aisha napisał(a):
Ciekawi mnie stosunek naukowców, badaczy do Waszej religii. Większość jest nastawiona do Was sceptycznie, czy raczej uważa księgi hinduskie za wiarygodne źródło informacji o świecie itd.?
Opinie indologów na temat głębi duchowej wiedzy Wed nie mają żadnego znaczenia dla poważnego praktykanta tej wiedzy. Jest to niczym lizanie słoika z miodem bez otwierania go, po czym teoretyzowanie na temat smaku miodu, podczas gdy lizana była zaledwie papierowa etykietka, czego rezultatem jest tytuł profesora i dobrą pensja. Jest to po prostu jeszcze jeden sposób na zarabianie pieniędzy, zapewnienie sobie bezpieczeństwa, budowanie prestiżu społecznego, etc, etc.
W innym wypadku, jeżeli badacze naukowi sądziliby, że oprócz wartości estetyczno-mitologicznej, na której można zbudować własną karierę zawodową, ma ona jakąkolwiek wartość praktyczną, to z pewnością sami by ją wprowadzili w życie. Dlatego tzw. "neutralność i obiektywizm" naukowców jest tylko mitem, gdyż ich punktem startowym jest materialistyczne założenie, że jest to jedynie relatywna wiara i legenda jakich wiele, a nie nauka prowadząca do poznania Prawdy Absolutnej, co twierdzą same Wedy.
Tak więc, ażeby w autorytatywny sposób wypowiadać się na temat znaczenia wedyjskiej wiedzy, należy ją wpierw samemu praktykować pod przewodnictwem samo-zrealizowanego nauczyciela. Dlatego system wedyjskiej edukacji to przyjęcie tej transcendentno-immanentnej wiedzy od autoryzowanych, bo będących w sukcesji uczniów, mistrzów duchowych. Efektem przyjęcia ich autorytetu i wprowadzenia we własne życie ich nauk, jest wolność od materialnego cierpienia, duchowa wizja świata oraz stopniowe rozbudzanie drzemiącej w naszych sercach miłości do Boga, po czym nigdy już nie przyjęcie ponownych narodzin i doświadczenia chorób, starości i śmierci, jako że dusza jest różna od materialnego ciała i posiada swoją własną wieczną duchową formę, w świecie duchowym.
Przepraszam, że tak lakonicznie i prosto z mostu, ale czytając Twoje posty na tym forum, uważam, że jesteś bardzo inteligentną osobą, zdolną do czynienia właściwych rozróżnień, która nie wymaga, aby podawać jej wszystko w formie owiniętej w politycznie poprawną bawełnę.
