|
Drodzy bhaktowie! Pragnę wznowić temat Kuriera Nama-Hatta, bowiem minęło sporo czasu a niewiele się zmieniło. Niewiele- odnosi się do faktu że nadal tego Kuriera nie ma w naszych stronach. Wiem że Kurier już jest, tylko nie ma laksmi na rozesłanie go po ośrodkach nama-hatta. Dlatego też piszę te słowa. Nie chcę nikomu wchodzić w kompetencje, chcę tylko podzielić się swoimi doświadczeniami i przemyśleniami. Zawsze Kurier był mi drogim czasopismem, w pewnym okresie czasu był dla mnie jedynym ogniwem wiedzy-informacji o yatrze. W samym Stargardzie mamy grupkę bhaktów którzy nie mają dostępu do sieci wirtualnej i Kurier jest dla nich oknem na yatrę. Do czego zmierzam? Zaproponowałam we wcześniejszym poście aby bhaktowie płacili za czasopismo, abyśmy wspólnie utrzymywali wydawanie magazynu. Czy proszę o zbyt wiele? W świecie materialnym za wszystko się płaci, chcesz przeczytać gazetę-to najpierw zapłać za nią, chcesz mieć dostarczaną do domu (słynna prenumerata) zapłać z góry za ilość magazynów i pokryj koszta dostawy. Dlaczego akceptujemy warunki praw rządzących w świecie materialnym a nie potrafimy uszanować i docenić tego co oferuje nam Krsna poprze bhaktów redagujących Kurier? To jedna kwestia, druga, bardzo istotna- bo wpływająca na zmiejszenie kosztów i być może wydawanego nakładu. Podam to na przykładzie, zdarzeniu jakie kiedyś miało miejsce. Przed laty byłam skarbnikiem w Świątyni Wrocławskiej. Kiedy przejełam schedę po poprzednim skarbniku, odwiedziłam ZUS aby poznać listę ubezpieczonych przez świątynię bhaktów- bo kwoty z tytułu ubezpieczenia były olbrzymie i ledwo udawało nam się zebrać konieczne pieniądze. Bo oczywiście to świątynia pokrywała wydatki. Kiedy otrzymałam listę- przeraziłam się i ogarnęła mnie irytacja!!! Większość bhaktów to byli grihastowie, bhaktowie na misjach mieszkający od lat w Indiach czy innych ośrodkach za granicą, w innych światyniach i ośrodkach w Polsce, jak również mieszkający obok świątyni. Nikt z nich nie myślał o tym że ktoś, gdzieś tam płaci za nich pieniądze których de facto płacić nie powinien. Po rozmowie z radą świątyni i za ich przyzwoleniem zaczęłam robić czystkę i porządek. Skontaktowałam się z większością bhaktów i poinformowałam ich o kosztach i konsekwencjach- prosiłam o uregulowanie długu. Kiedy tak lista została POPRAWIONA I ZAKTUALIZOWANA świątynia odetchnęła z ulgą, bowiem płaciła za bhatów mieszkających w świątyni a nie na zewnątrz. Nie wiem na ile lista odbiorców Kuriera jest aktualizowana, ale myślę że warto by było odświerzyć tę listę. Może warto by było raz ponieść większy koszt i wysłać, dostarczyć do tych wszystkich bhaktów którzy otrzymują Kurier-ankietę, na której bhakta deklaruje się otrzymywać Kurier i płacić na jego powstawanie. Kiedy taka ankieta wróci do redakcji jest to znak że ten bhakta mieszka pod wskazanym adresem, i jest zainteresowany otrzymywaniem Kuriera. Jestem przekonana, że baza adresowa po tych ankietach ulegnie ogromnej zmianie i co ważniejsze, bhaktowie powinni taką ankietę dostawać raz do roku, aby zaktualizować swoje dane teleadresowe. Wybaczcie że się rozpisałam, ale Otrzymanie Kuriera leży mi bardzo na sercu.
ps. wpłacanie dotacji jest rozwiązaniem, ale nie powinna stanowić jedynego źródła utrzymania- b o jest to krótkoterminowe rozwiązanie z pokłonami wasza sługa
|