Teraz jest 29 lip 2026, o 12:31


Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 199 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 14  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: 10 lis 2006, o 10:04 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 paź 2006, o 18:33
Posty: 437
Lokalizacja: Milicz i okolice
Gauranga Avatar das napisał(a):
jak ja nie cierpie okreslenia Krysznaita :lol: :D
,a moze jezuita :lol: :D


A JA NIE CIERPIE NIE CIERPIEĆ.... :oops: :oops: :oops: :shock:

_________________
jaya jaya śri caitanya jaya nityananda jaya advaita candra jaya gaura bhakta vrnda


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: 10 lis 2006, o 15:54 

Dołączył(a): 10 lis 2006, o 15:31
Posty: 68
Witam.
Bardzo ciekawa rozmowa.

Trisama napisał(a):
Tu trochę się róznimy. Nie jesteśmy właścicielami umysłu. On należy do Kryszny.


Trisama, jednak co ma uczynić człowiek, który nie odnalazł swojego umysłu.
Widzi iż nie ma on koloru, smaku, zapachu, formy, braku formy, ani żadnych innych determinujących cech, które mogły by powiedzieć, "tutaj mój umysł się zaczyna a tutaj kończy".

Ramesvar napisał(a):
Jak che może służyć swojemu Źródłu, a jek nie chce, może zostać "okryta" zapomnieniem o Źródle.

Dlaczego Źródło musi koniecznie mieć jakąś formę lub brak-formy ?

Wspominaliście iż przypominamy ludzi, stojących u podnóża góry, a szczyt spowity jest w chmurach. Jednak, jak się okazuję, każdy z nas ma inna wizję tego co jest na szczycie. Posługujemy się różnymi poglądami i filozofiami, doświadczamy je, wyciągamy wnioski. Skoro jednak, każdy z nas nie widzi z dołu szczytu, czy to jest szczere w stosunku do naszych doświadczeń i wiedzy aby z tego miejsca autorytatywnie móc stwierdzić co jest na szczycie ?

Wiele osób praktykujących różne religie, ma doświadczenia związane z obraną ścieżką. Jedni doświadczają Boga z Biblii, inni Boga z Koranu, inni Kriszny, inni Uniwersalnej Substancji, Natury Buddy oraz inne. Jendak góra jest jedna, tak więc i szczyt jest jeden, ale każdy z nas osiąga realizację owoców ścieżki, którą postępuje. Zastanawia mnie, w którym więc momencie drogi się rozwidlają, czy może raczej po prostu góra jest jedna ale ma wiele szczytów, natomiast każdy osiąga ten szczyt, ku któremu dąży już od podnóża.

W takim razie, okazując szacunek każdemu praktykującemu, nie można szczerze powiedzieć iż owoc Bhaktiyogi to nie jest Kriszna, tylko stan Buddy, ponieważ akurat ktoś, kto to mówi idzie buddyzmem.

Skoro praktykujący Hare-Kriszna osiągają świat Krishny i mają takie doświadczenia to chociaż z szacunku nie powinno się wywoływać waśni twierdząc iż są w błędzie. Tak myślę. Aby jednak tą sprawę dopełnić, to takie ustosunkowanie się należało by zastosować dla wszystkich praktykujących, każdej religii.

Pozdrawiam
/M


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: HARIBOL!
PostNapisane: 11 lis 2006, o 00:31 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 paź 2006, o 11:10
Posty: 134
Lokalizacja: to tu to Tam...
Czesc Booker. Napisales:
Cytuj:
Zastanawia mnie, w którym więc momencie drogi się rozwidlają, czy może raczej po prostu góra jest jedna ale ma wiele szczytów, natomiast każdy osiąga ten szczyt, ku któremu dąży już od podnóża.

Mysle ze drogi sie rozwidlaja w umysle...

