pawellt napisał(a):
1. Pytanie teraz tylko - jaka jest właściwie przyczyna tego, że Kryszna "powołał" mayę? Dlaczego Pan zaszczepia w nas skłonności do takich zachowań, które później kończą się karą? Po co "projektować" jivę na tylę niedoskonałą, że jest podatna na takie materialne skłonności i zapomina o prawdziwej jaźni? Czy gdzieś jest to w jakiś sposób szerzej wyjaśnione? Sprowadzając to zagadnienie do przyziemnej i niedoskonałej logiki, to wygląda trochę tak, jakby ktoś z nas zaprojektował nieco wadliwy samochód z lekko krzywymi kółkami, puścił go na wyboistą drogę i karał za każdym razem, kiedy samochód się wywróci... Czy mógłby ktoś z Was wyjaśnić mi to odrobinę szerzej?
Maya stwarza iluzję bycia najwyższym kontrolerem i odbiorcą radości, co jest pozycją zarezerwowaną dla Kryszny. Maya stwarza jivie iluzję, że ta pozycja jest wolna i dostępna.
Jiva posiada wolną wolę. Bez niej, świadoma egzystencja nie ma racji bytu i staje się jada, martwą materią. Jiva jest doskonała, w duchowym sensie sat-cit-ananda. To jej pragnienie utożsamienia się z rzeczami iluzorycznymi jest niedoskonałe. To nie Krysznę należy więc winić za niedoskonałość naszych pragnień, ale możemy za to winić jedynie siebie samych.
pawellt napisał(a):
2. Nie daje mi spokoju jeszcze jedna rzecz. Bhagavadgita mówi "Ci ktorzy poznali Moje narodziny i nature udaja sie na plan duchowy i nigdy nie wracaja do tego swiata". Wg Śrila Prabuphada, my jako dusze wcześniej byliśmy w świecie duchowym Kryszny. Jeśli więc RAZ będąc z Panem, nie ma możliwości o nim zapomnieć i wrócić na ścieżkę samsary - to dlaczego będąc wcześniej z Kryszną dzisiaj znów jesteśmy od Niego oddzieleni?
Chciałbym zaznaczyć, że różni bhaktowie mogą mieć różne zrozumienie tego tematu, co mi osobiście w ogóle nie przeszkadza, ponieważ temat upadku duszy nie jest w ogóle ważny dla prawidłowego zrozumienia Wajsznawa siddhanty, czyli sambandha-jnany, abhidheya-jnany i prayojana-jnany, czyli naszego związku z Kryszną, wiedzy o ekspresji i przełożeniu tej wiedzy o związku z Nim na praktyczne działanie, oraz wiedzy o najwyższym celu życia, którym jest transcendentalna miłość do Kryszny. Ważnym jest natomiast, aby nie robić z tej mało istotnej dla życia duchowego kwestii, co potwierdził Śrila Prabhupada, niepotrzebnej polityki i narzędzia psychologicznego represjonowania innych bhaktów, co niestety czasami zdarza się w niektórych kręgach.
Na bazie tego, co przeczytałem i usłyszałem od moich autorytetów duchowych, moje obecne zrozumienie tej kwestii, tak na własne potrzeby, jest następujące:
Cały czas jesteśmy z Kryszną, i tak naprawdę, to nigdy Go nie opuściliśmy, ani też On nas nie opuścił, co automatycznie oznacza świat duchowy, bo jesteśmy Jego wieczną energią, przeznaczoną w celu sprawienia Mu przyjemności, tak jak i wszystko co nas otacza, i co istnieje. Problem w tym, że nie zdajemy sobie z tego sprawy. Obecnie śpimy, robiąc sobie przerwę od Rzeczywistości duchowej, miewając gorsze lub lepsze sny. Innymi słowy, wszystko jest duchowe, zarówno my, jak i ten materialny świat, bo źródłem wszystkiego jest Kryszna i służymy jednemu i temu samemu celowi, a mianowicie sprawieniu przyjemności Krysznie. Jedynie z naszej uwarunkowanej trzema gunami perspektywy, ten świat wygląda na materialny z powodu błędnej tożsamości jivy, jako oddzielnego i niezależnego od Kryszny kontrolera i odbiorcy przyjemności z materii, co nazywa się materialną iluzją, lub mayą.
