Brajasundari napisał(a):
Gdyby wystarczyl Ci przewodnik ktory nie ma juz fizycznego ciala na ziemi, nie pytalbys o to jak zapewnic sobie bezpieczenstwo. Mozna czytac pisma swietych, ktorzy juz odeszli ale niewlasciwie je zrozumiec lub nie rozumiec ich w ogole albo nie umiec ich zastosowac do siebie. Dlatego zyjaca osoba jest niezbedna. No i jak to wspomnial Purnaprajna Prabhu- tylko od zyjacej osoby mozesz przyjac inicjacje
Dziękuję za zwrócenie uwagi na te aspekty. Co do inicjacji - to moje pragnienie zglebienia tego tematu wyraziłem już wcześniej.
Natomiast poruszone zostały tutaj dwa inne ważne aspekty - bezpieczeństwo oraz zrozumienie i zastosowanie wiedzy.
Jeśli chodzi o bezpieczeństwo - to moje pytanie było bardziej retoryczne, ponieważ wiem, że przestrzeganie zasad od strony formalnej mi go nie zapewni, a łaska Kryszny nie ma granic, natomiast w żaden sposób nie można jej wymusić, gdyż Kryszna chroni tych, którzy mu są prawdziwie oddani, a o osiągnięcie tego oddania tutaj właśnie wszyscy walczymy.
Mój pogląd na sprawę bezpieczeństwa jest taki, że czym mniej w nas strachu i wątpliwości tym jesteśmy bardziej bezpieczni, przy czym jako brak wątpliwości nie określam zarozumiałości i nie zdawania sobie sprawy z zagrożeń, tylko brak wątpliwości co do naszego celu. Myślę, że jako jedna z wielu osób zastanawiałem się nad istotnością wyrzeczeń w życiu dochowym - takich jak np.: nie korzystanie z substancji "wyskokowych" oraz ograniczenie życia seksualnego. Na początku łatwo mi było tego przestrzegać, ponieważ moje sprytne ego, które szybko dostosowało się do nowej sytuacji karmiło się tym poczuciem "jaki to ja jestem wyrzeczony". Było to przyjemne i byłem z tego dumny. Jednak dużo później zrozumiałem, jakie są faktyczne cele przestrzegania tych zasad... Oczywiście mogę się mylić, i w takim razie proszę kogoś o sprostowanie... Otóż jako osoby przebywające na planie materialnym automatycznie jesteśmy skazani na dualistyczny sposób myślenia bytowania. Dualizm polega na rozróżnianiu dobra/zła i tym samym mocy/istot, które są dobre/złe. Jedne z nich mogą przyczynić się do naszego rozwoju duchowego - ciągnąć nas w górę poprzez oczyszczanie naszej świadomości, a drugie wręcz przeciwnie. Poprzez korzystanie z "ziemskich przyjemności" i życie w sposób, który obniża naszą czujność dajemy sposobność tym "niecnym" siłom na bytowanie z nami, czasem nawet wpuszczamy je do naszych fizycznych ciał. To sprawia, że na dłuższą metę utrudniamy sobie postęp duchowy, stajemy się leniwi, skłonni do depresji itp. Poza tym niewłaściwie wykorzystujemy daną nam energię, która zamiast prowadzić nas do Boga jest marnowana, i utrwalamy w sobie niekorzystne wzorce energetyczne.
Z kolei te "dobre" duchy nie mogą się doczekać, aż je poprosimy o pomoc, bo ręce je świerzbią, żeby "złych" przytrzymać za kołnierz, ale szanują naszą wolną wolę i jeśli my sami wierzymy, że musimy się zmagać i być gnębionym, to one nam na to pozwalają.
Patrząc na to z tego punktu widzenia widzimy, że łatwe "zwycięstwo" nad siłami natury odniesione na początku nie było tak korzystne, jak zmaganie się z nimi i próba poznania głębszego sensu. Znając te powody na pewno będzie łatwiej, chociaż nie twierdzę, że od razu będę święty.