Wyobraz sobie sytuacje poszukiwania MLEKA (BOGA-PRAWDY ABSOLUTNEJ) , ktore lezy gdzies , w jakims sklepie na konkretnej polce w przedziale NABIAL(duchowosc). W zaleznosci od tego gdzie mieszkasz, jak daleko masz do sklepu, ile mleko kosztuje i innych czynnikow wybierasz jakis okreslony SKLEP (RELIGIE). Jesli juz sie zdecydujesz na sklep o nazwie Krowka to nie znaczy ze w Biedronce Go nie ma(chyba ze wyprzedali :D
Ale jutro nowa dostawa!

BOG JEST NIEOGRANICZONY

Prabhupad powiedzial, ze we wspolczesnym swiecie wiekszosc z nas nie wie Czym jest Prawdziwa Religia dlatego mamy tak wiele Religii i roznych koncepcji filozoficznych.
Sam Krsna w Bhagavadgicie (wszystkim polecam goraco) w ostatnim rozdziale:
(dla mnie przeboj nr 1)
[i]sarva dharman paritya ja...(sory jesli z bledami)
"Porzuc wszelkie rodzaje religii i podporzadkuj sie Mnie.."



Kazdy ma inna relacje z Krsna bo On jest Osoba a nie plaska naklejka, wiec po dotarciu na szczyt czy z Poludnia, Polnocy czy moze jak kret od dolu sie dokopiesz zobaczysz Go z innej perspektywy niz Ci, ktorzy dotarli ze Wschodu. A jak sie schowa :?


Dla mnie osobiscie Krsna i Prabhupad to wysokiej rangi autorytety.
Mysle wiec ze kazdy bez wzgledu na to jaka tradycja czy kultura religijna podarza powinien poszukiwac Osoby, ktora pomoze przbrnac przez ocean niewiedzy. Osobiscie nie mam nic przeciwko filozoficznej spekulacji ale wtedy stapa sie po cienkiej lini. Wazne sa wtedy intencje w sercu.

brzmi w mojej glowie tez wypowiedz Trisamy z Woodstocku pare lat temu (pozdrawiam!):
"... Bog nie byl by Bogiem gdyby nie mial swojego aspektu osobowego i bezosobowego.."

I wtedy dotarlo do mnie ze my swoimi ciasnymi glowkami probujemy ograniczyc Krsne. Czy On taki? czy siaki? a przeciez podane jak na tacy.

Gdy ktos kogo darzysz uczuciem glaszcze Cie po glowie i oczuwasz przyjemnosc z powodu dotyku, ciepla nie mozesz egoistycznie oddzielic osobe ktora to robi zostawiajac sobie tylko te przyjemnosc. Ewentualnie mozesz sam sie poglaskac ale czy to jest to samo? :lol:
Impersonalni transcendentalisci szukaja wlasnie tej wygody tego szczescia... i Krsna potrafi sie schowac tak zebys myslal ze jestes samowystarczalny.

Dzisiaj, jakie relacje miedzyludzkie, miedzyosobowe sa, kazdy widzi na wlasnym podworku :cry: . I latwo jest przyjac teorie impersonalizmu. Kazdy nie tyle ma prawo ale i obowiazek KOCHAC czego sobie i Wszystkim tu obecnym zycze.

RADHE SYAM!

_________________
Jala Keli das


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: HARIBOL!
PostNapisane: 11 lis 2006, o 01:55 

Dołączył(a): 10 lis 2006, o 15:31
Posty: 68
Witaj Afa
Afa napisał(a):
Dzisiaj, jakie relacje miedzyludzkie, miedzyosobowe sa, kazdy widzi na wlasnym podworku :cry: . I latwo jest przyjac teorie impersonalizmu. Kazdy nie tyle ma prawo ale i obowiazek KOCHAC .


Wspominasz o teoriach impersonalizmu,egoizmie oraz miłości, możemy wrócić do sedna tego postu (miłość ?).

