Teraz jest 15 gru 2018, o 08:36


Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 47 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Kirtanananda Swami nie żyje
PostNapisane: 8 lis 2011, o 08:50 

Dołączył(a): 14 lis 2006, o 18:54
Posty: 508
Cytuj:
Porównywanie uwarunkowanego materialnie bhakty do Hitlera, Stalina lub pedofila przy parafii, i to takiego, który zrobił więcej dla Śrila Prabhupada niż my wszyscy tu razem wzięci jest też ciosem poniżej pasa. Gratuluję doboru słów.

tylko tak na marginesie
Jesli chodzi o to porównanie to np. SP pisał o Jezusie jako bhakcie Pana ... Nawet osoby nieustannie zaangażowane w grzeszne działania mogą wznieść się do standardu doskonałej istoty ludzkiej; pod warunkiem, że przyjmą one schronienie u bhaktów Pana. Jezus Chrystus i Mahomet, dwaj potężni bhaktowie Pana, wykonali w tym świecie wielką służbę dla Pana. Ze słów Śrila Śukadevy Gosvamiego wynika, że przy obecnej sytuacji na świecie sprawy świata powinny zostać powierzone bhaktom (w tym właśnie celu powołana została międzynarodowa organizacja pod nazwą Międzynarodowego Towarzystwa Świadomości Krsny), a wtedy, dzięki łasce Wszechmocnego Pana, możliwa stanie się kompletna przemiana serc istot ludzkich całego świata. Przemiana taka jest możliwa, gdyż bhaktowie Pana są osobami autoryzowanymi do wywołania jej, przez oczyszczanie zakurzonych umysłów ludzkich.
bhagavatam 2.4.18 znaczenie\

Wiec tutaj pedofil przy plebanii tutaj bhakta skażony materialnie ...ale może ten pleban też próbował służyć szczerze Jezusowi-jak Prabhupada go określał -potężnemu bhakcie Pana , ale nie dał sobie rady ze swym nieczystym sercem i podobny dramat .. czasami to moze być tylko cyniczna gra , ale czasami tez dramat tej osoby która wykorzystuje , która próbuje walczyć ze swym nałogiem ale nie daje sobie rady [ Arjuna rzekł: O potomku Vrsni, co skłania człowieka do grzesznych czynów mimo iż nie chce działać grzesznie. Cóż za niepożądana siła popycha go do nich? Najwyższa Osoba Boga rzekł: To pożądanie jedynie, Arjuno, zrodzone z kontaktu z materialną siłą natury – pasją, później przemienione w gniew, jest wszechniszczącym, grzesznym wrogiem tego świata.] ale tez nie można zapomnieć o ofiarach tego dramatu . Ja sobie zdaję sprawę ,ze pożądanie oszałamia na wiele sposobów i z otoczenia i ze swego życia-. Jeszcze raz ...wierzę w to ,ze po to jest samsara żeby ludzie mogli się zmieniać na lepsze i dążyć do boskiej świadomości.
Cytuj:
Kirtananda Swami został skazany na 20 lat więzienia, ale wielu z nas chciałoby, żeby cierpiał za swoje błędy na wieczność. Dobrze, że nie mamy możliwości wejrzenia w nasze przeszłe życia, bo z pewnością okazałoby by się, że każdy z nas był w jednym z naszych niezliczonych wcieleń, zarówno pedofilem, jak i mordercą, a i to, wielokrotnie. Jedziemy więc na tym samym wózku, i w towarzystwie na jakie zasługujemy. Ale do osądzania innych to jesteśmy pierwsi, a kwalifikacji i dobrego przykładu niewiele.


