o największe nieszczęście?
By zrozumieć ta odpowiedź, trzeba zrozumieć jak cząstki Kryszny są mu drogie i jak on bardziej sie cieszy z naszych bezinteresownych, pełnych miłości i personalnych wymian, niż z wymian bezpośrednich pomiędzy Nim, a wielbicielem...Dlaczego ostatnie słowa - te są zawsze najistotniejsze - jak Chrystus, który powiedział przykazanie miłości daje wam - przykazanie personalne jak widać - dlaczego słowa Aćarji jakie padają w ostatnim jego testamencie (a taki musicie wiedzieć jest jedynie brany pod uwagę w sądzie) dotyczą - wzajemnej bezinteresownej, personalnej i nie skażonej chęcią wycyckania jeden drugiego miłości i współpracy.
Co myślicie o mojej eurece drodzy Wajsznawowie...czy nie jest to ostatnia pułapka w jaka możemy wpaść i zatracić istotę bhakti, wysuszyć sie z uczuć jeden do drugiego w imię tzw zadowolenia Kryszny za pomocą zasad i reguł. Na suchych zasadach sie nie pojedzie daleko do ostatniej pułapki tak, ale ni dalej...HH Triwikrama Swami, mówił możecie przestrzegać 4 zasad i mantrować 16 rund, ale to jeszcze wszystkiego nie załatwia, potrzebna jest personalna relacja z wielbicielem, który ma bhakti, podporządkujcie sie personalizmowi - nawołuje HH Triwikrama Maharaj
co sie dzieje jak ostatnia pułapka zostanie pokonana, jak myślicie drodzy bhaktowie? czy czasem nie następuje nieograniczona wizja Personalnej Osoby (miejsca, innych osób z Nią związanych, bliskich krewnych, dalszych krewnych, wrogów rodzinnych

, roślinek rosnących nie opodal, drzewek, krówek, domków pełnych śpiewów i tańców...? Są opisy osób personalistycznych na temat Źródła Presonalizmu i można sie wszystkiego dowiedzieć, a potem doświadczyć...