| forum.harinam.pl https://forum.harinam.pl/ |
|
| Kim jest Pan Caitanja? https://forum.harinam.pl/viewtopic.php?f=1&t=2425 |
Strona 1 z 2 |
| Autor: | Upadhi-ananda [ 12 cze 2013, o 07:09 ] |
| Tytuł: | Kim jest Pan Caitanja? |
Chcialbym poznac prawde na temat Sri Caitanji, kim on jest? Czy jest on bengalskim swietym? |
|
| Autor: | Purnaprajna [ 13 cze 2013, o 10:23 ] |
| Tytuł: | Re: Kim jest Pan Caitanja? |
Witaj na forum Hare Kryszna, Upadhi-ananda! Fragment z rozdz. 1 Złotego Awatara: "...Pan Śri Kryszna Caitanya Mahaprabhu jest Samym Kryszną, który przyjął formę i jasną cerę Caitanyi i wskutek tego był znany jako Gauranga (złocisty). Był On najbardziej miłosierną inkarnacją Kryszny, ponieważ rozdzielał miłość do Kryszny. Śrila Rupa Goswami również zacytował jeden werset, który później został umieszczony w książce Govinda-lilamrita (1.2): yo 'jnana-mattam bhuvanam dayalur ullaghayann apy akarot pramattam svaprema-sampat-sudhayadbhuteham śri-krsna-caitanyam amum prapadye "Pragnę podporządkować się lotosowym stopom Śri Kryszny Caitanyi Mahaprabhu, który jest najbardziej miłosierną Osobą Boga. Wyzwala On dusze pogrążone w ignorancji i ofiarowuje im najwyższy dar, miłość Kryszny, i w ten sposób sprawia, iż zaczynają szaleć za świadomością Kryszny." Jeżeli interesują Cię nauki Pana Ćajtanji i Jego transcendentalne rozrywki (lila), to przeczytaj "Złotego Awatara" (http://biblioteka.nama-hatta.pl/zloty_avatar/za.htm) oraz Śri Ćajtanja Caritamritę (http://biblioteka.nama-hatta.pl/cc_adi_1/cc_adi.htm), które są kopalnią wiedzy na ten temat. |
|
| Autor: | Pavana Caitania [ 17 cze 2013, o 19:12 ] |
| Tytuł: | Re: Kim jest Pan Caitanja? |
No tak, wierzymy ze Pan Caitania jest inkarnacja Kryszny (Radhy- KrysznY) jest to Bog ktory pojawil sie w formie wielkiego swietego bhakty. Nauczal milosci do Boga i intonowania swietych imion jako procesu ktory to umozliwia. Wprwadzil tez tanczenie na ulicach i inne formy oddania. Zainspirwal tez 6 goswamich do opisania i kometowania olbrzmich ilosci literatury wedyjskiej dla pragnacych wiedzy duchwej. Nauczal jak wspolniam Purnapragja milosci do Radhy Kryszny, a wiec milosci do Boga w nastroju Radharani, jego wiecznej sluzki i przjacioli, ktory to nastroj objawia sie tym ze milosc do Boga ma byc wolna od strachu, niepotzrebego balastu szacunku czy checi wtopnia sie w Boga. Ma byc to milosc autentyczna bez zadnego matrjnego pragninia. Swoje naukoi zawarl w szikszatace (8 wersetach) np; "O Kryszna, mozesz wyslac mnei do nieba (nie pragne) lub tez do piekla (nie po to wielbie Cie by isc tam cyz tam) Nie ma to dla mnei znaczenia aby tylko Cie wilebic" (hym. cyatat raczej nie dokladny ale oddajacy sesn) Jak Ci idzie szukanie wiedzy o Mahaprabhu? |
|
| Autor: | Radhakanta das [ 21 cze 2013, o 10:40 ] |
| Tytuł: | Re: Kim jest Pan Caitanja? |
Śrimad Bhagavatam (Bhagavata Purana) 11.5.32 krsna-varnam tvisakrsnam sangopangastra-parsadam yajnaih sankirtana-prayair yajanti hi su-medhasah „W wieku Kali inteligentne osoby będą spełniały zbiorowe intonowanie Świętego Imienia wielbiąc inkarnację Boga, która bezustannie śpiewa Imiona Kryszny. Chociaż jego cera nie jest ciemnawa, jest on Samym Kryszną. Będzie otoczony Swoimi towarzyszami, sługami, broniami oraz zaufanymi przyjaciółmi” |
|
| Autor: | Radhakanta das [ 21 cze 2013, o 10:42 ] |
