|
Na pewno każdy z Was spotkał się z tym, jak słowa niektórych osób (o których często i nawykowo myślimy, że są nieokrzesane), przenikają serce bardziej boleśniej niż strzały…. Co z tym zrobić?… jak się zachować?…. za wskazówkę i odpowiedź na te trudne pytania posłuży nam pewna historia wyrzeczonego sannjasina z kraju Awanti, który nawet będąc atakowanym przez niegodziwych ludzi, uważał te problemy jako konsekwencje swoich własnych przeszłych uczynków i tolerował je z całkowicie trzeźwym umysłem. Nasz bohater w przeszłości uprawiał rolę, handlował, był bardzo chciwy, skąpy i skłonny do gniewu. W rezultacie, jego żona, synowie i córki, krewni, służba pozbawieni udogodnień i przyjemności życia stopniowo porzucili swoje uczucia dla skąpego bramina. Z czasem różni złodzieje, rodzina i przeznaczenie pozbawili go wszystkich bogactw. Znajdując się w tej sytuacji, porzucony i pozbawiony wszystkiego, bramin rozwinął głębokie poczucie właściwego wyrzeczenia. Rozważył, że gromadzenie i przechowywanie bogactwa wiąże się z wielkim wysiłkiem, strachem, niepokojem i rozczarowaniem. Wraz z bogactwem powstaje piętnaście niepożądanych czynników: kradzież, przemoc, kłamstwo, oszustwo, pożądanie, gniew, duma, gorączkowość, niezrozumienie, nienawiść, niedowierzanie, konflikty, przywiązanie do kobiet, hazard, toksykacja itp. Kiedy te rozważania dotknęły jego serca, mógł zrozumieć, że Najwyższy Pan w jakiś niezrozumiały dla niego sposób okazał mu Swoją łaskę. Poczuł, że wszystkie te nieprzyjemne zmiany w jego życiu, spowodowane były tym, iż Pan stał się z niego zadowolony. Był bardzo wdzięczny, że poczucie wyrzeczenia pojawiło się w jego sercu i przyjął je jako środek do wyzwolenia swojej duszy. W takiej sytuacji podjął decyzję aby resztę życia poświęcić wielbieniu Pana i podjął śluby wędrownego mnicha (tridandi-sannjasi). W rezultacie swojej decyzji odwiedzał różne miasta i wioski żebrząc, ale ludzie niepokoili go i sprawiali mu wiele kłopotów. On jednak spokojnie tolerował wszystko pozostając stałym niczym szczyt góry. Skoncentrowany na duchowej praktyce śpiewał pieśń, w której dziękował opaczności za to że mógł głębiej zrozumieć czym jest prawdziwe bogactwo… bogactwem tym było głębokie doświadczenie, iż żaden człowiek, wpływ warunków atmosferycznych, rezultaty pracy, niespodziewane okoliczności sprawiające, iż cierpimy, nie są przyczyną niedoli. Raczej umysł jest ich jedyną przyczyną, ponieważ to nasze myśli powodują iż w taki, czy inny sposób postrzegamy rzeczywistość. Idąc przez nasze życie doświadczamy powtarzalnych stanów tymczasowych radości i niedoli. Historia bramina Awanti pochodząca z Bhagawata Purany pokazuję cel świadomego życia, cel prowadzący nas do stałego (niezależnego do warunków zewnętrznych) szczęścia, które wypływa z naszego wnętrza. Przełomem w naszych rozważaniach w tym temacie może być następująca droga myślowa – nosi ona nazwę – droga odkrycia : 1. Przyjrzyjmy się naszemu wnętrzu i temu co często robimy by być zadowolonymi, czy takie o to rozważania nie są nam obce: - Mój mąż powinien mnie bardziej kochać - Dzieci powinny mnie bardziej doceniać - Przyjaciele powinni o mnie pamiętać - itd.? 2. Co czujemy gdy powyższe potrzeby nie pozostają zaspokojone, gdy uparcie domagamy się ich spełnienia? - Jeśli odpowiedzią na te pytanie jest cierpienie i niedola, to zastanówmy się chwilę… - Czy rzeczywiście powodem naszej depresji jest otaczający świat? - Czy zamiast bawić się w małego boga i starać się kontrolować otoczenie, próbować zmienić i dostosować je do naszych potrzeb, lepiej jest dopasować się do otaczającego nas świata? - Czy warto zakwestionować myśli małego boga? Mały bóg to, uparty kontroler, który już od wieków nami dyryguję (może dlatego, że inni też tak robią i mało jest przykładów, iż można żyć inaczej?) - Czy poprzez spotkanie z rzeczywistością taką jaka jest, możemy doświadczyć niewiarygodnej wolności i radości? Myślisz: - Potrzebuję znaleźć pracę, - Powinieneś być na czas. - Potrzebujesz bardziej dbać o siebie - itd. Myśląc tak żyjesz zgodnie z biznesem innych. A gdzie Najwyższy Biznes? Gdzie rzeczywistość? 