Hare Kryszna Drogi Trisamo Prabhu dzięki wielkie za twe słowa.
Drodzy Wielbiciele chciałem jeszcze coś napisać od serca.
Wielu wielbicieli pyta o szczegóły tego co robimy dlatego wyjaśnię, iż naszym zamysłem na tych programach nie jest prezentować się jako MTŚK, tylko Klub Odkrywcy, który czasami zaprasza ludzi z MTŚK, lub czasami nie. Czasami mówię o Krysznie jako nie zrzeszony, a czasami jako mnich.
Np. wczoraj prowadzę zajęcia z etyki biznesu (jestem nauczycielem w L.O.) i w pewnym momencie otwieram Bhagavad-gitę i czytam jeden z wersetów, który później z klasą omawiamy przez kolejne 20 min.
Uważam, iż o Krysznie można mówić w różnych sytuacjach, nie koniecznie wtedy kiedy występujemy oficjalnie jako MTŚK.
Jeśli w pracy ktoś zapyta Cię o Krysznę to co zrobisz, czy mu nie odpowiesz jako prywatna osoba?
Nadal uważam, iż Świadomość Kryszny można krzewić w różnorodnych formach. Czasami formy prezentowane przez MTŚK nie są wcale inspirujące dla pewnych grup społecznych i czasami sama organizacja MTŚK pozostawia wiele do życzenia

i trudno w takich wypadkach mówić, że o to chodziło Śrila Prabhupadzie jak rejestrował Towarzystwo

Np w niektórych schroniskach młodzieżowych do dziś lepiej się nie przyznawać, że jest się z MTŚK bo gwarantem nie otrzyma się pokoju. To z tej racji, iż kiedyś wielu bhaktów wstawało w nich wcześnie rano i budziło gości swym głośnym mantrowaniem

Piszę ten przykład jako osoba zakochana w MTŚK. Ja jestem w stanie zrozumieć swoisty folklor kulturowy MTŚK, jednak niektóre grupy społeczne mogą odbierać go zupełnie inaczej

Klub Odkrywcy nie naucza, nie czujemy się kwalifikowani do nauczania, bardziej chcemy wraz z zaproszonymi gośćmi dokonywać istotnych wspólnych odkryć kulturowych, w których ktoś sam zapyta o Krysznę, reinkarnację, poprosi by mu zaśpiewać Hare Kryszna itd
Mamy doświadczenie z Elbląga, iż narzucanie się i "nauczanie" w miejscu gdzie nie został przygotowany grunt pod debatę, która mogła by rozwiać wątpliwości, kończy się dokładnie efektem odwrotnym od zamierzonego, czyli osłabieniem entuzjazmu wielbicieli lokalnych, problemami z wynajęciem kolejnych sal, jak również dodatkowymi obciążeniami finansowymi, do których potem nikt się nie poczuwa.
Nie wiem czy po tym co napisałem zostanę lepiej zrozumiany?
Wasz sługa
Divya simha dasa
Zastanawia mnie jaki może być efekt takich działań i z czego wynika takie nastawienie?
Co oznacza w takiej sytuacji bycie Waisznawą i czym jest to czego jesteśmy częścią ( MTŚK ) oraz jak mówić ludziom o ruchu którego czasem się jest częściom, jeśli warunki są sprzyjające, a czasem się nie jest. czasem się odcinamy bo ktoś kiedyś narobił syfu i lepiej się nie przyznawać do HK...a kto zmieni wizerunek HK za nas, może przeczekamy to w ukryciu aż ludzie zapomną albo wymrą te pokolenia co to pamiętają
Czy MTŚK to marginalna fanaberia ? Jak w takim razie ma tworzyć się ugruntowanie tego ruchu skoro jest myślenie " żyjemy w kraju katolickim, wiec będę udawał katolika wezmę ślub w kościele bo po co się wychylać" ( wiadomo każdy robi jak czuje, jego sprawa ) ale jednej rzeczy trzeba być świadomym jeśli będziemy tak działać nasza tożsamość jako ruchu zostanie mocno osłabiona i są niewielkie nadzieje na stworzenie silnej społeczności z własna tradycja, rytuałami, obrzędami itd, od której ludzie mogliby brać przykład. Jeśli bedziemy działać tak jak napisałem "katolicki kraj wiec udaje katolika... to jaki może być tego efekt.... jeśli my nie będziemy traktować tego co robimy poważnie i nie będziemy reprezentować tego ruchu to nie ma co się łudzić że będziemy przez innych traktowani poważnie. Będziemy traktowani jak banda okazjonalnych przebierańców , jeśli sami coś traktujemy z dystansem to inni będą mieli jeszcze większy dystans.
To są oczywiście moje subiektywne przemyślenia, nie jestem fundamentalista ani ortodoksem ale z tego kim jestem czuje się dumny, bo MTŚK to wspaniała ścieżka duchowa, której dzięki Śrila Prabhupadzie i jego reprezentantom mogę mieć zaszczyt być częścią.
Wzorami do naśladowania w kwestii bycia bhakta i osoba działającą publicznie są dla mnie; Trisama Prabhu i Dvarakcyuta Prabhu, oni zawsze są sobą i są zawsze gotowi by reprezentować ten ruch w całej okazałości i bez kompleksów. Te osoby ogromnie mnie inspirują jak powinno sie działać, za co jestem im ogromnie wdzięczny.