Osobiscie nie życzę nikomu żeby cierpiał wieczne katusze i wierzę ,ze mamy szansę na poprawe ...całkiem możliwe ,ze w poprzednich wcieleniach dopuszczałem się krzywdzenia innych seksualnie czy w inny sposób , zresztą teraz widzę jak mocne jest pożądanie kobiet w moim sercu. Co do ocen. Kiedyś pamiętam ciągle bhaktowie mówili ,ze nie powinniśmy osądzać , nie powinniśmy oceniać szczególnie tych wielbicieli na wyższym poziomie , stanowiskach ale mam wrażenie ,ze tak się do konca nie da ,szczególnie w sprawach oczywistych... tak jak pisze Antarananda...no nie można tego ludziom zabronić ...to chyba trzeba by odebrac ludziom sumienie ...i mieć takie maszyny . ok za tym powinna stac głębsza refleksja i niewątpliwie też trzeba oceniać siebie



Cytuj:
Kirtananda Swami czynił i dobrze i źle, jak każdy z nas. Ci, którzy dobrze go znali zauważyli u niego zmianę osobowości po ataku na niego i poważnym urazie głowy, kiedy to spędził 10 dni w komie. Za wyrządzone zło już odebrał karę, a jeżeli nie, to jeszcze się wycierpi, ale nie nam to oceniać, bo kwestia ta wykracza poza sferę naszego osobistego pola działania. Nie należy mu jednak odbierać prawa do wiecznej korzyści jaką osiągnął służąc Śrila Prabhupadzie i twierdzić, że mówienie o tym jest niewłaściwe, bo to nie jest filozofia Wajsznawów.


Ja się z tym zgadzam ,ze ktoś ma prawo da zmiany i nie można mu odbierać tych wiecznych korzyści .

Swoją drogą
W Bhqagavatam pisze ,ze ktoś kto służy bhakcie Kryszny bardzo szybko oczyszcza swe serce z wszelkiego brudu

Dalej za bhagavatam
Ten, kto nie słuchał przekazów o potędze i cudownych czynach Osoby Boga i nie śpiewał lub nie intonował głośno cennych pieśni o Panu, ma uszy jak nory węży, a język jak język żab- ale też -Serce, które nie zmienia się – pomimo intonowania w skupieniu świętego imienia Pana, i pomimo pogrążenia się w ekstazie (kiedy oczy są pełne łez, a włosy jeżą się na ciele) jest z pewnością sercem kamiennym.
Prabhuapada pisze w znaczeniu
"Wraz z postępem służby oddania następuje reakcja, którą jest zmiana w sercu. Zmiana ta objawia się stopniowym uwolnieniem się od pociągu do materialnej przyjemności, występującego w formie złudzenia panowania nad światem, oraz stopniowym wzrostem skłonności do służenia Panu z miłości. Jeśli taka zmiana nie następuje, musimy uznać, że jego serce jest sercem kamiennym, gdyż nie mięknie nawet podczas powtarzania świętego imienia Pana. Powinniśmy zawsze pamiętać, że słuchanie i powtarzanie są podstawowymi zasadami pełnienia obowiązków w służbie oddania. Właściwe wykonywanie tych zasad wywołuje reakcję w postaci ekstazy, przejawiającej się zjeżeniem się włosów na ciele i łzami w oczach. Reakcja ta jest naturalną konsekwencją procesu i jest ona wstępnym objawem stanu bhava, który poprzedza stan najdoskonalszy – premę, czyli miłość do Boga.Jeśli reakcja taka nie występuje, nawet po długotrwałym słuchaniu i powtarzaniu świętego imienia Pana, to jedyną przyczyną może być tylko popełnianie obraz"

Czy zatem jest tak silna siła pożądania w sercu nagromadzone przez wiele żywotów pod wplywem różnych doświadczeń czy też to jest kwestia zniewag wobec wielbicieli ?
Bo jakby na to mnie patrzec-w przypadku molestowania seksualnego dzieci,którzy byli bhaktami - tutaj też jest krzywdzenie wielbicieli ,obrazy wobec wielbicieli Pana...nie obrazy wobec tych z wierchuszki ale tych zwyczajnych

Osobiscie i jemu Kirtanandzie i tym skrzywdzonym i innym jak i sobie życzę żeby osiągnęli ostatecznie to co pisze w bhagavatam ....Umysł zawsze wzburzany jest przez siłę pasji i ogłupiany przez siłę ignorancji natury materialnej. Przez nawiązanie do Pana Visnu, koncepcje takie ulegają jednak sprostowaniu i po oczyszczeniu się z brudów stworzonych przez nie, osiąga się spokój.

pomyslności


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Kirtanananda Swami nie żyje
PostNapisane: 8 lis 2011, o 11:04 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 lis 2006, o 18:21
Posty: 1857
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Balaji napisał(a):
Ja się z tym zgadzam ,ze ktoś ma prawo da zmiany i nie można mu odbierać tych wiecznych korzyści .