Jest jeszcze kolejne dno. Jest nim uwolnienie się z dualistycznego myślenia. Wtedy, jeśli widzimy, że Kryszna w istocie kryje się w KAŻDEJ istocie (nawet ciemnej, mimo, że ona może nie zdawać sobie z tego sprawy) czujemy się jeszcze bezpieczniejsi. Przecież nie chce on nas sprowadzić na złą drogę, tylko udzielić nam cennych lekcji, jak dobry Pan i najbliższy Przyjaciel. Wiedząc o tym, że dusza choć przenika wszystko, to nie miesza się z materią i nie uwikłuje wiemy, że tak naprawdę nic nam nie grozi i łatwiej przezwyciężamy strach, dzięki czemu mamy w sobie jeszcze więcej miłości i jesteśmy jeszcze bezpieczniejsi (oczywiście nie po to, żeby sobie bezkarnie "używać", ale po to, by niepotrzebnie nie roztrząsać pewnych spraw w przypadku np. "wpadki", by nas to nie blokowało)... A wtedy jeszcze łatwiej nam się oprzeć pokusom, bo widzimy, że tak naprawdę nie jest to nic fajnego, bo prawdziwą frajdą dla duszy jest duchowe życie.
Kiedyś szukałem takich właśnie instrukcji. Takie strzępy instrukcji można znaleźć wszędzie i uważny uczeń ma mnóstwo mistrzów duchowych i pomocy zewsząd...
Wiem, że jest to droga, która może być niebezpieczna - szczególnie dla kogoś, kto nie potrafi rozróżnić co jest korzystne, a co nie - co pochodzi ze świata duchowego, a co nie...
I teraz odnośnie zrozumienia pism - to fakt, że nigdy nie mogę być pewnym, czy rozumiem je właściwie, ale zgodziliśmy się wcześniej co do tego, że zrozumienie oznacza przebudowanie własnego świata, a nie mechaniczne przyjęcie nauk.
Znowu powtarzam, że oczywiście mogę się mylić, ale czuję i wiem, że do tego trzeba wykorzystać swoje doświadczenia życiowe, wiedzę, uczucia, serce i duszę, a nie tylko mózg. Żyjemy w ciężkich czasach, gdzie wiele rzeczy nas rozprasza, dlatego jest to trudno zrobić komuś, kto tak naprawdę się z tym nie urodził. Zresztą Kryszna mówi, że najpierw jest oddanie, potem przestrzeganie zasad, potem praca dla Niego, potem praca w wyrzeczeniu, a dopiero na samym końcu kultywowanie wiedzy. A jest w nas jednak coś takiego, że ta wiedza tak nas kusi i ciągnie, żeby ją zdobywać i popisywać się nią przed innymi - co ja np. nieudolnie próbuję teraz czynić...
Brajasundari napisał(a):
Prabhupada na pytanie czy jest nitya czy sadhana siddha odpowiedzial: "Tym co sie liczy jest slowo siddha"
Nie ma roznicy czy ktos "przyszedl" stamtad czy "doszedl" tam- poniewaz tak czy inaczej JEST TAM!!!. Zatem modl sie o samozrealizowanego przewodnika bez owej blednej mentalnosci, ze sadhana siddha jest kims gorszym niz nitya siddha. Z osob o ktorych wiesz z pism, a ktore sa sadhana siddha najbardziej znanym jest Narada Muni. Chyba nikt nie uwazalby za ujme bycie jego uczniem z tego powodu i jest on zreszta czlonkiem naszej sampradayi
TAK! ZGADZAM SIĘ Z TOBĄ! Powiem szczerze, że mi w zupełności wystarczyłby ktoś, kto jest tam choćby jedną nogą. Mam nadzieję, że Kryszna zaprowadzi mnie do takiej osoby i pozwoli mi ją rozpoznać.
Brajasundari napisał(a):
O mistrza duchowego nalezy sie modlic. Najlepiej do Pana Nityanandy, ktory jest oryginalnym mistrzem duchowym i jest niezwykle milosierny. Nie mozesz wybrac guru kierujac sie opinia innych i ich upodobaniem. Musisz dostac znak od Kryszny wewnatrz serca, ze to jest TA osoba, najlepsza dla Ciebie.
Mimo ze jest wielu zaawansowanych wielbicieli, ale nie kazdy z nich bedzie rownie inspirujacy dla Ciebie. Kryszna przysle Ci najlepsza osobe dla Ciebie.
Bardzo Ci dziękuję za tą cudowną wskazówkę, która brzmi dla mnie wręcz jak błogosławieństwo!
Wszelka chwała Krysznie i Jego Wielbicielom!
Dziękuję wszystkim, którzy prowadzą ze mną tę rozmowę.