nata napisał(a):
Hari,
Bardzo ciekawy temat poruszyła żona tHomka i wiele padło już tutaj podpowiedzi i wskazówek. Ja natomiast chciałabym zapytać bhaktów jak to jest kiedy osoba świadoma Kryszny, bhakta (mieszkający kiedyś, ok. 11-12 lat temu w świątyni pełniący służbę oddania - sankirtanowiec), obecnie osoba prowadząca restaurację wegetariańską mogła w tej chwili "stronić" od wielbicieli. Nigdy (praktycznie) nie lubiła różnego rodzaju świąt, nie lubi jeździć do świątyni - stanęła tak jakby w miejscu. Owszem pełni codziennie służbę oddania (gotuje dla Kryszny i ofiarowuje przygotowane jedzenie), ale ostatnio coraz bardziej staje się inną, dalszą osobą. Poznał już dawno (ok. 8 lat temu) dziewczynę, z którą się związał, od 4 lat mieszkają razem, dzięki niemu ona stała się bhaktinką i lubi słuchać o Krysznie, chodzić do świątyni, spotykać i zapraszać do siebie wielbicieli. Chciałaby stworzyć taką właśnie rodzinę świadomą Kryszny. Kryszna cały czas jest w ich życiu, ale jej partner nie lubi z nią o Nim rozmawiać, nie pomaga jej iść do przodu w życiu duchowym. A przecież żona powinna zmierzać za mężem i powinni wspólnie rowijać swoje życie duchowe. Ona bardzo go kocha i wspomaga go w różnych sytuacjach, i chcialaby, aby on również był dla niej oparciem, osobą ciepłą. Niestety, ale on ma obecnie inne zajęcia, inne zainteresowania, które zabierają mu wiele czasu. Ona ma plany, do których on się przychyla (ale bez wielkiego entuzjazmu) - chcialaby wyjść za niego za mąż i założyć rodzinę. Jednak zastanawia się ostatnio jak to będzie dalej wyglądało. Ma wrażenie, że nic niestety się nie zmieni (tym bardziej na lepsze) będzie tak jak było - czyli bez rewelacji, tak sobie. Najgorsze jest to, że prawie wszędzie chodzi sama, do swoich rodziców, do jego rodziców, nawet do znajomych bhaktów - on nigdy nie ma chęci na takie spotkania i wówczas jest spięcie i żal. Nie ma tak naprawdę z kim się dzielić tak do końca, gdy jest szczęśliwa i przytulić się, pożalić, gdy ma gorszy dzień lub poprostu jest źle.
Poradźcie drodzy bhaktowie jak powinna zmienić tę sytuację. Nie wyobraża sobie życia bez niego, a cierpienie jakie doświadcza jest nieraz bardzo bolesne.
Ciekawe to co piszesz, ze dzieki niemu stała sie bhaktinka i zaczeła sie interesowac zyciem duchowym, sa takie chwile w życiu ze niektórzy tracą entuzjazmz róznych powodów(a jest ich mnóstwo) i jak ona stała sie bhaktinka dzieki niemu, to moze teraz przyszedł taki czas ze to on odzyska entuzjazm dzieki niej. Powodów takiej sytuacji ze nielubi przebywac z bhaktami moze byc wiele moze jest zbyt krytyczny dla siebie
(cos tam potoczyło sie inaczej niz powinno i osoba sie skresla znam wiele takich osób,bład nie ma takiej rzeczy która by dyskryminowała osobe odnosnie rozwoju duchowego), nie znam sprawy ale to mi przychodzi do głowy moze jest cos wiecej... tyle ode mnie