Dziękuję. O to mi chodziło.

Tak jak niektórzy w tym wątku domagają się prawa do własnych, wyłącznie negatywnych ocen danego człowieka, ja także mam prawo, aby widzieć zarówno jego dobrą, jak i złą stronę. Obym nigdy nie stał się stronniczym sędzią, opierającym wyrok jedynie na własnych negatywnych odczuciach, pomijając opinię śastr, dharmę, prawo, dobre strony człowieka, jego osobiste kwalifikacje oraz okoliczności łagodzące. I oby nikt z nas nie musiał być przez takich nigdy osądzany.

_________________
Prasadam blog mojej żony Vairagya-laksmi dd: http://www.purevege.com/
Foto galeria mojej żony: http://www.flickr.com/photos/48823311@N03/
Mój blog: http://purnaprajna.blogspot.com/
Moja muzyka: http://www.acidplanet.com/artist.asp?so ... 069&T=6461


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Kirtanananda Swami nie żyje
PostNapisane: 8 lis 2011, o 14:48 

Dołączył(a): 14 lis 2006, o 18:54
Posty: 508
ps
Sorry za błędy w gramatyce w moich postach ...ale to tak na gorąco pisane

pps
Tak wyjaśniając.
To porównanie do katolicyzmu [ jak to w Kościele odnoszą się do kapłanów z problemami] to nie tyle porównywanie sytuacji KS do księdza z problemami [choć jak pisałem wydaje mi się ,ze i tutaj są pewne analogie] raczej odniesienie się do słów skierowanych do Alberta -"ocenianie i patrzenie na życie innych okiem katolika i praktycznej wiary w wieczne potępienie, zamiast oczyma śastr" [wydaje się ,że Kościół nie potępiał aż tak kategorycznie swoich duchownych ale dawał raz za razem szansę lub starał się tuszować- anyway był bardzo liberalny pomimo tych nauk o wiecznym potępieniu , dopóki osoby pokrzywdzone i media nie zaczęły tego nagłaśniać ]


ppps
Ja sobie przypominam postac Kirtanandy ...Keitha z biografii Szrila Prabhupada ...szczególnie ten fragment gdy pomagał SP gdy ten był w szpitalu no i niewątpliwie w ogóle pierwszych latach SK .
Gdzieś tam mam do niego jakąś sympatię . No szkoda ,ze się pogubił..to molestowanie to jednak przerażające ...oby wyszedł na prostą
pppps
Dzięki za przedstawienie swego i opartego na Pismach punktu widzenia.

ppppps
Tak wzięło mnie na pisanie choć ani nie jestem za bardzo zaangażowany w ŚK , nie znam też dokładnie tego człowieka - raczej ogólnikowo , z pewnością nie jestem Bogiem, ni wyrocznią , ani nie jestem tak czysty[raczej odwrotnie] choć na swoim poziomie to ocenianie siebie , innych jest po prostu częścią życia .


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Kirtanananda Swami nie żyje
PostNapisane: 8 lis 2011, o 15:02 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 lis 2006, o 18:21
Posty: 1857
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Balaji napisał(a):
... słów skierowanych do Alberta -"ocenianie i patrzenie na życie innych okiem katolika i praktycznej wiary w wieczne potępienie, zamiast oczyma śastr"


Akurat tych słów nie kierowałem konkretnie do Alberta. Był to raczej ogólny komentarz-dygresja. Przepraszam, jeżeli nie było to jasne.

_________________
Prasadam blog mojej żony Vairagya-laksmi dd: http://www.purevege.com/
Foto galeria mojej żony: http://www.flickr.com/photos/48823311@N03/
Mój blog: http://purnaprajna.blogspot.com/
Moja muzyka: http://www.acidplanet.com/artist.asp?so ... 069&T=6461


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Kirtanananda Swami nie żyje
PostNapisane: 8 lis 2011, o 16:48 

Dołączył(a): 25 lis 2006, o 21:25
Posty: 154
Lokalizacja: ziemica Dziadoszan
Moje porównanie do Hitlera i Stalina dotyczy wyłącznie tego, jak postrzegamy działanie danej osoby. Nie oskarżam Kirtananandy o zamordowanie milionów ludzi. Wystarczyło, że nakazał swojemu uczniowi zamordować bhaktę i krzywdzić innych bhaktów. W sądzie tłumaczył, że takie jest prawo Manu, a prokuratorzy są w maji. Przez cały czas do śmierci odgrywał guru i nie okazał skruchy.