Całkiem możliwe iż pojęcie Bodhicitty i Metty nie jest właściwie pojmowane. Żeby nie rozwlekać:

Cytuj:
Obiektem medytacji mettę jest praktyka miłującej dobroci (miłości bez przywiązania, miłości nie-wyłączającej) wobec wszystkich czujących istot. Praktykę zazwyczaj rozpoczyna się od kultywowania miłującej dobroci w stosunku do siebie samego (choć nie jest to w szczególny sposób wskazywane w sutrach), następnie pole skupienia rozciąga się na osoby bliskie sercu, przyjaciół, nauczycieli, znajomych i obcych ludzi, a w końcu na wrogów i nieprzyjaciół. Praktyka ta jest dobrym sposobem na wyciszenie rozproszonego emocjami umysłu, ponieważ jest lekarstwem na gniew. Osoba praktykująca mettę nie będzie łatwo poddawała się wpływowi gniewu i szybko wygasi gniew, który zaczyna się pojawiać. Jako pochodna praktyki pojawią się takie jakości jak troska o innych, bezwarunkowa miłość.

Rozwijając metta praktykujący wyrabia w sobie odważne a zarazem łagodne podejście do własnych przeszkadzających uczuć, co pomaga mu bez awersji wchodzić z nimi w kontakt. Takie podejście jest jednym z fundamentów udanej medytacji, a doświadczane w taki sposób emocje służą praktykującemu w rozwijaniu oświeconej postawy (Bodhicitty), ponieważ nie są tłumione, nie są reaktywnie wyrażane w niekontrolowany sposób, nie są poddawane racjonalnej analizie, lecz są przedmiotem niewartościującej obserwacji. Efektem tego procesu jest coraz silniejszy, w miarę postępowania praktyki, kontakt z uczuciami, które w odbiorze nie niosą już niebezpieczeństwa i dyskomfortu, ale uwrażliwiają serce i budzą nieustraszoność u przeżywającego.
Także u ludzi przebywających w pobliżu osoby przepełnionej metta zauważa się odczuwalne polepszenie samopoczucia i częstszą skłonność do radości. Promieniująca metta przynosi światu miłość, pokój i radość.


Cytuj:
Bodhiczitta to słowo pochodzące z sanskrytu. Po tybetańsku używamy określeń "monpa sem kied" i "jukpa sem kjed". "Sem" oznacza umysł, a "kjed" stwarzać. Oznaczają one stwarzanie umysłu bodhiczitty zarówno w sposób intencjonalny, jak i rzeczywisty. "Monpa sem kjed" jest intencjonalną praktyką bodhiczitty, a "jukpa sem kjed" to aktywna bodhiczitta. Najpierw trzeba zobaczyć, że samsaryczny świat to cierpienie, a potem, że czujące istoty są uwięzione w tym świecie. Na bazie tego zrozumienia, rozwijamy pragnienie usunięcia cierpienia i obdarowywania wszystkich szczęściem. Nyinje oznacza po tybetańsku "usunąć cierpienie". To jest dość prosty i podstawowy wgląd. Myślę, że najlepsze angielskie określenia dla niego to "miłująca dobroć" (jampa) i "współczucie" (nyinje). Dawanie ostatecznego szczęścia nie oznacza pracy charytatywnej, ale nauczanie Dharmy i pomaganie istotom w zrozumieniu jej znaczenia. Wyjaśniamy więc, jak ją praktykować i jak jej używać. Zarówno intencjonalna, jak i aktywna bodhiczitta są tu niezbędne. Bodhiczitta jest ważna zwłaszcza, wtedy gdy podejmujemy jakąś aktywność w Dharmie. Musimy działać dla pożytku innych z takim zaangażowaniem, jakbyśmy robili coś dla siebie. Pomagając innym osiągamy więcej zrozumienia, a pomagając sobie, będziemy w stanie lepiej pomagać innym. To działa w obie strony.

Aspiracja do bodhiczitty czy intencjonalna bodhiczitta to postanowienie osiągnięcia stanu Oświecenia, natomiast aktywna bodhiczitta to rzeczywiste podążanie drogą do niego. Aktywna bodhiczitta jest także rodzajem odwagi. Tutaj nie tylko czynimy dobre życzenia, a potem uciekamy od problemu, ale rzeczywiście wdrażamy oświeconą postawę w życie. Bierzemy sytuację w swoje ręce i odważnie wchodzimy w nią.