| Tytuł: | Re: Kim jest Pan Caitanja? |
To było oczywiście o Panu Czejtanii |
|
| Autor: | Upadhi-ananda [ 22 cze 2013, o 06:26 ] |
| Tytuł: | Re: Kim jest Pan Caitanja? |
Dziekuje za wasze odpowiedzi-pomogly. Pytalem, bo taka informacje znalazlem na stronie towarzystwa mtsk.pl cytuje: "Gaudiya Wisznuizm rozkwita swoją pełnią od drugiej połowy XV wieku za sprawą bengalskiego świętego o imieniu Caitanya Mahaprabhu. Zwracając szczególną uwagę na praktykę intonowania imion Boga – jedną z praktyk bhakti, Caitanya przybliżył szerokiemu gronu odbiorców głębokie nauki Gity. Bhakti joga ze swoim uniwersalnym przekazem ponad wszelkimi podziałami oraz za sprawą mantry: „Hare Kryszna Hare Kryszna Kryszna Kryszna Hare Hare Hare Rama Hare Rama Rama Rama Hare Hare”, której to intonowania uczył Caitanya stała się powszechnie dostępną i praktykowaną ścieżką duchowego rozwoju." |
|
| Autor: | Pavana Caitania [ 22 cze 2013, o 16:01 ] |
| Tytuł: | Re: Kim jest Pan Caitanja? |
Taka ciekawostka, niketrzy w Bengalu np uwazaja Pana Caitanie "tylo" za osobe swieta a nie inkarmnacje Boga. Sam Pan Caitania wiedzial ze tak bedzie, dlatego wlasnei przyjaol sajase. Przyjmujac wyerzczny popzadek zycia, zostajac mnichem wedrownym ludzie nawet jesli sie nie zgadzaja z czyms w Indiach skadaja poklony i oddaja szacunek. Dzieki temu Pan caitania ustrzegl ich przed popleniniem obraz. Chcial by cokwoiek sie dzieje zamiast krzczec obrazac, uznali chociaz minimalnei za sanjasina, mnicha czy jak w tym tekscie swietego, czy proroka. ps A jeszcze z takich ciekawostek odnosnie kto kogo jak uwaza. Dzisij rozmwialem z hindusem ze Sri Lanki i wspolnialem o Ramajanie. Na to on ze w jego rodzinie Rama i Sita sa dazeni szacnkiem ale tak naprawde to "Rawana to byl dobry gosc i my go glownie szanujemy": ) |
|
| Autor: | Purnaprajna [ 22 cze 2013, o 17:29 ] |
| Tytuł: | Re: Kim jest Pan Caitanja? |
Pavana Caitania napisał(a): ...ale tak naprawde to "Rawana to byl dobry gosc i my go glownie szanujemy": ) Jest to zauważalne nawet w materialnie pojmowanej religii, gdzie pozycja i potrzeba istnienia Boga ogranicza się do spełniania naszych "zamówień" np. w formie regularnej dostawy "chleba naszego powszedniego" (bo wiadomo, że Bóg jest piekarzem i za kilka miłych słów dziennie, pracuje od 4 rano do późnego popołudnia, a często i w nocy. Biznes to biznes. Dlaczego? A dlatego, że cel, czyli prajodżana jakim jest materialne pożądanie przyjemności zmysłowej, zastępuje naturalne dla duszy pożądanie a raczej miłość do Kryszny, osiąganą poprzez sadhanę, łaskę wajsznawów i samorealizację swojej duchowej formy, jako wiecznego sługi Kryszny. W ten sposób, tak postrzegana religia staje się jedynie iluzją, a nie bodźcem do transcendentalnego postępu ducha, a bogiem może stać się dla nas każdy, kto spełni nasze materialne pragnienia. Licząc właśnie na to, komunistyczne władze w związku radzieckim, rozdając za darmo chleb propagowały hasło typu "czy Twój Bóg daje Ci za darmo chleb". Wielu wolało darmowy chleb. Ciekawe, ilu z nas przestałoby być bhaktami, jeżeli taki "dobry gość" zaoferował by nam dostatnie życie pełne zmysłowej przyjemności, bez zbytnich trosk, w zamian za zaprzestania intonowania Hare Kryszna i bycia bhaktą? Ja się nad tym zastanawiałem, i uczucia mojego umysłu nie były zbyt wzniosłe. Dlatego często, ci z nas, którzy nadal mają wątpliwości, czy naprawdę warto całkowicie zrezygnować z materialnych przyjemności na rzecz doświadczenia transcendentalnej przyjemności poprzez stałą praktykę sprawiania satysfakcji Krysznie, guru i wajsznawom, często muszą doświadczać łaski Kryszny w postaci materialnego cierpienia, które wbrew powszechnemu mniemaniu, może okazać się jedynym dla nas ratunkiem. |