Nie uważam też, że będzie cierpiał wiecznie. Nie wierzę w wieczne piekło. Zatem nie jestem chrześcijaninem chyba. :) To, co zrobił dobrego pozostanie wraz z nim. Natomiast jest faktem, że w historii społecznej Świadomości Kryszny zapisał się bardzo źle. I tak, jak pisze Antar, już zostanie. Sędziowie, którzy nie byli wielbicielami przecież, słusznie skazali go na więzienie. Czy mieli uwzględnić w swoim wyroku, że przebywał z czystym wielbicielem i zrobił wiele dobrego dla rozwoju ISKCON-u ?

_________________
wierzę w las, wierzę w łąkę i noc w czasie której rośnie zboże (Thoreau)


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Kirtanananda Swami nie żyje
PostNapisane: 8 lis 2011, o 17:43 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 lis 2006, o 18:21
Posty: 1857
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
To wspaniale , że jesteś w stanie postrzegać czarny kolor, Albercie. Ale w dalszym ciągu nie zmieniłeś swej wcześniejszej pozycji odnośnie koloru białego: "Twierdzenia, że również zrobił coś dobrego w Ruchu wydają mi się niewłaściwe." Mam nadzieję, że nie jesteś daltonistą z własnego wyboru. ;)

Tu wcale nie chodzi o kryminalne czyny KS, za które słusznie zresztą został ukarany, (w tym wątku przyjmuję twardą pozycję przeciwko przestępcom: http://forum.waisznawa.pl/viewtopic.php ... 88&start=0) tylko o jednowymiarowy, przyziemny i mało filozoficzny sposób myślenia, który jest domeną niektórych bhaktów, i którym publicznie się tak chlubią. Osobiście uważam Cię za zbyt inteligentną osobę, aby przypisywać Cię do tej kategorii, i myślę, że po prostu przez nieuwagę ująłeś swą myśl w niefortunne słowy.

A tak poza tym, to nie trzeba wcale otwarcie głosić wiary w wieczne potępienie, aby nadal posiadać mentalność katolika. :)

_________________
Prasadam blog mojej żony Vairagya-laksmi dd: http://www.purevege.com/
Foto galeria mojej żony: http://www.flickr.com/photos/48823311@N03/
Mój blog: http://purnaprajna.blogspot.com/
Moja muzyka: http://www.acidplanet.com/artist.asp?so ... 069&T=6461


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Kirtanananda Swami nie żyje
PostNapisane: 8 lis 2011, o 19:46 

Dołączył(a): 23 sty 2011, o 11:25
Posty: 101
Co Kirtanananda zrobił wielkiego/pozytywnego dla Iskconu? Co tak wielkiego/ważnego/pozytywnego zrobił dla Śrila Prabhupada?

_________________
" Nie dyskutuj z głupcem - najpierw sprowadzi cię do swego poziomu, a potem pokona doświadczeniem"


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Kirtanananda Swami nie żyje
PostNapisane: 8 lis 2011, o 20:57 

Dołączył(a): 14 lis 2006, o 18:54
Posty: 508
Aby sprawić Swamiemu niespodziankę, kiedy przyjdzie na wieczorny kirtan, Howard, Keith i Wally obmyślili pewien plan... Mieszkanie na Mott Street oklejone było afiszami, malowidłami oraz dużymi, ozdobnymi draperiami z jedwabiu, które Howard i Keith przywieźli z Indii. Wszystko to – obrazy, obicia ścienne, kadzielnice oraz inne dodatki – przynieśli wraz z zasłonami do sklepu, gdzie rozpoczęli akcję dekorowania. Zbudowali drewniany podest dla Swamiego i przykryli go starą, welwetową tkaniną. Za podestem powiesili duży, oryginalny obraz Radhy i Kryszny .Do późnego popołudnia zdołali przykryć podest dla Swamiego, zawiesić zasłony, przybić gwoździkami jedwabne draperie i sztychy oraz rozwiesić obrazy. Platformę, na której miał siedzieć Swami, przystroili kwiatami i świecami. Rzecz utrzymano w ścisłej tajemnicy i chłopcy czekali teraz na reakcję Swamiego. Gdy przyszedł wieczorem, aby rozpocząć kirtan, spojrzał na świeżo udekorowaną świątynię (było tam nawet palące się kadzidło) i, z zadowoleniem uniósł brwi. "Robicie postęp – powiedział i rozejrzał się po pokoju, uśmiechając się szeroko. "Tak – dodał – to jest świadomość Kryszny".