Bodhicitta nie jest emocjonalną miłością. Dzięki zrozumieniu względnej natury czujących istot jak również za sprawą rozwinięcia gotowości doprowadzenia wszystkich istot do stanu oświecenia, umysł wypełnia się miłością powstałą z mądrości, nie z emocji.

Bodhicitta nie jest stronnicza. Gdziekolwiek się udasz z bodhicittą, to jeśli spotkasz ludzi, bogatych czy biednych, białych czy czarnych, poczujesz wygodę i będziesz się mógł porozumieć.

Bodhicitta nie jest doktryną. Jest stanem umysłu.


Jeżeli chodzi o praktyki na podstawie nauk Śakjamuniego, istniał kiedyś odłam praktykujących, którzy swą praktykę uprawiali tylko dla siebie i oprócz wyzwolenia samych siebie od cierpienia nie postrzegali innego celu. Nie wiem jednak, ale wygląda na to, że pominięto jeden drobny fakt. Praktyki te, określane mianem "hinajany" zostały uznane za sekciarskie (hinajana oznacza z sanskrytu dosł. "niegodny","niższego rzędu") jeszcze w czasach Śiakjamuniego, czyli 2560 lat temu i od tego czasu nikt ich nie praktykuje, przynajmniej jeżeli chodzi o buddyzm.

Również ciepłe życzenia owoców na Twojej drodze.

Pozdrawiam
/M


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: hEJO!
PostNapisane: 11 lis 2006, o 12:09 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 paź 2006, o 11:10
Posty: 134
Lokalizacja: to tu to Tam...
Dzieki wielkie Booker.
Wybacz jesli troche odbieglem od tematu...
Pozdrawiam

_________________
Jala Keli das


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: 12 lis 2006, o 19:12 
Sponsorzy
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 paź 2006, o 16:02
Posty: 1323
Lokalizacja: walbrzych,wroclaw i okolice
Hari Bolo!
Do szanownego Bookera!
Wabacz mi prosze ,ale zeby zacząc od milowania siebie ,trzeba by najpierw dowiedziec sie kim jestesmy,bo wedlug Ciebie Moj Drogi to Kim jestes?????
Jestem troszke zrazony do pojec o absolucie jako o wszech ogarniającej milosci ,czy wszech dobru itp,mam awers do takich pojec.
Oczywiscie niemam nic do Oazowiczow,ale tak mi to wlasnie brzmi. Na sam widok tego typu opisow boga czuje to wewnetszne fee :wink: ,albo łee :wink:
Oczywiscie ,moge Cie jedynie zle pojmowac,albo odbierac Twą wypowiedz ,przez pryzmat nieprzyjemnych doswiadczen z "dziecinstwa" :lol:
Pozdro dla Afy,przyklad z Mlekiem był cacy :lol: taki Twoj


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: 13 lis 2006, o 14:21 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 paź 2006, o 18:33
Posty: 437
Lokalizacja: Milicz i okolice
booker napisał(a):
Witam.
Bardzo ciekawa rozmowa.

Trisama napisał(a):
Tu trochę się róznimy. Nie jesteśmy właścicielami umysłu. On należy do Kryszny.


Trisama, jednak co ma uczynić człowiek, który nie odnalazł swojego umysłu.
Widzi iż nie ma on koloru, smaku, zapachu, formy, braku formy, ani żadnych innych determinujących cech, które mogły by powiedzieć, "tutaj mój umysł się zaczyna a tutaj kończy".


Jeśli pytasz o radę, to warto poczytać Bhagavad-gitę by dowiedzieć się czegoś o nim. Trudno szukać czegoś, czego nie znasz, prawda?

Po jej przeczytaniu i zrozumieniu rozsądne będzie spytać: kto "widzi iż nie ma on koloru, smaku, zapachu, formy, braku formy, ani żadnych innych determinujących cech, które mogły by powiedzieć, "tutaj mój umysł się zaczyna a tutaj kończy""?

