Teraz jest 29 lip 2026, o 10:05


Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 39 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: 12 sty 2007, o 09:05 

Dołączył(a): 10 sty 2007, o 11:32
Posty: 2
Lokalizacja: Baar, Szwajcaria
nata napisał(a):
Hari,
Bardzo ciekawy temat poruszyła żona tHomka i wiele padło już tutaj podpowiedzi i wskazówek. Ja natomiast chciałabym zapytać bhaktów jak to jest kiedy osoba świadoma Kryszny, bhakta (mieszkający kiedyś, ok. 11-12 lat temu w świątyni pełniący służbę oddania - sankirtanowiec), obecnie osoba prowadząca restaurację wegetariańską mogła w tej chwili "stronić" od wielbicieli. Nigdy (praktycznie) nie lubiła różnego rodzaju świąt, nie lubi jeździć do świątyni - stanęła tak jakby w miejscu. Owszem pełni codziennie służbę oddania (gotuje dla Kryszny i ofiarowuje przygotowane jedzenie), ale ostatnio coraz bardziej staje się inną, dalszą osobą. Poznał już dawno (ok. 8 lat temu) dziewczynę, z którą się związał, od 4 lat mieszkają razem, dzięki niemu ona stała się bhaktinką i lubi słuchać o Krysznie, chodzić do świątyni, spotykać i zapraszać do siebie wielbicieli. Chciałaby stworzyć taką właśnie rodzinę świadomą Kryszny. Kryszna cały czas jest w ich życiu, ale jej partner nie lubi z nią o Nim rozmawiać, nie pomaga jej iść do przodu w życiu duchowym. A przecież żona powinna zmierzać za mężem i powinni wspólnie rowijać swoje życie duchowe. Ona bardzo go kocha i wspomaga go w różnych sytuacjach, i chcialaby, aby on również był dla niej oparciem, osobą ciepłą. Niestety, ale on ma obecnie inne zajęcia, inne zainteresowania, które zabierają mu wiele czasu. Ona ma plany, do których on się przychyla (ale bez wielkiego entuzjazmu) - chcialaby wyjść za niego za mąż i założyć rodzinę. Jednak zastanawia się ostatnio jak to będzie dalej wyglądało. Ma wrażenie, że nic niestety się nie zmieni (tym bardziej na lepsze) będzie tak jak było - czyli bez rewelacji, tak sobie. Najgorsze jest to, że prawie wszędzie chodzi sama, do swoich rodziców, do jego rodziców, nawet do znajomych bhaktów - on nigdy nie ma chęci na takie spotkania i wówczas jest spięcie i żal. Nie ma tak naprawdę z kim się dzielić tak do końca, gdy jest szczęśliwa i przytulić się, pożalić, gdy ma gorszy dzień lub poprostu jest źle.
Poradźcie drodzy bhaktowie jak powinna zmienić tę sytuację. Nie wyobraża sobie życia bez niego, a cierpienie jakie doświadcza jest nieraz bardzo bolesne.


Mnie sie wydaje, ze mowimy tutaj o problemie na dwoch poziomach.
1. problem duchowy. [/i] Praktykujesz swiadomosci Kryszny bez wsparcia najblizszej Ci osoby. Jest to bardzo trudne, ale ja rozumialabym to jako test od Kryszny. Moze w ten sposob Kryszna chce sprawdzic Twoja determinacje w swiadomosci Kryszny? Zawsze musimy pamietac, ze rozwijanie roslinki bhakti jest bardzo osobista sprawa. Inni (sadhu, czyli osoby swiete, guru, czyli przewodnik duchowy i sastra, czyli pisma swiete) pomagaja nam, wskazuja droge, ale zwiazek miedzy nami a Kryszna zalezy tylko od nas. I kto wie, moze za kilka lat, Ty bedziesz w zastoju duchowym i wtedy Twoj partner Tobie pomoze.

2. problem emocjonalny. [/i]Moze sie myle, ale chodzi tez o to, ze twoje potrzeby emocjonalne nie sa zaspokajane i boisz sie, ze oddalacie sie od siebie. Ten problem mozna rozwiazac tylko poprzez rozmowe z druga osoba. Szczere i jasne wyjasnienie swoich obaw, potrzeb. Takie rozmowy sa bardzo, bardzo trudne, ale gdy ma sie odwage je przeprowadzac, to wzbogacaja one i umacniaja zwiazek w nieslychany sposob. I gdy ten problem zostanie rozwiazany, problem duchowy tez stanie sie mniejszy.

