tHomeK napisał(a):
Zatem sam proces jedzenia przez "zwolennika kultury wedyjskiej" jest katalizatorem pojawiania się w nim grzechu. Mówiąc grzech mam na myśli pragnienia grzesznego działania.
Czy słusznie rozumuje? To o grzech w takiej postaci tutaj chodzi?
A może to co napisałeś należy inaczej rozumieć? Tak czy inaczej grzech w Ekadasi wchodzi do jedzenia, a na osoby, które nie są "zwolennikami kultury wedyjskiej" nie działa, ponieważ (z definicji) są już i tak pełni grzesznych pragnień. To tak ja próbować zabrudzić smołę.
Pan Kryszna mówi w Bhagavad-gicie 3.13:
"Wielbiciele Pana uwolnieni są od wszelkich grzechów, albowiem spożywają pokarm wpierw ofiarowany. Inni, którzy przygotowują pożywienie dla zadowolenia własnych zmysłów, zaprawdę
jedzą tylko grzech."
po czym dalej stwierdza:
"Mój drogi Arjuno,
grzeszne życie wiedzie człowiek, który nie przestrzega nakazów spełniania ofiar ustanowionych przez Vedy, gdyż na próżno żyje ten, kto znajduje zadowolenie jedynie w uciechach zmysłowych" (Bg. 3.16)
A więc nawet nie wspominając tu o jedzeniu ziarna w Ekadasi, widzimy że kiedy nasze czynności, włączając w to spożywanie pokarmu, nie są
yajną (ofiarą) dla Najwyższego Pana, to jest to jedynie grzech. A więc skłaniałbym się do zaakceptowania wersji zbliżonej do Twojej, a mówiącej, że "smołę trudno jest zabrudzić".
Definicja moralności czyli różnicy pomiędzy grzesznym a pobożnym działaniem, jest podana przez Uddhavę w Śrimad Bhagavatam 11.20.5:
guna-dosa-bhida-drstir
nigamat te na hi svatah
Dostrzeganie różnicy pomiędzy grzechem a pobożnym czynem, jest regulowane i określana poprzez
nigama czyli święte słowa Wed. A więc ogólnie grzech, to łamanie prawa bożego, ustanowionego przez pisma objawione.
W konteście Wed, a nawet połowicznie i innych, niewedyjskich pism objawionych, możemy wyróżnić zwykłą, nazwijmy to materialistyczną moralność, opartą na
gauna-dharmie czyli drugorzędnych zasadach religijnych, oraz absolutną moralność, którą stanowią czynności na czystej platformie duchowej, w oparciu o pierwszej klasy religię zwaną
mukhya-dharma.
Gauna-dharma to po prostu czynienie pobożnych uczynków będąc pod wpływem trzech sił natury, czy też przestrzeganie zewnętrznych kodów moralno-religijnych z powodu wiary w Boga (patrz Ardżuna grający rolę pobożnego moralisty), natomiast
mukhya-dharma jest wieczną religią czystej duszy, która to religia charakteryzuje się następującą moralnością:
- nie ma dobrego uczynku innego niż służba dla Kryszny
- nie ma złego uczynku oprócz zaprzestania pełnienia służby dla Kryszny
Z powyższej definicji wynika, że jakakolwiek materialna karma, czy to tzw. dobra czy też zła jest "grzechem" lub "złem", gdyż materialne działanie, nie biorze pod uwagę czynności i przyjemnego obowiązku duszy, jakim jest zadowolenie transcendentalnych zmysłów Śri Kryszny. Przykładem
mukhya-dharmy jest decyzja Ardżuny podążania za pragnieniem Kryszny, i w rezultacie tego wtargnięcie rydwanem powożonym przez samego Pana Krysznę na pole bitwy, z zamiarem wyrżnięcia w pień swoich przyjaciół i krewnych. I dlatego dla osób mających pełnię duchowej wiedzy, nie jest wcale dziwnym, że w tym momencie, narrator zdarzeń Sańdżaja, z wzniosłością stwierdza, (a jest to ostatni werset Bhagavad-gity), że Krysznie i Jego czystemu bhakcie, zawsze towarzyszy
niti czyli moralność.
To tak bardzo w skrócie, na temat wedyjskiej koncepcji grzechu. Więcej na ten temat można przeczytać m.in w
Śri Caitanya Śiksamritam Bhaktivinoda Thakura, w książkach Śrila Prabhupada oraz w sobotnim wydaniu telegazety.
Wiesz Tomku, to co piszę to dla mnie czysta teoria, i dlatego nie spodziewaj się, że powiem Ci w szczegółach co się dzieje kiedy dana osoba zje ziarno w Ekadasi.

Sam wielokrotnie je łamałem i mogę mieć tylko nadzieję, że te oraz inne niezliczone, i popełnione przeze mnie
aparadha, jakimś tam cudem zostaną "przeoczone", przez łaskawych bhaktów Pana oraz samego Krysznę.

Bo jak to mówiła grupa gdańskich pięcioraczków z lat 70-ych, "wszyscy przecież jedziemy na tym samym wózku".
