Ostatecznie, Martika zajęła zaszczytne drugie miejsce i wygrała "przyprawnik obrotowy", cokolwiek by to nie oznaczało i na jakiekolwiek śmiertelne niebezpieczeństwo by to jej nie narażało.

Główną nagrodę w postaci miesięcznych wczasów w górach Tora Bora w Afganistanie oraz bezpłatny kurs gotowania na świeżym powietrzu "Gotujemy z Talibami!" wygrała "pizza na cieście francuskim" (z obowiązkową kiełbasą parówkową mniam, mniam!). Nie ma też żadnego znaczenia fakt, że po upieczeniu, pizza ta wyglądała niczym zwęglone zwłoki ofiary czołowej kolizji z albańskim TIRem, której twarz, dla lepszego kulinarnego efektu, została przyozdobiona przez jakiegoś lokalnego kanibala, pociętymi w plasterki, marnej jakości oliwkami, co wyraźnie dowodzi ukrytych samodestrukcyjnych tendencji polskiego jury oraz zamiłowanie do filmowego gatunku horroru.
No cóż, do następnego razu Martika! No i uważaj, aby przynajmniej trwale nie okaleczyć się podczas użytkowania "przyprawnika obrotowego" lub ewentualnie stojąc zbyt blisko wirującego w zawrotnym tempie wokół własnej osi prawnika, czyli inaczej "przy prawniku obrotowym".