To co nas oddziela od Kryszny to więc nie "tu", czy "tam", bo jest to lokalizacja geograficzna oddalona materialnych dystansem, czy też "wcześniej", czy "później", bo są to jedynie fazy materialnego czasu, który stwarza iluzję naszej przemijalności, co jest przeciwne inherentnej naturze wiecznej jivy i jej wiecznego związku z Kryszną, ale nasza obecna świadomość i pragnienie, która rozsądza, czy coś miłośnie, i na bazie transcendentalnej wiedzy wiążemy ze służbą oddania dla Kryszny, czy też nie. To świadomość/nasze pragnienie nas od Niego dzieli, a nie zewnętrzne środowisko różnych światów, które to środowisko w przypadku materialnej świadomości jest zwane "materialnym światem", a w przypadku świadomości czystego bhakty, "duchowym światem", choć w swej prawdziwej duchowej naturze, jest to jedna i ta sama rzecz, i wystarczy przebudzić się z sennego koszmaru powtarzających się narodzin i śmierci do duchowego życia, aby być w stanie to dostrzec.
Przykład: Vidura i Duryodhana rozmawiają z Kryszną. Vidura jest czystym bhaktą Pana i stoi w tej chwili i rozmawia z Kryszną, będąc w świecie duchowym. Natomiast stojący pół metra od Vidury Duryodhana, który posiada naturę demoniczną pomimo, że jest w towarzystwie Kryszny, znajduje się w świecie materialnym. Różnica leży więc jedynie w świadomości i odpowiadającemu jej pragnieniu, co dyktuje, czy ktoś znajduje się w świecie duchowym, czy w materialnym. Można więc stać obok Kryszny i osobiście z Nim rozmawiać, ale przy tym nie darzyć Go transcendentalnym uczuciem, i uważać Go za zwykłą osobę, a nawet być Jego wrogiem. To jest iluzja i materia. Z drugiej strony, zewnętrznie można nie być przy Krysznie, ale mieć rozwiniętą uczucie do Boga, gdzie nawet "nasz" świat materialny jest postrzegany, jako świat czysto duchowy, bo służy wyłącznie dla przyjemności Kryszny, gdzie jedyną różnicą jest niższa (od tych na Vaikuncie) jakość elementów (mahad-brahmana) z których ten świat jest zbudowany, które to elementy są przeznaczone i angażowane wyłącznie w służbie oddania dla Kryszny.
Dlatego czysta dusza, poprzez aspekt wolnej woli, będąc usytuowaną na neutralnej, granicznej pozycji pomiędzy energią wewnętrzną, a zewnętrzną, ponieważ nie ma jeszcze rozwiniętej premy, czystej i przeznaczonej wyłącznie dla Boga miłosnej atrakcji, stojąc na granicy światów, rozgląda się ciekawie wkoło, spoglądając w kierunku jednej i drugiej strony, i z tego powodu, istnieje ryzyko, że stopniowo może rozwinąć ona ciekawość doświadczenia czegoś "szczególnego" i "specjalnego", przez sam fakt bliskości materialnych gun, nawet będąc motywowana służbą oddania dla Pana, jak to się dzieje w przypadku np. jiv na pozycji Pana Brahmy, które służąc Bogu, na skutek obcowania z guną pasji, rozwijają do niej przywiązanie i przyjmują ponowne narodziny w coraz to niższym ciele i świadomości, co większości, jeżeli nie wszystkim z nas, uwarunkowanych dusz, kiedyś się przydarzyło. Technicznie rzecz biorąc, jiva w powyższej sytuacji, i znajdująca się na wyzwolonej, neutralnej pozycji, graniczącej z "Kryszną i Mayą" znajduje się w świecie duchowym. Kiedy odrzuca bezpośrednią pomoc, wtedy dopiero przyjmuje narodziny jako Pan Brahma, ale już w tym przypadku, jest to technicznie traktowane, jako pobyt w materialnym świecie, na skutek istnienia fałszywego ego, którym okryta zostaje jiva utożsamiająca się z pozycję lidera i stwórcy całego wszechświata i wszystkich żywych istot. I tu znowu jiva, w każdej sekundzie egzystencji ma wybór "w górę" do Kryszny, lub "w dół" do Mayi, i tak jest zawsze, aż do dnia obecnego, jako dumny Jan Sikora lub John Shykora z jakieś warszawskiej, czy nowo-jorskiej pipidówki.
