Brajasundari napisał(a):
Prawda "jest banalna" w pewnym sensie ale aby dotrzec do jej zwyczajnosci, trzeba najpierw pojac jej niezwyklosc. Na tym wlasnie polega acintya bheda-abheda... Zanim w Srimad Bhagavatam nastapi 10 canto i rozrywki Kryszny, przez 9 cant sluchamy o potedze Boga. Jayadeva slowa slynna Gita-govinde rozpoczyna od... Dasavatara stotry! I mozna by sie zapytac co ma np Kurma avatara do poufnych rozrywek Radhy i Kryszny. Ano to, ze bez zrozumienia najpierw ze Kryszna jest Bogiem czytelnik nie zobaczy w tekscie niczego procz wybornej poezji milosnej...
Dlatego reguly i zasady sa niezbedne, ale masz racje- trzeba pamietac po co one sa i nie brac na siebie tych, ktore na obecnym etapie hamuja moga zahamowac nasz postep. Sztywne trzymanie sie formulek pozostawmy jnanim
Podoba mi się ton Twoich wypowiedzi, ale nie jest to coś w stylu "lubię/nie lubię zupy z kluskami", czy fajnie, bo nie nadszarpujesz mojego ego, ale po pierwsze jest w tym szacunek dla mnie, jako duchowej istoty, która nawet jeśli jest okryta ziemskim, skłonnym do błędów ciałem i umysłem ciągle pozostaje w swojej naturze, po drugie zostawiasz miejsce na to, jaką jestem osobą, wiedząc, że i tak żadne wskazówki nie doprowadzą mnie do zrozumienia, jeśli nie osiągnąłem go wcześniej przez doświadczenie... Skupiasz się na tym co nas łączy, a nie dzieli. To sprawia, że jestem bardziej otwarty na to, co mówisz, że pojawia się między nami porozumienie i że mam większą szansę skorzystać z tego, co Kryszna mi przez Ciebie przekazuje. W przeciwnym wypadku nasze ego mogłoby walczyć na "autopilocie", bez naszego udziału jako duchowych istot i nikt by nikt nie zyskał.
Proszę Ci, powiedz mi jak dochodzi się do takiego stanu, jak go osiągnąć?
___
Sam pragnę - podobnie jak ty wychodzić poza słowa i słuchać innych sercem. W moich słowach można było dostrzec pychę osoby kierującej się ambicjami ego i można było dostrzec, że jestem tylko nieszczęśliwą osobą, która szczerze próbuje przebić się przez Maję, żeby dostrzec ziarno prawdy. Jeśli dostrzeżony zostanie tylko pierwszy aspekt moich pytań pojawi się spór, który do niczego nie prowadzi i niczego nie rozwiązuje. Dzięki temu, że ktoś jest w stanie dostrzec drugi aspekt może wnieść do mojego życia trochę światła - nawet dzięki odrobinie swojej obecności w nim. Czy święte miejsca nie są święte dzięki obecności w nich świętych osób?
Dziękuję Ci za oświecające odpowiedzi. Sam, kiedy czytałem ŚB kilka lat temu doszedłem do końca 9-go canto, ponieważ czułem, że księga nie miała ochoty, żebym ją dalej czytał i uszanowałem tę wolę - nie chcąc naruszać niczyjej prywatności, jeśli nie jestem do tego upoważniony.
Dlatego pewną część rozrywek Kryszny nadal traktuję trochę jako Jego sprawy prywatne. A jeśli poczuję, że pragnie mnie On włączyć w te kwestie Swojego życia, to wtedy będę je zgłębiał. Na razie wiem, że nie jest mi to do niczego potrzebne.
W tym wypadku chcę podkreślić, że zgadzam się z Prabhu Purnaprajana cytującym Mistrza Prabhupadę - NAJPIERW ZASŁUŻ, PÓŹNIEJ PRAGNIJ... Chociaż wcześniej z tym polemizowałem, to tak naprawdę może nie zrozumiałem dokładnie znaczenia tych słów, bo każda sprawa ma wiele aspektów i w tym konkretnym aspekcie odczytuję to tak, że "zasługą" z mojej strony byłaby możliwość "czystego" przyjęcia/zrozumienia rozrywek Kryszny - bez materialnej, dualistycznej interpretacji. Inaczej bardzo łatwo byłoby dokonać obrazy - mówiąc, że coś jest nietaktem, albo nieładne, albo próbując materialnie naśladować te rozrywki...