Zycze powodzenia i glowa do gory. Kryszna zawsze jest z Toba.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: być dobrą żona bhakty
PostNapisane: 12 sty 2007, o 09:26 

Dołączył(a): 10 sty 2007, o 11:32
Posty: 2
Lokalizacja: Baar, Szwajcaria
żona tHomKa napisał(a):
Drodzy Bhaktowie
pora przyszła na podzielenie się z Wami moimi pytaniami i obawami - jak zacząć żyć na nowo w małżeństwie z dwójką dzieci kiedy mąż na powrót staje się Świadomym Wielbicielem Kriszny? wiele pytań
- czy i kiedy "ja" odczuję głęboką, własną potrzebę bycia świadomą,
- jak poukładać nowy system wartości duchowych, jak uwewnętrznić postać Boga-Kriszny
- jak w ogóle zacząć żyć z Bogiem i dla Boga ( do tej pory bardziej związana byłam z szamanizmem i psychologią transpersonalną niż z jakąkolwiek religią)
- czy czekać na wielkie BUUUM (Natchnienie) czy realizować zmiany metodą małych kroczków (rytuałów duchowych) doprowadzających do celu jakim jest Uwierzenie i Zawierzenie
Na razie przyglądam się z wielkim szacunkiem do Was i pokornie proszę o wyrozumiałość dla ignorancji mojej, dla żartów moich, niewybrednych pewnie czasem, że dla ładnego sari, które Tomek obiecał mi sprawić, to ja wchodzę w "TO" (czego to kobieta dla kiecki nowej nie zrobi :wink: ), albo że dla pysznego prasadam to ja do przystojnego Rameśvara na spotkania mogę i co sobotę chodzić, a nie tylko raz w miesiącu :lol: . Łatwiej jest mi odnaleźć się w nowej rzeczywistości, kiedy przełożę ją sobie na język potoczny i obrazowy, typowy dla dotychczasowej egzystencji.
Pokłony


Oczywiscie intonowanie maha-mantry i czytanie ksiazek Srila Prabhupada jest podstawa. Ale pamietam, ze mi bardzo pomoglo to, ze zaczelam ofiarowywac jedzenie dla Kryszny. Dzieki temu, w bardzo praktyczny sposob, Kryszna zaczal wypelniac moje mysli i zaczelam rozumiec, ze jest Osoba, z ktora ja rozwijam swoj zwiazek. Na przyklad, gdy robilam (i nadal to praktykuje) zakupy, myslalam, co z tych wszystkich rzeczy moge ofiarowac Krysznie. Zaczelam zwracac uwage na skladniki - czy zolty ser jest wegetarianski czy nie, unikac E-numerow, bo nie chce ofiarowac Krysznie czegos niezdrowego itd. itd. Gdy ofiarowujesz jedzenie, to masz tez oftarzyk Kryszny, ktory sprzatasz, dbasz, by ladnie wygladal itd. Nie wiem w jakim wieku sa Twoje dzieci. Moja corka zaczela ofiarowywac jedzenie majac trzy lata. Gdy wyciagnela banana z torby, pytalam czy ofiaruje go Krysznie. Pozniej, ofiarowywala Krysznie kamienie i inne skarby, ktore przynosila do domu. :) Wydaje mi sie, ze to jest bardzo dobrym poczatkiem dla calej rodziny, by uswiadomic sobie i uznac, ze Kryszna zajmuje pierwsze miejsce w domu. Jest to poczatkiem, srodkiem i koncem, bo w ten sposob pelnimy sluzbe dla Kryszny. :)