Codziennie w południe posilało się tam w towarzystwie Swamiego około tuzina mężczyzn. Posiłek przygotowywał Keith, który cały ranek spędzał w kuchni. Początkowo gotował tylko dla Swamiego. Po mistrzowsku opanował sztukę przyrządzania dalu, ryżu i sabji w trzypoziomowym garnku Swamiego i zazwyczaj jedzenia starczało dla dwóch lub trzech dodatkowych gości. Ale niebawem zaczęło przychodzić coraz więcej osób i Swamiji polecił Keithowi, by gotował większe ilości. Oczywiście, teraz, gdy gotował dla tuzina wygłodniałych chłopców, nie mógł już dłużej używać małego, trzypoziomowego garnka.

Brahmananda: Byłem przy nim wraz z Kirtananandą. Był to weekend przed Świętem Zmarłych. Nie mieliśmy pojęcia, co Swamijiemu dolega. Nie mógł usiąść, wydawał bolesne jęki i nikt z nas nie wiedział, co się dzieje. Ja i Kirtanananda pielęgnowaliśmy go;

Tymczasem lekarz nie chciał, aby mu przeszkadzano. Wyjaśnił, dlaczego punkcja rdzenia kręgowego jest konieczna, lecz nie konsultował się z nikim i nie pytał o zgodę. Wszyscy – poza Kirtananandą, który uparł się, że zostanie – musieli opuścić pokój.

"To pokój, w którym pracowałem nad Śrimad-Bhagavatam" – powiedział Swamiji do Kirtananandy "Tutaj było moje miejsce do spania, a tam stała maszynka do gotowania i maszyna do pisania. Spałem, siadałem przy maszynie, gotowałem i od nowa zasiadałem przy maszynie, spałem, a potem zasiadałem przy maszynie". Kirtanananda doznał szoku na myśl o tym, w jak ubogich warunkach żył Swamiji. Nie było tu nawet czysto. Chociaż Kirtananandzie było niewygodnie w garniturze i marzył o chwili, kiedy będzie mógł się go pozbyć, znalazł najpierw cienki materac dla Swamijiego.

Poprzedniego lata Kirtanananda Swami i Hayagriva nazbierali jeżyn, z których następnie sami zrobili przetwory, a teraz podawali je Prabhupadwi w formie czatneju

hmmmm gdzies nabieram przekonania,że te piękne chwile prędzej czy później będą niczym swiatełko w tunelu , które rozświetla jego życie ...w sumie fajnie ,ze ponownie poczytałem sobie o tym w tym trudnym temacie


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Kirtanananda Swami nie żyje
PostNapisane: 8 lis 2011, o 21:19 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 lis 2006, o 18:21
Posty: 1857
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Dzięki Balaji za trochę światła związanego ze służbą oddania, a nie jedynie z ciemnością błędów popełnionymi przez innych bhaktów. Ja dodam inny fragment z 2888 haseł "Kirtanananda" znalezionych w Wedabase. Tym razem list Śrila Prabhupada:

