Brajasundari napisał(a):
NIE ISTNIEJE żadne stwierdzenie w sastrach jakoby dusza była pierwotnie przy Krysznie inaczej niż w stanie susupti- głebokiego uspienia, a jako taka nie mogła podjąć decyzji aby Kryszne porzucic!!!
Jiva jest
ZAWSZE przy Krysznie, bo nie istnieje w stworzeniu materialnym i duchowych nic, co nie miałoby z Nim związku, czego by nie przenikał i nie kontrolował, co nie byłoby w Nim usytuowane i czego nie byłby przyczyną i substancją. Wszystko jest z nim tożsame i jednocześnie od Niego różne.
Dlatego jiva zawsze służy Krysznie i nigdy, w żadnych warunkach Go nie opuszcza.Kiedy jest tego świadoma to służy energii wewnętrznej i mówi się, że jest świecie duchowym, a kiedy nie jest tego świadoma, to służy energii zewnętrznej i mówi się, że jest w świecie materialnym. Z powodu swej granicznej natury
tatastha, zawsze ma wybór w jaki jakościowy sposób być z Kryszną. W
tatastha-śakti nie ma też żadnych "poczekalni" gdzie "latami" zastanawiamy się czy Mu służyć, czy też nie , tak jak linia brzegowa jest albo przykryta wodą, albo nie, i nie ma trzeciej możliwości.
Aby kwestia wyboru miała jakikolwiek sens, musi być sytuacja w której
jiva jednocześnie widzi obie sfery Kryszna-lila, tą duchową, i tą materialnego stworzenia. Mówi o tym Śrila Bhaktivinoda Thakura. W innym wypadku nie można w poważny sposób mówić o wyborze, tak jak śmiesznym byłoby mówienie, że klient wybiera w restauracji potrawy z menu, w którym wymieniony jest tylko i wyłącznie jeden kotlet, który z dumą zamawia, sądząc, że uczynił wybór, przy braku istniejącej alternatywy.
Wybór: udawanie samemu Kryszny, czy uznanie, że Kryszna jest naszym ostatecznym schronieniem zawsze posiadamy, w każdej sekundzie naszej egzystencji. I z tego powodu, odpowiedź na pytanie, dlaczego wszech-atrakcyjny Kryszna nie był dla nas wystarczająco atrakcyjny, można równie dobrze przenieść do chwili obecnej. Skoro już wiemy od mistrza duchowego i
śastr, że Kryszna jest wszechatrakcyjny, to dlaczego nadal czujemy atrakcję do tak wielu innych rzeczy, a nie do Niego?
Odpowiedź jest taka, że to, do czego czujemy atrakcję jest w rzeczywistości Kryszną, który manifestuje się w pociągających nas cechach i właściwościach, a ubranych w tymczasowe, materialne formy Jego
śakti. Jednak my tego nie chcemy dostrzec, i nie chcemy w naturalny i odpowiedni do naszej pozycji sługi, asystować w wymianie
rasy pomiędzy Kryszną (cechą), a Lakszmi (formą). Fakt, że nie możemy i nie chcemy widzieć tam Kryszny, świadczy właśnie o zazdrości, czyli o podświadomym lub świadomym uczuciu przykrości, że to Kryszna posiada te atrakcyjne cechy, a nie my, i że to Kryszna może cieszyć się swoją
śakti, która uzupełnia te cechy nadając im formę, a nie my.
'sadhu-sanga', ‘sadhu-sanga' -- sarva-sastre kaya
lava-matra sadhu-sange sarva-siddhi haya(Cc. Madhya 22.54)
"Wszystkie pisma objawione orzekają, że nawet dzięki chwilowemu obcowaniu z czystym bhaktą można osiągnąć wszelki sukces."
Powrócić do Kryszny, czyli do duchowego świata świadomości Vaikuthy możemy w przeciągu
lava-matra, czyli dokładnie jednej jedenastej sekundy. Dlaczego więc nie wracamy, a zamiast tego "winimy" Krysznę, za to, że nie pozbawił nas zazdrości o Niego, czyli nie odebrał nam wolnej woli? Ponownie przyczyną jest zazdrość. Zazdrość o to, że to nie
my sprawujemy pełną kontrolę nad naszym przeznaczeniem, i to nie
my odbieramy przyjemność z tej kontroli, tylko On, niedobry urwis Kryszna.
