aisha napisał(a):
Postanowiłam rozbudować niezwykle ciekawy, jak widzę, tutaj temat reinkarnacji, która wydaje się być niezaprzeczalnym faktem. Chciałam się zapytać jakie są dowody naukowe i filozoficzne na to, że po śmierci dusza nie wchodzi sobie w inny byt, nie błąka się, tylko ,że akurat wchodzi w człowieka lub zwierzę akurat, a nie w inny byt? To wydaje się czasem nieprawdopodobne, że akurat tylko w zwierzę lub człowieka dusza "wchodzi". No i jeszcze jedno pytanie: ile średnio człowiek musi przejść wcieleń, żeby zostać zbawiony i zjednoczyć się z brahmanem? No i: skąd mam wiedzieć, że to kolejny już mój byt,a nie np. pierwszy?Jak to się tez ma do wywoływania duchów, czy wywołujemy dusze z innego bytu, czy duch to stan pośredni między przejściem z jednego ciała w kolejne? Poproszę o odp.-haribol.

Dociekliwa z Ciebie "Besti"

To dobrze.
jesli chodzi o naukowe dowody na transmigracje duszy było pare osob ktore miały zdolnosc pamietania swego poprzedniego wcielenia,napisaly nawet ksiazki,a naukowcy faktycznie potwierdzali ze ich pamiec zgadza sie z faktami historycznymi,Niestety nie pamietam tytułow. Ja sam opuszczałem ciało 2 razy , za pierwszym razem miałem 12 lat i lezałem na stole operacyjnym.
mogłbym potwierdzic opisy białego swiatła,ktore ciagnie cie ku gorzei ,to ze czułem sie wspaniale bez ciała,moje zmysły były naprawde owiele sprawniejsze słyszałem i widziałem owiele wiecej,a subtelne energie jak np przywiązanie moich bliskich do mnie ,były dla mnie jak niewidzialne i za razem mocne liny ktore nie pozwalały mi odejsc dalej.Jednak najbardziej oszałamiające w pierwszej chwili było to ze zauwazyłem ze nie jestem tym ciałem. Ciało na stole miało wyraz ogromnego cierpienia,na twarzy ,a ja byłem zupełnie w innym błogim nastroju.
natomiast to jakie ciało po smierci otrzymujemy jest weryfikowane na podstawie naszych poborznych lub grzesznych działan zza zycia.Chrzescijanie nazywają to sądem ostatecznym,ale To Pan smierci Yamaradż(wielki wielbiciel Kryszny) jako reprezentant Boga prowadzi te rozprawe

czasami ktos idzie do piekła,jest napisane ze jesli ktoz zabija krowe,czy je jej mieso rodzi sie tyle razy w piekle ile dana krowa miała włosow na ciele,pozniej po wielu wielu latach meczarni zazwyczaj taka osoba wychodzi z piekła i pierwsze ciało jakie dostaje to insekta(informacje z garuda Purany)
generalnie, bhagavad Gita podaje ze jest 8400 000 gatunkow zycia z czego te 400 to gatunki ludzkie,o roznym poziomie zaawansowania intelektualnego.
jesli chodzi o duchy,to są pretowie i bhutowie - to rodzaje duchow,z ktorych jedni wiedzą ze mają ciało ducha inni nie wiedzą ze nie zyją,bo są tak przywiązani do swoich fizycznych ciał.umarli nagle lub takie tam
samobujcy,narkomani,czy w ogole nałogowcy,osoby ktore czesto prowadzą sie grzesznie otrzymują takie ciała-srednia długosc zycia ducha to 8oo-1000lat ludzkich wyobraz sobie ze masz chec sie napic zjesc przytulic sie do kogos i niemozesz .takie osoby czesto są bardzo niespokojne,probują zwykle kogos zasiedlic-tzn wejsc w czyjes ciało. czesto duszą w nocy ze nawet nie mozesz sie obudzic ,czy krzyknąc ,ani złapac tchu.po to by cie wystraszyc i wtedy wskakują w Twoje ciało,zwykle przez meridiam-czakram na wysokosci gardła.wtedy taki duch poprzez twoj umysl moze uwydatniac swoje pragnienia a ty mozesz czasami myslec,boze ja nawet nie wiedziałam ,ze mam tak niskie skłonnosci.
zazwyczaj zasiedlane są osoby z nałogami,prostytutki i takie tam.nieczyste postacie.Są tez postacie o mianie krola duchow,takie osoby zyją w takim ciele baaaardzo długo,a Garuda purana opisuje te postacie jako bardzo brzydkie straszne i wysokie,otrzymują takie ciała za to ze np okradały swiątynie,kradły posag swojej corki,kradły konchy ze swiątyn itp czynnosci spełniały. Tak wiec spełniając jakis seans spirytystyczny bardzo czesto przyciągamy takie niskie postacie,ktore w rezultacjie doprowadzają nas do szalenstwa.
kazdego ranka kiedy rozpoczynam wielbienie moich Bostw Kryszny w subtelny sposob dzieki mudrom i mantrom stwarzam wokoł siebie wielki słup ognia astralnego ktory chroni mnie i moje wszystkie przyządy do wielbienia Pana ,przed subtelnym zaniczyszczeniem ze strony duchow. magowie do tego by sie tak chronic uzywali leszczynowych ruszczek,lobcinanych specjalnymi nozami,w specjalnym okresie nocy,lub szpady. Tak wiec waisznawa tantra jest owiele praktyczniejsza.
jesli chodzi o to ile srednio człowiek musi sie rodzic by zyskac wyzwolenie????to indywidualna sprawa. generalnie jestesmy w tym swiecie-kole powtarzających sie narodzin i smierci od czasow niepamietnych ,tak długo ze wzasadzie jakby od zawsze.
To od nas zalezy jak powaznie podejdziemy do naszego duchowego rozwoju.Srila Bhaktisidhanta sarasvati moawiał ze przecietnej inicjowanej w naszej sukcesji uczniow osobie zajmuje to około 3 zycia,ale nasz Srila Prabhupada najbardziej zaawansowany z posrod uczniow wyzej wspomnianego Guru , mowił ze powinno nam to zając jedno zycie.
natomiast jesli chodzi o osoby ktore kroczą innymi systemami religii jak np katolicy
takie osoby osiagają swarga-niebo ,ale w tym stworzeniu materialnym ,z ktorego po wielu wielu latach ,kiedy juz zakonczą sie ich ;pobozne uczynki bedą musiały powrucic do tego swiata ,na tą ziemie i zazwyczaj kiedy ktos spada z nieba z wyzszych systemow planetarnych,otrzymuje narodziny w poboznej lub bogatej rodzinie.
nawet transcendentalisci ktorzy osiągają bezosobowy aspekt boga-Brahmana najczesciej muszą rodzic sie na tej ziemi ponownie,gdyz wieczna natura duszy-nasza natura zmusza nas do działania.
a w brahmanie doswiadczas jednego z aspektow absolutu wiecznosci,ale jest jeszcze pełnia wiedzy i szczesci,ktore juz doswiadczasz poza brahmanem w swiecie duchowym gdzie raz nazawsze wyskakujesz z kregu narodzin i smierci. Czego sobie i Tobie z serca zycze
