Rasasthali napisał(a):
Chyba tak!

Tak, raganuga rowniez opiera sie na sadhanie.
Zarówno wajdhi jak i raganuga mają swoją sadhanę. We wcześniejszych tekstach chodziło o różnicę między wajdhi a raganugą, a nie o to, że raganuga nie ma sadhany.
Rasasthali napisał(a):
Bhava, czyli pierwszy etap premy moze pochodzic ALBO z praktyki vaidhi ALBO z praktyki raganugi (str 99), choc rozumiem ze bhava moze byc albo taka ktora doprowadzi na Vaikunthe (w czym nie ma niczego zlego, bo to tez wspanialy sposob sluzenia Krysznie), albo na Goloke.
O ile ja rozumiem, z tego co czytałam, to bhava i prema nie są domeną wyłącznie praktyki raganugi. Nie trzeba być raganuga bhaktą, aby być na poziomie bhavy czy premy. Np. Rukmini czy Satyabhama na pewno są pogrążone w prema-bhakti, ale raganuga to nie ich nastrój - nie mieszkają we Wradży, tylko w Dwarace. Pytanie: Dwaraka to Vaikuntha czy Goloka? Nie jestem pewna, chociaż stawiałabym na Golokę.

Rasasthali napisał(a):
NIe dokladnie jest jadne, czy aby praktykowac raganuga bhakti, trzeba wczesniej praktykowac vaidhi bhakti, czy tez w pewnych przypadkach ktos praktykuje raganuga bhakti bez wczesniejszej praktyki vaidhi bhakti. W BRS pisze, ze warunek spelnia ten, kto pragnie emocjonalnego stanu (bhavy) rezydentow Vrajy, jednak pozniej jest opisane, ze jednak zasady czy czynnosci vaidhi sadhana bhakti i tak sie tam stosuje (werset 296, str 83, co o tym sadzisz?).
Co ja sądzę to w tym przypadku nieduże ma znaczenie. Mogę napisać, jak ja to rozumiem (semnatyka, ale wydaje mi się, że w tym kontekście istotna). Jak napisałam wcześniej, o ile ja rozumiem wajdhi jest podstawą raganugi w tym sensie, że praktyki wajdhi są również częścią raganugi. Nie znaczy to, że raganuga bhakta będzie praktykował wszystkie zasady wajdhi. W przypisie do wersetu, który wspominasz, Haberman pisze (i nie sądzę, żeby była to jego spekulacja), że działanie może być takie samo, a różnica leży w motywacji - wajdhi bhakta działa powodowany strachem (zastanawiam się, czy chodzi faktycznie o strach, czy bardziej respekt?), natomiast raganuga bhakta działa powodowany (pozytywnym - mój dodatek) pragnieniem (lobha). Dalej jest powiedziane, że według Dżiwy Goswamiego raganuga bhakta powinien stosować tylko te praktyki wajdhi (o ile rozumiem, to właśnie o praktyki wajdhi chodzi), które są odpowiednie dla jego bhawy. Więc chyba można powidzieć, że i w raganudze podstawą są praktyki wajdhi?
Rasasthali napisał(a):
Wiec podsumowywujac ja rozumiem, ze jednak vaidhi kazdy musi w pewnym momencie praktykowac (werset 293 str 81, Second Wave: Sadhana bhakti), a praktyki raganuga sadhana bhakti nie sa az tak rozne od praktyki raganuga sadhana bhakti, z glowna roznica, ze w raganudze podaza sie za mieszkancami Vrindavan, stad sluzba bedzie bardziej indywidualna i ukierunkowana.
Dokładnie, z tym że chciałaś pewnie napisać, że "praktyki raganuga sadhana bhakti nie są aż tak różne od praktyki wajdhi sadhana bhakti". W raganudze praktyki wajdhi dostosowane są do bhawy danego sadhaki i inna jest motywacja do praktykowania.
Rasasthali napisał(a):
Stad nie za bardzo podoba mi sie rozgraniczanie: 'zasady sluzby oddania' a 'zasady milosci', bo brzmi to tak jakby raganuga nie byla typem sluzby oddania czy cos takiego...
Tak sformułował to Srila Prabhupada i wydaje mi się, że aby to zrozumieć, trzeba wziąć pod uwagę szerszy kontekst. W CC Pan Caitanya używa słów "raga-bhaktye" i "vidhi-bhaktye", co Srila Prabhupada tłumaczy jako spontaniczna służba oddania i uregulowana służba oddania.
Rasasthali napisał(a):
Zaluje tez, ze w Iskconie nie mowi sie tyle o tym jak praktykowac raganuga sadhana bhakti i czym sie ona charakteryzuje. Czasem odnioslam wrazenie ze jest to pewnego rodzaj tabu, a jednoczcesnie, jako grupa wywodzaca sie od Pana Caitanyi, ostateczcnym naszym celem jest rozwieniecie tego typu sadhany i zwiazku z Kryszna.
I tu jest pies pogrzebany.

Nie jest to zapewne łatwy temat, ale mogę zasugerować punkty, które ewentualnie mogą dać do myślenia.
1. W książkach Srila Bhaktisiddhanty, które są w Wedabase, słowo "raga" występuje dwa razy (w Brahma-samhicie), słowo "raganuga" zero razy.
2. Srila Prabhupada nigdy nie zagłębiał się w opisy raganugi.
3. W CC, w siódmym rozdziale Adi lili, opisane jest, jak Pan Caitanya wpadł w szaloną ekstazę po prostu dzięki intonowaniu świętego imienia. Zwraca się do swego guru z pytaniem, co się z nim dzieje. Jego guru odpowiada, że jest to naturalny efekt intonowania świętego imienia. "Osiągnąłeś najwyższy cel życia rozwijając miłość do Boga." I instruuje Go, aby dalej tańczył i intonował w towarzystwie bhaktów i aby dawał święte imię innym i w ten sposób wyzwalał upadłe dusze. Wydaje się, że samo intonowanie świętego imienia i podążanie za instrukcjami mistrza duchowego może dać największą doskonałość życia.
4. Podobną wymowę wydaje się mieć Siksastaka - nacisk położony jest na intonowanie świętego imienia.
Słuchałam wykładów Ravindra Svarupy, w których dosyć obszernie o tym mówił. Sugeruje, że zarówno Bhaktisiddhanta Saraswati, jak i Prabhupada, uważali, że można osiągnąć najwyższą doskonałość intonując święte imię - w ten sposób wszystko inne przyjdzie do nas naturalnie. W czasach Srila Prabhupady były wypadki, gdy bhaktowie chcieli "czegoś więcej" i Prabhupada reagował bardzo ostro. Wydaje się więc, że rozważając kwestie raganugi, czy mówić o tym czy nie, a zwłaszcza jak mówić, trzeba wziąć pod uwagę związane z tym ryzyko - niedojrzałe osoby próbujące zbyt szybko wskoczyć na etap, na którym się nie znajdują. Jeżeli faktycznie samo święte imię wystarcza do osiągnięcia doskonałości, to czy dla większości z nas - jeśli nie dla wszystkich - nie jest bezpieczniej polegać po prostu na Nim?
Spróbuj poczytać biografie Srila Prabhupady, np. Hari Sauriego, pod kątem zrozumienia, czego Srila Prabhupada chciał, jak podchodził do tych spraw i dlaczego. Mamy tradycję raganugi itp., z drugiej strony jest też historia związanych z tym problemów. Chyba i jedno i drugie trzeba wziąć pod uwagę.