Kalpataru napisał(a):
, traktując jego rozrywki jako coś, co jest pewnego rodzaju przedstawieniem.
W moim zrozumieniu te rozrywki są przedstawieniem i jednocześnie nie są.
Pamiętam jak pierwszy raz uczestniczyłem w obchodach Govardhana Pujy. To było w Słupsku. Przyjechał jeden z bhaktów z gdańskiej świątyni i dawał wykład. Nie pamiętam czy był to Nilacala Prabhu czy Simhabhata Prabhu. Opowiadał tę rozrywkę. Zadałem potem mniej więcej takie pytanie:
Akceptuję, że Kryszna jako Bóg, może zrobić cokolwiek chce. Może bez wysiłku podnieść wzgórze i trzymać je na małym palcu przez tydzień. Cóż to dla Niego ostatecznie. Ale co na to ci wszyscy ludzie? Czy dla nich nie było to dziwne, że mały chłopak tak stoi i trzyma na palcu górę? Czy to wtedy było czymś normalnym, że nikt się nie dziwił?Odpowiedź:
Oni byli pod wpływem joga maji. To znaczy?- zapytałem
Kryszna oszołomił ich swoja wewnętrzną energiąHmmNa tym się skończyło.
Potem długo zastanawiałem się nad tym. Przyznam, że do tej pory, gdzieś tam w zakątku mojego umysłu, nadal pojawiają się pytania, które wtedy, jak i później, pojawiły się w mojej głowie:
- To jak to ostatecznie jest? Skoro, aby się z nimi bawić, Kryszna musi ich oszołamiać, to co by było gdyby zdjął z nich to oszołomienie?
- Czy będąc oszołomionymi, oni są samozrealizowani? Czy są na swojej prawdziwej, naturalnej pozycji? Jeśli tak, to po co to oszołomienie? Czy naturalna pozycja oznacza bycie oszołomionym?
- Czy Kryszna nie może po prostu dać tym duszom być sobą, a nie trzymać ich pod wpływem swojej mocy, tylko po to, aby oni się z Nim bawili? Czy to nie jest jakiś rodzaj niewoli?
- Jak On może się z nimi tak po prostu bawić wiedząc, że oni są pod wpływem Jego wewnętrznej mocy i nie są do końca świadomi rzeczywistego stanu rzeczy?
- Co tu jest grane?
Tak rozmyślając, dochodzi się do wniosku, że to co wtedy się działo, te wszystkie rozrywki, jak i wszystkie inne rozrywki Kryszny, i Jego różnych ekspansji, nie są niczym innym jak pewnego rodzaju teatrem. Przedstawieniem.
Ale jednak przedstawieniem nie są.
Kryszna jest Prawdą Absolutną. Wszystko to co On powie, pomyśli, zrobi, co czuje, Jego emocje, nastrój, itd. są również Prawdą Absolutną. Nie może być to więc przedstawieniem, aktorstwem, jakąś grą na pokaz, czymś sztucznym. Są rzeczywistością. Są prawdą.
Dlatego rozrywki Kryszny są swoistego rodzaju przedstawieniem, ale jednocześnie nie są.
Suhotra Maharaja powiedział kiedyś w jednym z wykładów coś takiego:
Kryszna po prostu bawi się ze swoimi energiami. To proste zdanie otworzyło mi inne spojrzenie na te wszystkie sytuacje.
Kryszna jest Absolutnym Panem. Wszystko inne to Jego energie. Ich przeznaczeniem jest służyć Mu, zgodnie z Jego wolą. Dostarczać Mu przyjemności. Nie ma innego wyjścia. Tak to już jest i tyle.
Choć na pewnym poziomie akceptuję taki stan rzeczy, to jednak mój buntowniczy umysł, nie do końca chce się z tym pogodzić, i szuka gdzieś haczyka, aby jednak temu tak do końca się nie poddać. Aby wykręcić się od pełnego podporządkowania.