|
| Autor: | Balaji [ 22 cze 2013, o 22:05 ] |
| Tytuł: | Re: Kim jest Pan Caitanja? |
Pavana Caitania napisał(a): ps A jeszcze z takich ciekawostek odnosnie kto kogo jak uwaza. Dzisij rozmwialem z hindusem ze Sri Lanki i wspolnialem o Ramajanie. Na to on ze w jego rodzinie Rama i Sita sa dazeni szacnkiem ale tak naprawde to "Rawana to byl dobry gosc i my go glownie szanujemy": ) Z tego co pamiętam...w Ramajanie jest taka historia ,że bodajże strażnicy Lanki po smierci Rawany skakali po jego martwym ciele , odreagowując swoje przeszłe frustracje ...nie wiem może paci im 3,5 na godzinę |
|
| Autor: | Purnaprajna [ 23 cze 2013, o 05:52 ] |
| Tytuł: | Re: Kim jest Pan Caitanja? |
Balaji napisał(a): Z tego co pamiętam...w Ramajanie jest taka historia ,że bodajże strażnicy Lanki po smierci Rawany skakali po jego martwym ciele , odreagowując swoje przeszłe frustracje ...nie wiem może paci im 3,5 na godzinę To raczej nie powinno nas dziwić. Potężny asura to nie dobry anioł, ale na ogół socjopatyczny gangster, który ma dobre PR. Aby stworzyć dobrze prosperujące królestwo, ze stolicą zbudowaną ze złota, gdzie nawet najbiedniejsze rodziny jedzą ze złotych naczyń, gdzie nikt nie słyszał o głodzie, i gdzie dla obywateli buduje się schody do Nieba, o których tylko marzyło się Led Zeppelin, wymaga rządów mocnej ręki. Problem polegał na tym, że Ravana chciał Lakszmi dla siebie, jak zresztą każdy asura, a w tym, i ten chowający się w nas samych, co ostatecznie jest przyczyną upadku. Upadek jednego asury jest szczęściem drugiego, bo stwarza okazję na jego awans na wyższą pozycję kontrolera i odbiorcy przyjemności. Zazdrość i nienawiść to integralna część mentalności asury. Można bezpiecznie założyć, że strażnicy Rawany też byli asurami, a nie dziećmi z Bullerbyn. |
|
| Autor: | Balaji [ 23 cze 2013, o 06:43 ] |
| Tytuł: | Re: Kim jest Pan Caitanja? |
Ja nie wiem czy to trochę nie przypomina życia w Dubaju , gdzie jest niby dobry szejk ,który jak dobry ojciec zapewnia obywatelom luksusowe zycie...ale jest też masa ludzi , którzy na to w pocie czoła zapieprza będąc praktycznie niewolnikami ... zabrane paszporty , mieszkanie w barakach i placa tak marne , ze trudno wyjsc z kolowrotku zadluzenia Nie wiem jak to wyglądało na Lance do końca ...z pewnością wielu żyło na wysokiej stopie ...ale za tym często sie kryją ludzie od czarnej roboty ... chociażby sam proces budzenia Kumbhakarny pokazuje ,ze nie przejmowano się zanadto sluzbą , której sporo po prostu zginęło czy odnioslo rany podczas tego wydarzenia ...poza bliskimi pewnie nikt za bardzo się tym nie przejmowal ... |
|
| Autor: | Purnaprajna [ 23 cze 2013, o 07:59 ] |
| Tytuł: | Re: Kim jest Pan Caitanja? |