68-04 "Regarding Kirtanananda's letter, I may inform you that I always think of him and pray to Krsna for his good sense. That is my duty. Anyone who comes to me for my help or wants to advance in Krsna consciousness and whom I initiate and accept as my disciple, I must pray for him and his welfare always. So Kirtanananda personally served me, especially during my illness, which I always remember. But because somehow or other he has misunderstood our activities that does not mean that I am no longer his well-wisher. I write at the end of my letters to my disciples, 'Your ever well-wisher,' and as such, I cannot become otherwise than being ever well-wisher of my disciples, even though he may leave me. So I was praying to Krsna that He may save Kirtanananda from his misunderstanding, and if ever he chanted Hare Krsna at least once in sincere heart, I am sure Krsna would not allow him to go out of His influence. Therefore, I believe that he can never forget the form of Krsna, neither can he deny His personality. It is good news that he is trying to establish a New Vrndavana, which I suggested through Hayagriva Brahmacari, and if he is successful in his attempt, certainly it will be considered a great benediction upon him by Lord Krsna. When I offered him sannyasa, I expected such great achievements through him, and if Krsna desires, he will come out successful in his great attempt. Yes, I expressed my desire to go there through Hayagriva Brahmacari, and if I am invited to go there by Kirtanananda Swami, it will be my great pleasure to see the place and enjoy his company." (SPL to Janardana, 26th April, 1968)

>>> Ref. VedaBase => Compassion of a Spiritual Master

Publiczne jeżdżenie na słabościach KS i jemu podobnych, czego pełen jest internet, jest oznaką głębokiego współczucia wajsznawów, i z pewnością sprawia wiele radości Śrila Prabhupadzie. Jest także niezwykle pomocnym narzędziem w rozwoju naszej świadomości Kryszny, bo wiadomo, że tam gdzie grupa bhaktów dla własnej przyjemności publicznie krytykuje innego, tam automatycznie nie ma już mayi. :roll:

Oczywiście jest oznaką, sprawia i jest pomocnym narzędziem, ale zupełnie czegoś przeciwnego do tego, co powyżej opisane. Zadziwiające jest w tym to, że w ogóle trzeba o tym przypominać na bhaktowskich forach, i wzbudza to jeszcze głębokie kontrowersje! Widocznie są bhaktowie i bhakciska. Powyższe stanowi jedynie ogólne spostrzeżenie.

_________________
Prasadam blog mojej żony Vairagya-laksmi dd: http://www.purevege.com/
Foto galeria mojej żony: http://www.flickr.com/photos/48823311@N03/
Mój blog: http://purnaprajna.blogspot.com/
Moja muzyka: http://www.acidplanet.com/artist.asp?so ... 069&T=6461


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Kirtanananda Swami nie żyje
PostNapisane: 9 lis 2011, o 00:11 

Dołączył(a): 31 gru 2008, o 05:30
Posty: 893
albert napisał(a):
Nie rozumiem tego, co piszesz. Czy to oznacza, że nie powinien był być skazany przez sąd albo wydalony przez ISKCON ? Czy te minuty szczerości niwelują czyny przestępcze tutaj na Ziemi ? ....

Nie wiem o co ci chodzi.


Czemu nie? Moze powinien byc skazany. Moze powiniem byc nawet skazany na kare smierci? Moze ja albo Ty pownnismy go tortrowac apotem zabic za kare. Kto wie. Ale to nie podwaza tego ze jesli zrobic cos dla Boga choc kropelke wody ze szczroscia toz etknol sie z Czyms Tak poteznym tak gigatycznym ze trdno piowiedziec jak to zadzialo na jego dusze. A tego nie widzimy. I mysle ze warto pamitac ze prces Bhakti to potezna rzecz, gigatyczna. Caly swiat matrjany ze wsztskimi galatkykami, z cala energia zsumowan w porwnia do kropli wody + bhakti jest maly. Dobrze pamtac ze cos tam durzego czeka na nasze ocelenie takze.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Kirtanananda Swami nie żyje
PostNapisane: 9 lis 2011, o 03:18 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 kwi 2008, o 09:02
Posty: 53
Lokalizacja: Miasto Zielonego Dębu
Purnaprajna napisał(a):
albert napisał(a):
Twierdzenia, że również zrobił coś dobrego w Ruchu wydają mi się niewłaściwe. Adolf Hitler i Stalin także dokonali w życiu parę fajnych rzeczy, ale całościowa działalność ostatecznie pokazuje ich w niewłaściwym świetle.


Na szczęście dla nas, ani Kryszna, ani Jego łaskawi czyści wielbiciele nie postrzegają sprawy w tak czarno-biały i ograniczony do fizycznego ciała i umysłu sposób.


