Ja wspominam , Maharaja,gdy przybył do naszej wrocławskiej swiątyni,jako Purnaczandra Prabhu.
Miał nie zwykłe uczucie do rdzennych, wrindawanskich piesni,melodii . Kiedy go witalismy z kirtanem,w drzwiach,podszedł do mnie i powiedział....O ! grasz na mridandze,swietnie zagramy cos zaraz.
Osobiscie rowniez czerpie wielką inspiracje z piesni aczaryow,ktore dla mnie są jakby wspaniałąprezentacją ich vigiany-doswiadczonej osobiscie swiadomosci i Kryszny.
Maharaj miał ,chyba podobnie,uwielbiałte vrindawanskie melodie i piesni.
Ciekawe ze własnie kilka dni temu wspominałem Maharaja,nawet w necie szukałem jego fotek i bhajanow.A juz nastepnego dnia przeczytałem te przykrą dla nas wiadomosci.
