Gauranga Avatar das napisał(a):
Srila Prabhupada przyjechal do nas wlasnie w stroju zwanym i urzywanym jako i przez waisznawa's.
No chyba ze przybyl do nas w mexico ponczo i na koniku

ale niepamietam by tak bylo.
Śrila Prabhupada był ubrany w szaty sannyasina, a nie w dhoti, o którym mowa w tym wątku. Jeżeli chodzi o ubranie sannyasina, to z jego wypowiedzi można zrozumieć, że bardzo mu na tym zależało. Z dhoti sprawa miała się inaczej. A swoją drogą, to ciekawe czy jeżeli Pan Caitanja pojawiłby się w Meksyku a nie w Indiach, to czy też nosiłby indyjski ubiór czy też dostosowałby się do wyglądu autochtonów.
Gauranga Avatar das napisał(a):
Hindus moze byc zazuty betele,albo inaczej oduzony,wedlug siastr rdzenni mieszkancy Jaganath puri ,czy wrindawan juz są osobami wyzwolonymi,dlatego oczywiscie polecam ostroznosc w ich ocenie.
Czy odurzeni, a sprzedający dhoti i gamsze Hindusi w Delhi, Kalkocie czy Mumbaju też wchodzą w grę?

Gauranga Avatar das napisał(a):
jak rowniez niema problemu ze bawełna z dhoti jest w kategorji martwej materji.
jak mowi Bhagavatam i srila prabhupada jesli w swych wykladach...jesli urzywasz czegos w sluzbie dla Pana Gaurangi nawet jesli jest materialne uduchawia sie to.
Kryszna ma te zdolnosc (Bo moze wszystko,no chyba ze nie) aby zmieniac materie w ducha i ducha w materie
Oprócz jeansów oczywiście! Oprócz jeansów...

Jeansy w żaden sposób nie mogą zostać uduchowione, nawet przez samego Krysznę. Niedawno gdy
Kryszna miał na sobie jeansy w świątyni Banke Bihari Mandir we Vrindavan to nawet pujari miał z tego powodu kłopoty.

Gauranga Avatar das napisał(a):
Dziwi mnie troche wasze podejscie by tak blache zjawiska jak noszenie dhoti i sari udowadniac cytatami z siastr.
Mnie nie dziwi, ponieważ wszystko co robią bhaktowie powinno opierać się na śastra-guru-sadhu. Niektórzy ludzie po prostu dokładnie chcą wiedzieć dlaczego coś należy robić tak, a nie inaczej. Z tego też powodu zadają pytania. Niewłaściwym była by raczej próba mitologizowania pewnych zachowań, które z czasem mogą stać się uświęconym rytuałem bez podstaw w śastrach, jak i rozwijanie tendencji do zniechęcania ludzi do zadawania "niewygodnych" pytań, na których odpowiedzi nie możemy znaleźć w dostępnych nam źródłach.
Nie chodzi tu wcale tylko o dhoti, ale raczej o ogólną zasadę (patrz wyżej: histora o braminie i kocie). Moim zdaniem należy zachęcać ludzi (bhaktowie też ludzie

) do samodzielnego myślenia i zadawania trudnych i być może niewygodnych dla nas pytań, niezależnie od tego, że może to stworzyć być może nieprzyjemną sytuację dla naszego fałszywego ego, z powodu braku odpowiedzi, ujawniającą naszą ignorancję w temacie.

Tego typu lekcja, przyjęta w pokornym nastroju, może stać się tylko inspiracją do pogłębienia, naszego własnego zrozumienia omawianych kwestii.
Gauranga Avatar das napisał(a):
Jesli ktos niejest przekonany by wyjsc na Harinam w swoim Miescie w stroju waisznawa ,bo np,sie wstydzi(tylko Czego????)To nikt go nie zmusi i niezamierza,ale niejest to inspirujące dla reszty Harinamowiczow(no chyba ze gra role Ochroniarza)
Byc morze tak osoba jest slabszej wiary??w caly ten proces????Niechce spekulowac?Niejest to moj problem.
A może jednak powinien to być "nasz problem", jeżeli aspirujemy w ogóle do pozycji "nauczającego". Śrila Prabhupada powiedział, że w naszym życiu nie należy nic zmieniać tylko dodać Krysznę. Nasze życie to wiele zer, ale postawienie Kryszny na przedzie czyni z tych zer ogromną liczbę. Niektórzy bhaktowie opacznie zrozumieli to i wyrzucili wszystkie zachodnie zera, a ciężarówkami zwieźli indyjskie zera.
Jakie ma to konsekwencje dla nauczającego? A takie, że cytujemy ludziom na wykładzie słowa Prabhupada, o tym, że nie muszą nic zmieniać w swoim życiu, a po tym kiedy wykażą zainteresowanie, to mówi się im aby najpierw zostali Hindusami, a dopiero potem stali się świadomi Kryszny. To sprawa delikatnej natury, dlatego że przez nasze własne ograniczone czy fanatyczne zrozumienie świadomości Kryszny, możemy zacząć traktować jako "bezużytecznych", "mniejszej wiary" lub jako "spekulantów", ludzi zainteresowanych świadomością Kryszny, ale niezainteresowanych Indiami wraz z ich współczesną kulturą korupcji, brudu, hałasu, smrodu, zanieczyszczenia środowiska, bicia zwierząt i dzieci, biedy, etc., etc., co niektórzy bhaktowie nadal uważają za "wspaniałą cywilizację wedyjską".
Być może jest to jedna z przyczyn, na długiej liście przyczyn, z powodu której występuje wieloletnia stagnacja w "naborze" nowych bhaktów na Zachodzie. Czasami aby coś udoskonalić oraz bardziej zadowolić Prabhupada, należy wrócić do źródeł, przez rozpoczęcie zadawania sobie najprostszych pytań oraz spróbowania demistyfikacji własnego "skostnienia" w zrozumieniu procesu sadhana-bhakti i celu misji Śrila Prabhupada. Inteligencja w służbie oddania to także dostosowanie nauczania do czasu, miejsca i okoliczności, tak aby być w stanie zaprezentować świadomość Kryszny w atrakcyjny sposób
każdej osobie, a nie tylko tym, którzy są w stanie natychmiast ogolić głowy i zamieszkać w świątynnej suszarni, mająć cały swój dobytek, w "wedyjskim" pudle po bananach z Hondurasu.
To są wbrew pozorom poważne kwestie, których zrozumienie może pomóc w lepszym szerzeniu świadomości Kryszny nie tylko "w domu i zagrodzie", ale i poza nimi. Wybacz, że znowu nieco prowokująco i być może "niepoprawnie politycznie", ale chcę się tym zachęcić do myślenia i dostrzec być może coś, co wcześniej uszło mojej uwadze.
PS. Z powodu wyjazdu do Polski, nie będę w stanie zaglądać do tego wątku. Bo o ile wiem, to w Polsce nie ma jeszcze internetu.