Jeśli chcesz obserwować go rozsądniej jest przyjąć punkt widzenia poza nim, ale nie jest to zwykle takie proste. Myślę, że pewne techniki medytacyjne (w różnych duchowych szkołach) mają pomóc w takim postrzeganiu umysłu. Nie zmienia to jednak faktu zdefiniowania obserwatora.

Sorki, ale fizyk jestem i tak jakoś patrzę na doświadczenie.... obserwator - fakt - obserwacja - wniosek.

_________________
jaya jaya śri caitanya jaya nityananda jaya advaita candra jaya gaura bhakta vrnda


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Miłość uwarunkowana
PostNapisane: 14 lis 2006, o 14:02 

Dołączył(a): 29 paź 2006, o 17:04
Posty: 570
Rameśvar das napisał(a):
Pojawił się argument, że gdy jest się w relacji zależnej, to nie można mówić o pełnej WOLNOŚCI, którą z kolei można doświadczyć w brahmanie.


"Powiem Ci, czym jest wolnosc. Wolnosc jest samotnoscia piekla." - Stig Dagerman


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: 14 lis 2006, o 14:09 

Dołączył(a): 29 paź 2006, o 17:04
Posty: 570
Durghim napisał(a):
Można to sprawdzić, po prostu wyzbądźmy się WSZYSTKICH pragnień i bądźmy szczęśliwi ;)


Good luck! :wink:


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: 14 lis 2006, o 14:10 

Dołączył(a): 29 paź 2006, o 17:04
Posty: 570
Rameśvar das napisał(a):
Cekawy punkt zuważyłeś gndd...


Gwoli scislosci: zauwazylas. Wiem, ze nie jestesmy tym cialem, ale jednak... :wink:


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: HARIBOL!
PostNapisane: 14 lis 2006, o 14:37 

Dołączył(a): 29 paź 2006, o 17:04
Posty: 570
Afa napisał(a):
Mysle ze drogi sie rozwidlaja w umysle...


Sadze, ze niekoniecznie.

Afa napisał(a):
Wyobraz sobie sytuacje poszukiwania MLEKA (BOGA-PRAWDY ABSOLUTNEJ) , ktore lezy gdzies , w jakims sklepie na konkretnej polce w przedziale NABIAL(duchowosc). W zaleznosci od tego gdzie mieszkasz, jak daleko masz do sklepu, ile mleko kosztuje i innych czynnikow wybierasz jakis okreslony SKLEP (RELIGIE). Jesli juz sie zdecydujesz na sklep o nazwie Krowka to nie znaczy ze w Biedronce Go nie ma(chyba ze wyprzedali :D
Ale jutro nowa dostawa!


W Twym przykladzie pomijasz jeden aspekt, a mianowicie cel. Pytanie: czy wszyscy chca akurat mleka? Moze ktos chce smietany, a ktos inny sera. I sadze, ze rozdzial moze nastepowac wlasnie na tym etapie: chcemy roznych rzeczy. Oczywicie, pragnienie to tez funkcja umyslu, ale to tez cos wiecej, cos nieodlacznie zwiazanego z zywa istota. Buddysci chca pozbyc sie pragnien i pozbyc sie indywidualnosci. Bhakta chce zmienic swe pragnienia i sluzyc Krysznie - jako indywidualna istota.

Afa napisał(a):
Sam Krsna w Bhagavadgicie (wszystkim polecam goraco) w ostatnim rozdziale:
(dla mnie przeboj nr 1)
[i]sarva dharman paritya ja...(sory jesli z bledami)
"Porzuc wszelkie rodzaje religii i podporzadkuj sie Mnie.."


To moze byc przeboj, jesli uznaje sie pozycje Kryszny poza zludzeniem tego swiata. Ale jesli sadzi sie, ze Kryszna jest czescia tego swiata mayi? To co wtedy?

Afa napisał(a):
Gdy ktos kogo darzysz uczuciem glaszcze Cie po glowie i oczuwasz przyjemnosc z powodu dotyku, ciepla nie mozesz egoistycznie oddzielic osobe ktora to robi zostawiajac sobie tylko te pzyjemnosc.


