Bardzo ciekawie napisał Purnaprajna na temat "buddyjskiej nirwany". Szczególnie dobrze zauważył, że brak tak samo-świadomości i wiedzy:
Purnaprajna napisał(a):
Należy jednak zauważyć, że wtopienie się w bezosobową formę Pana jest znacznym krokiem naprzód, w porównaniu ze stanem materialnej iluzji. Brahmajyoti bowiem, posiada cechę sat (wieczności), która to cecha, leży także w naturze jivatmy. Jednak brakuje tam cit, samo-świadomości i wiedzy oraz anandy, czyli uczucia duchowej radości, z powodu miłosnej interakcji z Panem, gdyż podmiot tej radości jivatma, usilnie udaje, że nie posiada indywidualnej jaźni, czyli w praktyce, bawi się sama z sobą w chowanego, i udaje, że jej nie ma. Dlatego impersonalne wyzwolenie jest jedynie niepełną, częściową realizacją Prawdy Absolutnej, co ostatecznie nie daje pełnej satysfakcji żywej istocie.
Dla Buddystów to wielka łaska, że brak tam tych dwóch czynników: samo-świadomości i wiedzy.
A dlaczego to wielka łaska dla Buddystów?
A no dlatego że to jest POCZĄTEK.

Potwierdza to Rinpocze zacytowany przez Damiana:
Damian907 napisał(a):
Czogiam Trungpa Rinpocze napisał(a): napisał(a):
Na początku istnieje otwarta przestrzeń, przestrzeń nie należąca do nikogo. Istnieje też związana z przestrzenią i otwartością pierwotna inteligencja widja (sanskr.). Widja to precyzja, ostrość, której towarzyszy przestrzeń. (...). (...). My jesteśmy tą przestrzenią, my i ona to jedno, my to widja to inteligencja, otwartość.
Skoro cały czas tym właśnie jesteśmy, skąd wzięło się pomieszanie; gdzie podziała się przestrzeń; co się stało? W rzeczywistości nic się nie stało. Po prostu staliśmy się w tej przestrzeni zbyt aktywni. Jest ona tak wielka, że kusi, by w niej tańczyć. Jednak nasz taniec stał się zbyt dynamiczny, zaczęliśmy wirować bardziej, niż to konieczne. W tym momencie uzyskaliśmy samoświadomość – świadomość: to ja tańczę w przestrzeni.
W tym momencie przestrzeń przestaje być przestrzenią jako taką. Staje się czymś stałym. My zamiast stanowić z nią jedność, postrzegamy teraz przestrzeń jako oddzielny byt, jako coś namacalnego. Na tym polega pierwsze doświadczenie dualizmu: przestrzeń i ja – ja tańczę w przestrzeni, a ona jest czymś stałym i oddzielnym ode mnie. Dualizm ten to koncepcja '''przestrzeń i ja'', to brak absolutnej jedności z przestrzenią. Tak rodzi się forma, tak rodzi się podział na ''ja'' i ''nie-ja''.
I właśnie te dwa czynniki są powodem:
Dla Buddysty >> upadku z Nirwany
Dla
atmy >> przebudzeniem z uśpienia
Dla Bhaktów >> łaską i ponowną szansą na powrót do osobowej części świata duchowego.
Brahman - składający się z blasku brahmajioti - zawiera w sobie element
sat (wieczność)
Paramatma - zlokalizowany aspekt Prawdy Absolutnej - zawiera w sobie dwa aspekty
sat oraz
cit (samo-świadomość i wiedzę).
To właśnie Paramatma jest źródłem wiedzy, pamięci i zapomnienia dla
atmyI właśnie tego aspektu Prawdy Absolutnej obawiają się buddyści. Właśnie ta Dusza Najwyższa (Naddusza) Paramatma w określonym czasie przypomina
atmie - duszy indywidualnej (duszy jednostkowej) o jej naturalnej pozycji. Przypomina i daje jej wiedzę. Wiedza ta budzi
atmę i pozwala być 'samo-świadomą'
Brahman (brahmajioti) porównywany jest do promieni słonecznych.
Paramatma (Dusza Najwyższa) porównywana jest do samej tarczy słonecznej.
Natomiast
Bhagavan czyli Najwyższa Osobowa Boga porównany jest do boga słońca będącego źródłem zarówno tarczy słonecznej jak i promieni słonecznych.
I dopiero Bhagavan posiada wszystkie trzy aspekty:
sat,
cit i
ananda (wieczne szczęście i uczucie duchowej radości)
Bhagavan posiada wieczne, duchowe królestwo, będące poza materialną energią i duchowym brahmajioti. Królestwo to jet ostatecznym celem wszystkich żywych istot. Dlatego dla bhaktów upadek z Nirwany do świata materialnego (materialnej energi) jest łaską dla
atmy, gdyż dopiero tutaj można podjąć proces, dzięki któremu "przeskoczymy" tanecznym krokiem

nad nirwaną i wrócimy do swojego oryginalnego
sat-cit-ananda miejsca WIECZNIETAŃCZĄCYCH

...