Dużo się rozpisujesz.
Móglbyś podać jakieś przykłady z siastr a potem odnieś to do konkretnego przypadku Kirtananandy? Żywiąc takie przekonanie Kirtanananda faktycznie mógł nie odczuwać potrzeby skruchy czy choćby chęci przeprosin. Rozumiem też, że wyrzucenie go z ruchu bylo przejawem szczegolnej łaski czystych wielbicieli bo jeśli nie to znaczy, że dziłali w ograniczony do fizycznego ciala i umysłu sposób? :roll:

_________________
żołnierz wolności


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Kirtanananda Swami nie żyje
PostNapisane: 9 lis 2011, o 13:32 

Dołączył(a): 25 lis 2006, o 21:25
Posty: 154
Lokalizacja: ziemica Dziadoszan
Purnaprajna napisał(a):
To wspaniale , że jesteś w stanie postrzegać czarny kolor, Albercie. Ale w dalszym ciągu nie zmieniłeś swej wcześniejszej pozycji odnośnie koloru białego: "Twierdzenia, że również zrobił coś dobrego w Ruchu wydają mi się niewłaściwe." Mam nadzieję, że nie jesteś daltonistą z własnego wyboru. ;)

Tu wcale nie chodzi o kryminalne czyny KS, za które słusznie zresztą został ukarany, (w tym wątku przyjmuję twardą pozycję przeciwko przestępcom: http://forum.waisznawa.pl/viewtopic.php ... 88&start=0) tylko o jednowymiarowy, przyziemny i mało filozoficzny sposób myślenia, który jest domeną niektórych bhaktów, i którym publicznie się tak chlubią. Osobiście uważam Cię za zbyt inteligentną osobę, aby przypisywać Cię do tej kategorii, i myślę, że po prostu przez nieuwagę ująłeś swą myśl w niefortunne słowy.

A tak poza tym, to nie trzeba wcale otwarcie głosić wiary w wieczne potępienie, aby nadal posiadać mentalność katolika. :)


Tak, zdanie jakie wyraziłem jest niejasne. Nie chodzi mi o to, aby zakazać mówienia o dobrych czynach Kirtananandy. Jeśli ktoś pragnie, proszę bardzo. Skrytykowałem postawę Pawany, który w swojej wypowiedzi, odniosłem wrażenie, "rozmywa" całokształt działań Bhaktipady. Swoją drogą, zauważam, że wśród transcendentalistów istnieje taka skłonność, aby powoływać się na niezrozumiałą dla nas ocenę Boga i jego czystych wielbicieli. Ostateczny los Kirtananandy jako duszy w samsarze nie jest mi znany i nie o to tutaj chodzi.

Tak, uważam, że patrząc całościowo działanie Kirtananandy uczyniło więcej złego niż dobrego dla świata i Iskcon-u. Hitler też jest wspominany przez niektórych jako ten, który uratował gospodarkę Niemiec przed ruiną w czasie wielkiego kryzysu i bezrobociem, a Stalin za zrównanie klas społecznych i walkę z dominacją panów. Czy mimo to uważamy, że ich panowanie było wartościowe ? Czy warto było ?

Być może Kryszna i Prabhupada mają inne zdanie, ale nic o tym nie wiemy dokładnie. Natomiast wiem, że w swoim przekazie nie podzielają takich zachowań u przywódców, którym inni zaufali. Gdybym ja miał wybór i obecną wiedzę, nie chciałbym, aby został swamim i przywódcą Nowego Wryndaban, mimo jego nauczania i budowy świątyń oraz gotowania dla Prabhupady. Sprawiał kłopoty już od początku misji Prabhupady, lecz ten dawał mu szansę. Jednak po 1977 arogancja Kirtananandy rosła. Wprowadził wiele przekłamań, manipulacji i pełnił rolę autokraty we wspólnocie w Nowym Wryndaban. Nawet potem, siedząc już w areszcie domowym, dawał wykłady i pisał książki, naśladując bona fide autorytet.