Inne czasy, inny, mało porównywalny do wspomnianego przez Ciebie system. Obywatele pod rządami Duryodhany też mieli dostatnie życie, bo była warnaśrama, a był przecież asurą. Oczywiście, aby było bogactwo, ludzie muszą ciężko pracować i doskonale wykonywać swoje obowiązki, podążając za liderem. Nie znaczy to, że są niewolnikami lidera, który nic nie robi cały dzień, tylko zajada się pączkami z marmoladą na ich koszt. Asury ciężko pracują, i wykonują olbrzymie wyrzeczenia w celu zyskania wpływów, bogactwa i zadowalania zmysłów, tak jak to zrobił Rawana. Jednak ciężka praca i dobrobyt nie są tu najważniejsze, bo przychodzą automatycznie kiedy ktoś wykonuje swoją dharmę, niezależnie od tego, czy jest asurą, czy dewą. Artha zawsze pochodzi z dharmy. Najistotniejsze jest w tym to, czy pracuje się w świadomości Boga, a rezultaty swojej pracy angażuje się w służbę dla Boga, czy też nie. Tym różni się daivi-warnaśrama-dharma od asura-warnaśrama-dharmy. Dlatego mam odczucie, że Twoja perspektywa oceny sprawiedliwości społecznej, i tego co jest dla ludzi dobre, a co złe, leży jedynie w sferze materialnej moralności (i to trochę tej komunistycznej), a nie transcendentalnej moralności wyznaczonej przyjemnością Boga, bo wiadomo, że jeżeli ktoś ciężko pracuje, to powinien cieszyć się życiem i zmysłami, tak samo jak szejk w Dubaju, który pewno całymi dniami leniuchuje, a znalazł się tam zupełnie przypadkowo, jedynie z powodu pożądania swojego ojca. Po to się żyje, nieprawdaż? Balaji napisał(a): ...ale za tym często sie kryją ludzie od czarnej roboty ... chociażby sam proces budzenia Kumbhakarny pokazuje ,ze nie przejmowano się zanadto sluzbą , której sporo po prostu zginęło czy odnioslo rany podczas tego wydarzenia ...poza bliskimi pewnie nikt za bardzo się tym nie przejmowal ... Może Lenin powinien zrobić tam porządek, i ten budzący Kumbhakarnę asura-człowiek pracy za czasów Rawany, nigdy więcej by niesprawiedliwie nie ginął, ale żyłby długo i szczęśliwie, co udowodniłaby historia, zaprzeczając dziecinnym mitom na temat prawa karmy? To mu się przecież należy, i nie tylko jemu, ale i każdemu z nas. Lenin nie był przecież asurą, prawda? /sarkazm |
|
| Autor: | Balaji [ 23 cze 2013, o 10:08 ] |
| Tytuł: | Re: Kim jest Pan Caitanja? |
Wydaje się ,że np. Judhiszthira przeprowadziłby to budzenie w taki sposób żeby ci ludzie nie musieli przy tym ginąć czy zostawać kalekami . On zwyczajnie się liczył z innymi , by empatyczny. I wcale nie musi to oznaczać , ze ci ludzie byli leniami. Nie wydaje mi się żeby Rawana miał jakieś wielkie współczucie dla tych ludzi . Ravana znaczy ten , który sprawia ,że inni płaczą ...wydaje się ,że nie da się tego oderwać od aspektu dobra i zła zi emskiego . Pewnie warto , by zobaczyć jak wyglądały warunki pracy tych ludzi , którzy wydobywali złoto w kopalniach Rawany ...i nie jestem pewien czy wtedy ten Hindus , który rozmawial z Pavaną bylby tak zachwycony ofertą Rawany . |
|
| Autor: | Purnaprajna [ 23 cze 2013, o 13:08 ] |
| Tytuł: | Re: Kim jest Pan Caitanja? |
Wynika z tego dla nas lekcja, że budzenie potężnych demonów jest pracą w środowisku rażąco łamiącym zasady bezpieczeństwa i higieny pracy! Należy też pamiętać, że było to częścią lila Pan Ramacandry, który pojawił się w celu zabicia Rawany i Kumbhakarny, którymi w rzeczywistości byli Dżają i Widżają. Poprzez ich zabicie, Pan uwolnił ich od ciążącego na nich przekleństwa braminów, jednocześnie uwalniając pobożne osoby od tyranii asurów. Jest jasnym, że Rawana i Kumbhakarna musieli sobie wpierw zasłużyć na śmierć z ręki Pana, robiąc problemy w całym wszechświecie, a nie jedynie w miejscowym pubie. Jestem pewien, że wszelkie cierpienia poniesione z ręki tych asurów, zostały sowicie wynagrodzone przez Pana, być może nawet wyzwoleniem. Nic nie dzieje się przypadkowo, a tym bardziej, kiedy jest częścią lila Pana. Z tego względu, wszystkie wydarzające się tam tzw. dobre i złe rzeczy nie mogą być poprawnie ocenione z ograniczonej perspektywy materialnej moralności, bo lila Pana jest transcendentalne. Aczkolwiek mogą istnieć zewnętrze podobieństwa, to jednak konsekwencje tamtych wydarzeń i czynów ostatecznie są transcendentalne do trzech gun. Niesławna "specjalistka" od "hinduizmu", której imienia tu nie wspomnimy (siostra Michaela Pawlik), często wykorzystuje podobny argument, starając się przedstawić Krysznę, jako niemoralnego, nie wiedząc przy tym nic o wiecznym związku duszy z Bogiem, i o nauce o transcendentalnej rasie, które to fakty zostają wypaczone i zdegradowane, kiedy obserwowane są przez pryzmat materialistycznej deontologii. Można by po prostu zapytać tego Hindusa, za co szanuje on Rawanę i dlaczego uważa go za "dobrego gościa". Z pewnością, w jego mniemaniu, Rawana musiał zrobić też coś bardzo pozytywnego, zgodnie z jego hierarchią wartości. Kto wie, być może szanuje go nawet za to, że był główną postacią w lila Pana, i za to, że jego zabicie sprawiło przyjemność Panu, Jego wielbicielom i większości populacji wszechświata. Jednak najprawdopodobniej chodzi tu o bogactwo i cieszenie się przyjemnościami zmysłowymi, w czym asury są niedoścignionymi ekspertami. Na koniec chciałbym dodać, że Bogu ducha winnymi "ludźmi pracy", którym w tym wątku wspólnie współczujemy, i którzy rzekomo zostali poszkodowani przy budzeniu Kumbhakarny byli Rakszasowie - typ potężnych demonicznych istot żywiących się ludźmi. Mówię "rzekomo poszkodowani", bo w posiadanej przeze mnie wersji Ramajany, ich śmierć nie jest w ogóle wspomniana, a jedynie to, że budzący się Kumbhakarna odtrącił Rakszasów na boki, co biorąc pod uwagę subtelność metody budzenia go, jest rzeczą raczej naturalną. Po obudzeniu Kumbhakarny, Rakszasowie poinformowali go o przyczynie przebudzenia go, a więc przynajmniej niektórzy z nich byli przytomni, i następnie śpiewali mu chórem pieśni pochwalne. Proces budzenia Kumbhakarny opierał się na dostarczeniu mu góry zabitych zwierząt i wiader z krwią i alkoholem, oraz upiorne, nieziemskie krzyki wraz z ciągnięciem Kumbhakarny za włosy, gryzienie jego uszu, mocne okładanie jego ciała wyrwanymi z korzeniami olbrzymimi drzewami, wylewanie hektolitrów wody na jego twarz oraz szalone bieganie po jego ciele wraz ze stadem rozjuszonych słoni (tak, facet był duży, może nawet wielkości paru powiatów - wiadomo, Treta-juga i tamtejsze demony). Biorąc to wszystko pod uwagę, byłbym bardzo zasmucony, gdyby ci "niewinni ludzie pracy" nie ponieśli śmierci lub przynajmniej trwałego, i szpetnego przy tym kalectwa, podczas wykonywania swojej pracy zarobkowej, i to bez ochrony związków zawodowych. "Och, biedne rodziny zabitych, lub kulejących rakszasów! I kto teraz dostarczy na ich stoły pożywnego posiłku, w formie dziesiątków zmasakrowanych ciał istot ludzkich!" *słychać głośny płacz i zawodzenie, podczas gdy rząd i społeczność Rakszasów wysyła im paczki żywnościowe z członkami naszych rodzin* Koniec aktu III: "Jest dobrze, ale nie najgorzej jest. Wszyscy polecimy w górę do nieba." |
|
| Autor: | Radhakanta das [ 23 cze 2013, o 15:05 ] |
| Tytuł: | Re: Kim jest Pan Caitanja? |
Fajna dyskusja Waszmoście i ciekawy temat. Wracając do braku oczywistości dla wielu, że Pan Caitanya jest samym Kryszną czyli Bogiem to ma to swój urok. W końcu chyba tak miało być gdyż Kryszna tym razem nie wystąpił 'jawnie' jak w przypadku np. Pana Ramy tylko jako inkarnacja ukryta. Aby 'przebić' się do bycia przekonanym, że Pan Caitanya jest Bogiem nie zawsze wystarczą niektóre potwierdzenia poprzez wersety z śastr. Tego przekonania nabywa się poprzez praktykę duchową z wiarą, że tak własnie jest. Wiara często wzmacniana jest poprzez nasze codzienne vigjany - takie duchowe mikro-potwierdzenia, odczucia, że sprawdza się w naszym życiu to co głosił Pan Caitanya gdy tylko wykonuje się służbę oddania według Jego zaleceń. To jest właśnie piękne bo wymaga pewnego zaufania do przekazu naszych aczariów na temat tego kim Pan Caitanya jest. Sam osobiście jestem przekonany, że moja wiara w Pana Caitanyę zaczęła kwitnąc dzięki kontaktowi ze wspaniałymi bhaktami, jeszcze za czasów poznańskich w duchu wisznuitów z ul. Nizinna 26. Tam żyli prawdziwi 'Czejtaniowcy' których gdy słuchałem jak mówili o Panu Caitanyi to pozytywnie zatykało mnie na maxa. W tym czasie robiło się bardzo dużo dla szerzenia misji Pana Gaurangi. I robiło się to pokornie i z wiarą i bez durnowatego kłócenia się z innymi bhaktami. Nie wiem jak to się działo, jakoś mistycznie, ale na przykład gdy wspaniały zwolennik Pana Caitanyi, Krsna-mala Prabhu opowiadał historie o Nim to trafiało do mnie prosto w serce, bo bhakta ten miał w Niego niezwykłą wiarę, i to się czuło - i to do serca wnikało. same wersety z pism mogłyby nie wystarczyć. Do dziś mam wizję jak Pan Caitanya tańczy unosząc nieżyjącego już Haridasa Thakurę i zawsze słyszę jak mówi to ten własnie bhakta, bo miał w to niepodważalną wiarę, a ową wiarę zdobył dzięki służbie oddania. Kolejną osobą zarażającą duchem Pana Caitanyi był Divya-Simha Prabhu, który w zimnie do wieczora sprzedawał książki pod poznańska Kaponierą. Gdy sprzedał jednego dnia ponad 40 dużych książek bhaktowie na siłę musieli go zmarzniętego ściągać tam z tych miejskich podziemi. Powtarzał "Pan Caitanya tu tańczył". Do mnie takie wydarzenia trafiają i wzmacniają wiarę. Towarzystwo służących Panu Caitanyi jest dla mnie najważniejsze i dopiero dzięki temu magicznemu zauroczeniu bhaktami, którzy zauroczyli się już Panem Caitanyą trafiają do mnie potwierdzenia śastryczne. Mówi się "Bóg nie jest tani" , ja dodam, że jeszcze trudniej dotrzeć do Niego gdy występuje w postaci Pana Caitanyi gdyż nie łatwo jest zastosować się do Jego nauk wyrażonych w Jego dziele Śri Śiksastakam. Obecnie brakuje nam pokory i szacunku do innych wisznuitow czy waisznawów a ważniejsze niż wzajemne duchowe koleżeństwo na co dzień wydaje się przekomarzanie na Face-book'u o sprawy 5-tej kategorii. Jednak to wszystko to początek drogi i wierzę, że wyjdziemy kiedyś z tego stanu nieudolnego raczkowania, powierzchownych relacji i kółek wzajemnych adoracji, i że znów jak dawniej nabierzemy wzajemnego szacunku do siebie i stanie się dla nas nareszcie rzeczą jasną co jest naprawdę ważne. Hare Kryszna. |
|
| Strona 1 z 2 | Strefa czasowa: UTC + 1 |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ |
|