Bardzo mi sie podoba ten przyklad. :)


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: 14 lis 2006, o 15:30 

Dołączył(a): 10 lis 2006, o 15:31
Posty: 68
Witam

Trisama napisał(a):
Po jej przeczytaniu i zrozumieniu rozsądne będzie spytać: kto "widzi iż nie ma on koloru, smaku, zapachu, formy, braku formy, ani żadnych innych determinujących cech, które mogły by powiedzieć, "tutaj mój umysł się zaczyna a tutaj kończy""?

Trisamo, słusznie zauważasz iż warto zapytać "kto widzi".
Warto też się zastanowić skąd pochodzi konstrukcja myślowa, zakładająca "kogoś, kto widzi". Warto również zauważyć iż funkcjonuje takie pojęcie jak "samoświadomosć". Czyli funkcja świadomości, która oprócz tego iż pozwala na rozpoznawanie obiektów, pozwala również rozpoznawać samą siebie. Na język polski, będzie to "poczucie własnego istnienia".


Trisama napisał(a):
Jeśli chcesz obserwować go rozsądniej jest przyjąć punkt widzenia poza nim, ale nie jest to zwykle takie proste. Myślę, że pewne techniki medytacyjne (w różnych duchowych szkołach) mają pomóc w takim postrzeganiu umysłu. Nie zmienia to jednak faktu zdefiniowania obserwatora.

Tak, definiowanie obserwatora występuje - ale czym dokładnie jest obserwator. Gdy już mamy naszego obserwatora, tak, wówczas pytanie kolejnie sięgnie głębiej - w jaki sposób powstała koncepcja obserwatora.
Wreszcie można będzie zadać pytanie - "skąd pochodzi koncepcja obserwatora, oraz reszta koncepcji ?"
Innymi słowy, pytanie "kim jest ten kto widzi to iż jest obserwator i obserwowany" pozwala zobaczyć kolejny aspekt samoświadomości.
Będziemy mieli wówczas dwóch obserwatorów :)
Jeden na początku, który obserwował, teraz kolejny, który zaobserwował poprzedniego obserwatora, gdy tamten coś sobie obserwował.


To jest dobra propozycja, aby spróbować "wyjść poza umysł" aby spróbować go poznać. Jednak ludzie próbują to zrobić nie poznawszy wpierw możliwości, które posiada umysł w tej chwili, w której się znajdują teraz. Odrazu próbując przeskoczyć poprzeczkę wyżej. Całkiem możliwe iż realizacja, że umysł rozpoznaje fenomeny, które się w nim pojawiają, rozgrywają i rozpływają mogła by nieźle namieszać w konceptualnej formie obserwator-obserwowany-obserwacja, w której to każdy z tych aspektów jest analizowany jako rozłączny od siebie.

Do życia powstaje więc nowy fenomen, obserwator, który zauważył iż istnieje obserwator obserwujący obiekt. Kolejne więc pytanie jest, kim jest ten nowy obserwator ? Czy to jest nadobserwator, trzecie oko, super oko, może....i tak bez końca, mnożą się nowe koncepcje a do nich nowe wyjaśnienia. Wszystko wypływa z separowania obserwatora, obserwacji i obiektu obserwacji. W końcu dochodzimy do pytania, skąd pochodzi świadomość i jesteśmy w pułapce, ponieważ nie zauważając naszych mentalnych procesów tworzenia,projektowania, sądzimy iż nieuchronnie musi istnieć punkt pochodzenia. Jednak tego punktu nie można odnaleźć będąc zagubionym w mentalnym chaosie świata nazwy-i-formy. Kogoś, kto odważy się chociaż przez moment pozostawić świadomość nieprzysłoniętą mentalnymi produktami, spotyka się nader rzadko.

