Vaikuntha dasa napisał(a):
Haribol,
Chciałem jeszcze napisać że pierwotnie nie miałem zamiaru uczestniczyć w Ratha Yatrze, cóż mówić o służbie oddania w kuchni… Jednakże w sobotę i niedzielę byłem na festiwalu Świętego Imienia w Warszawie i tam znalazłem wiele inspiracji w wielu formach i osobach.
Oczywiście dotyczy to głównie Gości i Srila Krsna Ksetry Prabhu; lecz jeśli chodzi o tematy kuchenne, to spotkałem Anirudhę P. z Gdańska, który przyjechał dosłownie na parę godzin ugotować ucztę w niedzielę.
Później podwoziliśmy go na stację w Bydgoszczy i w trakcie drogi opowiadał że nie spał, jadąc do Warszawy w jakichś ekstremalnych warunkach na korytarzu pociągu. Opowiadał o tym i widziałem ze jest szczęśliwy…
Było też i tak; gdy siedziałem przed świątynią z bhaktami na ławce, Sesabindu Prabhu otworzył okno, pomachał nam ręką i zapytał czy czegoś nie potrzebujemy. Zawsze jest uśmiechnięty, zadowolony i zawsze mnie tym zaskakuje, gdyż dla mnie, emanuje wspaniałą aurą.
Przyszedłem do kuchni i chciałem zagaić rozmowę; powiedziałem jakoś tak kwadratowo - standardowo że mają dużo służby, jest sporo gości i muszą być zmęczeni…
Sesabindu odpowiedział ze dla niego wzorem jest Rasikendra. Powiedział kiedyś Sesabindu P. że każde Kryszna Janmastami, od wielu lat spędza w kuchni i praktycznie nie odczuwa różnicy pomiędzy przebywaniem na festiwalu a służbą oddania w kuchni.
Patrzyłem na uśmiechniętą twarz Sesabindu i pomyślałem sobie ze jest to jak sukcesja uczniów…
Dzięki Vaikuntho za tę garść kuchennych nektarów, a Pan Jaganatha szczególnie lubi rozdawać ten rodzaj łaski.
Pamiętam jak pojechałem na jeden z pierwszych Woodstocków, który odbywał się jeszcze w Żarach i poszedłem do kuchni spędziłem tam cały festiwal. Przeżycia były nie zapomniane, było gorąco i ciężko ... ale łaska Kryszny była ogromna. Pamiętam jednego bhaktę, który przez kilka dni od 6.00 do 22.00 smażył papadamy przepalony olej szczypał w oczy w sposób nie do zniesienia a on robił swoje, byłem pełen podziwu. Zapytałem go jak Ty to wytrzymujesz. On tylko się uśmiechnął i powiedział:
- musisz uważać bo kuchnia uzależnia, a tu jest taki nektar, że jeśli go raz poczujesz to siłą Cie stad nie wygonią i chyba coś w tym jest.
Następnego dnia przed gotowaniem przyszedł Gurudev i zrobił krótką odprawę.
Pamiętam jego słowa do dziś: Powiedział że nawet nie jest w stanie wyrazić wdzięczności dla wszystkich tak ciężko tu pracujących w kuchni i ze dzięki naszemu wysiłkowi ludzie mogą mieć szansę by dostać Krysznę w postaci prasadam i że nawet nie zdajemy sobie sprawy jak potężna to jest Yagja cała ta dystrybucja prasadam. Maharaja dał każdemu z nas błogosławieństwa i wtedy chyba poczułem to coś o czym mówił bhakta od papadamów ...