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: być dobrą żona bhakty
PostNapisane: 12 sty 2007, o 10:19 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 30 paź 2006, o 11:23
Posty: 40
Lokalizacja: Łobez village
manasacandra napisał(a):
Oczywiscie intonowanie maha-mantry i czytanie ksiazek Srila Prabhupada jest podstawa. Ale pamietam, ze mi bardzo pomoglo to, ze zaczelam ofiarowywac jedzenie dla Kryszny. Dzieki temu, w bardzo praktyczny sposob, Kryszna zaczal wypelniac moje mysli i zaczelam rozumiec, ze jest Osoba, z ktora ja rozwijam swoj zwiazek. Na przyklad, gdy robilam (i nadal to praktykuje) zakupy, myslalam, co z tych wszystkich rzeczy moge ofiarowac Krysznie. Zaczelam zwracac uwage na skladniki - czy zolty ser jest wegetarianski czy nie, unikac E-numerow, bo nie chce ofiarowac Krysznie czegos niezdrowego itd. itd. Gdy ofiarowujesz jedzenie, to masz tez oftarzyk Kryszny, ktory sprzatasz, dbasz, by ladnie wygladal itd. Nie wiem w jakim wieku sa Twoje dzieci. Moja corka zaczela ofiarowywac jedzenie majac trzy lata. Gdy wyciagnela banana z torby, pytalam czy ofiaruje go Krysznie. Pozniej, ofiarowywala Krysznie kamienie i inne skarby, ktore przynosila do domu. :) Wydaje mi sie, ze to jest bardzo dobrym poczatkiem dla calej rodziny, by uswiadomic sobie i uznac, ze Kryszna zajmuje pierwsze miejsce w domu. Jest to poczatkiem, srodkiem i koncem, bo w ten sposob pelnimy sluzbe dla Kryszny. :)


:D :D :D
Jakoś bardzo przyjemnie mi się zrobiło po przeczytaniu niniejszej wypowiedzi.

_________________
Jay Śri Kryszna!!!


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Być dobrą żoną bhakty
PostNapisane: 12 sty 2007, o 11:45 

Dołączył(a): 27 gru 2006, o 12:46
Posty: 27
Lokalizacja: SZCZECIN
cytat "jak w ogóle zacząć żyć z bogiem"

Zacznij od mantrowania. Nie chodzi mi o takie nienaturalne przymusowe siedzenie. Zostań partnerka Krsny i daj się poprowadzić w tańcu na parkiecie rzeczywistości. Będąc z dziećmi możesz cały dzień tańczyć i śpiewać. Będziesz w ruchu. Śpiewanie z jednoczesnym wykonywaniem jakiejś czynności uwzniośli ją przywracając jej prawdziwa rangę i majestat Spontaniczny taniec połączy te czynności w jedną melodię. Nawet pauzy, refren i oczekiwanie na bisy będą wpisane w utwór który wykonujesz. Ta kompozycja wprowadzi Cię w osobliwy nastrój. To będzie początek inteligencji. Ta inteligencja doprowadzi Cię do zrozumienia, że ten zjawiskowy zamanifestowany świat chce Ci cos powiedzieć. Odkryjesz że każda drobina bytu zawiera w sobie ukrytą rzeczywistość. Ta rzeczywistość jest jej możliwością. Kryszna jest możliwością w człowieku, lekarstwem w ziołach, dźwiękiem Twojego głosu, ciepłem dotyku Twojego dziecka. Powoli zrozumiesz ze wszystko co Cię otacza jest zaledwie uproszczonym symbolicznym zapisem tej prawdziwej niewidzialnej rzeczywistości. Z determinacją zaczniesz odczytywać te symbole. One będą domagały się odczytu poprzez częste powtarzanie i wchodzenie w drogę. Zrozumiesz te zaczepki, zrozumiesz co do ciebie mówią, poznasz ich język. Doświadczysz tego, że nie istnieje na ziemi taka forma bytu za którą nie kryłaby się zadana treść. Inteligencja pozwoli ci na dialog z tym co niewidzialne dla oczu. Poczujesz w sercu ze rozmawiasz z kimś Niezwykłym. Staniesz się bardziej wyciszona i uważna. Nabierzesz jeszcze większego szacunku do każdej żywej istoty, zaczniesz robić wszystko z większą starannością. Twoja praca zmieni się jakościowo. W sercu będziesz czuła, że robisz to dla Niego. Codzienność stanie się niecodzienna. Wejdziesz w ten ukryty wymiar. Zrezygnujesz ze wspaniałego kawałka prasadam a brakującą energię uzupełnisz św. Nama, zaczniesz dostrzegać że Bóg mówi do Ciebie na wiele sposobów. Zobaczysz jego inteligencję w gracji z jaką przekwita kwiat malwy. Otrzymasz instrukcję patrząc na nieogoloną twarz męża, zrozumiesz siebie gdy ogarnie Cię nagła potrzeba posiadania pięknego sari. Te informacje będą do Ciebie napływały jak listy. W chwilach największego cierpienia On będzie tuż obok wycierając chusteczką miłosierdzia łzy z Twojej twarzy. Podlewając korzeń roślinki oddania ożywisz gałązki i kwiaty. Zniknie wtedy potrzeba pytania jak być dobrą żoną bhakty.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: 12 sty 2007, o 23:57 

Dołączył(a): 13 paź 2006, o 22:20
Posty: 92
Ewo,
pięknie to opisałaś...
Uświadomiłaś mi coś bardzo ważnego.