3. Czy teraz jesteśmy już przekonani o szczęściu atmarama (szczęście wypływające z głębi serca, niezależne od czynników zewnętrznych)? - jeśli odpowiedź na powyższe pytanie jest twierdząca lub nadal się wahamy, to znaczy, że jesteśmy gotowi do dalszego odkrycia Jedynym czasem, gdy cierpimy jest czas gdy wierzymy w myśl, która argumentuje z rzeczywistością. Jeśli chcesz, żeby rzeczywistość była inna niż jest, możesz równie dobrze próbować nauczyć kota szczekania. Możesz próbować i próbować i w końcu kot spojrzy na ciebie i odezwie się, “Miiiaaał”. Pragnienie, aby rzeczywistość była inna niż jest, jest powszechne i można by rzec, jest nawykiem większości ludzi, którzy chodzą smutni, bezradni, zdeprecjonowani, zestresowani, nie uprzejmi, agresywni, opryskliwi itd. Jeśli jesteś uważny zauważysz, że istnieją w nas pewne nawyki, rozpowszechnione i dlatego tak mocno oddziaływujące na nas: - Ludzie powinni być bardziej uprzejmi. - Dzieci powinny być dobrze wychowane. - Moja żona (lub mąż) powinien/powinna się ze mną zgadzać. - Ja powinienem być chudszy (lub piękniejszy lub z większymi sukcesami). Te myśli są sposobami na pragnienie, aby rzeczywistość była inna niż jest i w ten o to właśnie sposób uczymy kota szczekania Jeśli cie to nie śmieszy i uważasz, że to brzmi depresyjnie, masz rację. Cały stres, który czujemy jest spowodowany argumentacją z tym, co jest. 4. ALE jeśli będę tak patrzył na rzeczywistość, już bez oceny i oczekiwania, czy nie stanę się pasywny? To bardzo dobre pytanie wskazuję nam dalszą drogę odkrywania, drogę teraźniejszości, to co się stało, już się stało, nie mamy na to żadnego wpływu, to co się stanie jest również poza naszą kontrolą, to na co mamy rzeczywisty wpływ, to TU i TERAZ, nasz wybór, czy chcemy być szczęśliwi (nie poprzez pasywność, ale po przez działanie), czy chcemy cierpieć? - tylko szaleniec powie, że chce cierpieć, w takim razie większość z nas jest takimi szaleńcami, gdyż wybiera drogę cierpienia Jak wybrać właściwie. Zastanówmy się. - Czy to prawda, że mój syn się nie uczy i ja cierpię z tego powodu? - Tak to prawda, cierpię w swej bezradności i nie wiem co mam robić - Czy to rzeczywiście prawda? - Dlaczego głupio jeszcze pytasz, nie widzisz, że tracę już ochotę do życia, proszę cię nie znęcaj się nade mną. - Jestem nie tylko miłośnikiem życia duchowego, ale też życia wolnego od cierpienia. Nikt nie chce, aby jego dzieci były chore, nikt nie chce, mieć wypadku samochodowego; ale gdy te rzeczy się dzieją, w jaki sposób pomaga umysłowa argumentacja z nimi? - No, masz racje, nie pomaga. Jednak wszyscy tak robią… - Tak to nasz zły wybór, nawyk, argumentujemy z rzeczywistością bo nie wiemy jak się zatrzymać. Jestem miłośnikiem tego co jest, nie dlatego, że jestem duchową osobą, ale dlatego, że to boli, gdy argumentuję z rzeczywistością. Często jest tak, że duchowni nie są dobrze rozumiani, dlaczego chodzą po jałmużnę, zajmują się religijnością, oddają się Wyższej Kontroli? Dlaczego to robią? - Nie wiem. Proszę wyjaśnij mi? - W ten sposób ujarzmiają umysł. Wprowadzają właściwe nawyki. Nasza fałszywa koncepcja materialnego ego uwiązuje nas do obiektów zmysłowych, do myślenia, że to my kreujemy, to my kontrolujemy… - A nie jest tak? - Nie. Rzeczywistość na którą patrzymy, jest poza naszą kontrolą. Czy chcesz nauczyć kota szczekania? - Raczej nie chce, chce jednak by mój syn był mądrym człowiekiem i cierpię gdy tak nie jest. - Masz prawo do wykonywania swych obowiązków najlepiej jak potrafisz, to fakt, jednak nie możesz sobie rościć pretensji do owoców swego działania… inaczej będziesz cierpiał… wiedz że faktem jest… istnieją trzy rodzaje interesu mój, twój (nasz) i Ostateczny (Najwyższego Kontrolera) - Zaczynam rozumieć - Dzięki służeniu okolicznościom, tak jak już to robiło wielu szczęśliwych (atmaramów), wznieś się ponad cierpienie. Generalnie umysłu nie można kontrolować, jednak jest to możliwe, kiedy skoncentrujemy się na służeniu Bogu i wszystkim innym w połączeniu z Nim. Tu następuję odkrycie naszej natury wewnętrznej. Początek końca naszych wszystkich smutków i niedoli. Koniec drogi odkrycia. Kiedy wzniesiemy naszą świadomość do tego punktu (służenia) życie nasze może być widziane inaczej, jesteśmy dobrze usytuowani, żyjemy w świecie rzeczywistym, żyjemy zgodnie z interesem Najwyższego Kontrolera (Hari).
_________________ Niech Pan Śri Ćajtanja, księżyc Nawadwipy, król tancerzy, pojawi się
w zakątku mego serca.
|