murali-dhar das napisał(a):
Wsrod bhaktow potrzebny jest taki system azeby bhaktowie ufali sobie nawzajem.To zaufanie zaczni sie budowac wtedy jak otwarcie bedzie sie mowic o rzeczach trudnych a moze nawet bolesnych, o rzeczach ktore leza gdzies tam ukryte w podswiadomosci a ktorych dana osoba boi sie wyciagac z powodu strachu przez obrazami wobec bhaktow.
Dopiero wtedy bedzie mozna dosc do jakiegos konsensusu i zaczac budowac "dom ktorym caly swiat moze zyc" dom dla kazdego.
Masz rację, ale fora internetowe nie są najlepszym do tego miejscem, dlatego, że byle Zdzisio może tu wejść i Ci nawtykać, i tyle po dobrej atmosferze i zaufaniu, nie mówiąc już o tym, że konflikt się pogłębił, a nie rozwiązał. Tym bardziej, że żaden, posiadający jakąkolwiek godność osobistą człowiek, nie będzie prał rodzinnych brudów publicznie, bo to jest symptom osób niskiej klasy, prasy brukowej i "reality show".
Jak życie pokazuje, mówienie na publicznych forach o tzw. "trudnych sprawach" jest najczęściej
pradżalpą, gdzie dominują osobnicy, których poziom emocjonalny jest daleki od równowagi. Na dodatek, praktycznie nigdy nie ujrzysz tam cytatów z śastr, bo po prostu, tacy osobnicy nie są zainteresowani śastra-cakszusza, ale manasa-cakszusza, czyli tym, co w danym momencie czuje umysł, i przelewaniem tego na ekran komputera.
Jeżeli nie wierzysz, to przejdź się na sąsiednie forum i zobacz poziom wielu dyskusji. Niekorzystne emocje, własne, mało przydatne dla innych opinie, zero inspiracji duchowej, podważanie podstawowej zasady autorytetu duchowego, marazm i zniechęcenie. Innymi słowy, rasowa tamo-guna. To nie jest metoda komunikacji i kultura zachowania w sadhu-sandze, ale raczej, jak już to wcześniej Prabhu wspomniałeś, jest to hippisowstwo, z czym przecież chcesz walczyć. Chociaż niektórzy z bhaktów reklamują taki sposób komunikacji, jako korzystny, to lata praktyki pokazują, że jest to zaledwie iluzja, która nie sprawdza się w życiu duchowym, i jedynie przyciąga coraz więcej wron, i coraz więcej śmieci.
Kwestie o których mówisz, aczkolwiek istnieją, nie załatwia się publicznie, ale prywatnie, osobiście, lub przez właściwe kanały. Tylko w ten sposób nabiera się do kogoś zaufania, a nie poprzez wspólne publiczne, śudrowskie narzekanie, które powoduje jeszcze większe zaniepokojenie umysłu, nie wspominając już o tym, że obserwujący takie dyskusje goście, wyrabiają sobie odpowiednie opinie na temat niskiej jakości charakteru bhaktów, czego nie można im mieć za złe, podczas, gdy naprawdę zaawansowani bhaktowie, przeważnie w ogóle nie siedzą na publicznych, kiepsko moderowanych forach, bo to strata czasu, z powyżej wspomnianych względów. Tu się nigdy nic nie załatwia i nie rozwiązuje, chyba, że jest to pytanie na temat Gaudija Wedanty, i szczęśliwym trafem, jakiś bhakta zna odpowiedź i zechce poświęcić swój czas na wyjaśnienia, w przerwie pomiędzy internetowymi kłótniami.