Dlaczego najtrudnej dostrzec To, Co blisko gdzieś...?

Pozdrawiam Bardzo Serdecznie,
alma

_________________
- Mamo! Ale ja nie lubię dziadziusia!
- To odłóż na bok i zjedz same ziemniaczki...


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Być dobrą żoną bhakty
PostNapisane: 15 sty 2007, o 09:45 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 30 paź 2006, o 11:23
Posty: 40
Lokalizacja: Łobez village
ewierzbicka napisał(a):
cytat "jak w ogóle zacząć żyć z bogiem"

Zacznij od mantrowania. Nie chodzi mi o takie nienaturalne przymusowe siedzenie. Zostań partnerka Krsny i daj się poprowadzić w tańcu na parkiecie rzeczywistości. Będąc z dziećmi możesz cały dzień tańczyć i śpiewać. Będziesz w ruchu. Śpiewanie z jednoczesnym wykonywaniem jakiejś czynności uwzniośli ją przywracając jej prawdziwa rangę i majestat Spontaniczny taniec połączy te czynności w jedną melodię. Nawet pauzy, refren i oczekiwanie na bisy będą wpisane w utwór który wykonujesz. Ta kompozycja wprowadzi Cię w osobliwy nastrój. To będzie początek inteligencji. Ta inteligencja doprowadzi Cię do zrozumienia, że ten zjawiskowy zamanifestowany świat chce Ci cos powiedzieć. Odkryjesz że każda drobina bytu zawiera w sobie ukrytą rzeczywistość. Ta rzeczywistość jest jej możliwością. Kryszna jest możliwością w człowieku, lekarstwem w ziołach, dźwiękiem Twojego głosu, ciepłem dotyku Twojego dziecka. Powoli zrozumiesz ze wszystko co Cię otacza jest zaledwie uproszczonym symbolicznym zapisem tej prawdziwej niewidzialnej rzeczywistości. Z determinacją zaczniesz odczytywać te symbole. One będą domagały się odczytu poprzez częste powtarzanie i wchodzenie w drogę. Zrozumiesz te zaczepki, zrozumiesz co do ciebie mówią, poznasz ich język. Doświadczysz tego, że nie istnieje na ziemi taka forma bytu za którą nie kryłaby się zadana treść. Inteligencja pozwoli ci na dialog z tym co niewidzialne dla oczu. Poczujesz w sercu ze rozmawiasz z kimś Niezwykłym. Staniesz się bardziej wyciszona i uważna. Nabierzesz jeszcze większego szacunku do każdej żywej istoty, zaczniesz robić wszystko z większą starannością. Twoja praca zmieni się jakościowo. W sercu będziesz czuła, że robisz to dla Niego. Codzienność stanie się niecodzienna. Wejdziesz w ten ukryty wymiar. Zrezygnujesz ze wspaniałego kawałka prasadam a brakującą energię uzupełnisz św. Nama, zaczniesz dostrzegać że Bóg mówi do Ciebie na wiele sposobów. Zobaczysz jego inteligencję w gracji z jaką przekwita kwiat malwy. Otrzymasz instrukcję patrząc na nieogoloną twarz męża, zrozumiesz siebie gdy ogarnie Cię nagła potrzeba posiadania pięknego sari. Te informacje będą do Ciebie napływały jak listy. W chwilach największego cierpienia On będzie tuż obok wycierając chusteczką miłosierdzia łzy z Twojej twarzy. Podlewając korzeń roślinki oddania ożywisz gałązki i kwiaty. Zniknie wtedy potrzeba pytania jak być dobrą żoną bhakty.


Esencja!
Najwspanialsze są właśnie symbole,znaki,fenomeny które z czasem zaczynamy odczytywać,które jednoznacznie utwiedzają w Bogu,mówią o Jego bliskości,bo to one budują nasze zaufanie,wiarę i miłość.
Z czasem zaczynamy widzież oczami duszy,dla której zachód słońca, rozkwitający kwiat,czy bliskość męża są nektarem,są wszystkim co do szczęścia potrzebne,bo wzbogacone o Niego!!