Jesteśmy więc leniwymi niedojdami i safandułami, a przy tym hipokrytami, którzy naszymi tzw. "trudnymi" egzystencjalnymi pytaniami, tak naprawdę oskarżają Krysznę o to, że nie mogą być Kryszną. Taka jest nasza "wzniosła" pozycja, nawet praktykując od czasu do czasu sadhana-bhakti, i to najczęściej w formie napełniania żołądka prasadam.
Nasz naiwny dualizm "Wajkuntha tam, materia tu" jest tylko jeszcze jedną wymówką na to, aby nie wykonać własnego wysiłku w osiągnięciu świadomej Kryszny percepcji, a przy tym móc obciążyć Go za to winą, no bo przecież mógł nas "zmusić" do kochania Go i zabrać nam wszystkie świecące zabawki, które odciągają nas od Niego. To co nam pozostaje, to "zrobić Mu na złość i odmrozić sobie uszy", czyli jeżeli On taki, to ja taki, i mam dobrą wymówkę, aby robić, co mi się tylko żywnie podoba, krytykując przy tym Krysznę za to, że to co robię, przysparza mi bólu i cierpienia, bo przecież świat, ostatecznie obraca się dla
mojej przyjemności, a nie dla Jego.
Kryszna jest tak miłosierny, że nie chce, aby z Jego powodu było nam przykro (co wynika z naszego uczucia zazdrości). W tym celu, poprzez swą energię zewnętrzną stwarza nam szansę życia w iluzorycznym przeświadczeniu, że jesteśmy Nim, Bogiem. Świat materialny jest więc stanem świadomości, że istnieje coś, co nie ma związku z Kryszną, i większość nas, bhaktów neofitów, najczęściej preferuje spędzać czas właśnie w takim stanie świadomości.
Specjalnie podkreślam, że jest to stan świadomości, czyli
wizja, a nie 24 czy 25 materialnych elementów, bo zaraz myślimy, że nie mają one nic wspólnego z Kryszną, przyczyniając się do powyżej opisanego dualizmu "materia tu, Wajkuntha tam". Natomiast,
świat duchowy (Wajkuntha) to wizja maha-bhagavaty, osoby we wszystkim, w pełni świadomej Kryszny,
która, nawet tzw. świat materialny postrzega wyłącznie jako Krysznę (a więc świat duchowy Wajkunthy, gdzie maya jest nieobecna), i która to wizja jest pięknie opisana przez samego Pana Ćaitanję w Cc. Madhya 8.274-277 i znaczeniach Śrila Prabhupada do tych wersetów. (Naprawdę warto przeczytać (
link). Nie przytaczam cytatów, bo zwiększyłoby to rozmiar i tak długiego już tekstu.)
W znaczeniu do Bhagawad-gity 4.24 Śrila Prabhupada pisze: "Prawda Absolutna przykryta przez mayę nazywana jest materią. Materia zaangażowana w służbę dla Prawdy Absolutnej odzyskuje swoje cechy duchowe."
Innymi słowy, nie istnieje nic innego niż Prawda Absolutna. Nawet tzw. świat materialny jest Prawdą Absolutną i posiada wyłącznie duchowe cechy. Z tego powodu, tzw. świat materii staje się światem duchowym poprzez rozwinięcie wizji maha-bhagavaty, czyli
zmianę świadomości, w procesie
abhideyi, czyli asystowaniu w Kryszna-lila mającym miejsce tu i teraz, pomiędzy Jego materialną energią (Lakszmi, a ostatecznie Radharani), a Nim samym.
Z powyższych powodów, kwestia upadku
jivy, nie musi być wcale rozpatrywana jako "historyczne wydarzenie, gdzieś w zamierzchłej przeszłości", chrapiąc w
susupti lub będąc usytuowana tylko w jednym specyficznym "geograficznym" punkcie czaso-przestrzennym zwanym Wajkunthą, ale może być analizowana w czasie teraźniejszym.
Do świata duchowego można trafić już teraz i tutaj, będąc jeszcze w tym materialnym ciele, poprzez rozwinięcie czystej świadomości Kryszny. Taka jest wizja maha-bhagavaty i potwierdza to sam Śri Caitanya Mahaprabhu. Reszta to tylko nasze wymówki, aby nie czynić większych wysiłków w celu porzucenia materialnej wizji i kontynuowanie odbierania przyjemności z naszych psycho-fizycznych uwarunkowań, których za nic nie chcemy się pozbyć, jeżeli wymaga to jakiegokolwiek trudu z naszej strony.
I to by było na tyle. Teraz czas, aby wynagrodzić siebie za świadomą Kryszny chwilę, relaksującą
mayą. Do zobaczenia!
PS. Braja, piszę wyłącznie o sobie, a więc nie złość się na mnie!