Należy zaznaczyć, że tylko co dziesiąta jiva nie korzysta z szansy natychmiastowego powrotu do królestwa Boga, poprzez odpowiedni trening przez czystych bhaktów (lub samego Pana) prowadzący do premy, a zamiast tego preferuje inny rodzaj służby oddania, w bliższym kontakcie z trzema gunami, co czasami staje się przyczyną rozwinięcia fałszywej tożsamości i rozpoczęcia podróży w kole samsary, w iluzorycznej świadomości, że istnieje coś, co jest różne od Kryszny, w czym, i gdzie jest On nieobecny. Jesteśmy więc, można by powiedzieć, "ateistyczną mniejszością religijną" całego duchowego i materialnego stworzenia Pana, nawet twierdząc, że w Niego wierzymy, bo ateizm może być też ukryty, psychologiczny, a nie jedynie ideologiczny.
W momencie, kiedy iluzja jivy kończy się rozwinięciem uczucia do Boga, to przestają mieć znaczenie określenia typu "wcześniej", "później", "przedtem", czy "potem", a nawet takie jak nitya-baddha (wiecznie uwarunkowane), bo odnoszą się one jedynie do tymczasowej świadomości i pozycji asat-acit-nirananda, uwarunkowanej materialnym czasem i reakcjami działań, jivy. Wchodząc w ten sposób w obszar wieczności służby oddania dla Pana, i patrząc na to z perspektywy wiecznego "teraz", taka jiva zawsze jest/była/będzie nitya-siddha, czyli wiecznie wyzwolona, a jej materialna egzystencja była niczym krótki i zły sen bez żadnej prawdziwej wartości, który natychmiast się zapomina, bo nie ma on nic wspólnego z rzeczywistością.
Powyższe koncepcje czasowe oraz typy jivy i środowisk "geograficznych" w których się ona obraca, służą jedynie, jako konceptualne środki mające za zadanie pomóc, naszemu osadzonemu w materialnych realiach umysłowi, który od czasów niepamiętnych będąc nimi uwarunkowany odczuwa potrzebę czynienia ścisłych rozróżnień kategorycznych umiejscowionych na konkretnej skali czasowej, co pozwala mu na zaczepienie w nich racjonalnych procesów myślowych, do którego to myślenia został on przyzwyczajony będąc w świadomości iluzorycznej w obecności trzech faz materialnego czasu, a nie w egzystencji czystej świadomości Kryszny, w obecności czasu duchowego - "teraz".
Czas zaczyna się i kończy wraz ze stworzeniem i destrukcją wszechświata/wszechświatów, co jest zjawiskiem cyklicznym. Dusza jest wieczna, a więc istnieje i istniała nawet wtedy, kiedy wszechświat wraz z wprowadzającym go w ruch czasem nie były objawione. Poza tym, neutralna świadomość jivy, kiedy to oferowana jej była kilkukrotnie natychmiastowa pomoc, jest świadomością wyzwoloną (brak premy, ale i brak materialnego uwikłania), a więc stojącą poza wpływem reakcji pojawiających się na skutek działania upływu materialnego czasu. Dlatego początek jej uwarunkowania nie może być prześledzony w materialnym czasie, bo cofając się w czasie dochodzimy jedynie do początku materialnego wszechświata, ale nie wcześniej, a co tu dopiero mówić o całym łańcuchu stwarzania i niszczenia materialnych wszechświatów, które "przeżyła" jiva, która przecież nie ma początku, i nigdy nie została stworzona, bo istnieje wiecznie, ale z powodu danej jej przez Krysznę funkcji wolnej woli, może rozwinąć chęć na świadomość Kryszny, lub na świadomość nie-Kryszny, czyli iluzji, nawet przebywając w Jego osobistym towarzystwie, czyli w świecie duchowym. Umożliwiająca taką iluzoryczną świadomość jivy Maha-maya, jest czystym sługą Kryszny, a także przyjacielem jivy, pomagając nam na każdym kroku zrozumieć, że "ryba nigdy nie może zaznać szczęścia na lądzie", oraz umożliwiając nam służenie Krysznie w pośredni sposób, poprzez pełnienie służby dla Maha-mayi, co w przypadku wystarczająco inteligentny jiv, z czasem przeradza się w bezpośrednie służenie Krysznie, w towarzystwie Wajsznawów.