Pozdrawiam serdecznie

_________________
Jay Śri Kryszna!!!


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: być dobrą żona bhakty
PostNapisane: 5 cze 2007, o 22:50 

Dołączył(a): 5 cze 2007, o 21:52
Posty: 20
żona tHomKa napisał(a):
Drodzy Bhaktowie
pora przyszła na podzielenie się z Wami moimi pytaniami i obawami - jak zacząć żyć na nowo w małżeństwie z dwójką dzieci kiedy mąż na powrót staje się Świadomym Wielbicielem Kriszny? wiele pytań
- czy i kiedy "ja" odczuję głęboką, własną potrzebę bycia świadomą,
- jak poukładać nowy system wartości duchowych, jak uwewnętrznić.


Mysle ze wszystko zalezy od inspiracii. malej iskierki inspiracji by pojsc w tym kierunku. Tak jak Twoj maz znalazl nagle nowa inspiracje -tak i Ty kto wie moze ja kiedys odnajdziesz.

A inspiracja zalezy od bhatow, ksiazek, zdazen. Moim zdaniem jesli bedziesz przebywala w towazystwie bhatow, (ale nie tylko twoj maz) jest mozliwosc ze ktorys z nich bedzie w stanie przekazac swoja wiare w Kryszne i postep w tym procesie. To moze byc przadkowy wyklad czy rozmowa. Podobnie z ksiazkami. Ktras strona moze cie zauroczyc. Kazdy jest inny.

Tak czy tak, nawet jelsi sie myle to szczescia zycze. Powodzenia

Rama


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: 10 cze 2007, o 17:24 

Dołączył(a): 5 cze 2007, o 21:52
Posty: 20
Jeszcze apropo Szamanizmu.
Czy nie jest tak, ze ostateznie jest jeden Bog? Czy tez jeden Wielki maniutuuu:)

Jest wiec jeden Bog, i co za roznica jak sie do niego zblizamy. Oby tylko zrobic krok w Jego kirunku to ponoc on robi 1000 w naszym.

Coz. Akurat tak sie sklada ze w filozofi Vaisznawa aby zbilzyc sie do Boga, najlatwiej jest albo sluzyc Bhatom albo intonowac i powtarzeac imina Boga. Wierzymy ze takich imion jest nieskonczenie wiele, miliony miliardy. Imionom tym nie ma konca. uznajmy imiona takie jak Rama, Kryszna, Wisznu ale i tez jahve, czy nawet Prabhupada mowil ze Jezus jest dobre do intonowania. Poprstu zasada ze azeby sie zblizyc treba intonowac Jego Imie, czy to allah czy jakies inne. Wiec jak chesz mozesz sprobowac.

My widomo intonujemy maha-mantre, Hare Kryszna, a Kryszna nie znaczy nic wiecej niz okreslnie ze "ktos jest najbardziej wszech - atrakcyjny" wiec pasuje Bogu w sumie jak ulal:). Rama znaczy pryzjemnosc, a wlasciwie szczescie ale takie wewantrzne duchwe, takie jacy maja Jogini patrzacy wewantrz swej jazni.

Tak czy tak czy zbizac sie do Wilkiego manitu czy do Boga, zwanego Kryszna, Rama, Nrisimha to jest te samo pragnienie duszy.


Moze roznica jest taka ze to jest sciezka bhati-joga. Bhati znaczy ze nie chdzi w tej filofi jakby tylko o swidomosc "istninia Boga", ale takze predewsztskim o "milosc". Roznica miedzy swiadomsci ze Bog istnije a "miloscia" do Niego jest zapewne widoczna wiec z zyciu pratykow danej sciezki. Tak podejrzewam ze za bardzo tu speluluje i czekam na korekte, ale:) mysle ze to jest ta sama sciezka ostaecznie. scicka milosci do Boga. w sumie bhata to ktos kto z uczuciem zbliza sie do Kryszny


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: 14 cze 2007, o 19:11 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 sty 2007, o 05:12
Posty: 1089
Lokalizacja: Warszana
Teraz moge powiedzieć na ten temat (10 lat temu nie wiedzialem nic) - dobry mąż to ten który conajmniej trzy razy (tri sandhjam) dziennie szczerze przychodzi do żony i mówi jak moge Ci słuzyć? Poczym spelnia pragnienie zony :) To takie proste i zarazem wzniosłe...
Dobra żona to ta która odwzajemnia się tak samo meżowi

GAURANGA!!!

_________________
Niech Pan Śri Ćajtanja, księżyc Nawadwipy, król tancerzy, pojawi się
w zakątku mego serca.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 39 ]  Moderatorzy: Trisama, Morderatorzy Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Theme created StylerBB.net
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL