A 2 napisał(a):
... i mimo wszystko, wciaz jednak intryguje mnie Budda i jego 4 prawdy i 8-stopniwa sciezka....
Te ścieżki są punktem widzenia moralności z poziomu świadomości
prana-mayi, w której człowiek zauważa zarówno swoje cierpienie jak i cierpienie innych żywych istot i akceptuje pewne reguły postępowania mające na celu zminimalizowanie tego cierpienia. Ponieważ jednak nie ma tam żadnej wiedzy o
tattvie, nie ma więc możliwości uczynienia postępu w
vaikuntha-rasie co stanowi cel ludzkiego życia. Filozofia Buddyzmu nie posiada dostatecznej wiedzy, narzędzi i metod, aby wznieść kogoś nawet na poziom
vijnana-mayi, czyli czynienia rozróżnień pomiędzy ciałem i duszą, a co tu dopiero mówić o
ananda-mayi, gdzie doświadcza się wiecznej wymiany
rasy z bóstwem.
Buddha nauczał, że egzystencja materialna jest
dukha, pełna cierpienia. Nauczał także o
samudaya, przyczynie materialnej egzystencji, która może być usunięta za pomocą
nirodha, czyli unicestwienia materialnej egzystencji poprzez
śunyatę, czyli wygaśnięcia pragnienia materialnej egzystencji. Przy braku zrozumienia i akceptacji wiedzy o
tattvie iśvary i
jivy, to co pozostaje jest w dosłownym tego słowa znaczeniu pustką.
Jest to potwierdzone przez Śrila Madhwaczarję w Sarva-Darsana Sarigraha gdzie analizując wypowiedzi pierwszej klasy wyznawców Buddyzmu Mādhyamika, "posiadających mądrość i brak przywiązania" stwierdza, że "chwilowość materialnej egzystencji, a mianowicie przeszłe krótkotrwałe wrażenia, generalne kategorie i nazwy, to co jest korzystnie zmysłowe oraz każdy rodzaj prawdy są efemeryczne i ostatecznie kulminują w
śunya, czyli pustce. Dlatego zarówno
sat jak i
asat, prawda i nieprawda są ontologicznie
śunyatva, biorą swój początek w
śunyi, pustce." Z tego powodu, jak piszą dwaj starożytni filozofowie Buddyzmu Aryadeva i Chandrakirti Budda-margę można sprowadzić zaledwie do dwóch rzeczy:
ahimsy i
śunyaty (pustki).
Niezależnie od stosowanej metody, uwolnienie się od cierpienia nie jest równoznaczne z uzyskaniem prawdziwego szczęścia chyba, że szczęście zdefiniujemy jako chwilową przerwę w bólu, ponieważ osoba uderzająca nas młotkiem w głowę wyszła na chwilę, aby napić się wody i rozmasować zdrętwiałą od "młotkowania" nas rękę. Odczuwana wtedy wielka ulga jest wtedy traktowana przez nas jako szczęście.
To co więc pozostaje w Buddyźmie to
karma (w postaci zadowalania zmysłów) zmieszana z niewielką ilością
jnany o przemijającej i pełnej cierpienia naturze świata. Celem
karmy i
jnany jest jedynie uczynienie postępu na drodze do
bhakti. Dodatkowo, muszą one być robione zgodnie ze wskazówkami
śastr. W innym przypadku jedynym trwałym efektem jest dalsza
samsara dlatego, że
jnana i
karma bez
bhakti opierają się na "ja" i "moje" generowanym przez fałszywe ego, będące częścią
mahat-tattvy.
Dlatego z punktu widzenia Gaudiya Wajsznawizmu Buddyzm nie ma nic do zaoferowania bhaktom smakującym
vaikuntha-rasę, gdyż podobne zasady moralne są już zawarte w
dharma-śastrach i służą jedynie jako początkowe "słupki drogowe" na autostradzie prowadzącej do rozwinięcia spontanicznej miłości do Boga.
Mukti, czyli wyzwolenie z materialnej egzystencji, charakteryzujące się między innymi całkowitym brakiem materialnego cierpienia stoi w pokorze ze złożonymi dłońmi przed Wajsznawą pławiącym się w falach ekstatycznej miłości do Kryszny.
"Coś" (weda) jest zawsze lepsze niż "nic"(śunya). A w przypadku wiedzy wedyjskiej to "coś" odnosi się do pełnej i wiecznej
sambhandha-jnany,
abhidheya-jnany i
prayojany, którą ostatecznie jest
Kryszna-prema versus buddyjskie ustanie "młotkowania".
Prawdziwie krytyczną analizę Buddyzmu moża przeprowadzić tylko z punktu widzenia wyższego poziomu zrozumieniu natury
tattvy i
rasy, a tym samym z wyższego stanu świadomości, niż ten oferowany przez Buddyzm. Ostatecznie, jakakolwiek krytyczna analiza filozofii powinna kulminować w poznaniu i praktyce powyższych
vastu-trayi, czyli innymi słowy w staniu się świadomym Kryszny. W innym przypadku pozostaje tylko gorączkowa wymiana opinii bazujących na osobistych tri-gunowych preferencjach, bez obiektywnego punktu odniesienia, jakim jest
sambandha-jnana.