Rameśvar das napisał(a):
I nie wiem, czy przy niszczeniu wszechświatów jiva wielokrotnie nie wchodzi w ten stan susupti....
Wchodzi, za każdym razem. I w tym problem, gdyż można tam być fifnaście milionów razy, ale ponieważ ten stan jest poza materialnym czasem, to za każdym razem można powiedzieć, że to punkt startowy
jivy w świecie materialnym, chociaż tak wiele rzeczy mogło wydarzyć się już "wcześniej" (chociaż "poza czasem" nie istnieje pojęcie "wcześniej"), włącznie z posiadaniem towarzystwa Kryszny, samemu będąc w stanie świadomości, poza trzema gunami, czyli poza dualizmem czasu i przestrzeni.
Świat duchowy jest przecież tam, gdzie jest duchowa świadomość Kryszny. To jest wizja maha-bhagavaty.
Dlatego stwierdzenia aczarjowie aczarjów są tak skąpe w tym temacie i mogą wydawać nam się sprzeczne, podczas kiedy w rzeczywistości nie ma takiej sprzeczności w ich, będącej poza wpływem czasu i przestrzeni świadomości Kryszny. Niestety, my zabieramy się do filozofowania będąc uzbrojeni w rzeczy zupełnie nieprzydatne w zrozumieniu tej kwestii, czyli materialną logikę, materialny czas i materialną przestrzeń, i za pomocą tych bezwartościowych narzędzi, "udowadniamy" innym zdarzenia mające miejsce poza czaso-przestrzennymi parametrami, do których materialna logika nie ma dostępu.
Temat ten, to nie jest żadna ważna "siddhanta", ani "aparadha w stosunku do bhakti-devi", i sam Śrila Prabhupada powiedział gdzieś, że kwestia ta nie jest istotna. Tak więc, dobre wyjaśnienie tej kwestii to wyjaśnienie, które osobiście nas satysfakcjonuje, co daje nam spokój umysłu potrzebny do zachowania niezachwianej wiary w guru-śastra-sadhu i kontynuacji służby oddania.
Niektórzy bhaktowie, w ogóle nie myślą na ten temat i są bardzo szczęśliwi w służbie oddania. Chociaż gdyby ich zapytać wprost, co o tym myślą, to wielu z nas, członków "Internetowego Klubu Przekonywaczy Do Własnych Racji" mogłoby się oburzyć, że mówią nielogiczne bzdury. Różnica w tym, że oni zbliżają się do Kryszny i robią postęp duchowy, a my tracimy czas na kłótniach, których rezultatem jest złość, frustracja i wzajemne zwiększanie się niechęci interlokutorów.
Tak więc Ci z nas, których uwarunkowana materialnie inteligencja nie pozwala na spokój umysłu w tej kwestii, niestety muszą się męczyć, aż do momentu, kiedy znajdą satysfakcjonujące ich wyjaśnienie, z którego nie ruszy ich już żaden przeciwny argument, bo wewnętrznie pogodzili pozorną sprzeczność wypowiedzi Śrila Prabhupada. Dlatego wśród bardziej zaawansowanych bhaktów widzimy, że każdy może mieć odrębne zdanie na ten temat, i nie przeszkadza im przeciwna opinia innych. Kłopoty zaczynają się wtedy, kiedy robimy z tej kwestii narzędzie politycznej walki organizacyjnej, co jest symptomem uwarunkowań materialnych, a nie świadomej Kryszny filozofii i duchowej praktyki.
Niestety, kiedy już raz zacznie się ta polityczna gorączka, że "ISKCON nie naucza siddhanty Wajsznawizmu" propagowana przez, co niektórych, wpływowych i lubujących się w nadmiernej, publicznej argumentacji bhaktów, to trzeba potem tracić czas i energię, aby załagodzić chaos który świadomie wywołali pośród zwykłych bhaktów, i pisać książki, rozprawy i inne tego typu rzeczy, tylko w celu, aby wielbiciele nie utracili wiary w Śrila Prabhupada, nie opuszczali na bazie emocji jego instytucji (czego orędownicy wywołanego chaosu bardzo by chcieli i chętnie by przejęli nad nimi przewodnictwo), i nadal mogli w pokoju ducha służyć Krysznie.
Powiedzmy sobie szczerze, większość bhaktów nie jest wielkimi filozofami, i potrzebuje konkretnej odpowiedzi, czarno na białym w tej kwestii. Stąd oficjalna wersja ISKCONu, bo jest to wersja, którą można zawrzeć w jednym zdaniu, które łatwo można zapamiętać i zrozumieć: "Byliśmy z Kryszną i z powodu zazdrości o Niego upadliśmy", tak jak to powiedział już Albert.
Robienie z tego politycznej afery, i celowe wywoływanie wątpliwości wśród bhaktów, nie zadowoliłoby Śrila Prabhupada. Co więcej, ten problem nie istniał za czasów Śrila Prabhupada. Zaczął się po jego odejściu, co jest symptomatyczne dla naszej "naukowej", opartej jedynie na "twardej logice i faktach" mentalności i tendencji do politykowania, dalekiej od chęci rozwijania bramińskich cech charakteru.