Takie podejście wymaga weryfikacji, ponieważ żadne z naszej trójcy obserwator-obiekt-obserwacja nie jest niezależne od siebie.Do obserwacji potrzebny jest obserwator, oraz obiekt obserwacji. Jeżeli nie ma jednego z nich wówczas akt obserwacji nie może powstać. Jednakże, jak już wspomniałem, każdy na co dzień doświadcza samoobserwacji, gdzie obserwujący obserwuje siebie. Widzimy co się z nami dzieje, nasze emocje, myśli, ciągoty i pragnienia. Jednak niezrozumiałe jest to, iż traktujemy je, jakby były czymś "innym".
Z tego mamy więc "mnie i moje smutki", "mnie i moje pasje", mamy tez "nie wiem co mną kieruje" oraz "oni są tacy a tamci owacy".

Trisama napisał(a):
Sorki, ale fizyk jestem i tak jakoś patrzę na doświadczenie.... obserwator - fakt - obserwacja - wniosek.

Z tego co przelotnie wiem o fizyce kwantowej i obserwacji, nie wiem czy tutaj nic nie przekręciłem, ale w pewnym momencie fizycy zaczęli obserwować tak malutkie cząstki iż zauważono, że instrumenty obserwacyjne zniekształcają obserwowane obiekty. Pojawiły się też nowe sprawy, jak "próżnia kwantowa" (nie wiem czy dobrze pamiętam tą nazwę, inna to "pole próżniowe") i stwierdzono, że gdy człowiek patrzył się w tą próżnię kwantową, cząstki pojawiały się tam, gdzie chciano aby się pojawiły.

Pozdrawiam z najlepszymi życzeniami
/M


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: 14 lis 2006, o 16:56 

Dołączył(a): 10 lis 2006, o 15:31
Posty: 68
Gauranga Avatar das napisał(a):
Wabacz mi prosze ,ale zeby zacząc od milowania siebie ,trzeba by najpierw dowiedziec sie kim jestesmy,bo wedlug Ciebie Moj Drogi to Kim jestes?????

Witaj Guarango Avatar das.
Obecnie moja odpowiedź brzmi "nie wiem", dlatego właśnie, skoro już się urodziłem a w perspektywie, nieuchronnie, wiąże się to ze śmiercią, moje życie kieruje ku samopoznaniu - czyli, poznaniu siebie, czyli ;) odpowiedzi na to pytanie. Tak już od lat szkolnych, gdy patrząc na własną zaciskaną i rozkurczaną dłoń spytałem "kto to robi, kto jest tam w środku". Tak więc zrozumieniu swojej właściwej funkcji, właściwej sytuacji oraz właściwej relacji do tej sytuacji, zwanej życiem, właściwym współdzieleniem świata z resztą istot. Wydaje się iż odpowiedź na to równocześnie będzie tyczyć się wszystkich istot.

Z tego względu, iż mój umysł rozpoznaje to co się w nim pojawia, rozgrywa i odchodzi,(szumnie zwane fenomenami ;) ) mogę wnioskować iż jego "wrodzoną" właściwością jest aspekt samopoznania, inaczej "zdawania sobie sprawy" iż coś się pojawia i znika. Również jego właściwością jest możliwość tworzenia różnych mentalnych tworów i koncepcji, przez które te próbuje się sam poznawać znakomicie je uzasadniając co wystarcza na pewien okres radości. Dodatkowo, ma również możliwość przeżywania: czasami jest wzburzony, czasami rozproszony, czasami spokojny, czasami szczęśliwy, czasami bardzo smutny, czasami zdenerwowany, czasem potrafi być nieporuszony. Jednak ciągle jest aktywny, zadaje pytania, chwyta idee, broni ich, niektórych odrzuca, niektóre ignoruje, jak złapie jedne ich przeciwieństwa odpycha, w niektórych się lubuje niemal do osiągnięcia ekstazy a innych, zwłaszcza przeciwieństw potrafi nawet nienawidzieć i ciągle zadaje pytania "kim jestem, skąd się wziąłem, czym jest świat, skąd pochodzę, kim są istoty, dlaczego się ranią, dlaczego cierpią, co daje trwałe szczęście a co tylko chwilowe"...itp. Wydaje się iż dopóki ich nie odnajdzie, zachowuje się nerwowo, nieszczęśliwie, wypełniony jest strachem i obawą o to co nieznane.

Całkiem prawdopodobne jest iż oprócz aspektu samoświadomosci, posiada również aspekt samouradowania. To znaczy, potrafi wytwarzać różne rzeczy (idee,poglądy, sztukę,muzykę itd), lub dowiązywać do już istniejących w taki sposób aby uzyskiwać radość. Ale moja obserwacja w tym temacie jeszcze trwa :)
Niestety mocne uchwycenie się danych już dostępnych na zewnątrz rozwiązań, które dają radość potrafi przynosić smutek, gdy te odchodzą, lub gdy są zagrożone w jakikolwiek sposób. Wówczas pojawia się stres i niezadowolenie, zdolne człowieka pchnąć nawet do walk o te rzeczy.

Pozdrawiam
/M


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: 14 lis 2006, o 20:17 
Sponsorzy
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 8 paź 2006, o 20:09
Posty: 770
Lokalizacja: Legnica
gndd napisał(a):
Rameśvar das napisał(a):
Cekawy punkt zuważyłeś gndd...


Gwoli scislosci: zauwazylas. Wiem, ze nie jestesmy tym cialem, ale jednak... :wink:


Przepraszam, nie wiedziałem :)

_________________
Gauranga!!!


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: 14 lis 2006, o 20:26 
Sponsorzy
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 paź 2006, o 16:02
Posty: 1323
Lokalizacja: walbrzych,wroclaw i okolice
Witajcie!
Pozdrawiam Booker.
Jeden wniosek przychodzi mi na mysl gdy czytam Twoje posty.
Naprawde Myslisz :lol: i to jest oznaką swiadomosci i osobowosci.
a zatem jesli jestesmy osobami ,osobą musi byc absolut,bo poco mieli bysmy byc ,Osobami skoro On bylby tym ktorego niema ,bop jest wszystkim :wink:
a co do twojego(wybacz ze uzyje tego slowa) lęku odnosnie "lapania sie tkzw informacji z zewnątrz,przypomina mi to sytuacje bardzo biednego wrobelka,Kiedy Ptaszek ląduje na ziemi caly czas mimo iz je swoje okruszki z ziemi Ciągle rozgląda sie w leku czy aby ktos nie czyha
na jego zycie.
Prawdopodobnie sparzyles sie w swoim zyciu jako "obserwator" :wink: stąd moze postanowienie by wziąsc dociekanie o samoistnieniu,czy byciu,o samorealizacji jedynie w oparciu na swoim intelekcie i zmyslach.
Niestety ten swiat jest swiatem oszustow i oszukiwanych.
jedyne co mozemy zrobic to własnie podeprzec sie wiedzą pochodząca ,z lini autorytatywnej sukcesji Uczniow,,a autorytecie doswiadczen innych transcendentalistow,jesli ich doswiadczenia nie odbiegają z tymi werdyktami z pism,oraz na doswiadczeniu Mistrza duchowego,jesli Ten powtarza i doswiadcza wszystkiego w oparciu o Pisma takie jak Bhagavad Gita np.oraz jesli jego nauki zgodne są z naukami innych oswieconych osob.Inaczej jesli nie oszuka nas nikt z zewnątrz oszukają nas nasze niedoskonale zmyslyb i ciasny rozumek.
a co do Torzsamosci to podobno nie jestesmy Tymi cialami pełnymi sluzu,tłuszczy,uryny i kosci oraz zyl a jest ich ponoc ponad 200km. w ciele.
No przynajmniej ja nie czuje sie tym :wink: a z natury kazdy sluzy innym,a jesli nie innym to swoim namietnoscią.
wiec prawdopodobnie jestesmy duchowymi jednostkami ktore sluzą,a komu mozna sluzyc w czystym stanie swiadomosci???????
Pozdrawiam Hare Kryszna nas oczyszcza:-)


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 199 ]  Moderatorzy: Trisama, Morderatorzy Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 14  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Theme created StylerBB.net
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL