Divya napisał(a):
A czy bezosobowa spekulacja to niej czasem każda myśl pozbawiona Kryszny, każda myśl która nie koncentruje sie na zadowoleniu Kryszny?
Może nie tyle jest to "bezosobowa" spekulacja, o ile spekulacja "umysłowa". Na wykładzie Suhotry Swamiego i Bhakti Vidya Purny Swamiego słyszałem, że sama koncepcja zadowalania zmysłów, ignorując przy tym Krysznę jest spekulacją umysłową. To ma sens, gdyż jeżeli konstytucjonalną pozycją duszy jest zadowalanie zmysłów Kryszny, to każda przeciwna temu idea jest fałszywa, czyli jest jedynie wymysłem naszego umysłu - spekulacją umysłową - nie mającą żadnej wartości w Rzeczywistości stojącej poza wpływem energii iluzorycznej Pana.
Oczywiście, tkwiąc w iluzji, i myśląc, że sam kontakt zmysłów z martwą materią przyniesie nam najwyższe szczęście i jest jego ostatecznym źródłem, tego typu spekulacje są też w pewnym sensie i bezosobowe, bo to, co w tym świecie kochamy, nie ma nic wspólnego z wiecznym duchem, ale z jedynie z tymczasową, martwą, bezosobową materią, nawet jeśli poparte jest to wzniosłymi hasłami nawołującymi do miłości, współczucia i miłosierdzia. Bo w jaki sposób można naprawdę kogoś kochać, współczuć komuś i mieć dla niego miłosierdzie, jeżeli wszystko, co widzimy ogranicza się jedynie do czyjejś przemijającej zewnętrznej i wewnętrznej martwej materialnej powłoki (ciało i umysł), ignorując przy tym, okrytą nimi duszę, której świadoma energia życia stwarza iluzję, że materia żyje?
A jeżeli nawet, ktoś już nie utożsamia się z ciałem i umysłem, ale nie akceptuje prawdziwości koncepcji konstytucjonalnej służby i oddania dla Najwyższego Pana oraz istnienia Jego różnorakich energii, to co, czy kto, będzie dla niego źródłem inspiracji do działania poza cielesną koncepcją życia? Oczywiście nikt, a sama tożsamość "ja", nie będzie wystarczającym bodźcem do działania, bo działanie jest mostem pomiędzy aspektem męskim (sambandha) i żeńskim (prajodżana) i dlatego wymaga istnienia "on", "ona", czy "oni", w celu inerakcji. Pozostaje więc koncepcja pustki, lub bezosobowego Brahmana, w których to "ja" jest albo siłowo unicestwiane, lub "ja" które jest ostatecznie Bogiem, bo nikt, tylko "ja" chce odbierać przyjemność z anandy Brahmana, chociaż twierdzę, że to pragnienie jest iluzją nie należącą do mnie, czyli Brahmana.
W ten sposób uwarunkowana żywa istota wymyśla tak wiele, często bardzo skomplikowanych teorii i filozofii (np. Advaitavada), po to tylko, aby przez obszerną i wyrafinowaną żonglerkę słowną przykryć jeden oczywisty, centralny i bardzo żenujący fakt, że ostatecznie jesteśmy przekonani, że to "ja" jestem najwyższym podmiotem przyjemności w świecie, niezależnie, czy objawiam to poprzez pragnienie zadowalania zmysłów (materialiści), pragnienie uniknięcia bólu i unicestwienia jaźni (śunya buddyzmu), czy pragnienie doświadczania anandy Brahmana (mayavada).