Nie widzę powodu, aby po jego śmierci nie wspominać także jego osiągnięć, jednak mi one nie imponują. Niestety Prabhupada napisał też taką opinię o Kirtananandzie w liście z 1967:

"Kirtanananda may be eager to address in the Harvard university but recently he has lost his link on account of disobedience. You sing every day morning that by the mercy of the Spiritual master one can please the Lord and one who has not pleased the spiritual master cannot have any access in the realm of Krishna Consciousness. Very recently Kirtanananda has developed a different consciousness of Maya which is called misuse of one's minute independence offered by Krishna. By misuse of one's independence one at once becomes a victim of Maya and thus he loses all importance in Krishna Consciousness. So it is my definite opinion that his lecture anywhere now will bear no spiritual sequence. He must rectify his mistake before he can play in our Society any important role. By lips he says that he is a surrendered soul but by action he is thinking differently."

źródło: http://www.vaniquotes.org/wiki/One_who_ ... sciousness

_________________
wierzę w las, wierzę w łąkę i noc w czasie której rośnie zboże (Thoreau)


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Kirtanananda Swami nie żyje
PostNapisane: 9 lis 2011, o 14:05 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 lis 2006, o 18:21
Posty: 1857
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
albert napisał(a):
Tak, zdanie jakie wyraziłem jest niejasne. Nie chodzi mi o to, aby zakazać mówienia o dobrych czynach Kirtananandy.


No i trzeba było tak od razu. :)

albert napisał(a):
Swoją drogą, zauważam, że wśród transcendentalistów istnieje taka skłonność, aby powoływać się na niezrozumiałą dla nas ocenę Boga i jego czystych wielbicieli.

Może dla Ciebie jest to niezrozumiałe. Dla większości bhaktów jest to proste jak drut. Jednym z niezliczonych przykładów takiej oceny jest list Śrila Prabhupady, który zamieściłem w tym wątku.

_________________
Prasadam blog mojej żony Vairagya-laksmi dd: http://www.purevege.com/
Foto galeria mojej żony: http://www.flickr.com/photos/48823311@N03/
Mój blog: http://purnaprajna.blogspot.com/
Moja muzyka: http://www.acidplanet.com/artist.asp?so ... 069&T=6461


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Kirtanananda Swami nie żyje
PostNapisane: 9 lis 2011, o 14:19 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 lis 2006, o 18:21
Posty: 1857
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Pavana Caitania napisał(a):
Ale to nie podwaza tego ze jesli zrobic cos dla Boga choc kropelke wody ze szczroscia toz etknol sie z Czyms Tak poteznym tak gigatycznym ze trdno piowiedziec jak to zadzialo na jego dusze. A tego nie widzimy. I mysle ze warto pamitac ze prces Bhakti to potezna rzecz, gigatyczna. Caly swiat matrjany ze wsztskimi galatkykami, z cala energia zsumowan w porwnia do kropli wody + bhakti jest maly. Dobrze pamtac ze cos tam durzego czeka na nasze ocelenie takze.


Trafiłeś w sedno sprawy, Pavana. Przeczytanie tego polecam wszystkim tym, którzy jeszcze nie pojęli, o co tu chodzi.

_________________
Prasadam blog mojej żony Vairagya-laksmi dd: http://www.purevege.com/
Foto galeria mojej żony: http://www.flickr.com/photos/48823311@N03/
Mój blog: http://purnaprajna.blogspot.com/
Moja muzyka: http://www.acidplanet.com/artist.asp?so ... 069&T=6461


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Kirtanananda Swami nie żyje
PostNapisane: 9 lis 2011, o 14:23 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 lis 2006, o 18:21
Posty: 1857
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Antarananda napisał(a):
Dużo się rozpisujesz.
Móglbyś podać jakieś przykłady z siastr a potem odnieś to do konkretnego przypadku Kirtananandy?

Mógłbym, ale musiałbym się rozpisać, a to wyraźnie Cię drażni. STOP. Zapędziłeś mnie więc w kozi róg. STOP. Może spróbuję później jeszcze raz, ale już kodem Morse'a. STOP. ;)

_________________
Prasadam blog mojej żony Vairagya-laksmi dd: http://www.purevege.com/
Foto galeria mojej żony: http://www.flickr.com/photos/48823311@N03/
Mój blog: http://purnaprajna.blogspot.com/
Moja muzyka: http://www.acidplanet.com/artist.asp?so ... 069&T=6461


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 47 ]  Moderator: Morderatorzy Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Theme created StylerBB.net
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL