Witam
Trisama napisał(a):
Po jej przeczytaniu i zrozumieniu rozsądne będzie spytać: kto "widzi iż nie ma on koloru, smaku, zapachu, formy, braku formy, ani żadnych innych determinujących cech, które mogły by powiedzieć, "tutaj mój umysł się zaczyna a tutaj kończy""?
Trisamo, słusznie zauważasz iż warto zapytać "kto widzi".
Warto też się zastanowić skąd pochodzi konstrukcja myślowa, zakładająca "kogoś, kto widzi". Warto również zauważyć iż funkcjonuje takie pojęcie jak "samoświadomosć". Czyli funkcja świadomości, która oprócz tego iż pozwala na rozpoznawanie obiektów, pozwala również rozpoznawać samą siebie. Na język polski, będzie to "poczucie własnego istnienia".
Trisama napisał(a):
Jeśli chcesz obserwować go rozsądniej jest przyjąć punkt widzenia poza nim, ale nie jest to zwykle takie proste. Myślę, że pewne techniki medytacyjne (w różnych duchowych szkołach) mają pomóc w takim postrzeganiu umysłu. Nie zmienia to jednak faktu zdefiniowania obserwatora.
Tak, definiowanie obserwatora występuje - ale czym dokładnie jest obserwator. Gdy już mamy naszego obserwatora, tak, wówczas pytanie kolejnie sięgnie głębiej - w jaki sposób powstała koncepcja obserwatora.
Wreszcie można będzie zadać pytanie - "skąd pochodzi koncepcja obserwatora, oraz reszta koncepcji ?"
Innymi słowy, pytanie "kim jest ten kto widzi to iż jest obserwator i obserwowany" pozwala zobaczyć kolejny aspekt samoświadomości.
Będziemy mieli wówczas dwóch obserwatorów

Jeden na początku, który obserwował, teraz kolejny, który zaobserwował poprzedniego obserwatora, gdy tamten coś sobie obserwował.
To jest dobra propozycja, aby spróbować "wyjść poza umysł" aby spróbować go poznać. Jednak ludzie próbują to zrobić nie poznawszy wpierw możliwości, które posiada umysł w tej chwili, w której się znajdują teraz. Odrazu próbując przeskoczyć poprzeczkę wyżej. Całkiem możliwe iż realizacja, że umysł rozpoznaje fenomeny, które się w nim pojawiają, rozgrywają i rozpływają mogła by nieźle namieszać w konceptualnej formie obserwator-obserwowany-obserwacja, w której to każdy z tych aspektów jest analizowany jako rozłączny od siebie.
Do życia powstaje więc nowy fenomen, obserwator, który zauważył iż istnieje obserwator obserwujący obiekt. Kolejne więc pytanie jest, kim jest ten nowy obserwator ? Czy to jest nadobserwator, trzecie oko, super oko, może....i tak bez końca, mnożą się nowe koncepcje a do nich nowe wyjaśnienia. Wszystko wypływa z separowania obserwatora, obserwacji i obiektu obserwacji. W końcu dochodzimy do pytania, skąd pochodzi świadomość i jesteśmy w pułapce, ponieważ nie zauważając naszych mentalnych procesów tworzenia,projektowania, sądzimy iż nieuchronnie musi istnieć punkt pochodzenia. Jednak tego punktu nie można odnaleźć będąc zagubionym w mentalnym chaosie świata nazwy-i-formy. Kogoś, kto odważy się chociaż przez moment pozostawić świadomość nieprzysłoniętą mentalnymi produktami, spotyka się nader rzadko.
Takie podejście wymaga weryfikacji, ponieważ żadne z naszej trójcy obserwator-obiekt-obserwacja nie jest niezależne od siebie.Do obserwacji potrzebny jest obserwator, oraz obiekt obserwacji. Jeżeli nie ma jednego z nich wówczas akt obserwacji nie może powstać. Jednakże, jak już wspomniałem, każdy na co dzień doświadcza samoobserwacji, gdzie obserwujący obserwuje siebie. Widzimy co się z nami dzieje, nasze emocje, myśli, ciągoty i pragnienia. Jednak niezrozumiałe jest to, iż traktujemy je, jakby były czymś "innym".
Z tego mamy więc "mnie i moje smutki", "mnie i moje pasje", mamy tez "nie wiem co mną kieruje" oraz "oni są tacy a tamci owacy".
Trisama napisał(a):
Sorki, ale fizyk jestem i tak jakoś patrzę na doświadczenie.... obserwator - fakt - obserwacja - wniosek.
Z tego co przelotnie wiem o fizyce kwantowej i obserwacji, nie wiem czy tutaj nic nie przekręciłem, ale w pewnym momencie fizycy zaczęli obserwować tak malutkie cząstki iż zauważono, że instrumenty obserwacyjne zniekształcają obserwowane obiekty. Pojawiły się też nowe sprawy, jak "próżnia kwantowa" (nie wiem czy dobrze pamiętam tą nazwę, inna to "pole próżniowe") i stwierdzono, że gdy człowiek patrzył się w tą próżnię kwantową, cząstki pojawiały się tam, gdzie chciano aby się pojawiły.
Pozdrawiam z najlepszymi życzeniami
/M